ernest_pinch
03.03.05, 21:43
Jade sobie po poludniu do pracy w sznurze samochodow. Zblizam sie do
skrzyzowania. Nagle zgred jadacy przede mna zahamowal. Acha... Z prawej
strony na podporzadkowanej uliczce czeka dziewcze. Pannica malo inteligentnie
nie patrzy w lewo, lecz w prawo (na drodze jednokierunkowej) Z tylu za mna
ostro hamuje jakis kolo nawijajacy prze komorke. To czekamy. Zgred zamiast
bystrze dac znac stoi i patrzy nieruchomo na dziewcze. Powoli ogarnia mnie
zniecierpliwienie ILE KURWA MOZNA TAK MARUDZIC???
Stojacy za panna samochod nagle z piskiem rusza, przecina skrzyzowanie i
hamuje bo trabi nadjezdzajacy na drugim pasie furak...
Nic to, podkrecilem muzyczke glosniej, i rozdajac usmiechy na lewo i prawo
zostawilem dwójke gamoni za soba ... Bo dzien byl piekny i szkoda nerw.
Luzik... ;-)