Gość: goska35
IP: *.daminet.pl / 172.17.1.*
26.10.03, 19:32
Wczesny poranek , wieś, dom , obok chlew.
Z domu wychodzi rolnik Zenek ( 2-dniowy zarost, podkrążone oczy, ręce
jak bochny, kufajka gumofilce, berecik z antenką ) powolnym krokiem idzie
przez błotniste podwórko do chlewu.
Z chlewu dochodzą pierwsze niepewne pokwikiwania. Zenek podnosi wiadro z
pomyjami i wchodzi do środka, wszystke świnie kwiczą i tłoczą jak najbliżej.
Nalewa pomyje do koryta - świnie w spazmach, pełen entuzjazm, kwik nie do
wytrzymania. Zenek przez chwilę stoi i patrzy się na nie z lekko zażenowanym
uśmiechem. Powoli odwraca się i wraca do domu. W domu zdejmuje kufajkę i
podchodzi do szczerniałego kawałka lustra wiszącego nad miską, przygładza
tłuste włosy i patrzy się na swoje odbicie... w końcu mruczy do siebie:
- Co one takiego we mnie widzą.....
Popłakałam się... :)
Pozdrawiam
Małgośka