Dodaj do ulubionych

Po latach.

19.02.21, 00:40
Dziś mija n-ta rocznica od podjęcia przez mnie decyzji o rozwodzie - jednej z ważniejszych w moim życiu.
Kiedy ją opisałam w 2016 roku, a właściwie opisałam radość z wygranego rozwodu, wylał się na mnie hejt - że jak to, sukcesem jest dla mnie życie z eks-mężowskich alimentów, że zmarnowałam sobie i dzieciom życie, że było smutne i takie tam, a moje plany na przyszłość się nie powiodą, bo się nie znam, a w ogóle to jestem taka czy siaka i ogólnie roztoczono nade mną czarnowidztwo.
Więc śpieszę donieść, że:
- z alimentów eksa na siebie już nie korzystam, ale były mi bardzo potrzebne na starcie w nowe życie. Eks po 3 latach wystąpił z wnioskiem o radykalne zmniejszenie, uwolniłam go całkiem.
- założyłam fundację i nie umarłam z powodu księgowości, KRSu, sprawozdawczości, księgowości itp., mimo powątpiewania w moje plany coponiektórych ówczesnych forumowiczek i forumowiczów,
- fundacja działa zupełnie przyzwoicie, a ja mam jeszcze drugą, równie fajną pracę, w zasadzie obie się przeplatają. Pracuję bardzo dużo, ale uwielbiam tę pracę. Jest dla mnie fajną przygodą, okazałam się być zadaniowcem,
- nie mam nowego faceta i nie potrzebuję, ale też nie unikam, mam mnóstwo fajnych znajomych,
- nie mieszkam pod mostem, mam mieszkanie - nieduże, ale fajne (sprawa o podział majątku- odpuściłam wiele, byle szybciej),
- 4 dzieci jest całkiem samodzielna i jest ze mną (w sensie fajnych relacji, bez wtrącania się i bez obojętności), więc z trudnych naszych lat ocaliłam, co najważniejsze,
- latorośl żyje sobie w swoich związkach i wszyscy stanęliśmy na nogi, wystarczyło odciąć się od toksyka, to był proces,
- z toksycznym ojcem utrzymują grzecznościowe, rzadkie kontakty, ale widzę w nich coraz mniej napięcia przed tymi sporadycznymi kontaktami z ojcem, ja ucięłam wszelkie zapędy eksa do jakichkolwiek relacji.
- zadbałam o siebie tak, jak zawsze chciałam dbać.
- lubię swoje życie, dorosłe dzieci, parkę wnucząt, pracę, znajomych, rodzinę, mieszkanie i siebie, oczywiście. Nie jest smutne i nieszczęśliwe.
- niespecjalnie wiem, co u eksa - wiedzą dorosłe dzieci mniej więcej, ale ja nie pytam, one nie gadają. Ostatni raz go widziałam w 2019 na sprawie o zmniejszenie alimentów. To fajne było - był nastawiony do mega walki, a ja powiedziałam - ok, w zasadzie nie są mi potrzebne. Dosyć silne emocje w związku z nim towarzyszyły mi jeszcze przez jakiś czas, teraz prawie wygasły, prawie.
- chyba już nie ma we mnie złości, która kiedyś była. Zdarzały się trudniejsze chwile życiowe, ale znakomicie lepiej sobie z nimi radzę.

Można sobie poukładać i nie przejmować się kąśliwymi radami i ocenami innych.
A stary wątek jest tu:
forum.gazeta.pl/forum/w,24087,159990091,159990091,alimenty_na_zone_do_Tri.html
Obserwuj wątek
    • lzyoporanku Re: Po latach. 19.02.21, 13:36
      przeczytałam stary wątek smile
      Bardzo się cieszę, że jesteś mądrą, zaradną, kreatywną i samodzielną kobietą. Jestem tego samego zdania, że nie można bez końca dawać się wykorzystywać, upokarzać i okłamywać.
      Ja również swego czasu uderzyłam pięścią w stół i to tak skutecznie, że tym, którzy chcieli bezkarnie jeść chleb z mego stołu, powypadały zęby. zerkają dziś spode łba, ale się nie zbliżają....niechby spróbowali.
      Nareszcieja...pozdrawiam Cię serdecznie i życzę spełnienia marzeń.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka