black_halo
20.09.10, 09:09
Rozmyslam sobie skad sie to u mnie wzielo, bo przeciez nie z powietrza. Patrzac na radix powinnam byc raczej osoba optymistycznie nastawiona do zycia, wszedzie widziec mozliwosci a ja sie zamartwiam. Bez przerwy nachodza mnie czarne mysli w rodzaju, ze ktos zachoruje ciezko albo ja sama zachoruje, umre i juz mnie nie bedzie albo ze zdarzy sie jakas katastrofa. Boje sie nawet jezdzic samochodem, powinnam zrobic wreszcie prawo jazdy ale oczami wyobrazni widze siebie powodujaca katastrofe drogowa bo mi prz skrecie w lewo zgasl silnik i nie moge ruszyc a tu wjezdza we mnie wielki TIR, nastepnie wychodze z tego zywa lecz jak roslina. Boje sie wiciaz o bliskich, jutro moj facet leci w delegacje na dwa dni a ja juz wyobrazam sobie katastrofe lotnicza. I nawet nie ma to zwiazku z astrologia, po protu wciaz wyobrazam sobie najczarnijsze mozliwe scenariusze. Dlaczego?