sloggi
02.02.04, 16:07
To mężczyźni przede wszystkim są skłonni uzależniać swoją męskość od...
rozmiaru swego członka. Traktują go jak dowód seksualnej sprawności. Kobiety
podobno nie są w stanie zrozumieć ich kompleksów w tej materii.
Dla nich centymetr w jedną czy w drugą stronę nie ma aż takiego znaczenia -
od rozmiarów męskiego przyrodzenia w łóżku ważniejsza jest czułość, bliskość,
wyobraźnia.
Kompleks małego członka nie jest jedynie tematem dowcipów. Dla wielu mężczyzn
to naprawdę poważny problem. Najpierw zaczyna się od podglądania rówieśników -
w szatni przed w-f, na basenie, w toalecie. Potem to i owo można zobaczyć na
filmach, w "świerszczykach". Po drodze jest jeszcze wybór rozmiaru
prezerwatywy. Gdy porównania z innymi wypadają niekorzystnie, pojawiają się
wątpliwości, które z czasem mogą przejść w przekonanie o fizycznej ułomności.
"Gwoździem do trumny" bywa zwykle reakcja dziewczyny w czasie pierwszego
zbliżenia. Jeśli pozwoli sobie ona na krytyczny czy choćby śmieszny
komentarz, to w ten sposób zafunduje chłopakowi uraz na całe życie.
Tymczasem intymne zbliżenia mogą być satysfakcjonujące zarówno w przypadku
partnera z małym jak i z dużym penisem. Z jednej strony zadbała o to sama
natura - na erotyczne doznania wrażliwa jest przede wszystkim początkowa
część pochwy kobiety. Z drugiej zaś strony "niedobrane" pod względem
rozmiarów narządów rodnych pary same mogą sobie pomóc, kochając się w takich
pozycjach, które zapewnią im maksimum rozkoszy.
I wreszcie rzecz najważniejsza - mężczyzna przestanie zamartwiać się
rozmiarem swojego przyrodzenia, jeśli będzie miał przy sobie odpowiednią
kobietę, a w jej oczach zamiast miarki zobaczy akceptację.
(INTERIA.PL)