Gość: tenisista
IP: *.chello.pl
25.03.09, 15:23
1) "jestem najlepsza. jeśli jestem najlepsza to samo powinno mi iść i się
wygrywać. nie będę się starać za bardzo. wszystko powinno mi wychodzić, więc
gram na maksa. jedna piłka, nie wejdzie, druga powinna wejść. nie wchodzą? co
jest grane? piłki nie chcą się mnie słuchać. może rakieta zła? (w tym momencie
Marta powinna rozwalić rakietę ale nie wiem co ją powstrzymuje?). no to zagram
jeszcze mocniej, widocznie gram za lekko. co? aut? to widocznie nie mój dzień.
zniechęcenie. a tamta nic nie gra i wygrywa. ja się staram coś wymodzić a
tamta tylko przebija. do dupy z takim tenisem. jeśli jestem najlepsza to ja na
takie kompromisy nie idę. wygram mecz dobrą grą, na łatwiznę idą tylko
miernoty. przecież ja to umiem grać. oo, weszło. no proszę, jaka jestem
zdolna. tak powinno iść od samego początku. to teraz mogę się rozluźnić i
strzelać mocniej, niech tamta lata. ja lubię grać z miejsca, niech mi
powystawia, to skończę szybko. no proszę jak ładnie. teraz już mam przewagę to
mogę sobie odpuścić. taktyka na jeden strzał. mały błąd, trzeba poprawić. a
czemu tamta mi zagrała taką złośliwą piłkę? chciałam zagrać winnera po krosie,
a ta mi zaserwowała na środek, i zepsuła cały plan. upierdliwe to takie nie
chce mi się grać. denerwuje mnie ta tenisistka muszę ją szybko skończyć.
serwis wygrywający. jeden nie wchodzi, to następny. jak mam 2 podwójne to w
końcu powinien być as. o, jest wygrywający serwis. czyli serwis mi siedzi, to
poprawić. a teraz to już 15:40. to zaserwuję bezpiecznie. no i break. jaka ja
głupia jestem, kto gra bezpiecznie? w takim momencie? Marta, tylko ryzyko.
bezpiecznie grają nudne tenisistki, to nie w moim stylu. kolejne gemy na
maksa. wychodzi, nie wychodzi, jestem już zmęczona tym meczem, wygram to
wygram, nie wygram to nie wygram, mam już tego dosyć. zagram jakąś ładną akcję
na pożegnanie. o, tamta zaczęła robić błędy. no to może zagram bezpiecznie, to
będzie psuła i doprowadzę do wyrównania samym przebijaniem, przecież Radwańska
tak gra, i wygrywa. no i masz co los, jak na złość tamta zaczęła ryzykować i
zaczęło jej wchodzić. ostatni gem, to już gram na luzie, strzelę sobie wejdzie
nie wejdzie nie mam nic do stracenia. no i proszę, jednak grać potrafię. jest
wyrównanie. tak powinnam grać od początku. teraz jak najmocniej, piłki niech
nie latają nad siatką bo nerwów już i cierpliwości do tego nie mam. bum. bum."
jaki wynik?
najczęściej Marta przegra.
myślę że Marta mnie więcej tak "myśli" na korcie :)
2) analiza prawdopodobieństwa skuteczności. Marta we wszystkich meczach gra
tak samo. czy po jednej stronie stoi tenisistka 500, 150, 50, 15, czy 5, Marta
jest idealistką. ma wielkie zaufanie do swojej gry i swoich umiejętności. to
ten sam przypadek co Gonzaleza, czy Blakea, czy Fisha, Chardyego, itp. Marta
wierzy że jest lepszą tenisistką od większości innych. zna swoją moc z
treningów, wie że stać ją na dobre akcje. w związku z tym zawsze podejmuje
takie samo, jak by powiedział Karol Stopa, zupełnie niepotrzebne i nadmierne
ryzyko. nie lubi gry na półśrodki, i kompromisy. z wieloma tenisistkami
mogłaby wygrać na przebitki, gdyby uspokoiła swoją grę i konsekwentnie grała
tenis pozbawiony nadmiernej siły i ryzyka, zwłaszcza mówimy o tych
tenisistkach słabszych. moc zagrań i siła ognia Domachowskiej, powinny
wystarczyć przy bezpiecznej grze na tenisistki słabsze niż ta umowna czołowa
80. bez nadmiernej staranności, można grać po prostu średnio mocno, poczekać
na odpowiedni moment i wykończyć akcję. Marta w takich meczach czuje się zbyt
pewnie, więc lekceważy przeciwniczkę i albo się nie przykłada, albo gra
"wszystko albo nic" licząc na nokaut. znawcy tenisa wiedzą że nawet będąc
Gonzalezem nie da się grając na maksymalnym ryzyku wygrywać wszystkich meczy
bo się przegrywa z Z SOBĄ. czasami wystarczy poprzebijać. to jest zasadnicza
różnica stawiająca Radwańską i Domachowską po przeciwnych stronach barykady.
Agnieszka, ma podejście do meczu takie. zagrać tak, żeby się nie wysilać z
słabymi tenisistkami i czekać na ich błędy i nadarzające się okazje. mogłaby w
tych meczach zagrać pokazówkę i i tak by wygrała, z tenisistkami wyraźnie
słabszymi, i tak przyjmie taktykę "po co się wysilać". z kolei z tenisistkami
mocniejszymi liczy na ich słabszą formę i próbuje im po prostu zepsuć humor,
swoimi nieprzyjemnymi odpowiedziami z kontry. tym bardziej w nich nie ryzykuje
i szanuje piłkę. Domachowska, uważa że jest najlepsza na świecie, i że może
wygrać z każdą, więc gra tenis kapryśny, czy gra z tenisistką nr. 1 czy
nr.1000. w efekcie większym zagrożeniem dla jej wizerunku są mecze w
kwalifikacjach niż mecze z rozstawionymi tenisistkami. w meczu z rozstawioną
tenisistką i gwiazdą tenisa, Marta gra żeby jak najlepiej wypaść i nie ma nic
do stracenia, więc próbuje nawiązać do klasy gry rywalki, nie ma obciążeń więc
okazuje się że mimo że popełnia trochę za dużo niewymuszonych błędów, to obraz
gry wydaje się wyrównany (bo poziom tenisa czystego Marty jest porównywalny z
tenisową czołówką, około 10-30 miejscem). może w tych meczach jest więcej
adrenaliny i nie czuć presji, więc są to mecze często LEPIEJ rozgrywane, od
meczów z tenisistkami słabszymi. z tenisistkami z którymi jest teoretycznie
równa, albo jest faworytką, Marta gra zbyt nonszalancko i zarozumiale. gubi ją
zbytnia pewność siebie. tam właśnie gra najwięcej przestojów, strzałów na
wiwat, i piłek skrajnych bo myśli że samo się wygra i jej siła talentu
wystarczy za wynik. zamiast potrzymać trochę piłkę w korcie, kiedy przecież
nie gra się przed publicznością w momencie kiedy rywalka jest ewidentnie
słabsza, i raczej powodować jej stany nerwowe nadmiernie ryzykuje grając na
maksa i hura, a potem sama dostarcza sobie stresów. w tych meczach, Marta nie
jest na ogół ogrywana przez "lepsze" rywalki. ale sama prowokuje zbyt dużą
pewnością siebie na początku meczu, sytuacje stresowe w których się potem sama
gubi, chociaż początkowo sama sobie je stwarza. to że zaczyna przegrywać
powoduje wzrastanie pewności siebie potencjalnie słabszych zawodniczek i
kłopoty które często kończą się niekorzystnie wynikiem. każdy wie, że żeby
utrzymywać ranking i być skutecznym w tenisie trzeba wygrywać te mecze pewne,
czyli to co ma Radwańska. nie starając się, nie ryzykując, po prostu
przechodzić na pół gwizdka te słabsze rywalki. jeśli Marcie postawiliśmy by
juniorkę to i tak Marta by grała z nią pewnie na pełną moc taką taktyką jak na
Venus Williams. a granie tak maksymalistyczne nie może zbudować regularnych
wyników i regularnej formy. granie na skrajnych częstotliwościach powoduje że
zawodniczka sama się zniechęca i dekoncentruje co dalsze rozsypanie się jej
gry powoduje :). jeśli Marta ma dzień może wygrać z każdą, ale jak coś nie
gra, to może przegrać z samą sobą - więc też z każdą. jest pytanie czy taki
tenis szanujemy i akceptujemy, czy też oczekujemy skutecznej gry i sukcesów i
wyników, nie patrząc na metody którymi się je zdobywa i talent zawodnika.