Dodaj do ulubionych

Wolność niewolników

03.01.10, 23:38
"Wbrew potocznym opiniom, związek nie polega na zlaniu się, ujawnieniu
wszelkich tajemnic przed partnerem, mówieniu całej prawdy i zawsze prawdy
(wypowiadam się tu z punktu widzenia psychoterapeuty i abstrahuję od
etyczności takiego postępowania), lecz musi zakładać wolę bycia razem. Bez
niej nawet bezpośredni kontakt fizyczny nie czyni związku.

Chcemy budować bliskość w związku, ale nie chcemy być jego zakładnikami.
Domagamy się wolności i niezależności, gdy nasz partner lub partnerka coraz
bardziej nas kontroluje. Często zapominamy, że związek nie polega na zlaniu
się i że czasem może nam sprzyjać... dystans."

charaktery.eu/seks/1862/Milosc-na-smyczy/
Ciekawe spostrzezenia.
Obserwuj wątek
    • sagittarius954 Re: Wolność niewolników 04.01.10, 14:59
      Już pierwsze zdanie we mnie burzy nastrój - wbrew potocznym opiniom ,związek nie
      polega na zlaniu się .
      Jak to nie polega na zlaniu się ????
      A w jaki inny sposób osiągnąć szczęście w małżeństwie ?
      Każdy stosunek z kochaną osobą jest inny a moment kulminacyjny osiągnięcia
      zadowolenia siebie to nie egoistyczne zadowolenie tylko swojego ja , to także
      myślenie o tej drugiej istocie , i nie osiąga sie tego ot tak, pstryknięciem
      palcami a długotrwałym treningiem i dochodzeniem do poszczególnych etapów
      tajemnic poznania i odczuwania partnera . Czyli latami czy się komuś to podoba
      czy nie . Może teraz są tacy rewelacyjni kochankowie wiedzący teoretycznie
      wszystko , ale praktycznie mało właśnie z ukierunkowaniem odczuć na siebie .
      Ba teraz są takie czasy , ja ,ja ,ja i jeszcze raz ja się tylko liczę , moje
      odczucia , moje zadowolenie moje bóle , mój wolny czas , mój urlop , nawet moje
      dziecko .

      Dystans jest dobry w narzeczeństwie a nie małżeństwie . Małżeństwo to
      podporządkowanie sobie własnych uczuć i ukierunkowanie ich w stronę tej drugiej
      połówki . Połączenie , zrośnięcie się ze sobą jedność myśli ciała i odczuć .
      Miłość na smyczy ? Ble .Co za wyrażenie, egoizm i nic poza tym .
      • gazeta_mi_placi Re: Wolność niewolników 04.01.10, 16:10
        Zgadzam się z Tobą.
      • czarna9610 Re: Wolność niewolników 04.01.10, 16:11
        Człowiek potrzebuje dystansu, jakiegoś schronienia przed drugą osobą. Mnie przeraziło określenie niewolnik. Bo jeśli to ma być związek nieomalże identycznie myślących , bez prawa do swojego głosu osób, gdzie nie mamy prawa mówić , a musimy zawsze my, to na pewno szczęścia w małżeństwie nie osiągniemy
      • skiela1 Re: Wolność niewolników 05.01.10, 04:26
        "Połączenie , zrośnięcie się ze sobą jedność myśli ciała i odczuć .
        Miłość na smyczy ? Ble "

        A czy to co napisales nie jest wlasnie miloscia na smyczy?

        Jednosc mysli,ciala,odczuc....(?)

        Kazdy czlowiek to indywidualnosc niepowtarzalna.Bylabym bardzo
        nieszczesliwa,albo rozwiedziona gdybym musiala zatracic wlasne'ja'albo
        pozbawiona wlasnej przestrzeni emocjonalnej .
        Szczescie to akceptacja,kompromis oraz umiejetnosc zycia tak aby Tobie i z Toba
        bylo dobrze.
        To jest w sumie bardzo proste,trzeba tylko kochacsmile
        • sagittarius954 Re: Wolność niewolników 05.01.10, 09:55
          Czyli łyknęłaś takie stwierdzenia i nie robią na tobie żadnego wrażenia : miłość
          na smyczy , niewolnicy , itp.
          Nikt dobrowolnie nie zechce być niewolnikiem, za to małżonkiem żoną owszem . A
          kto ci powiedział ,że w małżeństwie nie ma miejsca na indywidualność , ona jest
          obecna nawet wszechobecna ciągle, tyle tylko, że chwilami myślimy o tej drugiej
          lub drugim , robimy mało albo wiele rzeczy dla nich, ścieramy swoje poglądy
          każdego dnia , kłócimy się również , kochamy a jakże i w całym tym galimatiasie
          odczuć i wrażeń zawsze będziemy pamiętać o niej lub o nim .
          To co ty uważasz za szczęście, dla mnie może nim nie być .Ale dochodzenie do
          tego określenia szczęścia - r a z e m staje się wspólnotą, zlaniem do wspólnego
          kubełka odczuć wymieszaniem ich i użytkowaniem , tylko czy to zauważamy ?
          Wreszcie gdy dobrniemy do tego teraz niepopularnego wieku , gdy już pozostanie
          nam spojrzeć sobie w oczy i przytulić się wiele słów nie będzie trzeba by poczuć
          co w duszy tej słodkiej istoty gra i czego potrzebuje .
          Dlatego dziwią mnie te czasy, kiedy wszędzie i za wszelką cenę stawia się
          indywidualności za wzór a to nieprawda, jak te określenia małżeństwa mające
          chyba za cel dalej promować singla jako wzór .
          Wybór należy do Ciebie .
          • aiczka Re: Wolność niewolników 05.01.10, 11:27
            Wydaje mi się, że wszyscy tu myślą podobnie, tylko używają różnych sformułowań i
            nawzajem źle się rozumieją. W tekście zalinkowanym przez Skielę jest właśnie
            mowa o tworzeniu wspólnoty ale z przyzwoleniem na zachowanie pewnej
            indywidualności - zacytuję kilka fragmentów:

            "Partnerzy są ze sobą, bo każde z nich tego właśnie chce. W imię tej zgody
            podejmują się ograniczyć swą wolność indywidualną, np. deklarując wierność i
            lojalność.(...)
            Przyjaźń i intymność możliwe są w związku dopiero wtedy, gdy poradzimy sobie z
            własnym lękiem, jaki pojawia się wraz ze wzrostem bliskości. (...) Zakła­dam
            (...), że mój lęk przed porzuceniem nie wynika z tego, że już byłem porzucony,
            ale z tego, że wiem, iż porzucenie jest możliwe i wraz z rozwojem relacji byłoby
            dla mnie coraz bardziej dotkliwe. By zmniejszyć to bolesne uczucie, partnerzy
            mogą nasilać kontrolę nad drugą stroną (...).
            Tylko że w związku ta strategia nie przynosi oczekiwanych efektów. Pozbawieni
            intymności, odpowiedniej porcji tlenu, zmuszeni do rezygnacji z tego, co piękne,
            na rzecz tego, co praktyczne, doświadczamy złości i frustracji. Będziemy wtedy
            zbyt zajęci dbaniem o swoje podstawowe potrzeby, by czerpać radość z bliskości.
            Potrzebujemy dystansu, ale pamię­tajmy, że sprzyja on związkowi tylko wówczas,
            gdy jesteśmy przekonani, że chcemy pozostać we wspól­nej przestrzeni
            emocjonal­nej. (...)". itd.

            Tekst mówi o pozwoleniu na pewną odrębność, jako przeciwieństwo kontroli i
            wymagania od drugiego zachowań, jakie NAM odpowiadają. W żadnym wypadku nie
            oznacza to, że nie należy swojego partnera poznawać, rozumieć itd. Wręcz
            przeciwnie - trzeba go właśnie poznać i zrozumieć, że potrzebuje czasem zająć
            się swoim hobby czy zobaczyć ze swoimi starymi przyjaciółmi. Zauważyć, że lepiej
            jest powitać zziajanego ale szczęśliwego po meczu koszykówki niż oglądać z
            naburmuszonym komedię romantyczną. I że jak się czasem robi coś osobno, to nie
            znaczy, że kiedy indziej nie robi się czegoś razem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka