Gość: Luka
IP: *.dynamic.chello.pl
22.05.17, 12:13
Nader interesująco rysuje się i zmienia krajobraz tenisowej batalii ziemnej, w przejściówce do nowej epoki.
Po Monte Carlo i Barcelonie raczej po bożemu się zapowiadało, ale w Rzymie diabeł ogonem pomerdał, żeby co niektórym w głowach nie poprzewracało i z Wielkiej Czwórki ino jedno Ciało ostało.
Ciało Nole fantastycznie zaprezentowało się w połówce, gdzie sponiewierało w wielkim stylu Ciało Thiema, który w ćwiartce załatwił odmownie i również w doskonałym stylu Ciało Rafy. Żeby było według potrzeb, zasług i sprawiedliwie, wygrało najmłodsze i najchudsze Ciało, które się nie nadymało, ale pięknie grało.
Aleksander Zverev, dwudziestolatek z Niemiec o rosyjskich korzeniach wygrał w przekonującym stylu rzymski finał z Djokovicem, zgarnął tytuł pierwszego w życiu Mastersa i zawitał do pierwszej dziesiątki.
Po Rzymie, faworytów, kandydatów i chętnych do paryskiej korony jest wielu, chociaż do niedawna, niewielu zdawało się wygrać przy Nadalu.
Wygrać paryskiego Szlema, nie będzie lekko, bo to nie to samo, co wygrać inny turniej.
Spektakularne mecze Thiema, Djoka i Zvereva w Rzymie, teraz już realnie zbliżają ich do Ziemi Obiecanej, czyli korony w Paryżu. Co najmniej jeden, a możliwe, że dwóch z tej trójki będzie prawdopodobnie musiał na tej drodze zmierzyć się z Rafą, celującym w trzecią decymę, nie wspominając już o paru innych Mistrzach, pretendentach i morzu marzycieli.
Czeka nas fascynujący Szlem, w którym nie tylko pierwsze karty będzie rozdawał los, a casus rzymski potwierdził, że łaska pańska na pstrym koniu jeździ.
W kontekście męskiego tenisa, rywalizacja paryska pań, jawi się bardzo skromnie i mizernie.
Z przyczyn losowych nie będzie Wielkich Mistrzyń, Sereny, Szarapowej, Azarenki.
Zagrają Mistrzynie wiekowe, Wenus i Kuzniecowa, Kvitowa po rekonwalescencji, Muguruza po kontuzji.
Wygląda, że będzie to rywalizacja głównie młodych, głodnych, ambitnych, niezbyt doświadczonych, z pokoleniem wyjadaczek nieco przechodzonych.
Mnie interesują w tym zestawie tradycyjnie panny K, w szczególności ta trzecia, ostatnia wchodząca do gry młoda Łotyszka, która jak już dużo wcześniej wspominałem, jawi się najbardziej interesująco i obiecująco.
Jej kariera od samego początku prowadzona była nie na szybką, czy błyskotliwą karierę, ale z wyraźną opcją i perspektywą na prawdziwą Mistrzynię.
Tam nie było gonitwy po turniejach w pogoni za łatwymi punktami. Była bardzo staranna selekcja startów, przemyślany, profesjonalny nie tylko kalendarz, ale wszystkie cykle treningowe. Nawet jak trochę dłużej, wejście do wielkiej gry trwało, to się opłacało, bo wchodzi jako ułożona, kompletna zawodniczka.
Ma Dziewczyna wszystkie niezbędne papiery na Mistrzynię, jeszcze trochę doświadczenia i będzie gotowa na duże tytuły, czego Jej serdecznie życzę.