Gość: Luka
IP: *.dynamic.chello.pl
03.11.12, 23:51
Sny rodzą rzeczywistość, a bywa że rzeczywistość przerasta sen. Sen JJ oglądamy na jawie, w odcinkach i serce rośnie, gdy na naszych oczach z orlika wyrasta Orzeł i taki nasz POLSKI, co gra nasze nuty. On gra to, co nam w duszy gra, bo tam jest siła mocy i siła ducha, jest technika i finezja, jest myśl i refleks, jest fantazja i szarża ułańska, jest gra, jaką kochamy oglądać i o jakiej można było tylko pomarzyć. Serwisu i drop shotów mogą pozazdrościć mu bez wyjątku wszystkie tenisowe tuzy. Gra cholernie odważnie, bez cienia kunktatorstwa, jest zręczny, zwinny i piekielnie szybki, a forhend ma zabójczy. Jest pewny siebie i swojej gry, a przy tym naturalny i sympatyczny. Tu w Paryżu wzbudził podziw tenisowego świata, to było wejście smoka w wielkim i niekonwencjonalnym stylu. JJ w Paryżu przekroczył swój Rubikon. by już w innej, mniej obarczonej przyziemnymi troskami rzeczywistości mógł szlifować brylantowy talent. Myślę, że wszyscy będziemy go wspierać na dobre i na złe, bo to dopiero początek nowej drogi, która nie będzie zawsze łatwa i przyjemna, ale ważne żeby prowadziła do celu wielkiego i szlachetnego.
Dzięki za Paryż i życzę pięknych snów o potędze.