rb13 Niedzielne popołudnie 15.11.03, 10:43 Niedzielne popołudnie Już jesteśmy po kościele Nic ciekawego się nie dzieje Kot grzeje się na kaloryferze Syn gra na komputerze Pies piłkę wciąż przynosi Rzuć mi grzecznie prosi Żona moje koszule prasuje Nawet w niedzielę pracuje Obiad na gazie cicho pyrczy Odkurzacz zaś głośno wyrczy Żona w sprzątaniu się wyżywa Zaraz powie- jestem ledwie żywa Taka dziwna - jest już ona Wciąż w niedzielą zmęczona Mnie też strzyka , coś tam boli Jakbym przepracował się na roli Muszę poleżeć na tapczanie Lecz na obiad pewnie wstanę Och. Już przeczytałem gazety Nic w nich nie ma niestety Teraz naszła mnie ochota Pobawić się guzikami pilota Nic ciekawego - moje Kochanie Nie ma dziś w tv programie Boże - żona znów zmywa talerze Dzieciak jeżdzi na rowerze Nigdy nie ma dla mnie czasu Poszedłbym... z nią do lasu Tobie tylko bzdury w głowie Na mą propozycje powie Och ta moja ślubna żona Życiem jest już znudzona Ho,ho w powietrzu czuję kłótnie Lepiej drzemkę sobie utnę Jakież miłe przebudzenie Mam takie oto widzenie Pianka na piwie buzuje Trochę lepiej już się czuje... Widzicie jak u nas jest cudnie W każde niedzielne popołudnie Ryś B. Kraków 13.11.2003 godz.2348 Odpowiedz Link
rb13 Otchłań bezmiaru miłości... 15.11.03, 13:24 Otchłań bezmiaru miłości Rozsypane na poduszce hebanowe włosy Rozczesuję pióropuszem z palców Delikatnie układając w lśniący pawi ogon Jak ważka zawisam nad koralowymi ustami Składając pocałunek tchnieniem wiatru Wydobywając senny szept – kocham Cię Powiewem zefirka bezgłośnie spływam Na dwie kule wytoczone z alabastru Zwieńczone brązowymi tarczkami Bezgłośnym trzepotem skrzydeł motyla Wywołuję drobne fale zmarszczek Na grzbiecie których unoszą się Słodkie niczym miód dwie rodzynki Bezszelestnie na skrzydłach nietoperza Muskając na brzuchu otoczkę małej jaskini Zdążam na wzgórze wśród wysmukłych kolumn Porośnięte gąszczem czarnego lasu Gdzie majaczy pieczara z różowego wapienia Skrywająca mroczną tajemnicę życia Co po chwila niczym płochliwa polna mysz Zatrzymuje się i zamieram ze strachu Nasłuchując Twojego cichego jęku Delikatnie budzącej się rozkoszy By po chwili bezszelestnie spaść w dół Niczym śnieżna sowa na upragniona zdobycz Zatracając się w pierwotnym instynkcie Z szeroko otwartymi oczami przedzieram się Badając językiem węża wejście do pieczary Wchłaniam piżmowy zapach tajemnicy Skrzydłami kolibra muskam Twą muszlę Oblewany kaskadą morskiej piany Wydobywając z Twych ust ni to skargę Ni to przejmującą rzewną pieśń pełną żałości I niechcący zdmuchnąłem z twarzy resztki snu Odsłaniając ciemną otchłań bezmiaru miłości... Ryś B. Kraków 15.11.2003 godz.1312 Odpowiedz Link
rb13 Pokój nr 21 19.11.03, 11:00 Pokój nr 21 Proszę się... ubrać Z przed ekranu monitora Niczym przez mgłę docierają Gorączkowe szepty Padają znaczące spojrzenia Proszę... Oto Pana diagnoza Biała koperta z kartką Wewnątrz kilka linijek pisma Parzy ręce żywym ogniem Porażającej trwogi I lakoniczne słowa Proszę... Czekać pod pokojem nr 21 Oblany lepkimi kroplami strachu Otoczony zapachem lęku Z posmakiem metalu Niewidzialne łzy spływają Drapiąc suche gardło Proszę.. Dławi płomień przerażenia Z bladą twarzą Niewidzącym wzrokiem Przenikam zaklejona kopertę Z wyrokiem Czyżby najwyższej kary ? Składam błagalne Proszę... Do zamkniętych drzwi Czując na ramieniu czuły dotyk „Białej Pani” Z pustymi oczodołami Wciąż mając nadzieję Na łaskawy wyrok losu Proszę... Potwierdźcie nieprawdę! W trwożnym oczekiwanie Wyrzucając z siebie Z szybkością karabinu maszynowego Dawno zapomniane modlitwy Pełen nadziei Proszę.. O odroczenie wyroku Zapomniany Skazaniec Zamknięty w niewidzialnej Skrzyni czasu Gdzie minuta trwa dłużej niż godzinę Trwam w oczekiwaniu Wpatrzony z nadzieją Proszę... I otwarły się w drzwi pokoju 21 Wszystkim co w trwodze oczekują przed pokojem 21 Ryś B. 18.11.20003 r. Godz.1842 Odpowiedz Link
rb13 Pocałunek 19.11.03, 11:01 Pocałunek Przyfrunął w szeleście deszczu Na skrzydłach wiatru tchnienia Nieśmiały pocałunek Cały w muzycznych lśnieniach Na ustach skrzydłami motyla Zagrał miłosne przesłanie I płynął tęskną melodią Budząc uczucia zapomniane Ryś B. Kraków 19.11.20003 r. 0849 Odpowiedz Link
rb13 Autoportret 20.11.03, 16:46 Autoportret Codziennie rano w widzę twarz Bez okularów jakby we mgle Och - nos chyba za szeroki masz Wyraźnie widać to w lustra szkle Czoło tez jakby za wysokie już I te włosy w popielatym kolorze Zatoczki widać - łysina tuz tuż Zaczesywanie też nie pomoże Koło oczu jakieś drobne kreski To pierwszych zmarszczek znak Pozostał oczu kolor niebieski I znaków szczególnych brak Tak napisano przed wielu laty W d.o. przez KM MO wydanym Stan cywilny wolny – nieżonaty RB – kaligraficznie podpisanym Wczoraj odebrałem nowe zdjęcie Pytam siebie cicho - cóż to za twarz Powiedziałem z wielkim przejęciem Panie - chyba aparat kiepski pan masz Wciąż w przesłaniu swoim trwam Przecież wciąż jestem piękny i młody I mimo upływu lat nadzieje mam Że nie brak mi też męskiej urody A tu ze zdjęciu patrzy na mnie twarz Nobliwego starszego już człowieka Ile mi panie fotograf lat pan dasz ? Pięćdziesiąt ! Ależ ten czas ucieka ! Ryś B. Kraków 20.11.2003 r. Godz.1634 Odpowiedz Link
rb13 Pocałunek II 24.11.03, 16:43 Pocałunek II Usta o miękkości aksamitu Zroszone mgły perłami Wonne jak kwiaty mirtu Smakują leśnymi owocami Oszołomiony ich słodyczą Opity nektarowymi sokiem Nim zmysły me się nasycą Szybuję rozkoszy obłokiem Wznoszę się ponad ziemię Do szczęścia krainy bram Wyczuwając burzy tchnienie W oczekiwaniu błysku trwam Ogłuszony falą namiętności Czując pioruna uderzenie Zatracony w ust słodkości Spływam deszczu drżeniem Ryś B. Kraków 24.11.2003 r godz. 1439 Odpowiedz Link
rb13 Zamień płacz w radości łzy 25.11.03, 08:26 Zamień płacz w radości łzy Wśród pustych ścian niesie się pogłos Wyrzutów sumienia ? Szum pióropuszy palm Nie przynosi ulgi zapomnienia Powraca echem bez odpowiedzi odgłos Pytań pełnych zwątpienia Została tęsknota, smutek, żal Poczucie odrzucenia Nie zważając na przestróg głos Pożądaniem zaślepieni Niczym ćmy lecimy ku zatraceniu Oślepione blaskiem płomieni Nie zważając na przestróg głos Czy pożądaniem złudzona Niczym ćma leciałam ku zatraceniu Blaskiem miłości oślepiona Nie bacząc na przewrotny los Oboje żądzą omamieni Niczym lis złapany w potrzask Więzy małżeńskie przegryziemy Nie straszne nam ukłucia żądeł os Namiętnością połączeni Cóż ludzki jad wywołał wstrząs Wyszliśmy bardziej złączeni Nie liczył się złotych monet trzos Miłością szaleni Niczym złączone wiosną ptaki Gniazdo uwijemy na obcej ziemi W jesieni przekwita już wrzos Czułości spragnieni Gorączkowo szukamy swych ciał Wspólnie osamotnieni Nie milknie plotkarski rozgłos Wciąż krąży bez litości Mamo -Tyś wciąż twarda jak kamień Błagam o okruch miłości Trudny na obczyźnie los Razem, a jakby zapomniani Mamo - Zamień płacz w radości łzy Do domu nieśmiało pukamy Nie czas na czworo dzielić włos Córka Twa odrzucona Na progu domu roni łzy Miłości Twej spragniona Dedykowane Sylwii i Arielowi Ryś B. Kraków 24.11.2003 r. Godz. 2320 Odpowiedz Link
rb13 XV list Matrony Polskiej 25.11.03, 17:22 XV list Matrony Polskiej czyli Matrona na Prezydenta RP Dziś przeczytałam ,że najwięcej mają w sondażach J.K. i A.L. jako kandydaci na stanowisko na prezydenta Nie wiedzą ,że Matrona swą kandydaturę też rozważą I jakiego mają we mnie poważnego konkurenta Już nie chcę być Rzeczpospolitej tylko posłem Wolę jako Prezydent RP zdobywać w świecie sławę Mnie się marzą - osiągnięcia bardziej wzniosłe Wczoraj z moim starym przedyskutowałam tą sprawę O nie, nie o zaszczytach po nocach dla siebie marzę Wierzcie mi - kłamać przekonująco to nigdy nie umiałam Do dobrobytu Was poprowadzę za marną prezydencka gażę Jestem uczciwa- wystarczy popatrzeć na moją mowę ciała Szybko zrobiłam zaplecza swego przegląd kadrowy Mam kilkunastu przyjaciół w zanadrzu na urzędy Co tam nazwiska - teraz wyleciały mi z głowy Iluż znajomych będzie ubiegać się o moje względy Co prawda Prezydent do polityki wnosi niewiele Roboty ma niedużo - ustawę podpisze lub zawetuje Niby teoretycznie na polskiego państwa stoi czele A tylko medialny obraz głowy państwa kreuje Co mówicie , że nie mam skończonej wyższej szkoły Z doświadczenia wiem – to nie żadna przeszkoda Prócz dyplomu ,mam inne osobiste cenne walory A do tego w moim cv. - nie takie rzeczy się poda O np. wyższa szkoła - jak czerwoną aktywistką byłam Mnóstwo kursów miałam – mam m/i na przykład Dyplom WSM-L z który wyróżnieniem ukończyłam Tam były I sekretarz miał nawet z ekonomi wykład Mam też ekonomiczne predyspozycje na prezydenta Jeździło się na handel nie tylko pociągami przyjaźni Jugosławia, wolny Triest, Turcja, Węgry - któż spamięta Te utarczki z polskimi celnikami bez żadnej bojaźni Bez obawy stanę na czele armii jako wódz naczelny Prowadziło się chłopaków do boju każdego trzynastego Potwierdzą - jaki przywódca był ze mnie dzielny Gdy rzucałam kamieniami w rocznice stanu wojennego Cóż jeszcze – ach w tenisa stołowego też grałam Dosyć dawno w ZSRR , podczas przyjaźni pociągu Nawet z Aloszą z KGB z konsomołu raz wygrałam Ci...z nim kontakt w alkoholowym ciągu też miałam Matrona obiecuje jak zostanie wybrana na prezydenta Z godnością na barkach będzie dźwigać władzy ciężar Niczym matka Polaka o wszystkich obiecuje pamiętać I dbać o obywateli jak dba swojego kochanego męża Jest poważny problem jak go nazywać mojego starego Na wzór żon prezydentów tzw. „Pierwszych dam” Czuję jak będą pękać ze śmiechu kumple jego Gdy usłyszą tytuł Apolinary Baran –„ Pierwszy pan” Ryś B. Kraków 25.11.2003 r. godz.1458 Odpowiedz Link
rb13 Cmentarz symboliczny pod Osterwą 26.11.03, 08:50 Cmentarz symboliczny pod Osterwą Gdzie limba dumnie rozpościera skrzydła Wśród szczytów śniegiem opruszonych Pośród krzyży misternie wyrzeźbionych Żałobną pieśń wietrzyk bezgłośnie łka Między krzyżami w pierwszym śniegu brodzę W zadumie czytam wyryty napis na tablicy Wmurowany w cmentarną ścianę kaplicy Umarłym na pamiątkę ,żywym ku przestrodze Pomiędzy wantami snem wiecznym śpią Ci co w zamieci śnieżnej , deszczowej słocie W mlecznej mgle czy słonecznej spiekocie Ku swemu przeznaczeniu w góry idą Pogwizdując cicho wśród skał rozłomów Wiatr halny melodie góralskie im śpiewa Pokłony składają im krzewiny i drzewa Ty zaś turysto w ciszy modlitwę im zmów Ryś B. Kraków 25.11.2003 r. Godz.2130 Odpowiedz Link
rb13 Niemoc 28.11.03, 08:35 Niemoc Gorzkie łzy łykam słysząc słowa te W omdleniu czule wyszeptane Kochany - teraz już weź mnie A Tyś ukarał mnie niemocą Panie Ryś B. Kraków 26.11.2003 r. Godz.2308 Odpowiedz Link
rb13 taniec miłości 28.11.03, 08:37 Taniec miłości Kochanie - nie pamiętam ile razy W szalonym tańcu na rozkoszy fali Szept zamieniałaś w krzyk ekstazy Zaś ja bramy raju widziałem w nieodległej dali Słyszysz jak gra muzyka naszych ciał Zrazu powoli niczym poloneza krok Szybko wpadam w taneczny szał Krzycząc - Niech wiecznie trwa ten miłosny rock Gasną ostatnich spazmów dźwięki Cichną niczym we mgle wypowiedziane Już tylko echem niosą się rozkoszy jęki Wśród nich słowa czule wyszeptane Kocham Cię kochanie ! Ryś B. Kraków 27.11.20003 godz.1422 Odpowiedz Link
rb13 Za rozkosz... 28.11.03, 13:41 Za rozkosz... Kiedy wolno płynę Kołysany w rozkoszy oceanie Wiatrem pożądania gnany Szeptasz...dobrze mi kochany Kiedy przez rajskie wrota Gwiazdami otoczony Pędzę na szału rydwanie Wołasz...zwolnij kochanie Kiedy na skrzydłach burzy Biegnę deszczem zroszony Czując ekstazy dreszcze Prosisz ...poczekaj jeszcze Kiedy akordy uniesienia Gasną sennym mrokiem Słyszę słowa wyszeptane Za rozkosz...dziękuję ci kochanie Ryś B. Kraków 28.11.20003 godz.1338 Odpowiedz Link
rb13 Pocztówka z Nowej Huty 01.12.03, 14:36 Motto Co dzień przesuwa się ku mnie bliżej Nowa Huta. Co dzień gmach rośnie w niebo wyżej - Nowa Huta. Co noc nad Kombinatem - łuna. Budujcie! Jalu Kurek Z Nowej Huty pocztówka POCZTÓWKA Z NOWEJ HUTY Po betonowym placu zakończonym Stopniami prowadzącymi do nicości Wśród zapachu resztek gnijących lisci Wiatr rozsupłując splątane węzły historii Wyśpiewuje socrealistyczne pieśni Przez pseudo renesansowe podcienia Kandelabry zapomnianą świetnością Rzucają niebiesko-fioletowe cienie Na pokryte hutniczym pyłem mury Po których wspina się zielony mech Z okładzin z piaskowca dumnie woła Bohomaz z czarnej farby - Hutnik pany Złuszczoną olejna farbą zwisają smętnie Resztki dumy socjalistycznego miasta Wśród paru nowych plastykowych okien W cieniu gasnącej łuny z nad HTSu Z Międzynarodówką na ustach Spragniony duch Lenina z urwana stopą Przemierza szlak od Stylowej do Arkadii I rozbijając się na drzwiach banku BPH Zaskoczony z przerażeniem patrzy jak Z pochylonymi bez szacunku głowami Chyłkiem przemykają robotnicze plecy Niosące garb wspomnień o świetności I z sardonicznym chichotem usnął na wieki Rys B. Kraków 01.12.20003 godz. 1340 - Prius quam exaudias ne iudices - Nie sądż, zanim nie wysłuchasz Odpowiedz Link
rb13 Kamień 02.12.03, 10:50 Kamień Na ścieżce wijącej się Pomiędzy wyniosłymi wapiennymi skałami Wśród zapomnianych brunatnych liści Leżał kamyk Biały z żółtawym nalotem Niczym zęby Starego konia Naznaczony czarnymi nitkami Starości Wpatrywałem się z zazdrością W jego długowieczność Rozsypał się w dłoniach Na okruchy Niczym moje życie Odsłaniając Białą twarz śmierci Ryś B. Dolina Będkowska 30.11.20003.godz.1510 Odpowiedz Link
rb13 W Rohackiej Dolinie 06.12.03, 14:41 W Rohackiej Dolinie Przez majestat graniowych krawędzi Przebłyskują brylantowe promienie Nisko płynącego jesiennego słońca Rozświetlając doliny mroczne cienie Z ukrytej wśród zieleni kosodrzewiny Popatrz na góry - spod drewnianej wiaty Na skute lodem Tatliakowe jezioro Pomalowane w mrozowe kwiaty Na Wołowca czerwone pola skuciny Co lśnią opruszone szronowym cukrem Na wyniosłe kirem obleczone Rohacze Ze żlebami malowanymi lodowym lukrem Na lewo na Rakoń wije się ścieżka Niczym żółtawy wąż wśród zieleni Szczyt w ten grudniowy krótki dzień Wciąż kolorami złotej jesieni się mieni Wtem poszum wiatru drzewami zakołysze Słońce skryło się za ciemną zasłoną gór To nagłym powiewem spadł na dolinę Mroźny płaszcz z mgielnych chmur Ryś B. Kraków 05.12.2003 r. godz. 1454 Spisano wczoraj w w Dolinie Rohackiej nad Tatliakowym jeziorem Odpowiedz Link
rb13 Werdykt Piłata 06.12.03, 14:42 Werdykt Piłata Otulone płaszczem mgły białe brzozy poranione psimi pazurami wabiły przenikliwym zapachem amoniaku zmieszanym z sierścią strachu zdziczałego kota. Obciążone przerażeniem cienkie gałęzie z zawiązanymi oczami ważyły przeszywający wrzask strachu burego kociaka wpatrzonego księżycowymi oczami w taniec psiej sfory Gwałtownym podmuchem wiatru obmywając ręce ślepa sprawiedliwość wydała werdykt Piłata przekazując wydanie wyroku w tłum gapiów kłapiących białymi kłami Wieszcząc wykonanie kary szczekliwą modlitwą sfora witała majaczący wśród mlecznej pajęczyny cień księżyca w niewinności brzóz dumnie włócząc chorągwie burej sierści Ryś B. Kraków 04.12.2003r. godz. 2107 Odpowiedz Link
rb13 Re: 34 - Rb13 08.12.03, 17:37 Pokój nr 21 II Zaśmierdziałe mgławicami poetyczne książki Porozcinam żyletką Tańcząc w objęciach schizofreniczny taniec Z nagą kobietką Zdzieraną pasami mocując się z cieniem Z fioletowej ściany Kaftan pulsuje sino-niebieskim światłem Ha, ha - ja jestem obłąkany ? Poraniona ,wyje dusza ,a białe opaski Bandażują mi ręce Kurwa podaj długopis - słyszysz te słowa Wymówione w podzięce Znów pokój nr 21 woła drzwiami bez klamek Niewidzący wzrok Zarzucając wędkę na białych kartkach papieru Haczykiem rozrywam mrok Sennej recepcji pełnej krążących much Po wyblakłych lamperiach Brud życia za paznokciem, zbłąkany wzrok, Zdiagnozowana histeria , Wraca poczucie niezrozumienia niczym Przemoczone jesienią buty Poezja panie ,poezja pan jej nie rozumie Romantyzmem zaszczuty Ryś B. 08.12.2003 r. godz. 1714 Odpowiedz Link
rb13 Czas miłości 08.12.03, 17:39 Czas miłości Z cyklu „Arcydzieła?” Drażnione zapachem gotowanych potraw skręcane uśmiechem wyczekiwania brzuszki dzieci wypatrywały betlejemskiej gwiazdy głoszącą miłość całemu światu przez cień choinkowej bombki W fontannie wirującego piachu z wdzięcznością wbijając zęby w urwana rękę pustynny pies śpiewał hymn miłości do zdetonowanej przez fedajna bomby czerwieniąc mordę młodą krwią Ryś B. 0612.2003 r. godz. 1945 Odpowiedz Link
rb13 Armagedon 08.12.03, 17:40 Armagedon Z cyklu „Arcydzieła?” Czas znikł w przestrzeni wskazując godziny niebytu wśród parseków gwiazd Czarna dziura z sardonicznym uśmiechem pożerała kolejne wirujące planety Meteory zmieszane z kosmicznym pyłem wbijały się w wydęte brzuchy planet mieszając się z zgniłą posoka wulkanów Porozrywane aorty bluzgały czerwoną lawą znacząc krwawymi potokami zanikający świat Ryś B. 07.12.2003 godz.2138 Odpowiedz Link
rb13 Nic nie mów 10.12.03, 14:36 Nic nie mów Krzykiem rozkoszy dźwięczy Ostatni Twój pocałunek gorący W słowach w kolorach tęczy Wiosny zapachem pachnący Ciepłego wiatru tchnieniem Rozbłyskiem księżyca blasku Nocy upojnej wspomnieniem Promieniem słońca o brzasku O poranku sennymi oczami Patrzysz w kolorze chryzoprazu Błysk koralowych ust mami Nic nie mów - Całuj od razu Ryś B. Kraków 10.12200 r. godz. 1431 Odpowiedz Link
rb13 Obrazek z dzieciństwa 10.12.03, 14:37 Obrazek z dzieciństwa Pamiętam z dzieciństwa obrazek Do dziś naiwnością swą zachwyca Gdym o poranku odmawiał pacierze Prowadził w cały bieli niczym gołębica Przez most jasnowłosą dziewczynkę Trzymając ją za rękę - Anioł Stróż A ja mówiłem słowa modlitwy Której dziś ....nie pamiętam już Ryś B. Kraków 10.12.2003 r. godz.1140 Odpowiedz Link
rb13 farinelli 15.12.03, 17:34 Farinelli Zadrwił ze mnie przewrotny los Nazywając mnie mężczyzną Dał sopranowy piękny głos Naznaczając niewidzialną blizną Wokół mnie kobiet wielki krąg Bom biegły mistrz sztuce miłości Wprowadzam je przy pomocy rąk W obszary niebiańskiej błogości Kiedy chwila miłości nadchodzi To mój brat pławi się w rozkoszy Moje pożądanie łza zaś chłodzi Lecz ulgi w cierpieniu nie przynosi Cóż ,że brzęczy pełen złota trzos Sława też nie przynosi mi radości Tak drwi ze mnie przewrotny los Nie dając poznać prawdziwej miłości Ryś B. Kraków 11.12.20003 r. godz.1430 Odpowiedz Link
rb13 Niemoc II 15.12.03, 17:35 Niemoc II Już ,już jesteś na rozkoszy skraju W mym ciele też szaleje płomień Gdy otwierasz swe bramy raju Czuję oczy z wyrzutem zwrócone Na nic nieśmiałe Twe pieszczoty Gdy ciało ogarnia trwożny chłód Na dotyk Twój nie mam ochoty Słyszę - tobie pomóc może cud Pod mroźnego wiatru spojrzeniem Trwożnie więdnie dumny kwiat Pod nieuchwytnym tchnieniem W oczach zanika niedawny chwat Jeszcze przed chwilą taka urocza Teraz Twa czułość w złości kona Nienawiść rodzi się w Twych oczach Spada drwiącego uśmiechu zasłona Ryś B. Kraków 11.12.2003 r. godz. 2343 Odpowiedz Link
rb13 13 grudnia 15.12.03, 17:36 13 grudnia Gasnąc sen o wojnie dzwoni w uszach trwogą w splątanych ramionach Do przesyconej zapachem miłości sypialni czarny ptak w szponach przyniósł na wschodnich skrzydłach hutnicze miazmaty W szarości poranka niesie się krzyk tupotem bosonogiego głosu Tato nie ma „Teleranka” W kwiatach namalowanych na krawędziach szyb cień „Rudego” majaczy Telewizor sypie śniegowym puchem na trzech kanałach Co to znaczy ? Na ulicy „morowe” postacie grzeją ręce przy koksiaku wytupując kazaczoka Rany boskie - stan wojenny wprowadzono Krzyk niesie się po blokach Ścigając się na tekturze czerwonej legitymacji O porannym głodzie Z czołgiem dyszącym nienawiścią na karku Ślizgając się po lodzie to biegnąc w dziurawych na butach w ostatniej bramie gubiłem marzenia o najlepszym ustroju na świecie 13 grudnia jakby od niechcenia otulony biało-czerwonym sztandarem niczym stalowym pancerzem Otrzeźwiły moje poglądy plujące czerwona wodą „skotów” dwie wieże krótkie szkolenie z wypisami wolności na plecach pogłębiło doznania spotkanie z rycerzami Vadera ( nie znając Gwiezdnych Wojen) na ścieżce zdrowia poznania Ryś B. Kraków 15.12 2003r. godz.1727 Odpowiedz Link
rb13 Jam poeta wpatrzony w niebo skąd... 17.12.03, 14:40 Jam poeta wpatrzony w niebo skąd płomień wystrzela Wśród meandrów pustych butelek żeglując po morzu niebytu jestem niby łódź kręcona tajemnymi prądami znikających strof Mych pieśni nie budź! gdy płynę w kałuży szczyn po amoniakalnym morzu kołysany weny falami kartonowym okrętem wśród piratów złomowisk naznaczonych bliznami niepamięci wrodzonego idiotyzmu chowam swój , młodzieńczy urok żeglując w niebyt poszarpanymi żyłami płynącego gorąca Zamglony wzrok wpatruje się w spojrzenie przechodnia z oczami z gwiazd w locie otulonych mgławicą majaczącym coś o koniecznym do życia powrocie Wśród konarów wyciągniętych rąk skandując nieznane mi wersy chwiejnym krokiem prowadząc ku czarnej dziurze wśród poetów najpierwszy jam poeta wpatrzony w niebo skąd płomień mdłości wystrzela słyszę głos zostaw tą poetyczną świnię w kałuży nieświadomości Niech to cholera Ależ Cię urządził Ryś B. Kraków 16.12.20003 r. godz.2313 Odpowiedz Link