aard
26.05.04, 10:21
Osoby dramatu (wg stanu najbliższy weekend - źródło: IMGW):
Maginiac (łódzka)
E. (łódzko-pracingowa)
Neochułłan (podzelowsko działkowy)
Wiedźmun (wrocławski, skałkowy lub łodzko-podzelowski)
aard (skałkowy, podzelowsko-działkowy lub łódzko-studencki)
RUszta Utopców, o ile zechcą
No i własnie, w ikend następuje powyżej naświetlony konflikt miejsca, czasu i
akcji, daleki (jak dotychczas) od jedności.
Chułłan popo łudniem sobotnim wyjeżdża na działkę i to jest ponoć
nieodwołalne (chyba, ze przez pogodę). Mnie, a takoż ponoć i Wiedźmuna,
ciągnie na ową działkę ze sobą. Sęk w tym, że ja z Wiedźmunem byliśmy od
miesiąca umówieni na ten weekend w podczęstochowskie skały i to jest co
prawda odwołalne, ale niechętnie. Poza tym mój przyjaciel ze studiów na
sobotni wieczór ustawił spotkanie nostalgiczno-studenckie, na którym bardzo
chciałbym być. A na dodatek E. pracuje w sobotę w godz. 12-18 i w niedzielę
9.30-15.30. Bez E. Mogę się udać w skały, ale nie: na działkę, spotkanie
studenckie bądź też zlot RUtopców (dlaczego nie mogę? Bo nie chcę). Ponadto w
tym samym czasie Maginiac się w Łodzi objawia i zobaczyć ją chcemy, a takoż
ona nas.
No i jest klops. Ktoś widzi jakieś rozwiązanie?
Mi się nasuwa tylko jedno: w gronie utopijnym spotykamy się (wraz z Maginiac)
w piątkowy wieczór. Niestety bez Szproty pracingowej (a może może później?).
A w weekend każdy sobie rzepkę. A może jest jakieś lepsze wyjście...?