Dodaj do ulubionych

Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie

14.07.06, 13:58
Pomocy! Moja zona ma koniunkcje saturn/wenus w radixie w byku, moj syn to
samo w bliznietach i do tego na MC. Ojciec zony zmarl kiedy miala 5 lat a
tesciowa do dzisiaj jest niezwykle saturniczna. Zastanawiam sie jaki wplyw na
nas ma kumulacja energii saturniczno-wenusjańskich i czy to zawsze musi się
źle kończyć dla bliskich?
Obserwuj wątek
    • undyna Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 14.07.06, 16:46
      "Matko i córko!, trzymajta mnie ludzie" jak mawia moja Mama w takich chwilach
      albo jeszcze inaczej: "hahaha zaśmiała się królewna po francusku albowiem ten
      język znała najlepiej" - też Mama, ma Urana na asc i koniunkcje Plutona/Marsa w
      III, hmmmmm, nooo, nie chcę nikogo urazić, może jestem zbyt bezpośrednia, ale
      to bzdury straszne, to fatum Saturniczno-Wenusjańskie...
      Ana jak przesadziłam, to kasuj bez urazy
      pozdrawiam pourlopowosmile)
    • queenmaya Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 14.07.06, 16:48
      Gdyby "kumulacja energii saturniczno-wenusjańskich" zabijała, to pewnie
      nastąpiłby masowy pomór populacji i niewielu ludzi by chodziło po tym świecie.
      Wiara w złoczynność planet grozi stanami lękowymi.
      • queenmaya Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 14.07.06, 16:49
        queenmaya napisała:
        > Wiara w złoczynność planet grozi stanami lękowymi.

        i wtedy undyna ma pełne ręce roboty smile))))
        • undyna Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 14.07.06, 16:52
          a tu lato i robić się nie chce, a w solariuszu wielki trójkąt Uran, Jowisz,
          Słońce, więc raczej nie ma rączek do roboty, za to jest główka do planowania
          dalekich podrózywink
          • limetka77 Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 14.07.06, 22:52
            undyna napisała:

            > a tu lato i robić się nie chce, a w solariuszu wielki trójkąt Uran, Jowisz,
            > Słońce, więc raczej nie ma rączek do roboty, za to jest główka do planowania
            > dalekich podrózywink

            U Ciebie też? smile))
    • anahella Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 14.07.06, 18:22
      U mnie rodzinne sa nieharmonijne aspekty Slonce/Saturn (ja i moje rodzenstwo)
      oraz rozne aspekty Jowisz/Saturn. (rodzice i rodzenstwo).

      Nie wiem co masz na mysli piszac, ze to sie zle skonczylo dla bliskich, smierc
      ojca zony? Tesc zmarl, bo zmarl. Nie masz wplywu na to, nie ma wplywu Twoja zona
      ani Wasz synek.
      Na pewno tesciowej i zonie byloby lepiej gdyby zyl, ale nie zyje. Nie jest to
      wina horoskopu Twojej polowicy.

      A tak przy okazji: kobiety, ktore znam z kon. Saturn/Wenus sa piekne i zadbane,
      a niektore sa juz damami w leciech. Po prostu Saturn na Wenus ladnie konserwuje.
      Mam nadzieje, ze Twoja malzonka potwierdzi te regulesmile
      • bogdanka12 Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 14.07.06, 19:02
        Dziewczyny, tego u Was nie lubie-ktoś napisze cos strasznego bo zycie pelne
        jest strasznosci i faktycznie Sat.Wen często lecz nie zawsze daje dramat
        wczesnego !! owdowienia a Wy zamiast napisac-tak, zdarza się, to jak małe
        dziewczynki chórem: nie, nie co Ty gadasz , świat jest piekny i nic straszego
        się przy tym tranzycie nie wydarza i przy innych też.Wszystko opanujesz
        pozytywnei mysląc o tranzycie!! To niedojrzałe.Az tak nei zakłamujmy
        rzeczywistosci.W astrologii i w życiu jest i bedzie wiele smutnych,
        dramtycznych układów i one się niestety realizują.Nie uaspokajajcie siebie i
        innych na siłę.Dlaczegoście takie lękliwe?Myslenie i pisanie pozytywne to nie
        PANACEUM na ból życia.Czasem , tkaze na forum trzeba odważnei spojtrzeć
        tranzytom i planetom w oczy.!Pozdrawiam ciepło.
        • mucha102 Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 14.07.06, 19:14
          bogdanka12 napisałasmirkat.Wen często lecz nie zawsze daje dramat
          > wczesnego !! owdowienia ?
          Możesz przytoczyć źródło?
        • anahella Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 14.07.06, 19:58
          Ja nie mowie, ze swiat jest piekny, bo nie zawsze tak uwazam. Dzisiaj na pewno
          nie wykrzykiwalabym tego radosnie.

          Natomiast nie bede wieszczyc mezowi, ze jego zona zostanie szybko wdowa, bo nie
          mam na to dowodow. Zeby przewidziec wydarzenie trzeba by bylo zrobic pod jego
          katem tranzyty i progresje. Wdowienstwo u kobiet to rzecz popularniejsza niz u
          mezczyzn, bo my zyjemy dluzej. Wdowa mozna zostac w wieku 20 lat, ale czesciej
          sie bywa w wieku znacznie pozniejszym, i nie mam na mysli wieku zony autora
          watku (zakladam ze ma okolo trzydziestki).

          Ponadto: jesli uwazasz, ze kon. Sat/Wen daje wdowienstwo, to taki uklad powinna
          miec w horoskopie tesciowa autora watku - w pierwszym rzedzie, bo to jej maz nie
          zyje. Czy ma cos takiego? Nie wiemy.

          W podanym przypadku mamy utrate nie meza, ale ojca. Brak ojca (smierc, rozwod
          rodzicow, ojciec w innym miescie czy kraju, w wiezieniu, szpitalu lub poprostu
          nieodpowiedzialny) czesciej jest pokazywany przez kwadrature Slonce/Saturn, ale
          mozna o tym orzec po analizie calego kolka. Poza tym nie kazdy, kto stracil ojca
          w dziecinstwie ma ww. kwadrature. Jestem przeciwna wrozeniu z radiksu.
          Horoskop urodzeniowy pokazuje nasze potencjaly, wiec w kolku zony autora watku
          nalezaloby poszukac czemu partnerstwo jest dla niej saturniczne. Wydarzen
          szukajmy w tranzytach.

          Rozumiem, ze autor watku boi sie, ze w horoskopie zony moze zobaczyc swoja
          smierc. Moze ktos sie podejmie, ale nie na podstawie tego jednego aspektu.
          Tutaj trzeba by bylo przeanalizowac pod tym katem oba horoskopy, mnostwo
          tranzytow (w tym horoskop slubu) nad radiksami i nad wektorem.

          Tak czy siak ja smierci w horoskopie szukac nie zamierzam - dyskutowalysmy o tym
          juz, wiec nie bede sie powtarzac.

          Uwaga o urodzie posiadaczek omawianej koniunkcji nie byla lukrowaniem tematu.
          Jak napisalam - znam kobiety z ww. aspektem i sa wsrod nich wdowy, rozwodki i
          mezatki, a w wieku sa roznym.

          Poza tym: po co mam pisac, ze kon. Wenus/Saturn to wdowienstwo? Juz Ty to
          zrobilassmile
          • eevvaa Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 14.07.06, 20:09

            -Zostałam wdową, a nie mam koniunkcji Wenus /Saturn. Astrologia to nie
            wróżbiarsto, tylko coś więcej.-
            ewa
            Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
            • anahella Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 14.07.06, 20:18
              eevvaa napisała:

              > Astrologia to nie
              > wróżbiarsto, tylko coś więcej.-

              No wlasnie - to "cos wiecej" oznacza duuuuuzo wiecej.
              Nie zaprzeczam, ze sa astrolodzy, ktorzy sa swietni w prognozie. Bylam na
              interpretacji u takiego, ktory skutecznie przewidzial mnostwo wydarzen z mojego
              zycia. Ale podczas rozmowy nie bylo "masz planete tu i tu, wiec bedzie to i tamto"
              Byly podane konkretne lata, wiec robil to w oparciu o tranzyty rzucone na moj
              radiks.
          • koniunkcja2 Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 29.07.06, 16:22
            Znam w swoim otoczeniu kobietę o tym aspekcie. niestety tez jest wdową od 5 lat
            ale urody jej nie ubywa. Nawet wyładniała z czasem...
          • virridi1 Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 10.08.06, 09:50
            Mój mąż ma koniunkcję saturna z wenus i stracił ojca w dzieciństwie .Może to
            tak tez działa w stosunku do ojców?
        • queenmaya Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 14.07.06, 20:20
          bogdanka12 napisała:

          > Dziewczyny, tego u Was nie lubie-ktoś napisze cos strasznego bo zycie pelne
          > jest strasznosci

          Życie nie jest pełne straszności. W życiu jest dokładnie tyle samo straszności,
          co i cudowności, bo w tym względzie panuje idealna równowaga. Problem w tym, że
          czarnowidcze kraczące kasandry bez powodu wszystko widzą w ciemnych barwach i
          infekują lękiem innych. W życiu dostajesz to, w co wierzysz. Jak wierzysz w
          straszności, to je sobie sama realizujesz, ale to nie Saturn jest winien, lecz
          twoja wiara. Na wszystko można spojrzeć jak optymista i jak pesymista - sławny
          przykład ze szkanką, o której optymista powie, że jest do połowy pełna, a
          pesymista stwierdzi, że jest od połowy pusta.



          i faktycznie Sat.Wen często lecz nie zawsze daje dramat
          > wczesnego !! owdowienia

          Mnie się to nie zdarzyło, więc stanowię żywy dowód na to, że ta zasada nie
          działa. Mam ten aspekt, a cała moja rodzina jest saturniczna, ale u innych jej
          członków też się to nie potwierdza. Jesteśmy za to długowieczni, zdrowi i
          wiecznie młodzi.


          a Wy zamiast napisac-tak, zdarza się, to jak małe
          > dziewczynki chórem: nie, nie co Ty gadasz , świat jest piekny i nic straszego
          > się przy tym tranzycie nie wydarza i przy innych też.

          Bo to się w dzisiejszych, oświeconych i higienicznych czasach nie zdarza. Nie ma
          takiej reguły. Może była, ale w średniowieczu, gdy ludzie nie myli rąk ani
          zębów, nie znano bakterii, więc pito skażoną wodę, nie było leków, że o
          antybiotykach nie wspomnę, a lekarze byli tylko dla bogaczy na dworach.
          Dziś mamy karetki pogotowia ze sprzętem reanimacyjnym, więc nie ma powodu, żeby
          nasi mężowie umierali jak muchy od byle kataru.


          Wszystko opanujesz
          > pozytywnei mysląc o tranzycie!! To niedojrzałe.

          Niedojrzałe i nieodpowiedzialne jest histeryzowanie bez powodu. Stres zabija,
          więc uważaj, jak będziesz taka lękliwa, to osłabisz sobie system immunologiczny
          i wtedy ten wspomniany wyżej katar rzeczywiście cię zabije.


          Az tak nei zakłamujmy
          > rzeczywistosci.W astrologii i w życiu jest i bedzie wiele smutnych,
          > dramtycznych układów i one się niestety realizują.

          Nie ma gorszych układów od tych, jakie ja mam w swoim horoskopie - Saturn na
          wierzchołku półkrzyża, do tego Pluton w kwadraturach i nie przeżyłam żadnego
          wielkiego dramatu. A wiesz dlaczego? Bo zawsze kierowałam się rozumem.


          > Nie uaspokajajcie siebie i innych na siłę.

          Ależ bój się do woli, ja cię nie będę powstrzymywać.


          > Dlaczegoście takie lękliwe?Myslenie i pisanie pozytywne to nie
          > PANACEUM na ból życia.Czasem , tkaze na forum trzeba odważnei spojtrzeć
          > tranzytom i planetom w oczy.!Pozdrawiam ciepło.

          Przeczytaj, co napisałaś i zastosuj w życiu. Zapach strachu jest nieprzyjemny,
          więc nie katuj nim innych. Więcej odwagi!
      • undyna Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 14.07.06, 19:22
        potwierdzam temat o konserwacji, przysięgam, że coraz ładniejsza jestem, a w
        leciechwink, nawet moja wiecznie krytykujaca moje "dbanie o siebie" Mama ostatnio
        powiedziała "ale się z ciebie piękna i elegancka kobieta zrobiła", w jej
        ustach, to absolutnie nieprzeciętny komplement: Słońce w koniunkcji z Neptunem
        w znaku Wagi, a te wiadomo wymagające są na maxa jeśli chodzi o wygląd
      • astrofru Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 15.07.06, 03:54
        Ja mam koniunkcję bardzo luźną, szesciostopniową, ale w kontekście konserwacji
        urody, Anahello, pierwszy raz sie uprę - tak, tak, MAM koniunkcje, he, he.. A
        tak poważnie, to Liz Green pisze, że przy tym układzie jej posiadacz zawsze
        jakoś musi pocierpieć uczuciowo, zanim sobie ułoży trwały, sensowny związek,
        często na bazie logiki.. I tak chyba rzeczywiście jest, w odniesieniu do osb z
        koniunkcją Saturn / Wenus, jakie spotkałam na swej drodze..
        • anahella Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 15.07.06, 12:03
          astrofru napisała:

          > Liz Green pisze, że przy tym układzie jej posiadacz zawsze
          > jakoś musi pocierpieć uczuciowo, zanim sobie ułoży trwały, sensowny związek,
          > często na bazie logiki..

          Bo wlasciciel horoskopu ma to w glowie. Zaleznie od polozenia i aspektow ludzie
          z takim ukladem pakuja sie w bolesne uklady "bo tak musi byc". Przyjemnosc
          (Wenus) musi sie laczyc z bolem (Saturn).
        • queenmaya Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 15.07.06, 14:43
          astrofru napisała:

          > tak poważnie, to Liz Green pisze, że przy tym układzie jej posiadacz zawsze
          > jakoś musi pocierpieć uczuciowo, zanim sobie ułoży trwały, sensowny związek,

          Bo Saturn to karmiczny nauczyciel.
          On tego nie robi tak po prostu na złość, lecz czeka, aż właściel tej koniunkcji
          zmądrzeje. Saturn premiuje dojrzałość i odpowiedzialność, a jej brak boleśnie
          karze. Dopóki człowiek buduje zamki na piasku, nie powinien się dziwić, że są
          one zmywane do oceanu. Gdy wreszcie zbuduje na skale odniesie pełny sukces i nie
          będzie musiał więcej cierpieć.
          Każdy gdzieś tego Satuna ma w swoim horoskopie i tam właśnie jego zadaniem jest
          osiągnęcie odpowiedzialności.
          Mówię to ja, którą właśnie Saturn wziął w obroty i nie zamierza w najbliższym
          czasie odpuścić. Pewnie sporo będę miała do powiedzenia, jak wreszcie mi poluzuje...
          Cała sztuka zmagań z Saturnem polega nie na tym, żeby ogłosić, że oto "złoczynna
          planeta wpędza mnie, niewinną ofiarę, do grobu, więc będę teraz przeżywać
          straszliwe i niezasłużone tragedie" (od licznie zgromadzonej widowni oczekując
          współczucia oraz achów i ochów), lecz na tym, żeby wreszcie ustalić, czego ten
          Saturn oczekuje na okoliczność mojego zmądrzenia i podjęcia odpowiedzialności za
          własny los.
          Proszę więc mi nie współczuć, lecz życzyć mądrości i odwagi.
          Z góry dziękuję smile
    • neptus Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 14.07.06, 19:39
      Zwykle w rodzinie aspekty sie powtarzaja z pokolenia na pokolenie, bo rodzice
      przekazuja swoje wzorce zachowan potomstwu. Nic w tym nie ma niezwyklego. Wenus
      jest Szybka i taki aspekt powtarza sie mniej wiecej co roku. Po drodze sa
      jeszcze kwadratury, opozycja, pół- i półtorakwadraty, kwinkunksy. W 99% aspekt
      ten wiąże sie ze zbyt wymagającymi rodzicami, narzucającymi dziecku nadmierne
      ambicje. Popatrz więc lepiej, jaki problem usiłujecie z zoną wrzucić Twojemu
      dzieciakowi do borykania sie z nim w dorosłym zyciu.
      • jack1567 Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 14.07.06, 21:00
        Wielkie dzięki za Wszystkie głosy, opinie i uwagi. I naprawdę mam świadomość,
        że jeden aspekt, do tego radixowy, nie oznacza końca świata ale mnie
        zaniepokoił. Zdwiwiło mnie, że dopiero teraz to widzę. W radixie rodzonej
        siostry też to jest. A tak w ogóle to może dostaje korby, bo w końcu czerwca
        miałem tranzyt Saturna przez ASC (teraz jest 2 st. za ASC ale i tak w
        koniunkcji), do tego ów Saturn jest w tej chwili w kwadraturze do urodzeniowego
        Słońca i opozycji do urodzeniowego Księżyca. "Szajba" mnie ogarnia, mam
        zapalenie gardła i jest mi... Ale walcze!
        • anahella Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 14.07.06, 21:46
          jack1567 napisał:

          > bo w końcu czerwca
          > miałem tranzyt Saturna przez ASC

          Ano wlasnie: Saturn w tranzycie przez XII dom nie jest zbyt aktywny. W XII domu
          wskazuje na zamykanie pewnych spraw, czesto niemilych. Tyle, ze XII dom ma
          charakter Ryb i tam nic nie jest wyrazne. Konkrety pojawiaja sie przy wejsciu do
          I domu i juz wiesz czego sie boisz - boisz sie smierci, osierocenia dziecka,
          zostawianie samej zony itp.
          Zdajesz sobie sprawe ze nieuchronnosci smierci, stad takie klimaty.

          > do tego ów Saturn jest w tej chwili w kwadraturze do urodzeniowego
          > Słońca i opozycji do urodzeniowego Księżyca.

          Opozycja tr. Saturna do Ksiezyca - boisz sie o dom. Ksiezyc na Descendencie
          mowi, ze dla Ciebie malzenstwo jest rowne pojeciu "opieka". Boisz sie ze zona i
          rodzina stracilyby opieke. Stad takie mysli.

          Przy kwadraturze Saturna do Slonca trzeba zadbac o zdrowie. Jesli jakies sprawy
          zdrowotne Cie gnebia, to Saturn krzyczy by sie zbadac.

          > "Szajba" mnie ogarnia,

          Nie szajbasmile Po prostu czlowiek od czasu do czasu lubi sobie podywagowac na
          temat zycia, smierci i przyszlosci.

          > mam
          > zapalenie gardła i jest mi... Ale walcze!

          Walcz! Co na Saturnie wywalczysz podwoisz na Jowiszusmile Czy 67 z Twojego nicka to
          Twoj rocznik? Jesli tak, to miales niedawno lub bedziesz miec trygon
          Saturn/Saturn. Takiemu aspektowi towarzysza konkrety, czlowiekowi latwiej wziac
          sie za rzeczy, ktore powstaly przy kwadraturze i rozmywaly sie przy kwinkunksie.
          • jack1567 Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 14.07.06, 21:58
            Ten trygon jeszcze chyba działa, bo radixowy Saturn byl w 7 Barana, wiec 120 st
            wypadalo w 7 Lwa.
            Jeszcze raz dzieki. Ja w ogole jestem przewrażliwiony jesli chodzi o zdrowie. I
            u mnie oczywiście ból gardla nie oznacza bólu gardła tylko nowotwór...
            Wszystko jest w tym ostatnim czasie zwielokrotnione: odczucia, wrażenia, lęki...
            • anahella Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 14.07.06, 22:24
              jack1567 napisał:

              > u mnie oczywiście ból gardla nie oznacza bólu gardła tylko nowotwór...

              no coz, pewnie wychodzi ze mnie w tym momencie wstretna szowinistyczna babska
              swinia, ale nie moge sie powstrzymac: tak ma wiekszosc mezczyzn, nie przejmuj
              sie, nie odbiegasz od normy. Ty musisz z tym zyc, a Twoja zona z Tobawink

              > Wszystko jest w tym ostatnim czasie zwielokrotnione: odczucia,
              > wrażenia, lęki...

              Na niebie kiwaja sie Saturn i Jowisz: byly juz dwie kwadratury, trzecia przed
              nami. Od zwielokrotniania, powiekszania i rozdymania jest Jowisz. Ostatnia
              kwadratura w pazdzierniku, w dwudziestym czwartym stopniu znakow. Potem bedzie
              juz z gorki.
              • jack1567 Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 14.07.06, 22:41
                Tak... co dziwne żona mysli podobnie smile). Kazala mi isc do lekarza a jak ten
                zapyta: co panu jest? Mam odpowiedzieć kwadratura tr Saturna do Słońa...
                • anahella Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 14.07.06, 23:10
                  jack1567 napisał:

                  > Tak... co dziwne żona mysli podobnie smile).

                  Chyba nie powinanm byla zaczynac tematu, bo jesli jakies mlode panienki
                  poczytaja te wymiane zdan, to zrezygnuja z malzenstwa i przeze mnie nie
                  zrealizuja swojego Descendentuwink

                  > Kazala mi isc do lekarza a jak ten
                  > zapyta: co panu jest? Mam odpowiedzieć kwadratura tr Saturna do Słońa...

                  Zawsze mozna zwalic na zone, w koncu ona ma kon. Saturn/Wenus, wiec ma prawo
                  robic za Twojego Saturnawink
                  A na powaznie: przy kwadraturze Saturna do Slonca moga wyjsc na jaw objawy
                  niedomagan, ktore sie zaniedbalo. Pierwsza kwadratura (mam na mysli pierwszy
                  tranzyt po koniunkcji ze Slonem) to pierwsze ostrzezenie. Oczywiscie, pod
                  warunkiem, ze cos sie zaniedbalo. Nie powiem przeciez, ze czeka Cie ciezka
                  choroba z powodu kwadratury. Po prostu trzeba sie obserwowac.

                  Przyznam sie, ze z ciekawosci sprobowalam odtworzyc Twoj horoskop na podstawie
                  tego, co pisales o nim na forum i ten Saturn nie taki straszny jak go malujesz -
                  robi Ci tez latawca do natalnego wielkiego trygonu, wiec on oprocz tego ze masz
                  przy nim doly, to moze okazac sie mobilizujacy.
                  • jack1567 Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 14.07.06, 23:18
                    Bardzo Ci dziekuje... Obserwuję i wsłuchuję się...
      • virridi1 Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 10.08.06, 10:03
        qrcze z tym dziedziczeniem to jest prawda /bynajmniej u mnie w rodzinie/ córka
        ma stellum planet w byku tak jak jej ojciec /mój mąż/ tylko,że w innych domach
        chociaż cholera wie bo teściowa godziny urodzenia syna niezbyt pamięta smile
    • arcoiris1 Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 16.07.06, 19:51
      moja najlpesza przyjaciółka ma taka koniunkcje w domu 10 czyli Saturna/Wenus w
      Raku, naprzeciw Księzyc w Koziorożcu w 4, Ascendent w Wadze, Mars w Baranie.
      Jest szalenie atrakcyjną i piekną kobietą, ma przepiękne zeby (częste przy
      mocnym Saturnie zauwazyłam) i nikt jej nie zmarł na razie. Ma za to bardzo
      saturnicznego ojca, mógłby robic za archetyp.

      Jest natomiast bardzo wymagająca wobec ludzi z którymi sie zadaje, zwłaszcza
      swoich facetów i rzadko który jest w stanie jej w ogóle zaimponowac
      czymkolwiek, sprostac, sprawic żeby sie zachwyciła i chociażby pomyslała "WOW".
      Jest dość nieufna, czarująco twarda, podejrzliwa, czasem przesmiewcza i
      zdystansowana do siebie i innych; lubi się smiac sama z siebie, i ma
      ponadprzeciętną umysłowość, diablo inteligentna kobieta. Przy tym wszystkim
      Słońce w Bliznietach sprawia że jest niesłychaną flirciarą i imprezuje co
      niemiara. Ale jak przyjdzie co do czego to twardy z niej negocjator (Pluton na
      Asc)a klapy z oczu to juz jej dawno spadły. Raz sie bardzo sparzyła i
      koniunkcja Saturna z Wenus sobie to zapamiętała.
      Ta jej koniunkcja moze jej w sumie dała troche do pieca, ale za to obdarzyła ją
      wielka uroda, wdziekiem i mózgiem, a wszystkie te 3 rzeczy moja psiapsióła
      potrafi wybornie wykorzystac.
      • trigga74 Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 16.07.06, 20:21
        Pomijajac znak czy nawet dom, taka koniunkcja to dla kobiety straszna sprawa. w
        jakims sensie zmrozenie funkcji "kobiecych" czy roli matki na pewno. Obrazowo
        widzi mi sie pani kapral w armii.
        • arcoiris1 Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 16.07.06, 20:39
          zgoda, jezeli obrazek uzupełni Słońce w Skorpionie na przykład. Duzo zalezy tu
          od Słońca (witalnośc i miedzy innymi dzieci)- połozone w ciepłolubnym znaku nie
          będzie sie tak manifestowac. Nie wiem czy to straszna sprawa dla kobiety-
          jeszcze raz podkreslam- jest przepiekna kobieta, błyskotliwa, robiąca kariere,
          zadbana, wykształconą, bynajmniej niesamotną, uwielbianą przez męzczyzn,
          usmiechniętą, strasznie towarzyska i inteligentną. Chociaz, jak te wszystkie
          cechy wymieniłam teraz to wiem juz czemu to wedłg Ciebie "starszna sprawa", no,
          niestety facetów odpowiednich dla niej jak na lekarstwo wink Albo zgodzi sie na
          związek z kims kto jej nie dorasta do piet albo no.. tak czy siak, samotnośc w
          jakims wymiarze w pakiecie, jak to przy Saturnie bywa. Jesli chodzi o dzieci-
          chce je miec z tego co wiem, o niczym innym nie marzy bardziej, ale nie za
          wszelka cene i z byle kim bo juz czas i kukułka na zegarze. Mars w Baranie
          pewnie Cie sie z Armia skojarzył, nic z tego, ona po prostu lubi męskich, nieco
          awnaturniczych, silnych facetów, takich łobuzów od czasu do czasu.
        • queenmaya Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 16.07.06, 23:54
          trigga74 napisała:

          > Pomijajac znak czy nawet dom, taka koniunkcja to dla kobiety straszna sprawa. w
          > jakims sensie zmrozenie funkcji "kobiecych" czy roli matki na pewno. Obrazowo
          > widzi mi sie pani kapral w armii.

          Niestety, ocena negatywna z wiedzy astrologicznej.
          Zamiast wygłaszać generalne oceny radzę się trochę poduczyć, jaka planeta czym w
          astrologii włada.
          Wenus to nie macierzyństwo ani nie gromadka dzieci, tymi sprawami rządzi
          Księżyc. Dzieci podlegają też władzy domu 5, a z tym Wenus też nie ma nic wspólnego.
          Saturn również nie ma związków z kapralowaniem, to dla niego zbyt niska funkcja,
          jest przecież władcą IC, więc kapral mu do pięt nie dorasta.
        • dori7 Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 17.07.06, 10:42
          trigga74 napisała:

          > Pomijajac znak czy nawet dom, taka koniunkcja to dla kobiety straszna sprawa.
          > w jakims sensie zmrozenie funkcji "kobiecych" czy roli matki na pewno.
          > Obrazowo widzi mi sie pani kapral w armii.

          Znam dziewczyne z taka koniunkcja na MC w Raku. Kiedy wchodzi do jakiegos
          pomieszczenia, inne kobiety po prostu nikna, chocby byly obiektywnie nawet
          ladniejsze, taki ma urok osobisty i 200% kobiecosci. Inne przypadki tego
          ukladu, ktore znam, nie sa az tak spektakularne, ale wiekszosc spelnia
          wymagania obiegowej teorii "bycia kobieca kobieta".

          Po raz setny na forum klania sie lektura Liz Greene. Cytuje fragment:

          "Przytlaczajace poczucie izolacji oraz braku szczescia, ktore towarzyszy
          aspektom Saturna do Wenus, pozostaje w subtelnej rownowadze z rownie wielkim
          potencjalem do tworzenia glebokich, znaczacych i trwalych zwiazkow opartych na
          pelnym zrozumieniu i wolnym wyborze, a nie na wzajemnym zaspokajaniu potrzeb.
          Osoba z tym aspektem moze przeniknac tajemnice zwiazkow, bo chco zdarza jej
          sie stracic wiele i zwykle spedza znaczna czesc zycia samotnie albo pozbawiona
          prawdziwych wiezi, to jednoczesnie posiada klucz do utworzenia trwalego,
          prawdziwego zwiazku. Waga jest znakiem wyneisienia Saturna, a polaczenia Wenus-
          Saturn jeszcze wyrazniej sugeruja, ze bliskie zwiazki sa droga do poznania
          siebie i rozwoju wewnetrznego".
          • margoux Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 17.07.06, 11:06
            Odpowiadasz na :
            dori7 napisała:

            > trigga74 napisała:
            > Po raz setny na forum klania sie lektura Liz Greene. Cytuje fragment:
            >
            > Osoba z tym aspektem moze przeniknac tajemnice zwiazkow, bo chco zdarza jej
            > sie stracic wiele i zwykle spedza znaczna czesc zycia samotnie albo
            pozbawiona
            > prawdziwych wiezi, to jednoczesnie posiada klucz do utworzenia trwalego,
            > prawdziwego zwiazku. Waga jest znakiem wyneisienia Saturna, a polaczenia
            Wenus-
            > Saturn jeszcze wyrazniej sugeruja, ze bliskie zwiazki sa droga do poznania
            > siebie i rozwoju wewnetrznego".


            • margoux Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 17.07.06, 11:10
              za szybko sie wyslalosmile

              troche przekornie, ale "od zawsze" mnie to zastanawia: po coz wiec klucz, skoro
              przez wieksza czesc zycia nie mozna nim otworzyc zadnych drzwi?
              sztuka dla sztuki?
              • dori7 Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 17.07.06, 11:46
                To, czy sie je otworzy, zalezy wylacznie od czlowieka. To bardzo niewygodne
                stwierdzenie, bo latwiej jest winic za wlasne porazki: los, otoczenie,
                opatrznosc, zly urok czy wlasny horoskop, a nie samego siebie.
                • margoux Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 17.07.06, 12:21
                  Ale ciagle obwinianie samego siebie tez do niczego nie prowadzi. Zreszta
                  saturniczni maja wrodzona sklonnosc do szukania winy raczej w sobie a nie w
                  otoczeniu czy gwiazdach. Caly czas jest mowa o samoswiadomosci, rozwoju
                  duchowym i emocjonalnym. Tylko jak sie to ma do praktyki, do zwyczajnego
                  codziennego zycia. Osoby z aspektami sat.-wen. zwlaszcza dynamicznymi, maja
                  naturalna sklonnosc do osob z podobnymi ukladami. Innymi slowy: trudne
                  przyciaga trudne, bo podobne przyciaga podobne. Co wiecej wydaje mi sie to
                  konieczne, aby zwiazek tego typu ludzi mogl w ogole dojsc do skutku.
                  Ale samoswiadomosc jednej ze stron nic nie da, bo do tego aby taki uklad zagral
                  i stal sie “znaczacym i trwalym zwiazkiem opartym na pelnym zrozumieniu i
                  wolnym wyborze, a nie na wzajemnym zaspokajaniu potrzeb” potrzebne sa dwie
                  osoby na rownie wysokim stopniu rozwoju wewnetrznego. Niestety przygladajac się
                  dosc bacznie otoczeniu, trudno by mi było takich "rownie wystarczajaco
                  swiadomych" wskazac. Nie mowie o astrologach, joginach etc. Mowie o zwyklych
                  ludziach. Sa skazani na porazke?
                  • queenmaya Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 17.07.06, 12:55
                    margoux napisała:

                    > Ale ciagle obwinianie samego siebie tez do niczego nie prowadzi.

                    A po co się obwiniać? Do czego to prowadzi? Należy się rozwijać i pracować nad
                    sobą, a nie płakać nad rozlanym mlekiem.


                    > Ale samoswiadomosc jednej ze stron nic nie da, bo do tego aby taki uklad zagral
                    >
                    > i stal sie “znaczacym i trwalym zwiazkiem opartym na pelnym zrozumieniu i
                    >
                    > wolnym wyborze, a nie na wzajemnym zaspokajaniu potrzeb” potrzebne sa dwi
                    > e
                    > osoby na rownie wysokim stopniu rozwoju wewnetrznego. Niestety przygladajac się
                    >
                    > dosc bacznie otoczeniu, trudno by mi było takich "rownie wystarczajaco
                    > swiadomych" wskazac. Nie mowie o astrologach, joginach etc. Mowie o zwyklych
                    > ludziach. Sa skazani na porazke?

                    Owszem, są skazani na porażkę!
                    Ale robią to sobie sami i na własne życzenie. Każdy, kto się nie rozwija, nie
                    pracuje nad sobą i nie myśli jest skazany na porażkę, tak działa prawo naturalne
                    i boskie.
                    Ja też przez wiele lat byłam skazana na porażkę, a jednak to zmieniłam. Przez
                    lata płakałam, bo mi przeszkadzał Satutn na wierzołku stałego półkrzyża, o jaka
                    ja biedna, co można zrobić, mając takiego Saturna... ale Saturn to mądry
                    nauczyciel, wiedział, że człowiek bez przymusu nic nie zrobi, więc mnie gnębił i
                    dręczył, aż w końcu nie miałam innego wyjścia, jak coś ze sobą zrobić. Zaczęłam
                    myśleć i ruszyłam się w końcu z tego marazmu.
                    Bez pracy nie ma kołaczy, kto nic nie robi, ten nic nie ma.
                    I to jest jedyna prawda, jaka jest.
                    Jeśli więc osoba saturniczna ogranicza się wyłącznie do narzekania i widzenia
                    wszystkiego w czarnych barwach, niech się nie dziwi, że realizuje Saturna jako
                    planetę "złoczynną".
                    Prawda jest taka, że zawsze dostajemy to, w co wierzymy, a nie to, co jest
                    prawdą. Bo każdy ma własną prawdę, którą wciela w życie.
                    Jak się zmienisz, zmienią się też ludzie wokół ciebie i ci "nierozwinięci" zejdą
                    ci z drogi, a na ich miejscu pojawią się ci, którzy równie świadomie pracują nad
                    sobą.
                    • margoux Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 17.07.06, 13:43
                      Ujme to w ten sposob: mniej patrze na problem przez pryzmat filozofii a
                      bardziej przez pryzmat faktow. A fakty sa takie, ze najbardziej rozwijajaca sie
                      demograficznie grupa sa rodziny z tzw. nizin spolecznych, czesto patologiczne.
                      Patrze na malzenstwa latami starajace sie o dziecko, albo wyksztalconych,
                      wartosciowych ludzi, ktorzy nie moga zalozyc wlasnych rodzin.
                      W tym kontekscie stwierdzenie: "Każdy, kto się nie rozwija, nie
                      > pracuje nad sobą i nie myśli jest skazany na porażkę, tak działa prawo
                      naturalne i boskie."
                      zmusza mnie do wysnucia konkluzji, ze najwyrazniej prawo boskie sprzyja
                      rodzinom alkoholikow mnozacych sie jak przyslowiowe kroliki i niemajacych
                      problemow z wchodzeniem w kolejne zwiazki. Bo przynajmniej prawo boskie daje im
                      takie mozliwosci, czego czesto odmawia osobom z naszego otoczenia.
                      Nie wiem Queenmayu co nalezaloby powiedziec kobiecie ponadczterdziestoletniej,
                      ktorej ostatni zwiazek rozpadl sie kilka lat temu i od tego czasu jest sama, w
                      tej chwili bez mozliwosci posiadania wlasnych dzieci, albo
                      trzydziestoparoletniej, ktora nigdy w zyciu nie byla z nikim zwiazana, albo
                      taka, ktora po zdradzie meza zdecydowala sie na samotnosc (zaden opisany
                      przypadek, to nie ja - zapewniam). I bynajmniej zadna z nich nie jest z tego
                      powodu szczesliwa. Kazda z nich pracuje w zawodzie, w ktorym pomaga innym
                      ludziom, wiec nie odwazylabym sie powiedziec, ze sa osobami, ktore nic nie
                      robia i nie pracuja nad soba. A obok widze zaniedbane dzieci matek, ktore ich
                      nigdy nie przytula.
                      Duze miasta sa pelne samotnych i zagubionych ludzi, nie tylko kobiet, ale takze
                      mezczyzn. To nie jest juz problem indywidualny, ale spoleczny. Dlatego
                      stwierdzenia dotyczace posiadania klucza do trwalego i wartosciowego zwiazku w
                      postaci aspektow sat.-wen. po prostu mnie draznia. A draznia mnie dlatego, ze
                      wiekszosc horoskopow z takimi aspektami, ktore mialam okazje ogladac i
                      analizowac - to horoskopy ludzi samotnych. Samotnych, ale za to z duuuuzym
                      talentem. Dziekuje za taki talent, bo nie wiem co nalezaloby powiedziec ww.
                      paniom: kochane, same sobie jestescie winne! Nie myslicie i nie pracujecie nad
                      soba!

                      A swoja droga: ilu jest nieszczesliwych astrologow, ktorzy do tej nauki
                      siegneli zmuszeni przez przytlaczajaca ich rzeczywistosc? Moze i sa bardziej
                      swiadomi, ale mam powazne watpliwosci, czy z tego powodu bardziej szczesliwi.
                      • queenmaya Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 17.07.06, 14:19
                        Jest zasadnicza różnica między rozwojem zawodowym czy intelektualnym, a rozwojem
                        osobistym (duchowym).
                        Można mieć skończonych 5 fakultetów, posiadać tytuły naukowe i sporą listę
                        publikacji ksiązkowych o zyciu mrówek lub o fizyce kwantowej, a jednocześnie być
                        totalnym ignorantem, jeśli chodzi o rozwój duchowy czy świadomość praw
                        psychologicznych. Taka uczona osoba może bić swoją żonę, pić na umór, a nawet
                        leczyć się psychiatrycznie, a jednocześnie wzbudzać podziw swoim intelektem.
                        Jedno z drugim nie ma nic wspólnego.
                        Ludzie z marginesu łatwo tworzą związki, ponieważ idą do łóżka z każdym, kto
                        stanie na ich drodze i z tego związku mają liczne dzieci.
                        Czy to jest to, co ci imponuje?
                        Czy te sfrustrowane, samotne i bezdzietne, pracujące na ważnych stanowiskach
                        40-latki tak wyobrażają sobie szczęście? "Niechby pił, niechby bił, byle był"?
                        Na pewno nie.
                        Bo każdy widzi, że to nie jest szczęście.

                        margoux napisała:
                        > zmusza mnie do wysnucia konkluzji, ze najwyrazniej prawo boskie sprzyja
                        > rodzinom alkoholikow mnozacych sie jak przyslowiowe kroliki i niemajacych
                        > problemow z wchodzeniem w kolejne zwiazki. Bo przynajmniej prawo boskie daje im
                        >
                        > takie mozliwosci, czego czesto odmawia osobom z naszego otoczenia.

                        Jeśli wchodzenie w tego typu związki i posiadanie mnóstwa brudnych i
                        niewykształconych dzieci uważasz za szczęście i sprzyjanie boskiego prawa, to
                        chyba nie ma się co dziwić, że nie możemy się porozumieć.


                        > Nie wiem Queenmayu co nalezaloby powiedziec kobiecie ponadczterdziestoletniej,
                        > ktorej ostatni zwiazek rozpadl sie kilka lat temu i od tego czasu jest sama, w
                        > tej chwili bez mozliwosci posiadania wlasnych dzieci, albo
                        > trzydziestoparoletniej, ktora nigdy w zyciu nie byla z nikim zwiazana, albo
                        > taka, ktora po zdradzie meza zdecydowala sie na samotnosc

                        Można jej powiedzieć, że dzieci pewnie mieć już nie będzie (ale tego nie wiadomo
                        na pewno), za to można jej poradzić, żeby postarała się o trochę wiedzy, a
                        jeszcze lepiej praktyki z dziedziny psychologii. Najlepiej żeby (skoro pracuje i
                        ma kasę) poddała się profesjonalnej psychoterapii w dobrym ośrodku. Tam się
                        dowie, że przyczyną jej problemów są psychiczne blokady, które można pokonać.
                        Nie jest to wcale takie straszne, trudne, czy niewykonalne. Dla chcącego nie ma
                        nic trudnego.
                        Szkoda, że w szkołach nie ma wykładów z psychologii, wtedy może ludzie żyliby
                        ciut świadomiej i wcześniej by się brali za rozwiązywanie swoich problemów, nie
                        czekając, aż zgorzknieją i pozbawią się szans na posiadanie pełnej rodziny.
                        Gdyby te damy podjęły działania wcześniej, wtedy ułożyłyby sobie życie o wiele
                        lepiej. Ale nawet na starość też można - znam przypadki osób po sześdziesiątce i
                        starszych, które zgłaszają się na psychoterpię. Można stworzyć satysfakcjonujący
                        związek nawet w domu starców. Trzeba tylko chcieć i wiedzieć jak.


                        > A swoja droga: ilu jest nieszczesliwych astrologow, ktorzy do tej nauki
                        > siegneli zmuszeni przez przytlaczajaca ich rzeczywistosc? Moze i sa bardziej
                        > swiadomi, ale mam powazne watpliwosci, czy z tego powodu bardziej szczesliwi.

                        To nie są ludzie świadomi. Nie każdy astrolog jest świadomy (powiedziałabym
                        nawet, że mało który). Znam całe mnóstwo astrologów, którzy ślepo wierzą w
                        determinizm. Oni sie nie rozwijają, oni pogrążają się w coraz większym lęku. Ci
                        ludzie piją ze strachu przed wyrokami złoczynnych planet (mieliśmy tu, na forum
                        takich) lub karetka wiezie ich na ostry dyżur z powodu zawału serca. Znam też
                        takich, którzy z powodu lęku przed wyrokami nieba lądowali w gabinecie
                        psychiatry. Są to nawet bardzo znane osoby...
                        Bo wiedza "z głowy" nie ma nic wspólnego z tym, co "wiedzą" nazywają ezoterycy i
                        taoiści. Prawdziwa wiedza to nie nauka akademicka, lecz sztuka życia zgodnie z
                        prawami boskimi, czyli w harmonii ze światem i naturą. To zrozumienie praw
                        rządzących światem ducha. Ale tego w uczelniach nie uczą, tego każdy musi
                        nauczyć się sam.
                        Jest mnóstwo książek na ten temat, są też różne kursy i terapie. Bardzo pomaga
                        medytacja, joga i inne, podobne rzeczy.
                        Ale żeby to zrozumieć potrzebne jest coś, co nazywa się "przebudzeniem".
                        Ktoś, kto się nie przebudził żyje jak lunatyk, to czlowiek bez świadomości, to
                        ćpun, który sam robi sobie krzywdę.
                        Polecam na początek "Przebudzenie" Antonego de Mello, jest na mojej stronie.
                        • margoux Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 17.07.06, 14:59
                          queenmaya napisała:

                          > Jest zasadnicza różnica między rozwojem zawodowym czy intelektualnym, a
                          rozwojem osobistym (duchowym).
                          > Można mieć skończonych 5 fakultetów, posiadać tytuły naukowe i sporą listę
                          > publikacji ksiązkowych o zyciu mrówek lub o fizyce kwantowej, a jednocześnie
                          by
                          > ć
                          > totalnym ignorantem, jeśli chodzi o rozwój duchowy czy świadomość praw
                          > psychologicznych.

                          Mowiac o rozwoju nie mialam na mysli pieciu fakultetow ani tytulow naukowych.
                          Jedna z wymienionych wyzej pan jest pedagogiem po pedagogice specjalnej -
                          pracuje w osrodku z dziecmi wlasnie z rodzin patologicznych, inna jest lekarzem
                          poloznikiem... One, nawet z racji zawodu, musza miec pojecie o psychologii. Nie
                          sa psychologami, ale tez nie sa ignorantami w tej dziedzinie. Nie pija, nikogo
                          nie bija, sa pelnymi zyczliwosci i ciepla osobami. Inteligentne, a
                          nieprzeintelektualizowane. Atrakcyjne. Na pewno nie kieruja sie
                          zasada: "niechby pil, byle byl". Wiecej, nie kieruja sie takze zasada, ktora
                          zmusilabny je do pierwszego nadarzajacego sie zwiazku, ze strachu przed
                          samotnoscia. Moze bardziej niz samotnosci boja sie zwiazku zawartego z rozsadku
                          i wyrachowania. Zwiazku z mezczyzna, ktorego nie kochaja, ale ktory daje
                          gwarancje pojscia do oltarza. I moze dlatego sa same. Bo kazda z nich jakies
                          okazje w zyciu miala. Jedna mniej inna wiecej.
                          Wracajac jeszcze do Liz Green: przykre jest to, ze duzej czesci osob z
                          przedmiotowymi aspektami sat.-wen. mozna poradzic przede wszystkim
                          psychoterapie...

                          " Jeśli wchodzenie w tego typu związki i posiadanie mnóstwa brudnych i
                          > niewykształconych dzieci uważasz za szczęście i sprzyjanie boskiego prawa, to
                          > chyba nie ma się co dziwić, że nie możemy się porozumieć."

                          I doskonale wiesz Mayu, ze nie to uwazam za szczescie. Szczerze mowiac, dziwie
                          sie, ze w ten sposob moglas zrozumiec moja wypowiedz.



                          > Ludzie z marginesu łatwo tworzą związki, ponieważ idą do łóżka z każdym, kto
                          > stanie na ich drodze i z tego związku mają liczne dzieci.
                          > Czy to jest to, co ci imponuje?
                          > Czy te sfrustrowane, samotne i bezdzietne, pracujące na ważnych stanowiskach
                          > 40-latki tak wyobrażają sobie szczęście? "Niechby pił, niechby bił, byle był"?
                          > Na pewno nie.
                          > Bo każdy widzi, że to nie jest szczęście.
                          • dori7 Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 17.07.06, 20:23
                            To, ze ktos jest psychologiem czy pedagogiem, nie oznacza automatycznie, ze
                            potrafi zastosowac wiedze, ktora wykorzystuje w pracy, do wlasnego zycia...

                            A co do Saturna - polecam ponowna lekture Liz Greene (zreszta tej ksiazki nigdy
                            dosyc), nie tylko rozdzialu o Saturnie w kontakcie z Wenus i w Wadze/7 domu,
                            ale calosci. Greene czesto porusza problem kamuflazu - sposobu, w jaki Saturn
                            potrafi ukrywac problem i udawac, ze go wcale nie ma. Smutna prawda jest taka,
                            ze cos z tymi znajomymi musi byc jednak nie tak, bo inaczej bylyby dzis w
                            pelnych milosci zwiazkach. Najprawdopodobniej uwazaja, ze na nic takiego nie
                            zasluguja lub tez boja sie, np. ze zwiazek okaze sie porazka, ze zostana
                            (znowu) zranione i porzucone, bo to chyba najczestszy kompleks Saturna z
                            Wenus.

                            Jeszcze a propos "niemoznosci" stworzenia dobrego zwiazku przez posiadacza
                            koniunkcji Saturn Wenus. Jedna z moich kuzynek ma te koniunkcje, o zgrozo!, na
                            desc. I co? Wyszla za maz szybko, jeszcze przed zakonczeniem studiow - to ona
                            byla strona nalegajaca na slub, bo niczego tak nie nienawidzi, jak wolnych
                            zwiazkow, legalizacja musi byc. A meza ma takiego, ze dajcie gwiazdy wszystkim
                            forumowiczkom podobnego, bedziemy oaza szczesliwych kobiet.
                            BTW: w tym przypadku tez sprawdza sie teoria o urodzie towarzyszacej temu
                            aspektowi i swietnej "konserwacji". Kuzynka jest juz w wieku balzakowskim, a
                            pan w warzywniaku obrazil sie, ze go probuje w konia robic, gdy widzac u niej
                            na reku rocznego synka, skomentowal: "to braciszek czy taka mloda mamusia?", po
                            czym zostal zapewniony, ze ten duzy chlopiec, ktory chodzi juz do szkoly, to
                            tez jej smile)
                          • queenmaya Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 17.07.06, 20:49
                            margoux napisała:

                            > Wracajac jeszcze do Liz Green: przykre jest to, ze duzej czesci osob z
                            > przedmiotowymi aspektami sat.-wen. mozna poradzic przede wszystkim
                            > psychoterapie...

                            Cieszmy się, że w dzisiejszych czasach mamy taką możliwość. To daje nam szansę
                            konstruktywnego rozwiązywania problemów.
                            Zamiast topić smutki w alkoholu pod mostem albo biernie pogrążać się w
                            zgorzknieniu, jak te wysoce wykształcone kobiety niosące pomoc bliźnim możemy
                            zrobić coś, co pozwoli dobrze żyć nie tylko nam, ale i ludziom z otoczenia. Bo
                            zmieniając siebie zmieniamy świat wokół nas. Jeśli pozbywamy się toksyczności
                            przestajemy też dręczyć swoich bliskich i dalszych znajomych, a to już jest
                            wielkie i chwalebne osiągnięcie.
                      • neptus Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 17.07.06, 14:41
                        Margoux, mam jeden z najtrudniejszych horoskopów (i nie jest to moje zdanie), a
                        mimo to nie czuje sie nieszcześliwa i skazana. Te same tranzyty, które kiedyś
                        nieźle mi dokładały, dzisiaj przynoszą sukcesy. Nie jest to sprawa
                        przeznaczenia ale wzrastajacej samoświadomości i solidnej pracy nad sobą. Nie
                        ma ludzi bezwzglednie szczęśliwych, ani bezwzględnie nieszczęśliwych. Kazdy
                        przezywa w zyciu swoje wzloty i upadki. Najłatwiej wytłumaczyć własne
                        wygodnictwo i lenistwo 1. trudnym dziecinstwem, 2. otaczającymi nas wrogami, 3.
                        maleficznym horoskopem. Szeroki margines, o którym wspominasz to w dużej części
                        ludzie z silnym "beneficznym" Jowiszem, cudownymi trygonami itd.
                        Całe zycie jestem swiadoma wyłączności własnej odpowiedzialności za całe własne
                        zycie, na długo, nim poznalam astrologię, pracuje nad swoimi problemami z tej
                        pozycji i te same układy, ktore przynosiły mi nieszczescia i zgryzoty,
                        zaczynaja mi sluzyc. Wiem, jak jeszcze wiele mam do zrobienia i zdaje sobie
                        sprawe, ze zapewne do konca zycia nie pokonam wszystkiego ale sama praca nad
                        soba i stopniowe "odkrecanie" "złego losu" daja ogromną satysfakcję.
                        Gdybym miała takie przekonanie, jak Ty, zapewne mnie by już nie było, albo
                        zalewałabym robaka pod jednym z mostów. Gdybym miała Twoje przekonania, nie
                        odwazyłabym sie stawiać ludziom horoskopów. Interpretując horoskop szukam, jak
                        pomóc człowiekowi w rozwiązaniu jego problemów, a nie jak go dobić. Jezeli
                        widzę, ze klient nie chce nad sobą pracować i oczekuje wyroczni, zwracam
                        pieniądze i niech idzie sobie swoją drogą. Kazdy ma prawo sobie wynajdować
                        usprawiedliwienia dla własnych błędow, ale niech nie używa do tego astrologii.
                        Znam wartościowych ludzi, którzy pakują się konsekwentnie w toksyczne związki
                        albo biadolą, ze nie moga znaleźć partnera. Kiedy im sie mówi, ze aby osiągnąć
                        sukces, muszą to czy tamto zmienić u siebie, oburzają się, bo przeciez są
                        doskonali.
                        Mam taki przypadek w rodzinie. Kobieta z Saturnem w 7 domu, w aspektach z Wenus
                        i Księzycem, wzorzec ojca mocno zaburzony. Przez wiele lat jej sie nie udawały
                        związki, wszystko miała pod góę. Posłuchała rad astrologów i dzis, po
                        zakonczeniu cyklu Saturna ma sukcesy, wymarzony dom, rodzine, dzieci.
                        Złych aspektów nie ma, ale ludzie zwykle kochaja wybierac ich realizację
                        najgorszą z możliwych.
                        Przepowiednie typu: przyjdzie czarny brunet wieczorową pora, a potem umrze i
                        zostawi cie we wdowieństwie sa moze spektakularne ale nic nie warte, bo
                        zakladaja, ze nie wiadomo po co zyjemy, skoro nic nie mamy do roboty.
                        Jezeli tlumacze matce, ze ma ostatni dzwonek, by zmienic swoj stosunek do
                        wlasnych dzieci, bo inaczej je straci, a ona przeciez jest wielki pedagog i wie
                        lepiej, to niech nie dziwi sie, kiedy dzieci ją opuszczają i uciekaja od niej
                        byle dalej. Na nic zdadza sie zale "a ja tyle dla nich zrobilam". Trzeba bylo
                        zrobic mniej ale dac im zyc po swojemu. A potem jako jej znajoma powiesz: no
                        widzisz, miała takie złe układy i tranzyty.
                        Za wszystkie swoje nieudane zwiazki biore pelna odpowiedzialnosc. I nie
                        dlatego, ze mam jakies bzdurne poczucie winy. Dlatego, ze jestem swiadoma tego,
                        iz to moje kompleksy przyciagaja ludzi, ktory je potwierdzaja. Obecnie zaczynam
                        wielką serię tranzytów Saturna. Wierze, ze wyjde z tego znacznie mądrzejsza i
                        być może uda mi się nawet stworzyc mądry, dobry związek. A że nie bedzie łatwo?
                        Pewnie nie będzie. Nikt nie obiecywał, ze w zyciu bedzie łatwo.
                        • margoux Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 17.07.06, 15:09
                          Nie stawiam ludziom horoskopow. Nie odwazylabym sie, bo wiem, jak wielka jest
                          to odpowiedzialnosc. Badam je na wlasny uzytek. Wiem tez, ze przede mna jeszcze
                          dluga droga. Tylko troche mniej we mnie wiary niz na poczatku.
                          Co do zalewania robaka pod mostem... hmmm, czesto mam na to niewypowidziana
                          ochote, ale zle znosze alkohol smile
        • undyna Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 17.07.06, 14:43
          Wydaje mi się, że w/w wspomniana koniunkcja jest niepotrzebnie demonizowana, sama na początku zapoznawania się z moim horoskopem zdemonizowałam ten aspekt, ale ma on wiele zalet, np. jak miałam 15 lat i podrywał mnie ratownik nad morzem, to sama z siebie wiedziałam, że on każdego turnusu ma inna babke i nie ma co się angażować, w rezultacie spędziłam wspaniałe wakacje z jednym z najbardziej pożadanych facetów i nie złamałam sobie serca i inne takie sytuacje, w których wykazałam się wiedzą, która w rzeczywistości jest zarezerwowana tylko dla dojrzałych kobiet i raczej płynie z doswiadczenia, wcale tez tak nie cierpię w samotnosci jakby ktoś sobie pomyslał, wręcz przeciwnie, w ogóle jest całkiem w porządku z tą koniunkcją, chociaż prawdziwa radość zycia zaczyna się po 30-tcesmile
          Dodam jeszcze, że toksyczne związki, które miałam polegają na tym, że za bardzo się staram, rozbijam się o własna niemozność, rosnące wymagania partnera, szarzeję, brzydnę i uciekam na koniec, bo niestety, wybieram sobie saturników (mój Ojciec ma Saturna w koniunkcji ze Słońcem w znaku Panny, straszny krytykant), zobaczymy teraz, bo złamałam mój schemat saturnicznych związków z saturnikami, związałam się z Urano-Plutonikiem, ja też Urano-Plutonik, może się jakoś dogadamywink
          • margoux Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 17.07.06, 15:22
            undyna napisała:

            > bo niestety, wybieram sobie saturników

            smile no wlasnie, nawet w tak optymistycznej wypowiedzi jak Undyny znalazla sie
            lyzka dziegciu...

            Tyle, ze to jest wlasnie to o czym pisalam: saturniczni beda wybierac
            saturnikow.
            Ale dzieki wszystkim Paniom za wypowiedzi, nawet te ostrzejszewink
            m.
            • undyna Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 17.07.06, 15:58
              pierwsze primo: saturniczna to ja w ogóle nie jestem, Saturn robi tylko trzy
              aspekty, w dodatku tylko jeden scisły: trygon z Uranem, reszta w/w koniunkcja
              3* i sekstyl z Merkurym 3*, nie jest władcą żadnego domu w moim radixie, w moim
              życiu prawie w ogóle go nie widać, w domu bałagan, wszystkie sprawy na ostatnią
              chwilę, rachunki hurtem grubo po terminie opłacane, wakacje i inne ważniejsze
              sprawy "planowane" lub załatwiane pod wpływem impulsu, nagle i nieczekiwanie,
              saturnik ma ze mną trzy światy, ale każde dziecko wie, że dziewczynki wybierają
              sobie partnerów na obraz i podobieństwo Tatusiów i chociaz często w
              dzieciństwie i wczesnej młodości walczyła z Ojcem o każdą piędź mojej
              niezależności oraz krzyczałam "w słusznym gniewie", że Go nienawidzę, to jednak
              ciągle mnie mój Tatko prześladuje pod postacią moich wybranków, jednak człowiek
              się uczy całe życie, a nauka może wcale nie miec smaku dziegciu, tylko smak
              nowej wspaniałej przygdy, no!wink
              • neptus Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 17.07.06, 17:39
                Ależ tak! W kazdym związku odgrywamy w jakis sposób nasze związki z rodzicami,
                raz ustawiając sie po stronie matki, a raz ojca. Najczesciej wybieramy mężczyzn
                podobnych do ojca, bo to jest nasz najwczesniejszy i najsilniej zakodowany
                wzorzec mężczyzny. A jesli sie trafi, ze pod działaniem tranzytu wybierzemy
                sobie pana całkiem do tatusia niepodobnego, to go odgrywajac wlasna mamusie
                zmusimy do tego, zeby zachowywal sie jak ojciec i sam bedzie sie dziwil, skad
                mu sie takie reakcje wziely. smile
                Dlatego wlasnie warto sie przyjrzec dobrze roli rodzicow w naszych wzorcach i
                powielac tylko to, co bylo w nich pozytywne, a nauczyc sie wylapywac wlasne
                glupie reakcje i je zmieniac.
                • undyna Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 17.07.06, 20:39
                  Otóż to Neptussmile
                  dużo pozytywnego myślenia na tranzytach saturnicznychsmile
                  • bogdanka12 Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 17.07.06, 21:07
                    Tak się sklada,ze mężczyzni z kwadratem Sat.Wen., ktorych znałam jako
                    znajomych, kolegów to byli zyciowi pechowcy, ktorzy na wszystko musieli cięzko
                    zapracować, los ciągle rzucal im kłody pod nogi. I byli to tzw.starzy
                    kawalerowie.
                    • queenmaya Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 18.07.06, 10:54
                      bogdanka12 napisała:

                      > Tak się sklada,ze mężczyzni z kwadratem Sat.Wen., ktorych znałam jako
                      > znajomych, kolegów to byli zyciowi pechowcy, ktorzy na wszystko musieli cięzko
                      > zapracować, los ciągle rzucal im kłody pod nogi. I byli to tzw.starzy
                      > kawalerowie.

                      Mimo, że spotykałaś wyłącznie takich przestrzegam przed robieniem z tego
                      generalnej reguły dla wszystkich bez wyjątku posiadaczy tego aspektu.
                      To, co spotykasz w życiu jest wyłącznie odbiciem twojego stanu wewnętrznego.
                      Gdy odmienisz swoją psyche, zmieni się również świat na zewnątrz.
    • potrek Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 29.07.06, 18:23
      Dwukrotnie robiłem radixy z koniunkcją Wenus/Saturn, w obu przypadkach ojciec
      był związany z budownictwem (architekt). W pierwszym przypadku koniunkcja miała
      miejsce w znaku żeńskim Skorpionie i rzeczywiście matka tej osoby zmarła wieku
      2 lat tej osobie w czasie usuwania ciąży w domowych warunkach. Taka konikuncja
      często daje surowego ale tez dobrego ojca, który bardzo pilnuje cnoty swej
      latorośli. Osoby takie mają uzdolnienia plastyczne i często bardzo dobrze
      rysują, często są oszczędne w wydawaniu pieniędzy. Także taka koniunkcja może
      moim zdaniem wskazywać na wykorzystywanie ich przez partnerów, (kochanki) ale
      im trudno jest się zdecydować na odejście od partnera. Często wspólny dom, lub
      firma ( Saturn) łączą taki związek mimo trudności w okazywaniu uczuć ( Wenus).
      Tu wydaje mi się jest problem ze strony ojca (Saturna ) który nie potrafił dać
      dobrych wzorców córce izolując ją jak można od świata mężczyzn. Także dzieci
      kobiet z takową koniunkcją nie są oczkiem w głowie takiej kobiety chyba że mamy
      beneficzne układy do Księżyca .
      Pozdrawiam potrek
      • arcoiris1 Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 29.07.06, 18:40
        Taka konikuncja
        > często daje surowego ale tez dobrego ojca, który bardzo pilnuje cnoty swej
        > latorośli. Tu wydaje mi się jest problem ze strony ojca (Saturna ) który nie
        potrafił dać
        > dobrych wzorców córce izolując ją jak można od świata mężczyzn

        Potrek! idealnie! Znane mi kobiety z taka koniunkcją zawsze miały ten problem.
        Konserwatywny, skostniały ojciec straznik cnoty bo nikt nie jest tak dobry jak
        tatus, i surowa selekcja kandydatów.
        FRówniez trudności w zerwaniu niesatysfakcjonujacego związku i wykorzystywanie
        przez partnera. Jak pisła wyżej Fru- zanim sie człowiek tak naprawde
        zaangazuje, zwiąże musi przejśc ścieżkę zdrowia w miłości.
        • kasia-asia1 Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 29.07.06, 21:37
          Wtrącam swoje trzy miedziaki, bo czytając Potrkowy post od razu przypomniałam
          sobie horoskop kobiety z którą kiedyś pracowałam. Tzw. "stara panna" bo już
          wtedy dobrze po 50tce była. Byk, z koniunkcją Wenus i Saturna w Baranie.
          Najstarsza siostra dla kilkorga rodzeństwa. Matka jej zmarła w dzieciństwie,
          wychowywał ojciec,surowy i może wzbudzający szacunek, ale niezbyt chyba lubiany
          tak "od serca". Ona miała syndrom starszej siostry, wszystkim na około
          pomagała. Ale widywałam wokół niej jakiś facetów, którzy przychodzili się
          zwierzać, bo do tego atrakcyjna, i mimo, że zasadnicza to otwarta na ludzi,
          więc nie zgorzkniała.

          Aspetkty Wenus i Saturna wg mnie mogą się ujawniać też na dość subtelnym
          poziomie. Znam jedną taką, co kwadrat miała, a Waga była, Wenus z skorpionie
          do saturna w wodniku, mąż ją bił i po długiej wewnętrznej walce, w końcu się
          rozwiodła. No i to jest to cierpienie w związkach.
          A inna pani, z opozycją czuje się ciągle niekochana, mimo, że jej Wenus w
          skorpionie i Mars tam jest i Jowisz.Mąż z mocną obsadą wodnika, chłodny bywa i
          bezosobowy, choć żona widzi ,że do niczego innego przyczepić się nie może.

          Związki między ludźmi różne bywają, a ideału tyle na świecie, ile sobie
          człowiek wypracuje i na ile się pogodzi z jego brakiem.Amen
      • undyna Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie 31.07.06, 11:20
        smile no tak, Tatko mój niby surowy (Słońce/Saturn w Pannie), ale jakiś taki miękki w tej surowości i mało wytrwały (Księżyc/Neptun w Wadze), dlatego jak chciałam zamieszkać z kolegą kategorycznie się nie zgodził, a na drugi dzień powiedział, że jak już tak bardzo chcę, to nie ma sprawy, zawsze Go bardzo interesuje czy mam faceta, a jak juz wie, że mam to inwigilacjom nie ma końca, ale ma to zawsze jakiś żartobliwy podtekst, tak jakby się wstydził, że inwigiluje, krytykuje tych moich chłopów jednocześnie zauważając ich zalety i twierdząc, że są w porządku, pewnie dlatego Tatko taki zmienny w swojej surowości, że ta moja koniunkcja w Bliźniętach się znajdujesmile
    • arcoiris1 Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie- wdowieństwo 31.07.06, 12:02
      a propos wdowieństwa własnie. Moja 31 letnia kolezanka została wdowa z 2 dzieci
      w ten weekend. Mąz zmarł bodajże na raka, rok starszy od niej,

      urodzeniowo ma Nów w Skorpionie na 10,24 (Słońce) i 9,12 (Księżyc)- siedzi tam
      teraz dobroczynny Jowisz. Niestety nie mam jej godziny urodzenia, wiec tylko
      moge spojrzec na planety. Saturn we Lwie nie robi zadnych aspketów do Wenus, co
      najwyżej wymuszony 6 st kwadrat do Księzyca, półsekstyl do Marsa i kwadrat do
      Urana. Trudno mi powiedziec gdzie ma Ascendent, ale stawiam na Raka po dość
      obszernym wyglądzie, zamiłowaniu do dzieci, religijności, etosie Matki Polki
      siedzącej w domu i pielegnującej pielesze- robi to z autentycznym oddaniem,
      poświeceniem i zamiłowaniem, (śmierc męza wpedza ja w niebywałe kłopoty
      finansowe jako ze nie przepracowała ani jednego dnia w zyciu wiec renta po męzu
      sie nie nalezy, jedynie jakies grosze na dzieci)
      • neptus Re: Koniunkcja Staurn/Wenus w Radixie- wdowieństw 31.07.06, 16:19
        Układy Wenus/Saturn często wiążą sie z poszukiwanie sporo starszych partnerow,
        a wtedy wdowienstwo jest znacznie prawdopodobniejsze. Tylko, ze te formulki
        opracowywano wtedy, kiedy nie bylo bypasow, przeszczepow, karetek
        reanimacyjnych itp., a za staruchow wydawano nastolatki. Obecnie srednia zycia
        sie wydluza, kobiety prowadza taki sam tryb zycia jak mezczyzni i statystyki
        wdowienstwa przestaja sie zgadzac.
        Horoskop jest mapa, rozkladem obciazen psychiki i podswiadomosci. Wszelkie
        wnioskowanie o faktach wynika jedynie z zalozenia, ze czlowiek sie nie rozwija,
        nie probuje zrozumiec wlasnego postepowania, nie walczy ze swoimi zahamowaniami
        i wierzy w przeznaczenie.
        Kiedys niewygodna zone trzeba bylo sciac lub utopic, dzisiaj sa rozwody. A
        planety krążą tak samo, jak krążyły.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka