Dodaj do ulubionych

Z pamiętnika podróżnika...

27.07.04, 13:24
Z pamiętnika podróżnika Svena Ipognałwlasa

Dzień 1 - godz. 17:82

-Ożesz k...a - zaklalem bez entuzjazmu. Repertuar przeklenstw skonczyl mi sie
dobrych kilka godzin temu i wszystkie, wielokrotnie uzyte stracily smak,
zapach i moc uzytkowa. Co gorsza, podreczny slownik brzydkich wyrazow dawno
poszedl na rozpalke, podczas jedne z awarii piecyka atomowego, a nie
pomyslalem by zaopatrzyc sie w elektroniczna wersje.

A to wszystko przez ten objazd na galaktycznym szlaku do Hakary-5, przez
jakas lokalna wojenke musialem sie tluc bocznymi trasami na ktorych pelno
meteorow, komet i smiecia wszelakiego. Plugi kosmiczne chyba rzadko tu
zagladaja, jesli w ogole, a moja rakietka nie byla projektowana na takie
wertepy, tylko na loty po porzadnych szlakach cywilizowanej czesci Galaktyki.
W czasie jednego ze wstrzasow, gdy zderzyla sie z kolejnym meteorem, komputer
pokladowy sie zawiesil. Co prawda w koncu udalo sie go zrestartowac, ale
twierdzil teraz ze jest kalkulatorem akademickim, a mnostwo danych przepadlo,
na przyklad data, dlatego roboczo wpisalem, ze jest dzis dzien 1. A
najwazniejsze, ze przepadla nasza aktualna pozycja...
Obserwuj wątek
    • meteor2017 Dzień 2 29.07.04, 23:51
      [Widze, ze opowiesc ruszyla z kopyta ;) No nic, oto drugi odcinek na rozped i
      zapraszam do pisania kontynacji opowiadania online]

      Dzień 2

      W tej sytuacji zrobilem jedyne co moglem zrobic, czyli nie zrobilem nic.
      Postanowilem poczekac az przyjdzie mi do glowy genialne rozwiazanie, albo
      sprawa rozwiaze sie sama, mialem nadzieje, ze nastapi to jak najszybciej.

      Tymczasem korzystajac z nieplanowanego postoju, zaczalem robic porzadki na
      statku. Juz dawno mialem zmienic lakier, ale nigdy nie mialem na to czasu, a w
      warsztacie slono sobie liczyli. Wlozylem wiec roboczy kombinezon kosmiczny i
      wyszedlem w proznie z puszkami farb i szablonami. Statek pomalowalem na
      niebiesko, a nastepnie go zoltymi, pomaranczowymi i czerwonymi gwiazdkami. Gdy
      skonczylem, popuscilem nieco linki bezpienstwa i oddalilem sie od statku by
      objac calosc wzrokiem. Obejrzalem swoje dzielo dokladnie i zdecydowalem sie, by
      ulozyc z gwiazdek nazwe statku, wkrotce gwiazki na kadlubie zgrupowaly sie w
      napis "Pikuś". Zadowolony wrocilem do srodka, teraz nie bedzie wstyd ladowac na
      cywilizowanych planetach... jesli na jakiejs bede jeszcze ladowal.
      • yavorius Głupie pytanie 29.07.04, 23:55
        meteor2017 napisał:

        > Zadowolony wrocilem do srodka, teraz nie bedzie wstyd ladowac na
        > cywilizowanych planetach... jesli na jakiejs bede jeszcze ladowal.

        Lądował czy ładował, bo różnica dość spora ;D

        Dzierżbórr niezłe ładowanko :)
        • meteor2017 Brrr... polskie wihajsterki 30.07.04, 00:01
          O tym bedzie decydowal ktos, kto bedzie byc moze pisal ten fragment ;)
          • yavorius hancpizdelki <nic> 30.07.04, 00:02

      • blq Re: Dzień 2 29.07.04, 23:58
        meteor2017 napisał:

        > Statek pomalowalem na
        > niebiesko, a nastepnie go zoltymi, pomaranczowymi i czerwonymi gwiazdkami.

        To sie fachowo nazywa "Cloaking device". System maskujący. Trzeba przyznać,
        wersja dla ubogich :)))
        • meteor2017 Cloaking device - wersja garażowa 30.07.04, 00:03
          W warsztacie sobie liczyli... A z nudow, to i koniowi by "załadował" takie cuś,
          gdyby to byl western
          • pawel-strzalka nic koniowi nie ładować bo to przestępstwo!! <nic> 30.07.04, 00:04

            • meteor2017 owsa, byle z wlasciwej strony <nico> 30.07.04, 00:06
              • pawel-strzalka karmić karmić ale nie przymuszać do jedzenia <nic> 30.07.04, 00:07

                • meteor2017 a jak QŃ anorektyk <nice> 30.07.04, 00:09
                  • pawel-strzalka to do supermarketu na bigos oddać <też nic> 30.07.04, 00:12

                  • yavorius Pomoże tylko elektryk <jest tekst> 30.07.04, 00:12
                    Witamy Pawła!!!!
                    • pawel-strzalka mam wujka elektryka jakby coś <tu też jest txt> 30.07.04, 00:15
                      rownież witam szacowne grono
                      • meteor2017 to na bigos go <eee?> 30.07.04, 00:21
                        a czy nie zylasty aby

                        Ahoj heja hoja hej
                        • yavorius I tak oto w piątek spieprzyliśmy wątek :) <chyba> 30.07.04, 00:23

                        • pawel-strzalka Re: to na bigos go <eee?> 30.07.04, 00:24
                          może najwyżej troche smierdzieć, jak to koń, a jak żylasty to trzeba go dobrze
                          przemielić
                          • yavorius Uwaga na zmielonego pracownika ubojni <a może?> 30.07.04, 00:26

                            • yavorius Strzałkę zapraszamy na inne wątki sRU :D 30.07.04, 00:28

                              • pawel-strzalka trzeba rano wstać koniom wody dać... 30.07.04, 00:30
                                żeby bigos był bardziej soczysty, wiec na inne wątki przyjdzie inna pora
                                • yavorius A gdy wody nie piją, w mordę dać 30.07.04, 00:30

      • aspazja.z.miletu Re: Dzień 2 30.07.04, 00:36
        Nastepnie zajrzalem do mojej mikrofalowki.
        Mowiac scislej: zamierzalem zajrzec, jednakowoz kuchenka okazala sie byc
        opanowana przez termity. Staly one w precyzyjnie ustalonym porzadku, kazdy z
        tekturowa tacka upackana musztarda, a na czele ich kolejki, frontem do nich, w
        samiutkim srodeczku urzadzenia stal jakis mocno wazny termit, ktory sprawnie
        dokonywal alokacji mroweczek na cieplo i muszek na dziko.
        -Co tu sie dzieje?! - wrzasnalem, a wulgarne slowo, jakim zamierzalem okrasic
        swoja wypowiedz spelzlo mi z warg i oddalilo sie pospiesznie z podkulonym
        ogonem (czy slowa maja ogony, zapytacie, nie wiem, odpowiem, ale dam reke na
        pienku polozyc, ze to akurat mialo).
        -Rekonfiguracja systemu - burknal ten najwazniejszy tonem, jakby to rozumialo
        sie samo przez sie.
        -Akurat teraz?!
        -Ja rozumiem pana rozzalenie - odmruknal jeden z termitow na koncu kolejki po
        muszki. -Ale to naprawde nie nasza wina, ze nie mamy dostepu do aplikacji,
        dzieki ktorej moglibysmy sami sie obsluzyc. Specjalisci juz nad tym pracuja,
        ale termin usuniecia awarii nie jest nam znany.
        -Ale ja chce cos zjesc - wymamrotalem zalosliwie.
        -Mroweczke? - zaproponowal zyczliwie inny termit.
        -Nie, dzieki. Chyba odszukam swoj luk brytyjski i zapoluje na salate.
        To rzeklszy, skierowalem swoje kroki do lamusa.
        • yavorius Re: Dzień 2 30.07.04, 00:40
          aspazja.z.miletu napisała:

          > kazdy z tekturowa tacka upackana musztarda, a na czele ich kolejki

          Co wy z tą musztardą???

          Dzierżbórr niezłe musztAARDowanie.
    • meteor2017 Dzień 3 - rozpaczliwa proba ratowania watku... 30.07.04, 00:36
      Zostalo troche farby, nie za duzo i dlugo zastanawialem sie co pomalowac.
      Chcialem dokonac body-paintingu, ale nie mialem zywej modelki, a nawet
      androida, czy chocby manekina krawieckiego. Przez chwile myslalem o wymalowaniu
      konstelacji na suficie, by nie mogac zasnac moc liczyc supernowe, ale... sie
      rozmyslilem.

      W koncu stwierdzilem, ze rumakowi nalezy sie nowy lakier. Rumaka odziedziczylem
      po dziadku, ktory kochal konie, pod koniec zycia nawet twierdzil, ze jest
      koniem wyscigowym, a nawet wygral kilka wyscigow i zdobyl pare nagrod. Zginal
      tragicznie podczas wyscigu, gdy jednemu z koni odpadla zle umocowana podkowa i
      dziadek oberwal nia w czolo. Ponoc przed smiercia zobaczyl tyle gwiazd, ile
      nawet najlepsi astrofizycy nie mieli w katalogach. Rumak po dziadku wabil sie
      Wredota i wlasnie zaczynal sie mechacic.

      Troche wierzgal, jakby sie bylo czego bac, wiec dalem mu narkoze - konska
      dawke. Potem zatkalem owsem wszelkie otwory i pomalowalem go na blekitno, a na
      tym tle wymalowalem gwiazdozbior Pegaza. Po czym odetkalem mu otwory z
      wyjatkiem mordy. Minie troche czasu nim sie przebudzi...
      • yavorius Glosa 30.07.04, 00:41
        A zase dezinformace. Tak za prve, ano, jsem na jidle zavisly, ale domnivam se,
        ze to je stav, ktery za sveho zivota zmenit nemohu. Za druhe, zvirata vydrzi
        bez jidla dlouho, jak ktera. Nektera maji metabolismus rychlejsi a nektera
        pomalejsi. To mas stejny, jako, ze treba krokodyli dokazi zadrzet dech na
        radove desitky minut, ale uz si to ty sam nekdy zkusil? Stale nic noveho, stale
        stejna fakta vytrzena z kontextu, stale stejna demagogie.
      • aspazja.z.miletu Re: Dzień 3 - rozpaczliwa proba ratowania watku.. 30.07.04, 00:48
        W nocy snil mi sie koszmar: stado pomalowanych na niebiesko termitow
        wymachiwalo groznie salata i spiewalo: -Hej, przelecial kisiel.
        Obudzilem sie zlany zimnym potem i odpalilem swojego psychoterapeute.
        -Mhm? - mruknal atrakcyjny hologram w niebieskim czepeczku i skinal na mnie
        reka, druga trzymajac przy uchu. -Ja rozumiem, Basienko, ale musisz wiedziec,
        ze czasy sie zmienily. To, ze twoja trzynastoletnia corka nosi stringi z
        nadrukiem Hell's Angels i zamiast kolczykow wiesza w uszach wkladki domaciczne,
        jeszcze nie oznacza, ze swiadczy uslugi w miedzygalaktycznej agencji
        towarzyskiej. To po prostu przejaw buntu mlodzienczego, jakze skadinad zdrowy.
        Wiesz, to mi przypomina historie, ktorej bylam swiadkiem bedac nastolatka
        (Portalu, jaka ja wtedy mloda bylam!), gdy matka mojej przyjaciolki omal
        zawalem nie przyplacila odkrycia w jej piorniczku z szostej klasy kolekcji
        pornograficznych gumek myszek... a tymczasem moja znajoma po prostu duzo
        rysowala, masz pojecie?
        Zrezygnowany pstryknalem pilotem.
        • meteor2017 Dzien3/Noc3 30.07.04, 01:20
          Doszedlem do siebie z glowa w mikrofalowce i reka na guziczku ON... Odskoczylem
          jak oparzony, mimo ze mikrofalowka byla jeszcze zimna. No tak, zapomnialem, ze
          jest tu ktos na kim moge polegac.

          Ubrany w letnia pidzame z seledynowo-limonkowe grochy i purpurowe fasolki,
          wsunalem sie do lozeczka, ktore ogrzewal dla mnie pluszowy mis. Przytulilem sie
          do niego, a on zacwierkal kolysanke zalobna. Zapadlem w sen, ale wiedzialem, ze
          teraz przed koszmarami bedzie bronil mnie mis.

          Minela spokojnie noc, nie liczac uporczywego pukania do sluzy. Nastal dzien 4.
    • aspazja.z.miletu Dzien 4 30.07.04, 01:52
      Slonce wstalo dzis w zupelnie glupim miejscu.
      Miejsce drapalo sie po posladkach, lekko slinilo i nie umialo artykulowanie
      mowic, a co dopiero zachowac sie wobec slonca poprawnie. Klepnalem miejsce tam,
      gdzie konczylo swoja szlachetna nazwe, popedzilem sloncu kota Schroedingera
      (wrzeszczeli na mnie obaj, pukajac sie naprzemiennie to w czola, to w
      cyferblaty), gdyz czas juz byl najwyzszy na nowy dzien, a ten nie chcial
      nastac, jakby wiedzial, co sie swieci.
      <przypisek wykonany drzaca reka, wyraznie nowsze pismo:
      gdy po latach wspominam ten dzien, na mysl przychodzi mi tylko (tekst
      nieczytelny) a przeciez mozna bylo aaaaaarrrgggghhhhhhh)>
      • meteor2017 Dzien 4 - sniadanie 30.07.04, 11:01
        Gdy juz wszystko bylo na miejscu, spytalem sie komputer:
        -Czemu tu wpusciles tego idiote reflektora, powinien byc na zewnatrz i
        oswietlac nam droge!
        -No bo ten, pokal przez pol nocy do śluzy i nie dawal spac. Poza tym
        powiedzial, ze jest sloncem i pora zaczynac nowy dzien...
        -I ty sie dales na to nabrac?
        -Nooo tak, swiecil mi prosto w fotokomorke i istonie myslalem, ze to slonce.
        Poza tym co ma nam oswietlac, jesli nigdzie nie lecimy.
        -To szczegol techniczny, w kazdym momencie mozemy ruszyc dalej. Pamietaj by go
        wiecej nie wpuszczac.
        -Tak jest sir!
        -Ser? Jaki ser?
        -To taki angielski tytul uznania, oni...
        -Niewazne, przypomniales mi, ze pora na sniadanie.

        Otwierajac lodowke, przypomnialem sobie o termitach. Trudno bylo sobie nie
        przypomniec, stojac z wybaluszonymi oczami i gapiac sie jak buduja winde i
        ruchome schody miedzy poleczkami.
        -Co jest?
        -Brygadier 376-QrD-11, melduje ze roboty ida zgodnie z planem - jakis termit
        prezyl sie na bacznosc. Nigdy wczesniej nie widzialem termita stojacego na
        bacznosc, ale jakos sie zorientowalem, ze to ta pozycja.
        -Roboty? - udawalem glupa, a w zasadzie to nie udawalem.
        -A, to pan. No wiec system nam zupelnie padl, a informatycy zostali za kare
        zezarci przez krolowa. Minie troche czasu nim wychowamy nowe pokolenie
        specjalistow. Poki co musimy sobie radzic w ten prymitywny sposob. Postaramy
        sie panu za bardzo nie przeszkadzac.
        Nie mialem ochoty na dyskusje z temitem-brygadierem, zwlaszcza przed kawa.
        Zamknalem lodowke i wlaczylem automatycznego kucharza... staralem sie gotowac
        sam od kiedy zalamal sie nerwowo, gdy przy rozbijaniu jajek trafil na wpol
        rozwinietego pisklaka. Od tej pory jedynym daniem ktore podawal, byla
        syntetyczna papku o smaku slomy, palonej gumy i lisci pokrzywy, a kawa byla
        kawa tylko z nazwy. Teraz bylo jeszcze gorzej, papka zostala udekorowana wielka
        sztuczna mucha, a zamiast kawy otrzymalem cos pomiedzy czekolada, a szalwia.
      • meteor2017 Dzien 5 04.08.04, 21:28
        O 6-ej rano obudzily mnie termity. Rzucilem w nie poduszka, nawet celnie, ale
        szybko ssie spod niej wygrzebaly.
        -Jestesmy delegacja Termitiery "Kosmos", chcemy ustalic podzial terytoriow
        na "Pikusiu"...
        -Zaraz, zaraz. To moj statek, zadnego podzialu terytoriow nie bedzie, a wy
        wynocha i dajcie mi spac bo roozpyle srodek owadobojczy.
        -Stosowanie broni chemicznej jest zabronione Konwencja Genewska...
        -Konwencja Genewska nie obejmuje owadow.
        -Sluchaj no, Ziemniaku, mamy przewage liczebna i masowa - a kurde, rzeczywiscie
        ostatnio schudlem - a ciebie nie zlikwidowalismy jeszcze tylko dlatego, ze
        mozesz byc przydatny. Ale pamietaj, nie jestes niezbedny i jesli bedziesz sie
        stawial, mozemy dodac trutki do twego jedzenia, albo zrobic ci cos gdy bedziesz
        spal - Rzeczywiscie, mogly mnie zlikwodowac na tysiac sposobow nim ja to
        zrobie - poniewaz nam zawadzasz, a my tobie, niezbedny jest podzial terytoriow
        by nie wchodzic sobie w droge.
        -No dobra, dobra, a nie mozecie poczekac az sie wyspie.
        -Nie bedziesz nam dyktowal warunkow!
        -Ech, to dajcie mi przynajmniej sie umyc i zjesc sniadanie, dobra?

        Po sniadaniu zazadalem wyjasnien skad sie tu wziely, po co i tak dalej.
        -Jestesmy pierwsza termitiera kolonistow. Wykorzystujemy twoj statek, by
        przeniesc sie na nowe swiaty, niestety te na ktorych ladowales byly zbyt
        skazone przez cywilizacje ludzi i nieludzi. Szukamy swiata dziewiczego i ty nam
        w tym pomozesz, dlatego cie nie zlikwidowalismy...
        -Zaraz, zaraz. W niczym nie pomoge, bo nie wiemy gdzie jestesmy i glowny
        komputer jest tego - zakrecilem palcem wymowne kolko na czole.
        -Wiemy to, mamy nadzieje ze znajdziesz wyjscie z opresji i jest to kolejny
        powod dla ktorego mozesz byc przydatny. Jednoczesnie jesli o to chodzi, to
        udzielimy azdej pomcy jakiej bedziesz potrzebowal.
        Watpilem, by mogly mi jakkolwiek pomoc, ale nigdy nic nie wiadomo. Ostatecznie
        zawarlismy uklad, one beda mi pomagac i nie zlikwiduja mnie, a ja wydostane nas
        z tego zadupia i wysadze ich na jakiejs przyjemnej planetce. No i nie bede
        probowal ich wytruc.
        Ostatecznie odstapilem im czesc przestrzeni magazynowej statku, kuchnia bedzie
        strefa wspolna, przy czym bedziemy sie starac nie wchodzic sobie w droge,
        reszta statku jest nadal moja.
        Traktat z termitami... ech beda sie ze mnie smiac w calej Galaktyce.
        • aspazja.z.miletu Dzien 5 05.08.04, 01:01
          -Przed glownym sadem miedzygalaktycznym postawiony jest obywatel Sven
          Ipognałwlas. Oskarzony jest o sianie defetyzmu i innych zamorskich zboz,
          przewracanie tetnic na nice i, w szczegolnosci, o najbardziej wyuzdana i ohydna
          praktyke, jaka moze miec miejsce w kosmosie: traktat z inna rasa rozumna. Czy
          oskarzony zdaje sobie sprawe z zarzutow?
          -Wysoki Sadzie... ja nie mialem innego wyjscia...
          -Czy oskarzony rozumie, jak nikczemnie postapil? Jaki precedens dal w
          szczegolnosci tej rasie? Czy oskarzony pojmuje, ze dzieki temu ukladowi w
          dwadziescia lat pozniej wybuchla wielka Wojna Jezy z konstelacji NonWashed z
          Psami z Syriusza, wskutek ktorej istotnie przestalo istniec wiele istnien
          istot? Prawo Galaktyki wymaga bohaterstwa i ciaglej mysli o nastepnych
          pokoleniach gwiezdnych podroznikow, a tymczasem oskarzony zachowal sie jak
          XXwieczny czlowiek. Taki postepek zasluguje na najwyzszy wymiar kary. Postuluje
          banicje w obszary czarnych dziur, bialych myszek i kisielu.
          • aard A spacja nie dość, że sprawiedliwa, to rychliwa! 05.08.04, 11:12
            Jestem pod wrażeniem i implantuję na WNa :-)
          • meteor2017 Dzien 5 05.08.04, 11:48
            Obudzilem sie zlany potem (letnim) i krzkiem, ktory jednak niespiesznie
            opuszczal gardlo... w zasadzie to splywal jak slina. To chyba tyle z
            poobiedniej drzemki.
            To pewnie przez te grzyby zebrane w ładowni, grzybiarz ze mnie taki sobie, ale
            komputer twierdzil ze sa jadalne. Zastanawialem sie, czy ten sen to projekcja
            mojego poczucia winy, ktore oczekuje slusznej kary, czy tez projekcja
            przyszlosci... to drugie juz kiedys mi sie zdarzylo, cos mi w glebi glowy
            szeptalo "nie pij tyle, bo bedziesz wymiotowal, urwie ci sie film, a jutro
            bedzie cie leb bolal" i tak wlasnie bylo. Ale nie bylo to takie realistyczne
            jak teraz... musze sie przyjrzec blizej tym grzybom i zastanowic sie jak
            wykolowac termity. Kiedys czytalem, ze nie wynalazly kola, wiec nie powinno byc
            trudno.
    • meteor2017 Dzień 6 13.08.04, 13:36
      Spoczywalem na lezaczku, kwarcowka zmieniala odcien mojej skory, a nagranie
      szumu morza, ptakow spiewu i spadajacych na leb plazowiczom kokosow koil
      kolejne zmysly (glownie to sluch).
      Siegnalem po sok z soczytych larw prymitywnych mrowek i... mialem zamiar
      pociagnac solidny lyk, ale palemka wbila mi sie w oko. Wycianalem ja i
      wyrzucilem precz, po czym umoczylem usta w smakowitym napoju. Taaaa, ten uklad
      z termitami jest niezly. Zamiast pic kawe o smaku pomyji i napoj witaminizowany
      bez smaku w ogole, popijam te ich soki. A na posilki nie jadam juz
      standardowych papek proteinowych w trzech kolorach i smakach (skarpety, opony
      rowerowej i smaru), termity dostarczaja mi te ich pulpy z grzybkow i plesni
      (13 smakow!), musze udka i skrzydelka, pieczywo z chitynowych pancerzykow... a
      twierdza ze dopiero rozwijaja hodowle wykorzystujac przyznana im przestrzen
      magazynowa.

      No i dokonuja przegladu i napraw jak miniaturowa armia robotow, ile ja bym za
      taka usluge zaplacil? Nie zaplacilbym, nie w tym zyciu. Moj statek byl sprawny
      jak nigdy od kiedy jestem jego wlascicielem.
      Hmmm, tylko ten koszmar. Musze je gdzies wysadzic na zadupiu, to moze sie nic
      nie wyda.
    • aard No co tam? 24.08.04, 15:08
      Podbijam, bo Dzień 7 mnie swędzi jak brakująca kończyna...
      • meteor2017 Dzień 6 - nieco później 12.09.04, 12:58
        Caly ten dzien mialem zamiar spedzic na lenistwie, ale zostalo ono nagle
        brutalnie przerwane.
        -Jaśnie Panie Szanowny Współlokatorze i Pierwotny Właścicielu Pikusia,
        Dobroczyńco Termitiery "Kosmos", Wielki...
        -Czego? - przerwalem niezbyt grzecznie tradycyjna formule powitalna.
        -W magazynach znalezlismy TO! - termity byly wyraznie podekscytowane. Jesli w
        tej chwili zapytacie jak termit moze byc podekscytowany, a nawet jesli, to
        stwierdzicie, ze jest to niemozliwe do wyrazenia przy dostepnych im srodkach
        ekspresji... to bedzie to swiadczyc o waszej ignoracji w dziedzinie termiow i
        ich spoleczenstwa. Jest to mozliwe, wierzcie mi, trzeba to tylko umiec
        rozpoznac, co w przypadku laika jest niemozliwe.
        Unioslem sie nieco na lezaczku i spojrzalem na armie termitow dzwigajacych
        tysiackrotnie ciezszy od nich...
        -O Jasna Czarna Dziuro!!! Skad to macie???
        -Juz mowilismy, znalezlismy to w nieuzawanej przez Ciebie Jaśnie Panie Szanowny
        Współlokatorze i Pierwotny...
        -Dobra, dobra, moze przejdziemy na Ty? Jestem Sven - wygiagnalem w ich kierunku
        reke, nim zorientowalem sie jak glupi to gest, gdy sie ma do czynienia z
        termitami. Czym predzej ja cofnalem.
        -Dobrze, Panie Svenie Jaśnie Szanowny Współlokatorze i Pierwotny... - itd. itp.
        etc. chyba nie wydobede z nich zbyt szybko informacji. Przyjrzalem sie
        znalezisku. Byla to ciezka metalowa tablica pamiatkowa z napisem "Józef
        Tkaczuk. Sprzatalem na tej planecie - Meneoaria 33.07.2346", a ponizej
        wyskrobane przez huliganow napisy "Bylem tu. Tony Halik", "Ja tez. Ijon Tichy".
        • meteor2017 Dzien 6 - nieco nieco pozniej 12.10.04, 19:57
          Tablice przysrubowalem przed zamaskowana jako magazyn kapsula ratunkowa
          doskonale przygotowana do ladowania na niegoscinnej planecie i dlugotrwalego
          oczekiwania na ratunek. Krotko mowiac byla ona wygodna, z wlasnym zamknietym
          obiegiem i swietnie zaopatrzona we wszelkie dobra, takie jak pelny, pojemny
          barek, kolekcja filmow ze zlotych czasow kina, telewizji, holowizji,
          synestwizji, virtuawizji i haluwizji itp.

          Sprawdzilem gdzie jestesmy - ciekawa okolica, same czarne dziury naokolo,
          swietne miejsce na pole spatiogolfowe... Wystrzelilem kolejna boje, by kiedys
          tu wrocic i rozkrecic interes, poza tym sygnal z boi na szlaku gwiiezdnym juz
          zanikal, wiec i tak musialbym to zrobic.
          Ale nigdzie wokol przytulnej planetki.

          --
          zapraszam wszystkich do pisania kontynuacji (nawet krotkich) opowiadanka on-
          line.
    • meteor2017 Dzień 7 - wcześnie rano 06.04.05, 23:35
      Tak ok. 14:27 GMT+1 (Galactic Mean Time)

      JEEEEZU! Jak mnie łeb napital!!!
      Ciiiiiiiii...
      Ale mam kaca, co ja robiłem wczoraj?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka