• rb13 Niedzielne popołudnie 15.11.03, 10:43
      Niedzielne popołudnie


      Już jesteśmy po kościele
      Nic ciekawego się nie dzieje
      Kot grzeje się na kaloryferze
      Syn gra na komputerze
      Pies piłkę wciąż przynosi
      Rzuć mi grzecznie prosi
      Żona moje koszule prasuje
      Nawet w niedzielę pracuje

      Obiad na gazie cicho pyrczy
      Odkurzacz zaś głośno wyrczy
      Żona w sprzątaniu się wyżywa
      Zaraz powie- jestem ledwie żywa
      Taka dziwna - jest już ona
      Wciąż w niedzielą zmęczona
      Mnie też strzyka , coś tam boli
      Jakbym przepracował się na roli

      Muszę poleżeć na tapczanie
      Lecz na obiad pewnie wstanę
      Och. Już przeczytałem gazety
      Nic w nich nie ma niestety
      Teraz naszła mnie ochota
      Pobawić się guzikami pilota
      Nic ciekawego - moje Kochanie
      Nie ma dziś w tv programie

      Boże - żona znów zmywa talerze
      Dzieciak jeżdzi na rowerze
      Nigdy nie ma dla mnie czasu
      Poszedłbym... z nią do lasu
      Tobie tylko bzdury w głowie
      Na mą propozycje powie
      Och ta moja ślubna żona
      Życiem jest już znudzona

      Ho,ho w powietrzu czuję kłótnie
      Lepiej drzemkę sobie utnę
      Jakież miłe przebudzenie
      Mam takie oto widzenie
      Pianka na piwie buzuje
      Trochę lepiej już się czuje...
      Widzicie jak u nas jest cudnie
      W każde niedzielne popołudnie

      Ryś B. Kraków 13.11.2003 godz.2348





    • rb13 Otchłań bezmiaru miłości... 15.11.03, 13:24
      Otchłań bezmiaru miłości

      Rozsypane na poduszce hebanowe włosy
      Rozczesuję pióropuszem z palców
      Delikatnie układając w lśniący pawi ogon
      Jak ważka zawisam nad koralowymi ustami
      Składając pocałunek tchnieniem wiatru
      Wydobywając senny szept – kocham Cię

      Powiewem zefirka bezgłośnie spływam
      Na dwie kule wytoczone z alabastru
      Zwieńczone brązowymi tarczkami
      Bezgłośnym trzepotem skrzydeł motyla
      Wywołuję drobne fale zmarszczek
      Na grzbiecie których unoszą się
      Słodkie niczym miód dwie rodzynki

      Bezszelestnie na skrzydłach nietoperza
      Muskając na brzuchu otoczkę małej jaskini
      Zdążam na wzgórze wśród wysmukłych kolumn
      Porośnięte gąszczem czarnego lasu
      Gdzie majaczy pieczara z różowego wapienia
      Skrywająca mroczną tajemnicę życia

      Co po chwila niczym płochliwa polna mysz
      Zatrzymuje się i zamieram ze strachu
      Nasłuchując Twojego cichego jęku
      Delikatnie budzącej się rozkoszy
      By po chwili bezszelestnie spaść w dół
      Niczym śnieżna sowa na upragniona zdobycz
      Zatracając się w pierwotnym instynkcie

      Z szeroko otwartymi oczami przedzieram się
      Badając językiem węża wejście do pieczary
      Wchłaniam piżmowy zapach tajemnicy
      Skrzydłami kolibra muskam Twą muszlę
      Oblewany kaskadą morskiej piany
      Wydobywając z Twych ust ni to skargę
      Ni to przejmującą rzewną pieśń pełną żałości


      I niechcący zdmuchnąłem z twarzy resztki snu
      Odsłaniając ciemną otchłań bezmiaru miłości...

      Ryś B. Kraków 15.11.2003 godz.1312
    • rb13 Pokój nr 21 19.11.03, 11:00
      Pokój nr 21

      Proszę się... ubrać
      Z przed ekranu monitora
      Niczym przez mgłę docierają
      Gorączkowe szepty
      Padają znaczące spojrzenia
      Proszę...
      Oto Pana diagnoza

      Biała koperta z kartką
      Wewnątrz kilka linijek pisma
      Parzy ręce żywym ogniem
      Porażającej trwogi
      I lakoniczne słowa
      Proszę...
      Czekać pod pokojem nr 21

      Oblany lepkimi kroplami strachu
      Otoczony zapachem lęku
      Z posmakiem metalu
      Niewidzialne łzy spływają
      Drapiąc suche gardło
      Proszę..
      Dławi płomień przerażenia

      Z bladą twarzą
      Niewidzącym wzrokiem
      Przenikam zaklejona kopertę
      Z wyrokiem
      Czyżby najwyższej kary ?
      Składam błagalne
      Proszę...
      Do zamkniętych drzwi

      Czując na ramieniu czuły dotyk
      „Białej Pani”
      Z pustymi oczodołami
      Wciąż mając nadzieję
      Na łaskawy wyrok losu
      Proszę...
      Potwierdźcie nieprawdę!

      W trwożnym oczekiwanie
      Wyrzucając z siebie
      Z szybkością karabinu maszynowego
      Dawno zapomniane modlitwy
      Pełen nadziei
      Proszę..
      O odroczenie wyroku

      Zapomniany Skazaniec
      Zamknięty w niewidzialnej
      Skrzyni czasu
      Gdzie minuta trwa dłużej niż godzinę
      Trwam w oczekiwaniu
      Wpatrzony z nadzieją
      Proszę...
      I otwarły się w drzwi pokoju 21


      Wszystkim co w trwodze oczekują przed
      pokojem 21

      Ryś B. 18.11.20003 r. Godz.1842
    • rb13 Pocałunek 19.11.03, 11:01
      Pocałunek

      Przyfrunął w szeleście deszczu
      Na skrzydłach wiatru tchnienia
      Nieśmiały pocałunek
      Cały w muzycznych lśnieniach

      Na ustach skrzydłami motyla
      Zagrał miłosne przesłanie
      I płynął tęskną melodią
      Budząc uczucia zapomniane


      Ryś B. Kraków 19.11.20003 r. 0849
    • rb13 Autoportret 20.11.03, 16:46
      Autoportret

      Codziennie rano w widzę twarz
      Bez okularów jakby we mgle
      Och - nos chyba za szeroki masz
      Wyraźnie widać to w lustra szkle

      Czoło tez jakby za wysokie już
      I te włosy w popielatym kolorze
      Zatoczki widać - łysina tuz tuż
      Zaczesywanie też nie pomoże

      Koło oczu jakieś drobne kreski
      To pierwszych zmarszczek znak
      Pozostał oczu kolor niebieski
      I znaków szczególnych brak

      Tak napisano przed wielu laty
      W d.o. przez KM MO wydanym
      Stan cywilny wolny – nieżonaty
      RB – kaligraficznie podpisanym

      Wczoraj odebrałem nowe zdjęcie
      Pytam siebie cicho - cóż to za twarz
      Powiedziałem z wielkim przejęciem
      Panie - chyba aparat kiepski pan masz

      Wciąż w przesłaniu swoim trwam
      Przecież wciąż jestem piękny i młody
      I mimo upływu lat nadzieje mam
      Że nie brak mi też męskiej urody

      A tu ze zdjęciu patrzy na mnie twarz
      Nobliwego starszego już człowieka
      Ile mi panie fotograf lat pan dasz ?
      Pięćdziesiąt ! Ależ ten czas ucieka !


      Ryś B. Kraków 20.11.2003 r. Godz.1634
    • rb13 Pocałunek II 24.11.03, 16:43
      Pocałunek II

      Usta o miękkości aksamitu
      Zroszone mgły perłami
      Wonne jak kwiaty mirtu
      Smakują leśnymi owocami

      Oszołomiony ich słodyczą
      Opity nektarowymi sokiem
      Nim zmysły me się nasycą
      Szybuję rozkoszy obłokiem

      Wznoszę się ponad ziemię
      Do szczęścia krainy bram
      Wyczuwając burzy tchnienie
      W oczekiwaniu błysku trwam

      Ogłuszony falą namiętności
      Czując pioruna uderzenie
      Zatracony w ust słodkości
      Spływam deszczu drżeniem

      Ryś B. Kraków 24.11.2003 r godz. 1439


    • rb13 Zamień płacz w radości łzy 25.11.03, 08:26
      Zamień płacz w radości łzy

      Wśród pustych ścian niesie się pogłos
      Wyrzutów sumienia ?
      Szum pióropuszy palm
      Nie przynosi ulgi zapomnienia

      Powraca echem bez odpowiedzi odgłos
      Pytań pełnych zwątpienia
      Została tęsknota, smutek, żal
      Poczucie odrzucenia

      Nie zważając na przestróg głos
      Pożądaniem zaślepieni
      Niczym ćmy lecimy ku zatraceniu
      Oślepione blaskiem płomieni

      Nie zważając na przestróg głos
      Czy pożądaniem złudzona
      Niczym ćma leciałam ku zatraceniu
      Blaskiem miłości oślepiona

      Nie bacząc na przewrotny los
      Oboje żądzą omamieni
      Niczym lis złapany w potrzask
      Więzy małżeńskie przegryziemy

      Nie straszne nam ukłucia żądeł os
      Namiętnością połączeni
      Cóż ludzki jad wywołał wstrząs
      Wyszliśmy bardziej złączeni

      Nie liczył się złotych monet trzos
      Miłością szaleni
      Niczym złączone wiosną ptaki
      Gniazdo uwijemy na obcej ziemi

      W jesieni przekwita już wrzos
      Czułości spragnieni
      Gorączkowo szukamy swych ciał
      Wspólnie osamotnieni

      Nie milknie plotkarski rozgłos
      Wciąż krąży bez litości
      Mamo -Tyś wciąż twarda jak kamień
      Błagam o okruch miłości

      Trudny na obczyźnie los
      Razem, a jakby zapomniani
      Mamo - Zamień płacz w radości łzy
      Do domu nieśmiało pukamy

      Nie czas na czworo dzielić włos
      Córka Twa odrzucona
      Na progu domu roni łzy
      Miłości Twej spragniona

      Dedykowane Sylwii i Arielowi

      Ryś B. Kraków 24.11.2003 r. Godz. 2320
    • rb13 XV list Matrony Polskiej 25.11.03, 17:22
      XV list Matrony Polskiej
      czyli Matrona na Prezydenta RP

      Dziś przeczytałam ,że najwięcej mają w sondażach
      J.K. i A.L. jako kandydaci na stanowisko na prezydenta
      Nie wiedzą ,że Matrona swą kandydaturę też rozważą
      I jakiego mają we mnie poważnego konkurenta

      Już nie chcę być Rzeczpospolitej tylko posłem
      Wolę jako Prezydent RP zdobywać w świecie sławę
      Mnie się marzą - osiągnięcia bardziej wzniosłe
      Wczoraj z moim starym przedyskutowałam tą sprawę

      O nie, nie o zaszczytach po nocach dla siebie marzę
      Wierzcie mi - kłamać przekonująco to nigdy nie umiałam
      Do dobrobytu Was poprowadzę za marną prezydencka gażę
      Jestem uczciwa- wystarczy popatrzeć na moją mowę ciała

      Szybko zrobiłam zaplecza swego przegląd kadrowy
      Mam kilkunastu przyjaciół w zanadrzu na urzędy
      Co tam nazwiska - teraz wyleciały mi z głowy
      Iluż znajomych będzie ubiegać się o moje względy

      Co prawda Prezydent do polityki wnosi niewiele
      Roboty ma niedużo - ustawę podpisze lub zawetuje
      Niby teoretycznie na polskiego państwa stoi czele
      A tylko medialny obraz głowy państwa kreuje

      Co mówicie , że nie mam skończonej wyższej szkoły
      Z doświadczenia wiem – to nie żadna przeszkoda
      Prócz dyplomu ,mam inne osobiste cenne walory
      A do tego w moim cv. - nie takie rzeczy się poda

      O np. wyższa szkoła - jak czerwoną aktywistką byłam
      Mnóstwo kursów miałam – mam m/i na przykład
      Dyplom WSM-L z który wyróżnieniem ukończyłam
      Tam były I sekretarz miał nawet z ekonomi wykład

      Mam też ekonomiczne predyspozycje na prezydenta
      Jeździło się na handel nie tylko pociągami przyjaźni
      Jugosławia, wolny Triest, Turcja, Węgry - któż spamięta
      Te utarczki z polskimi celnikami bez żadnej bojaźni

      Bez obawy stanę na czele armii jako wódz naczelny
      Prowadziło się chłopaków do boju każdego trzynastego
      Potwierdzą - jaki przywódca był ze mnie dzielny
      Gdy rzucałam kamieniami w rocznice stanu wojennego

      Cóż jeszcze – ach w tenisa stołowego też grałam
      Dosyć dawno w ZSRR , podczas przyjaźni pociągu
      Nawet z Aloszą z KGB z konsomołu raz wygrałam
      Ci...z nim kontakt w alkoholowym ciągu też miałam

      Matrona obiecuje jak zostanie wybrana na prezydenta
      Z godnością na barkach będzie dźwigać władzy ciężar
      Niczym matka Polaka o wszystkich obiecuje pamiętać
      I dbać o obywateli jak dba swojego kochanego męża

      Jest poważny problem jak go nazywać mojego starego
      Na wzór żon prezydentów tzw. „Pierwszych dam”
      Czuję jak będą pękać ze śmiechu kumple jego
      Gdy usłyszą tytuł Apolinary Baran –„ Pierwszy pan”

      Ryś B. Kraków 25.11.2003 r. godz.1458


    • rb13 Cmentarz symboliczny pod Osterwą 26.11.03, 08:50
      Cmentarz symboliczny pod Osterwą

      Gdzie limba dumnie rozpościera skrzydła
      Wśród szczytów śniegiem opruszonych
      Pośród krzyży misternie wyrzeźbionych
      Żałobną pieśń wietrzyk bezgłośnie łka

      Między krzyżami w pierwszym śniegu brodzę
      W zadumie czytam wyryty napis na tablicy
      Wmurowany w cmentarną ścianę kaplicy
      Umarłym na pamiątkę ,żywym ku przestrodze

      Pomiędzy wantami snem wiecznym śpią
      Ci co w zamieci śnieżnej , deszczowej słocie
      W mlecznej mgle czy słonecznej spiekocie
      Ku swemu przeznaczeniu w góry idą

      Pogwizdując cicho wśród skał rozłomów
      Wiatr halny melodie góralskie im śpiewa
      Pokłony składają im krzewiny i drzewa
      Ty zaś turysto w ciszy modlitwę im zmów

      Ryś B. Kraków 25.11.2003 r. Godz.2130
    • rb13 Niemoc 28.11.03, 08:35
      Niemoc


      Gorzkie łzy łykam słysząc słowa te
      W omdleniu czule wyszeptane
      Kochany - teraz już weź mnie
      A Tyś ukarał mnie niemocą Panie

      Ryś B. Kraków 26.11.2003 r. Godz.2308
    • rb13 taniec miłości 28.11.03, 08:37
      Taniec miłości

      Kochanie - nie pamiętam ile razy
      W szalonym tańcu na rozkoszy fali
      Szept zamieniałaś w krzyk ekstazy
      Zaś ja bramy raju widziałem
      w nieodległej dali

      Słyszysz jak gra muzyka naszych ciał
      Zrazu powoli niczym poloneza krok
      Szybko wpadam w taneczny szał
      Krzycząc - Niech wiecznie trwa
      ten miłosny rock

      Gasną ostatnich spazmów dźwięki
      Cichną niczym we mgle wypowiedziane
      Już tylko echem niosą się rozkoszy jęki
      Wśród nich słowa czule wyszeptane
      Kocham Cię kochanie !

      Ryś B. Kraków 27.11.20003 godz.1422
    • rb13 Za rozkosz... 28.11.03, 13:41
      Za rozkosz...

      Kiedy wolno płynę
      Kołysany w rozkoszy oceanie
      Wiatrem pożądania gnany
      Szeptasz...dobrze mi kochany

      Kiedy przez rajskie wrota
      Gwiazdami otoczony
      Pędzę na szału rydwanie
      Wołasz...zwolnij kochanie

      Kiedy na skrzydłach burzy
      Biegnę deszczem zroszony
      Czując ekstazy dreszcze
      Prosisz ...poczekaj jeszcze

      Kiedy akordy uniesienia
      Gasną sennym mrokiem
      Słyszę słowa wyszeptane
      Za rozkosz...dziękuję ci kochanie

      Ryś B. Kraków 28.11.20003 godz.1338
    • rb13 Pocztówka z Nowej Huty 01.12.03, 14:36

      Motto
      Co dzień przesuwa się ku mnie bliżej Nowa Huta.
      Co dzień gmach rośnie w niebo wyżej - Nowa Huta.
      Co noc nad Kombinatem - łuna.
      Budujcie!
      Jalu Kurek Z Nowej Huty pocztówka


      POCZTÓWKA Z NOWEJ HUTY

      Po betonowym placu zakończonym
      Stopniami prowadzącymi do nicości
      Wśród zapachu resztek gnijących lisci
      Wiatr rozsupłując splątane węzły historii
      Wyśpiewuje socrealistyczne pieśni

      Przez pseudo renesansowe podcienia
      Kandelabry zapomnianą świetnością
      Rzucają niebiesko-fioletowe cienie
      Na pokryte hutniczym pyłem mury
      Po których wspina się zielony mech

      Z okładzin z piaskowca dumnie woła
      Bohomaz z czarnej farby - Hutnik pany
      Złuszczoną olejna farbą zwisają smętnie
      Resztki dumy socjalistycznego miasta
      Wśród paru nowych plastykowych okien

      W cieniu gasnącej łuny z nad HTSu
      Z Międzynarodówką na ustach
      Spragniony duch Lenina z urwana stopą
      Przemierza szlak od Stylowej do Arkadii
      I rozbijając się na drzwiach banku BPH

      Zaskoczony z przerażeniem patrzy jak
      Z pochylonymi bez szacunku głowami
      Chyłkiem przemykają robotnicze plecy
      Niosące garb wspomnień o świetności
      I z sardonicznym chichotem usnął na wieki

      Rys B. Kraków 01.12.20003 godz. 1340

      -
      Prius quam exaudias ne iudices - Nie sądż, zanim nie wysłuchasz
    • rb13 Kamień 02.12.03, 10:50
      Kamień

      Na ścieżce wijącej się
      Pomiędzy wyniosłymi wapiennymi skałami
      Wśród zapomnianych brunatnych liści
      Leżał kamyk
      Biały z żółtawym nalotem
      Niczym zęby
      Starego konia
      Naznaczony czarnymi nitkami
      Starości
      Wpatrywałem się z zazdrością
      W jego długowieczność
      Rozsypał się w dłoniach
      Na okruchy
      Niczym moje życie
      Odsłaniając
      Białą twarz śmierci

      Ryś B. Dolina Będkowska 30.11.20003.godz.1510
    • rb13 W Rohackiej Dolinie 06.12.03, 14:41
      W Rohackiej Dolinie

      Przez majestat graniowych krawędzi
      Przebłyskują brylantowe promienie
      Nisko płynącego jesiennego słońca
      Rozświetlając doliny mroczne cienie

      Z ukrytej wśród zieleni kosodrzewiny
      Popatrz na góry - spod drewnianej wiaty
      Na skute lodem Tatliakowe jezioro
      Pomalowane w mrozowe kwiaty

      Na Wołowca czerwone pola skuciny
      Co lśnią opruszone szronowym cukrem
      Na wyniosłe kirem obleczone Rohacze
      Ze żlebami malowanymi lodowym lukrem

      Na lewo na Rakoń wije się ścieżka
      Niczym żółtawy wąż wśród zieleni
      Szczyt w ten grudniowy krótki dzień
      Wciąż kolorami złotej jesieni się mieni

      Wtem poszum wiatru drzewami zakołysze
      Słońce skryło się za ciemną zasłoną gór
      To nagłym powiewem spadł na dolinę
      Mroźny płaszcz z mgielnych chmur

      Ryś B. Kraków 05.12.2003 r. godz. 1454

      Spisano wczoraj w w Dolinie Rohackiej nad Tatliakowym jeziorem


    • rb13 Werdykt Piłata 06.12.03, 14:42
      Werdykt Piłata

      Otulone płaszczem mgły
      białe brzozy
      poranione psimi pazurami
      wabiły przenikliwym zapachem amoniaku
      zmieszanym z sierścią strachu
      zdziczałego kota.

      Obciążone przerażeniem
      cienkie gałęzie
      z zawiązanymi oczami ważyły
      przeszywający wrzask strachu
      burego kociaka
      wpatrzonego księżycowymi oczami
      w taniec psiej sfory

      Gwałtownym podmuchem wiatru
      obmywając ręce
      ślepa sprawiedliwość
      wydała werdykt Piłata
      przekazując wydanie wyroku
      w tłum gapiów
      kłapiących białymi kłami

      Wieszcząc wykonanie kary
      szczekliwą modlitwą
      sfora witała majaczący
      wśród mlecznej pajęczyny cień księżyca
      w niewinności brzóz
      dumnie włócząc
      chorągwie burej sierści


      Ryś B. Kraków 04.12.2003r. godz. 2107


    • rb13 Re: 34 - Rb13 08.12.03, 17:37
      Pokój nr 21 II


      Zaśmierdziałe mgławicami poetyczne książki
      Porozcinam żyletką
      Tańcząc w objęciach schizofreniczny taniec
      Z nagą kobietką
      Zdzieraną pasami mocując się z cieniem
      Z fioletowej ściany
      Kaftan pulsuje sino-niebieskim światłem
      Ha, ha - ja jestem obłąkany ?
      Poraniona ,wyje dusza ,a białe opaski
      Bandażują mi ręce
      Kurwa podaj długopis - słyszysz te słowa
      Wymówione w podzięce

      Znów pokój nr 21 woła drzwiami bez klamek
      Niewidzący wzrok
      Zarzucając wędkę na białych kartkach papieru
      Haczykiem rozrywam mrok
      Sennej recepcji pełnej krążących much
      Po wyblakłych lamperiach
      Brud życia za paznokciem, zbłąkany wzrok,
      Zdiagnozowana histeria ,
      Wraca poczucie niezrozumienia niczym
      Przemoczone jesienią buty
      Poezja panie ,poezja pan jej nie rozumie
      Romantyzmem zaszczuty

      Ryś B. 08.12.2003 r. godz. 1714
    • rb13 Czas miłości 08.12.03, 17:39

      Czas miłości
      Z cyklu „Arcydzieła?”

      Drażnione zapachem gotowanych potraw
      skręcane uśmiechem wyczekiwania
      brzuszki dzieci
      wypatrywały betlejemskiej gwiazdy
      głoszącą miłość całemu światu
      przez cień choinkowej bombki

      W fontannie wirującego piachu
      z wdzięcznością wbijając zęby w urwana rękę
      pustynny pies
      śpiewał hymn miłości
      do zdetonowanej przez fedajna bomby
      czerwieniąc mordę młodą krwią

      Ryś B. 0612.2003 r. godz. 1945


    • rb13 Armagedon 08.12.03, 17:40

      Armagedon
      Z cyklu „Arcydzieła?”

      Czas znikł w przestrzeni
      wskazując godziny niebytu
      wśród parseków gwiazd

      Czarna dziura
      z sardonicznym uśmiechem
      pożerała kolejne wirujące planety

      Meteory zmieszane z kosmicznym pyłem
      wbijały się w wydęte brzuchy planet
      mieszając się z zgniłą posoka wulkanów

      Porozrywane aorty bluzgały czerwoną lawą
      znacząc krwawymi potokami zanikający świat

      Ryś B. 07.12.2003 godz.2138


    • rb13 Nic nie mów 10.12.03, 14:36
      Nic nie mów

      Krzykiem rozkoszy dźwięczy
      Ostatni Twój pocałunek gorący
      W słowach w kolorach tęczy
      Wiosny zapachem pachnący

      Ciepłego wiatru tchnieniem
      Rozbłyskiem księżyca blasku
      Nocy upojnej wspomnieniem
      Promieniem słońca o brzasku

      O poranku sennymi oczami
      Patrzysz w kolorze chryzoprazu
      Błysk koralowych ust mami
      Nic nie mów - Całuj od razu

      Ryś B. Kraków 10.12200 r. godz. 1431
    • rb13 Obrazek z dzieciństwa 10.12.03, 14:37
      Obrazek z dzieciństwa


      Pamiętam z dzieciństwa obrazek
      Do dziś naiwnością swą zachwyca
      Gdym o poranku odmawiał pacierze
      Prowadził w cały bieli niczym gołębica
      Przez most jasnowłosą dziewczynkę
      Trzymając ją za rękę - Anioł Stróż
      A ja mówiłem słowa modlitwy
      Której dziś ....nie pamiętam już

      Ryś B. Kraków 10.12.2003 r. godz.1140


    • rb13 farinelli 15.12.03, 17:34
      Farinelli

      Zadrwił ze mnie przewrotny los
      Nazywając mnie mężczyzną
      Dał sopranowy piękny głos
      Naznaczając niewidzialną blizną

      Wokół mnie kobiet wielki krąg
      Bom biegły mistrz sztuce miłości
      Wprowadzam je przy pomocy rąk
      W obszary niebiańskiej błogości

      Kiedy chwila miłości nadchodzi
      To mój brat pławi się w rozkoszy
      Moje pożądanie łza zaś chłodzi
      Lecz ulgi w cierpieniu nie przynosi

      Cóż ,że brzęczy pełen złota trzos
      Sława też nie przynosi mi radości
      Tak drwi ze mnie przewrotny los
      Nie dając poznać prawdziwej miłości

      Ryś B. Kraków 11.12.20003 r. godz.1430


    • rb13 Niemoc II 15.12.03, 17:35
      Niemoc II


      Już ,już jesteś na rozkoszy skraju
      W mym ciele też szaleje płomień
      Gdy otwierasz swe bramy raju
      Czuję oczy z wyrzutem zwrócone

      Na nic nieśmiałe Twe pieszczoty
      Gdy ciało ogarnia trwożny chłód
      Na dotyk Twój nie mam ochoty
      Słyszę - tobie pomóc może cud

      Pod mroźnego wiatru spojrzeniem
      Trwożnie więdnie dumny kwiat
      Pod nieuchwytnym tchnieniem
      W oczach zanika niedawny chwat

      Jeszcze przed chwilą taka urocza
      Teraz Twa czułość w złości kona
      Nienawiść rodzi się w Twych oczach
      Spada drwiącego uśmiechu zasłona

      Ryś B. Kraków 11.12.2003 r. godz. 2343


    • rb13 13 grudnia 15.12.03, 17:36
      13 grudnia

      Gasnąc sen o wojnie dzwoni w uszach trwogą
      w splątanych ramionach
      Do przesyconej zapachem miłości sypialni
      czarny ptak w szponach
      przyniósł na wschodnich skrzydłach hutnicze miazmaty
      W szarości poranka
      niesie się krzyk tupotem bosonogiego głosu
      Tato nie ma „Teleranka”
      W kwiatach namalowanych na krawędziach szyb
      cień „Rudego” majaczy
      Telewizor sypie śniegowym puchem na trzech kanałach
      Co to znaczy ?
      Na ulicy „morowe” postacie grzeją ręce przy koksiaku
      wytupując kazaczoka
      Rany boskie - stan wojenny wprowadzono
      Krzyk niesie się po blokach

      Ścigając się na tekturze czerwonej legitymacji
      O porannym głodzie
      Z czołgiem dyszącym nienawiścią na karku
      Ślizgając się po lodzie
      to biegnąc w dziurawych na butach w ostatniej bramie
      gubiłem marzenia
      o najlepszym ustroju na świecie 13 grudnia
      jakby od niechcenia
      otulony biało-czerwonym sztandarem
      niczym stalowym pancerzem
      Otrzeźwiły moje poglądy plujące czerwona wodą
      „skotów” dwie wieże
      krótkie szkolenie z wypisami wolności na plecach
      pogłębiło doznania
      spotkanie z rycerzami Vadera ( nie znając Gwiezdnych Wojen) na
      ścieżce zdrowia poznania

      Ryś B. Kraków 15.12 2003r. godz.1727
    • rb13 Jam poeta wpatrzony w niebo skąd... 17.12.03, 14:40
      Jam poeta wpatrzony w niebo skąd płomień wystrzela

      Wśród meandrów pustych butelek żeglując po morzu niebytu
      jestem niby łódź
      kręcona tajemnymi prądami znikających strof
      Mych pieśni nie budź!
      gdy płynę w kałuży szczyn po amoniakalnym morzu
      kołysany weny falami
      kartonowym okrętem wśród piratów złomowisk
      naznaczonych bliznami
      niepamięci wrodzonego idiotyzmu chowam swój ,
      młodzieńczy urok
      żeglując w niebyt poszarpanymi żyłami płynącego gorąca

      Zamglony wzrok
      wpatruje się w spojrzenie przechodnia z oczami
      z gwiazd w locie
      otulonych mgławicą majaczącym coś o koniecznym
      do życia powrocie
      Wśród konarów wyciągniętych rąk skandując
      nieznane mi wersy
      chwiejnym krokiem prowadząc ku czarnej dziurze
      wśród poetów najpierwszy
      jam poeta wpatrzony w niebo skąd płomień
      mdłości wystrzela
      słyszę głos zostaw tą poetyczną świnię w kałuży nieświadomości
      Niech to cholera

      Ależ Cię urządził

      Ryś B. Kraków 16.12.20003 r. godz.2313
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka