rb13 Re: Poezja III 02.12.03, 10:52 Motto Co dzień przesuwa się ku mnie bliżej Nowa Huta. Co dzień gmach rośnie w niebo wyżej - Nowa Huta. Co noc nad Kombinatem - łuna. Budujcie! Jalu Kurek Z Nowej Huty pocztówka POCZTÓWKA Z NOWEJ HUTY Po betonowym placu zakończonym Stopniami prowadzącymi do nicości Wśród zapachu resztek gnijących lisci Wiatr rozsupłując splątane węzły historii Wyśpiewuje socrealistyczne pieśni Przez pseudo renesansowe podcienia Kandelabry zapomnianą świetnością Rzucają niebiesko-fioletowe cienie Na pokryte hutniczym pyłem mury Po których wspina się zielony mech Z okładzin z piaskowca dumnie woła Bohomaz z czarnej farby - Hutnik pany Złuszczoną olejna farbą zwisają smętnie Resztki dumy socjalistycznego miasta Wśród paru nowych plastykowych okien W cieniu gasnącej łuny z nad HTSu Z Międzynarodówką na ustach Spragniony duch Lenina z urwana stopą Przemierza szlak od Stylowej do Arkadii I rozbijając się na drzwiach banku BPH Zaskoczony z przerażeniem patrzy jak Z pochylonymi bez szacunku głowami Chyłkiem przemykają robotnicze plecy Niosące garb wspomnień o świetności I z sardonicznym chichotem usnął na wieki Rys B. Kraków 01.12.20003 godz. 1340 Odpowiedz Link
rb13 Re: Poezja III 06.12.03, 14:43 Werdykt Piłata Otulone płaszczem mgły białe brzozy poranione psimi pazurami wabiły przenikliwym zapachem amoniaku zmieszanym z sierścią strachu zdziczałego kota. Obciążone przerażeniem cienkie gałęzie z zawiązanymi oczami ważyły przeszywający wrzask strachu burego kociaka wpatrzonego księżycowymi oczami w taniec psiej sfory Gwałtownym podmuchem wiatru obmywając ręce ślepa sprawiedliwość wydała werdykt Piłata przekazując wydanie wyroku w tłum gapiów kłapiących białymi kłami Wieszcząc wykonanie kary szczekliwą modlitwą sfora witała majaczący wśród mlecznej pajęczyny cień księżyca w niewinności brzóz dumnie włócząc chorągwie burej sierści Ryś B. Kraków 04.12.2003r. godz. 2107 Odpowiedz Link
rb13 Re: Poezja III 06.12.03, 14:44 W Rohackiej Dolinie Przez majestat graniowych krawędzi Przebłyskują brylantowe promienie Nisko płynącego jesiennego słońca Rozświetlając doliny mroczne cienie Z ukrytej wśród zieleni kosodrzewiny Popatrz na góry - spod drewnianej wiaty Na skute lodem Tatliakowe jezioro Pomalowane w mrozowe kwiaty Na Wołowca czerwone pola skuciny Co lśnią opruszone szronowym cukrem Na wyniosłe kirem obleczone Rohacze Ze żlebami malowanymi lodowym lukrem Na lewo na Rakoń wije się ścieżka Niczym żółtawy wąż wśród zieleni Szczyt w ten grudniowy krótki dzień Wciąż kolorami złotej jesieni się mieni Wtem poszum wiatru drzewami zakołysze Słońce skryło się za ciemną zasłoną gór To nagłym powiewem spadł na dolinę Mroźny płaszcz z mgielnych chmur Ryś B. Kraków 05.12.2003 r. godz. 1454 Spisano wczoraj w w Dolinie Rohackiej nad Tatliakowym jeziorem Odpowiedz Link
rb13 Re: Poezja III 17.12.03, 14:46 Jam poeta wpatrzony w niebo skąd płomień wystrzela Wśród meandrów pustych butelek żeglując po morzu niebytu jestem niby łódź kręcona tajemnymi prądami znikających strof Mych pieśni nie budź! gdy płynę w kałuży szczyn po amoniakalnym morzu kołysany weny falami kartonowym okrętem wśród piratów złomowisk naznaczonych bliznami niepamięci wrodzonego idiotyzmu chowam swój , młodzieńczy urok żeglując w niebyt poszarpanymi żyłami płynącego gorąca Zamglony wzrok wpatruje się w spojrzenie przechodnia z oczami z gwiazd w locie otulonych mgławicą majaczącym coś o koniecznym do życia powrocie Wśród konarów wyciągniętych rąk skandując nieznane mi wersy chwiejnym krokiem prowadząc ku czarnej dziurze wśród poetów najpierwszy jam poeta wpatrzony w niebo skąd płomień mdłości wystrzela słyszę głos zostaw tą poetyczną świnię w kałuży nieświadomości Niech to cholera Ależ Cię urządził Ryś B. Kraków 16.12.20003 r. godz.2313 Odpowiedz Link
rb13 Re: Poezja III 10.12.03, 14:53 Obrazek z dzieciństwa Pamiętam z dzieciństwa obrazek Do dziś naiwnością swą zachwyca Gdym o poranku odmawiał pacierze Prowadził w cały bieli niczym gołębica Przez most jasnowłosą dziewczynkę Trzymając ją za rękę - Anioł Stróż A ja mówiłem słowa modlitwy Której dziś ....nie pamiętam już Ryś B. Kraków 10.12.2003 r. godz.1140 Odpowiedz Link
rb13 Re: Poezja III 10.12.03, 14:54 Nic nie mów Krzykiem rozkoszy dźwięczy Ostatni Twój pocałunek gorący W słowach w kolorach tęczy Wiosny zapachem pachnący Ciepłego wiatru tchnieniem Rozbłyskiem księżyca blasku Nocy upojnej wspomnieniem Promieniem słońca o brzasku O poranku sennymi oczami Patrzysz w kolorze chryzoprazu Błysk koralowych ust mami Nic nie mów - Całuj od razu Ryś B. Kraków 10.12200 r. godz. 1431 Odpowiedz Link
rb13 Re: Poezja III 17.12.03, 14:44 Portret Anioła Zmieszaj kolory w warkocz tęczy Namaluj portret kobiety anioła Głos jej w uszach mi dźwięczy Bez twarzy modelki czy podołam? Na paletę spadły krople farb W niebiesko- zielonym kolorze Z pomieszania dwóch barw W tle morski pejzaż tworzę Kobieta- anioł z mego obrazu Ma ciało w bursztynu kolorze Oczy w kolorze chryzoprazu Niczym Bałtyk w letniej porze Naga z morza się wynurza Na skrzydłach niesie ją fala Miedzianych włosów burza Splotami jej twarz okala Anioł na tle morskiego pejzażu I zachód słońca na plaży Głosy krytyki słyszę od razu Z kiczem mam to się kojarzy Ryś B. Kraków 16.12.2003 r. godz. 1240 Odpowiedz Link
rb13 Re: Poezja III 22.01.04, 11:24 Wena Serwetnik puszy się serwetami Rozłożonymi niczym ogon pawia Kusi patera złotymi kasztankami Co Wawel w świecie rozsławia? Trzy kartki wyrwane z notesu W pośpiechu czymś pobazgrane Kołonotatnik pełen adresów Z niego też kartki wyrwane Po czerwonym winie butelka Na białym obrusie plamy W kielichu wina kropelka Hura przypływ weny - mamy Bazgroły układają się wersy Śmiga długopis po papierze To od dłuższego czasu pierwszy Wiersz w posiadanie mnie bierze Ryś B. Kraków 20.01.20004 r. godz.1746 Odpowiedz Link
rb13 Re: Poezja III 22.01.04, 11:25 Bukiet wrzosów Drzewa pokryte szadzią Przez szyby zaglądają Ciało Twe pachnie spadzią Skąd one ten zapach znają ? Za oknem śniegowa zasłona Blask ulicznych lamp mroczy W kwiaty wrzosów wpatrzona Wrzosowo lśnią Twoje oczy Bukiet błękitnych wrzosów W niebieski flakon włożony Zbierany wśród pustych kłosów Turzyc słońcem spalonych Słyszysz - pszczół buczenie Leżeliśmy oplocie nagich ciał Pamiętam - to ziemi trzęsienie Gdy ogarnął nas miłosny szał Z posrebrzonych włosów Zdmuchujesz jesieni chłód Spowita płaszczem z wrzosów Podajesz usta słodkie jak miód Zasuszone wrzosy w flakonie Księżycową poświatą lśnią Dwa ciała w siebie wtulone O miłości we wrzosach śnią Ryś B. Kraków 20.01.2004 r. godz.2106 Odpowiedz Link
rb13 Re: Poezja III 15.03.04, 12:04 Przez nie zaciągnięte zasłony Przez nie zaciągnięte zasłony Przedświtu snuje się jasna smuga Blademu brzaskowi bije pokłony Przedwiosenna noc długa Jeszcze nad szarym blokowiskiem Rozwiesza granatowe skrzydła Brzask świetlistym rozbłyskiem Na noc zastawia promienne sidła W słoneczną jasnością porażone Gwiazdy jedna po drugiej gasną Okrył swe lico kredową bladością Pyzaty księżyc co nie może zasnąć W złocistym rydwanie słońce Zaprzężonym w cztery konie W zbroi czerwienią błyszczącej Złote dziryty ciska po nieboskłonie Różem i złotem po oknach błyska Już osiedle wyłania się z szarocienia Pastelami maluje mury blokowiska W wielobarwne klocki je zamienia Ryś B. Kraków 15.03.20004 godz.1141 Odpowiedz Link
rb13 Re: Poezja III 26.03.04, 12:59 Trzy kopulaste szczyty kamienne bezdroże Trzy kopulaste szczyty kamienne bezdroże Zabłyszczały w słońcu kopułą lodową Nieśmiało naśladują pofalowane morze Obsypane białą pierzynką puchową Gdzie nie spojrzysz wszystko razi oczy bielą Spod śniegu wystają kosodrzewin szpilki Unosząc kłujące czubki nad śnieżną topielą Na których chmarami siedzą białe motylki Niczym husarz stroszy szadziowe skrzydła Wystająca ponad śniegi ciemna choina Grupa świerków udaje lodowe straszydła Zaś niedźwiadki i zajączki kosodrzewina Jeszcze cisza, po niebie płyną pierzaste chmury Wtem z impetem uderza podmuch rozpędzony Zrazu nieśmiało, unosi śnieżny pył do góry Po szczytach zawieszając perłowe zasłony Po chwili hucząc skacze po Diablaka czole Tumany lodowych perełek wzbija do góry Po szczycie drobiny pędzi niczym po stole Wnet szczyt spowijają wulkaniczne chmury W szalonym tańcu unosi je to w dół to do góry Na skalnych organach wygrywając żwawo Już z Sokolicy nie widać pasma Babiej Góry Zginęły trzy szczyty spowite mgielną lawą Ryś B. Kraków 26.03.20004 r. godz.1254 Odpowiedz Link
kendo Re: Poezja III 06.01.05, 10:11 Rozmowy w toku Autor: rb13 Data: 04.01.2005 08:25 + dodaj do ulubionych wątków + odpowiedz -------------------------------------------------------------------------------- XXI list Matrony Polskiej Czyli Matrona w Rozmowach w toku Wysłałam do TVN sms do „Rozmów w toku” Jaka żem to elokwentna i pełna werwy Kiedyś leże przy starym na lewym boku A telefon jak opętany drze się bez przerwy Halo. głos męski- tu dokumentalista z tvnu Do naszego programu zapraszamy panią Temat - panienki z krakowskiego terenu To o tych co chłopów wdziękami mamią Chłop mnie odwiózł naszym starym fiatem Na płk.Dabka pod jakiś obskurny biurowiec Lecz w holu - zapachniało już wielkim światem I tak znalazłam się w studio tvn w Krakowie Jakiś przystojniak ze słuchawkami na głowie Mruknął Janek jestem - dygnęłam - Matrona Krakowianka z dziada pradziada każdy to wie Kto mieszka w Krakowie-stateczna matka i żona Potem instrukcje - co i jak to mam gadać Do podpisania umowa o utracie wizerunku Tapeta, mikrofon do piersi ,będzie co opowiadać Znów podpis na jakimś blankiecie czy rachunku Nareszcie w studio - wszyscy sztywni siedzą Pan w czarnym swetrze nam wciąż pokazuje Rączka w górę - klaszczemy wszyscy wiedzą W czasie nagrania ma być cisza - instruuje Widzę że wszystkich zżera okropna trema Aby was rozśmieszyć opowiem dwa kawały Potarzam się - nic zdrożnego w tym nie ma Pierwszy raz w telewizji też byłem nieśmiały Klaszczemy, kamery - uwaga - wchodzi Ewa Piękna, elegancka - słowem gwiazda telewizji Prosto na mnie nadjeżdża kamera - z lewa Boże to ,że znaczy ja Matrona będę na wizji Z tremy nerwowo podrapałam się po głowie Ewa popatrzyła w moja stronę z uśmiechem Proszę - teraz Matrona nam się wypowie Już tylko sterowane oklaski grzmiały echem Pamiętam co mówił pan nie rusz mikrofonem Zamiast głosu jakiś charkot- w gardło spięte Zimne poty mnie oblewają, a czuje że płonę Brawo - do twarzy Matronie z rumieńcem Za trzy tygodnie po nagraniu - wieczorem A raczej nocą bo jesienią dzień już krótki Z sąsiadkami siadłam przed telewizorem Kanapki , ciasteczka i trochę czystej wódki Program się zaczyna mignęła moja postać Och to byłaś ty Matrono krzyknęły sąsiadki Te wymalowane lafiryndy potem mówiły Nic ciekawego takie świńskie gadki-szmatki Ale z wrażenia sąsiadki wszystką wódkę wypiły W łóżku mój stary mnie wciąż me łzy ocierał Tulił pocieszał mówiąc czule ...i tak cię kocham Nie poznali się na tobie, a niech to cholera Przykro mi - gdy to Wam pisze wciąż szlocham Kraków 17.11.2004 r. godz. 1122 Odpowiedz Link