Dodaj do ulubionych

Dzieci Sahary- artykul

05.01.06, 14:41
Przepisze tutaj artykul ' Dzieci Sahary' z dzisiejszego numer 'Zycia na
goraco'. Wiem ze nie kazdy ta gazete czyta,a artyklu jest fajny..Wiec dlatego
pisze:)
Dla przecietnego europejskiego turysty Tunezja to palmy i piaszczyste
plaze.Tymczasem kilka kilometrow od strefy turystycznej zaczyna się inny
swiat.
Dochodzi 5 rano.W odległym o 90km Zarzis można już podziwiac slonce
wynurzające się z fal Morza Śródziemnego,ale tu,w gorach Dahar,panuje jeszcze
polmrok.Hatem po ciemku szuka koszuli i spodni.Jego mama i 13-letnia siostra
Rania nie spia od godziny.Pieka placki,które Hatem będzie sprzedawal na
promie kursującym pomiedzy wyspa Djerba,a wschodnim wybrzeżem Tunezji.Przed 7
chlopiec musi być na miejscu,bo wtedy interes idzie najlepiej.Nie ma jeszcze
upalu i ludziom chce się jesc.
Hatem ma 14 lat i od ponad roku utrzymuje swa szczescioosobowa
rodzine. W szkole miał kurs francuskiego, francuskiego pracując na promie,
nauczyl się kilka slow po angielsku, niemiecku i wlosku. Bez problemu
dogaduje się z turystami.
Prom to jednak niebezpieczne miejsce do pracy. 3 kolegow Hatema
zostalo przygniecionych przez samochody, które parkuje się ciasno, jeden obok
drugiego. Poza tym katarska telewizja wciąż straszy atakiem terrorystycznym
na Djerbe. Mieszkancy twierdza, ze jeśli gdzies miano by podłożyć bombe, to
wlasnie na promie. –Nie mysle o tym wcale- mowi Hatem. – Bardziej martwi mnie
to, ze jak nie sprzedam plackow, to po powrocie do domu ojciec spojrzy na
mnie tak, ze nie będę mogl zasnąć.
Ostatnio jednak idzie mu dobrze. Czasem przyniesie do domu nawet 8
dinarow. Można za to ugotowac kuskus na 3 dni i jeszcze na lody dla
rodzeństwa by starczylo. Tyle tylko, ze w jego otoczonej gorami wiosce, która
nazywa się Tujane, lodow nie ma, a z przystani dowieźć je nie sposób. W dzien
temp. Sciega tu 50 st.C,wiec zycie rozpoczyna się dopiero wieczorem. Wtedy to
Rania idzie z matka do źródła po wode, 3km. marszu. Z pusta banka z gorki, z
pelna – pod gorke. Kazda musi przynieść na glowie 20 litrow, żeby starczylo
na caly nastepny dzien.
2 mlodsze siostry Hatema, Imen i Somaya, chodza jeszcze do szkoly.
Ale nieregularnie. Rodzice wola, kiedy dziewczynki poszwendaja się po
stepie,zbierając suche łodygi krzewow, którymi można nakarmic kozy i mula.
W domu Hatema jest telewizor i antena satelitarna. Czasem, gdy nie
ma ojca, dzieciaki oglądają programy, w których pokazuje się ulice Paryza,
Berlina czy Warszawy. Robi to na nich wrazenie, ale nie wieksze niż na ich
europejskich kolegach filmy o Hardym Poterze. Bo nie bardzo wierza, ze sa na
swiecie miejsca, gdzie w każdym domu jest prad, woda i lodowka pelna
jedzenia. Bardziej niż telewizja interesuja ich turyści, którzy przejeżdżają
przez ich wioske. Czasem rzuca cukierka albo dinara.
Za gorami Dahar, sto kilkadziesiąt km na zachod od Tujane,
rozpoczyna się pustynia zamieszkiwana przez koczownicze plemiona. Dla dzieci
z takich osad turyści to jedyna atrakcja. 12-letni Rauf i jego siostra Nora
mieszkaja w pasterskiej wiosce, położonej 20km od miasteczka El Faour i 5 km
od studni, która przed laty Arabowie wykopali obok kamienistej drogi łączącej
oazy Sabria i Ksar Ghilane. Ich dom to namiot utkany z owczej welny. Nie ma w
nim toalety i nie ma telewizora, ale za to przed domem jest najwieksza
piaskownica swiata- Sahara.
Obserwuj wątek
    • ella19 Re: Dzieci Sahary- artykul 05.01.06, 14:44
      Niedawno w osadzie pojawili się policjanci, którzy policzyli małolaty
      i kazali rodzicom odwieźć je do szkolnego internatu. Ojciec Nory i Raufa nie
      jest z tego zadowolony. – Wiedze potrzebna do zycia moje dzieci zdobędą tutaj –
      mowi stary nomada, pokazując swoja osade. – Sam naucze je garbowac skore owiec.
      Matka pokaze im, jak piec chleb w popiele.
      Ojciec wie, co mowi, bo zna zycie. Był za gorami, w Algierii i
      widział tam wojne. Widział tez wychniete studnie i ludzi umierających z
      pragnienia. Poznal smak bogactwa, gdy odziedziczyl po ojcu 2 wielblady, i
      poznal gorycz nedzy, gdy stracil stado owiec. – Szkola tego nie uczy – dodaje.
      Nora i Rauf nawet lubia szkole, ale nie mogą przyzwyczaic się do
      zycia w internacie. Spanie w namiocie jest fajniejsze niż na lozku w 30-
      osobowej Sali.
      Turyści byli w ich wiosce już 2 razy. Przyjechali terenowymi
      samochodami. Robili zdjęcia kozom i rozdawali cukierki. Rauf dostal od
      nich ‘smycz’ do klucz, na której jest napisane ‘Sony’. Wisi teraz nad jego
      legowiskiem w namiocie, ale Rauf nie wie, do czego ta rzecz sluzy i nie wie, co
      to jest ‘Sony’. Nie wie tez, ze istnieje gdzies swiat gier komputerowych, hip-
      hopu i odtwarzaczy MP3. Nigdy nie był w McDonald’sie. Ale wie, ze ladnie jest w
      Europie, jeden z turystow mu tak powiedział. – Kiedys tam pojade – zapowiada
      chlopiec. A na razie patrzy zamyslony na smych z nieznanym napisem, na której
      nie kolysze się żaden klucz..
      • gajasirocco Re: Dzieci Sahary- artykul 05.01.06, 14:53
        Dzięki za artykuł....uważam, że te dzieci Sahary, chociaż nie jadają lodów, nie
        wiedzą, co to Sony i nie mają swojego klucza, są w pewnym sensie szczęśliwsze,
        od naszych europejskich sfrustrowanych dzieciaków...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka