Forum Sport Tenis
ZMIEŃ

      Sen na jawie

    IP: *.dynamic.chello.pl 03.11.12, 23:51
    Sny rodzą rzeczywistość, a bywa że rzeczywistość przerasta sen. Sen JJ oglądamy na jawie, w odcinkach i serce rośnie, gdy na naszych oczach z orlika wyrasta Orzeł i taki nasz POLSKI, co gra nasze nuty. On gra to, co nam w duszy gra, bo tam jest siła mocy i siła ducha, jest technika i finezja, jest myśl i refleks, jest fantazja i szarża ułańska, jest gra, jaką kochamy oglądać i o jakiej można było tylko pomarzyć. Serwisu i drop shotów mogą pozazdrościć mu bez wyjątku wszystkie tenisowe tuzy. Gra cholernie odważnie, bez cienia kunktatorstwa, jest zręczny, zwinny i piekielnie szybki, a forhend ma zabójczy. Jest pewny siebie i swojej gry, a przy tym naturalny i sympatyczny. Tu w Paryżu wzbudził podziw tenisowego świata, to było wejście smoka w wielkim i niekonwencjonalnym stylu. JJ w Paryżu przekroczył swój Rubikon. by już w innej, mniej obarczonej przyziemnymi troskami rzeczywistości mógł szlifować brylantowy talent. Myślę, że wszyscy będziemy go wspierać na dobre i na złe, bo to dopiero początek nowej drogi, która nie będzie zawsze łatwa i przyjemna, ale ważne żeby prowadziła do celu wielkiego i szlachetnego.
    Dzięki za Paryż i życzę pięknych snów o potędze.
      • Gość: MACIEJ Re: Sen na jawie IP: *.c3-0.elm-ubr2.qens-elm.ny.cable.rcn.com 04.11.12, 00:47
        >Serwisu i drop shotów mogą pozazdrościć mu bez wyjątku wszystkie tenisowe tuzy.

        A co z drop shotami Radwanskiej w takim razie?
        • Gość: j. Re: Sen na jawie IP: *.dynamic.chello.pl 04.11.12, 02:38
          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

          > >Serwisu i drop shotów mogą pozazdrościć mu bez wyjątku wszystkie tenisowe tuzy.<
          A co z drop shotami Radwanskiej w takim razie?


          Zauważ, że Jerzyk bije swoje dropszoty z forhendu. On z forhendu ma strzał jak kopnięcie ogiera i to jest czynnik, który ma znaczenie także i dla skuteczności dropszota. Jak się taki drągal zamachnie, przeciwnik odruchowo robi krok do tyłu. Zwolnienie w tym momencie ręki i przycięcie dropszocika jest po prostu niszczące. Radwa nie ma możliwości w ten sposob rywalki postraszyć. Jest od Jerzego o 31 cm niższa, w barach dwa razy węższa, a dropszoty uderza z bekhendu. To jest w ogóle inna bajka.
          • Gość: MACIEJ Re: Sen na jawie IP: *.c3-0.elm-ubr2.qens-elm.ny.cable.rcn.com 04.11.12, 03:49
            >Jest od Jerzeg o o 31 cm niższa, w barach dwa razy węższa, a dropszoty uderza z bekhendu

            Nizsza oczywista jest,ale w barach nie jest taka wezsza.Nie doceniasz Radwanskiej.
            Radwa gra starodawny tenis i jak kazdy samouk uderza drop shot z backhandu bo z forehandu jest to duzo trudniejsze.
            Pamietasz taka Koze niedawno,ktora grala glownie slice forehand?
      • Gość: j. Re: Sen na jawie IP: *.dynamic.chello.pl 04.11.12, 05:54
        Sny bywają różne, czasem śnią się koszmary. Koszmar na jawie przeżyli niedawno mieszkańcy Breeze Point w Nowym Jorku, kiedy, wracając do swych domów po wtorkowej powodzi, pytali się czy znajdą je zalane wodą, a znaleźli zgliszcza. Całe osiedle, 111 budynków, do imentu spalone (a wodą zalane i tak)! Kolega Maciej powinien to na wlasne oczy oglądać, bo - jeśli dobrze liczę - Breeze Point jest jakie 4 km od jego obecnego mieszkania. Zastanawiam się, co było przyczyną tego niesamowitego pożaru? Wiki podaje, że zapewne wybuch transformatora, potwierdza się to?
        • Gość: maciej Re: Sen na jawie, oby nie tylko sen IP: *.rev.stofanet.dk 04.11.12, 10:09
          Nie lepiej poczekac z uwielbieniem do nastepnego sezonu ?
          Teraz wszyscy sa juz zmeczeni, oprocz jak widac J.J, ktory to spal i wypoczywal w sezonie na 65 miejscu w rankingu.
          • yerba80 Re: Sen na jawie, oby nie tylko sen 08.11.12, 12:00
            Też mi się tak wydaję, że trzeba dać teraz chłopakowi spokój. Przyda mu się to teraz zwłaszcza, że przez cały turniej codziennie spał po 3 lub 4 godziny bo nie mógł zasnąć przez zmęczenie i emocje, które mu towarzyszyły.
        • Gość: Luka Re: Sen na jawie IP: *.dynamic.chello.pl 07.11.12, 11:15
          Każdy sen kiedyś się kończy i ten piękny i ten najgorszy. Ostatni odcinek, jak się można było spodziewać bez happy and`u, ale nie ma to większego znaczenia, bo taki sen na jawie zdarza się tylko raz i zostaje w pamięci na zawsze, tak samo jak koszmar mieszkańców Breeze Point w Nowym Jorku. Zarówno naszego Szczęściarza jak i nieszczęśników z NY czeka teraz nowe otwarcie, z krańcowo różnym miejscem startu i potrzebny jest im czas na przystosowanie się do nowej sytuacji. Zaczynać od zera z bagażem nieszczęścia jest cholernie ciężko, bo trzeba znaleźć siłę, wiarę i oparcie w narodzie, a tych cech ludziom światowego mocarstwa nigdy nie brakowało, więc dla nich też któregoś dnia zaświeci słońce. Teraz świeci wielkim blaskiem Polakowi, który swoją grą i postawą dał nam tyle radości i solidnie zapracował na poczucie szczęścia, którym chce i potrafi dzielić się z innymi.
          JJ podziękował Polsce i Polakom, chociaż Polska w tym sukcesie miała bardzo skromny udział, jeśli w ogóle jakiś miała. Po finale nie był zadowolony, nie dlatego że przegrał, tylko dlatego że zagrał słabo, mając świadomość że stać go na więcej i to mówi dużo i dobrze o podejściu do gry i sportu. Takie podejście, takie priorytety cechują wielkich mistrzów i prawdziwych sportowców i to m In jest źródłem dużego optymizmu.
          Na jawie jak w życiu, zawsze się znajdzie jakaś menda, która będzie usiłowała znaleźć dziurę w całym i pożerować swoimi domniemanymi chociaż na rodzicach naszego bohatera i zawsze znajdzie się wystarczająco szmatławy portal, który taki chłam zamieści.
          Rodzice JJ co najwyżej odpowiadali prosto i szczerze na pytania zadane przez dziennikarzy. Nie stać ich było na pokrycie kosztów związanych ze startami poza Europą, a potrzeba zapewnienia biznes klasy nie wynika z kaprysu pożądania luksusu, tylko z tego, że JJ ma ponad dwa m wzrostu i Jego nogi nie mieszczą się w odstępach między siedzeniami w normalnej klasie, ale byle mydłek tego nie rozumie i będzie ironicznie pytał kto miałby niby zapłacić za biznes klasę. My kibice wiemy, że chociażby PZT, gdyby rzetelnie wywiązywał się ze swoich obowiązków. Wiemy też że Rodzice JJ nie przyćmili niczym i w żaden sposób Jego wielkiego sukcesu, tak jak nie uda się to żadnemu pismakowi, poniżającemu byłych sportowców prymitywnymi insynuacjami, zrodzonymi z chorej wyobraźni.
          Najważniejsze że pięknie sukces Jerzyka fetują Polacy, jak w słowach skomponowanej dla Niego piosenki, wierzą że można i dzięki Jerzyk, KOCHA CIĘ CAŁA POLSKA.
          • Gość: maciej Re: Sen na jawie IP: *.rev.stofanet.dk 07.11.12, 13:02
            Tego typu konferencje prasowe sa zawsze lepsze niz te z pisowcami, ale mimo to pokazuja jak Polacy pragna sukcesu, chocby to byl tylko pol sukces w jakims takim sobie turnieju na koncu sezonu, kiedy to "gwiazdy tego sportu" sa juz wlasciwie myslami gdzies na urlopie. Bez sensu.
            Pamietam, Radwanska tez kiedys wygrala z Szarapowa ale musial czekac kilka lat aby przebic sie do czolowki. Pisalem, oby euforia nie byla zbyt przedwczesna. Jedna jaskolka nie czyni jeszcze wiosny i na zapas nie ma co sie cieszyc. Mimo tego wole to niz ogladanie geb pizdzieli w TV.
            • Gość: Luka Re: Sen na jawie IP: *.dynamic.chello.pl 07.11.12, 20:18
              Nie co dzień jest święto i nie każdy sukces daje powody do świętowania. Sukces JJ każdy włącznie z nim samym inaczej widzi i ocenia, bo ludzie mają różne gradacje wartości.
              Dla Macieja był to jakiś taki sobie turniej, a dla innych jeden z najbardziej prestiżowych i wysoko punktowanych turniejów w turze. Jednych najbardziej cieszą punkty i miejsce w rankingu, innych przebojowy marsz triumfalny do finału, a jeszcze inni dziwią się że ktoś się cieszy i fetuje dojście Polaka po trzydziestu latach posuchy do finału w Paryżu, bo nie widzi w tym ani sukcesu, ani powodu do fetowania, ani sensu. Trudno mieć takiemu za złe, że widzi tyle ile może, a że nie może więcej, to już jego strata i z taką filozofią niech sobie czeka na sukces do lata. To prawda, że my Polacy, jak każdy zdrowy naród jesteśmy głodni sukcesu szczególnie sportowego, bo prawdziwych orłów u nas jak na lekarstwo i zanadto nie rozpieszczają. JJ w Paryżu grał jak taki Polski Orzeł, prowadził otwartą grę, to On dyktował warunki, demonstrując przy tym pokaz siły, determinację połączoną z wysokim ryzykiem i kunszt technicznych umiejętności. To połączenie stworzyło nową jakość, pokazał nowy styl, sprawił, że na korcie powiało świeżością i młodością w niezwykle okazałym wydaniu za sprawą młodego, mało znanego dotąd Polaka. To było fascynujące i jest niezwykle budujące, bo taki sposób gry nam Polakom, walczakom właśnie odpowiada. My nie lubimy się bronić, ale kochamy walczyć, odważnie, z nutą szaleństwa i do końca. Taka jest Polaków duma i natura, to pokazał JJ w Paryżu i chwała Mu za to.
              • Gość: maciej Re: Sen na jawie IP: *.rev.stofanet.dk 07.11.12, 20:46
                >Trudno mieć takiemu za złe, że widzi tyle ile może<
                zle jest z tymi, ktorzy widza wiecej niz moga, jak to sie nazywa, fatamorgana ?
                >to On dyktował warunki, <
                szkoda, ze dyktowane warunki przekroczyly jego mozliwosci

                "nigdy nie ciesze sie przed losowaniem w lotto"
            • Gość: statystyk Re: Sen na jawie IP: *.9-1.cable.virginmedia.com 08.11.12, 18:17
              nie sciemniaj , Aga po US Open 2007 byla dwudziesta ktoras ,
              to byl drugi sezon w seniorkach i caly czas progresowala ,
              a juz od 2008 zadomowila sie w top 12 (pare tygodni tylko jako 14WTA I 8WTA ).
        • maksimum Re: Sen na jawie 07.11.12, 17:10
          Gość portalu: j. napisał(a):

          >- Breeze Point jest jakie 4 km od jego obecnego mieszkania.

          Breeze Point to ja z mojego okna widze i latarnia morska na Breeze Point byla calkowicie zalana juz kilka godzin przed huraganem.

          > Zastanawiam się, co było przyczyną tego niesamowitego pożaru? Wiki podaje, że zapewne >wybuch transformatora, potwierdza się to?

          Ja mam tu tyle klesk zywiolowych obok siebie,ze Breeze Point zupelnie mnie nie interesuje.
          W tej chwili nie mam ogrzewania ani cieplej wody a zaczyna snieg padac.

          Na Breeze Point ponoc zajelo sie wszystko od instalacji gazowej,ktora zostala przerwana.
          Caly Coney Island na zachod od West 8 Street jest bez pradu i wody oraz wyglada tak ze tam strach nawet w dzien samochodem przejechac.
          Piach z plazy zostal przeniesiony ponad 100m na ulice a Sea Gate to jest disaster area gdzie po wielu domach zostaly tylko fundamenty.
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja