Dodaj do ulubionych

To nie jest przyjaciel!

17.02.04, 11:39
Czy przyjacielem może być ktoś, kto przestaje z Twoimi wrogami? Kto na ich
oszczerstwa pod Twoim adresem protestuje cichym szeptem w Twojej obronie, tak
cichym aby im się nie narazić?
Obserwuj wątek
    • f.l.y Re: To nie jest przyjaciel! 17.02.04, 11:51
      ja powiem tylko tyle: ciężko jest o prawdziwego przyjaciela/przyjaciółkę
      wydawało mi się, że miałam trzy przyjaciółki...
      parę tygodni temu, kiedy "wypłakiwałam" się mojej "przyjaciółce" z ważnych dla
      mnie spraw osobistych - odebrała telefon od sąsiada zza ściany i peplała o
      niczym...(bez żadnego: przepraszam na chwilkę) - wstałam i wyszłam...poczułam
      się zlekceważona...może przesadzam, ale gdy ktoś przychodzi do mnie z ważną
      sprawą, staram się traktować go poważnie...i z szacunkiem...
      dużo by o tym...
      miłego...
    • inka.7 Re: To nie jest przyjaciel! 17.02.04, 11:53
      nie przyjaciel a jakaś zdradziecka świnia
      przy różnych okazjach i w różnych watkach podkreslałam że jedna z
      najwazniejszych cech u ludzi jest lojalność - opisana sytuacja to własnie
      przykład braku lojalności
    • naer Re: To nie jest przyjaciel! 17.02.04, 12:03
      ciężko znaleźć przyjaciół, tych prawdziwych. Ja wciąż szukam. Często szuka się
      przyjaźni u drugiej połówki, partnera... czy jak kto zwie, ale kiedy to się
      kończy z takich czy innych powodów. Gdy przeżywamy zawód w zetknięciu z
      przepaścią naszego obrazu danej osoby a rzeczywistością... Co wtedy dzieje się
      z przyjaźnią, gdy gromy zagłuszają głos lojalności... a rany szukają czasem
      haniebnego ukojenia...
      Ufff troche na około, ale mnie naszło ^.^
    • bbkk Re: To nie jest przyjaciel! 17.02.04, 12:10
      A czy coś się stało?
      • sloggi Re: To nie jest przyjaciel! 17.02.04, 12:16
        bbkk napisała:

        > A czy coś się stało?

        Nic takiego, ot - kilka osób w ciągu sekundy zmalało w moich oczach do rozmiaru
        ziarnka piasku.
        • bbkk Re: To nie jest przyjaciel! 17.02.04, 12:20
          Znaczy się domyśliłam się. Tylko w jakich okolicznościach to nastąpiło?
          • sloggi Re: To nie jest przyjaciel! 17.02.04, 12:23
            bbkk napisała:

            > Znaczy się domyśliłam się. Tylko w jakich okolicznościach to nastąpiło?

            Teraz to już nie jest ważne. Robimy kawulca smile
    • kolczatka Re: To nie jest przyjaciel! 17.02.04, 12:22
      Jakie to proste pójść na łatwiznę, zaszufladkować wróg - przyjaciel. A może ta
      osoba po prostu nie chce dokonywać takich wyborów, bo konflikt tej osoby w
      żaden sposób nie dotyczy?
      • sloggi Re: To nie jest przyjaciel! 17.02.04, 12:33
        Szwecja też podczas II Wojny Światowej była neutralna.
        • kolczatka Re: To nie jest przyjaciel! 17.02.04, 12:41
          Trudno dyskutować z kimś, kto na uderzenie trzcinką odpowiada ciosem siekierą.
          • very_famous Re: To nie jest przyjaciel! 17.02.04, 19:32
            > Trudno dyskutować z kimś, kto na uderzenie trzcinką odpowiada ciosem siekierą
            I kto to mówi!
            Jak łatwo się przekonać o tym co mówią tzw. przyjaciele. Oj łatwo.
        • chaladia Zły przykład... 17.02.04, 12:55
          sloggi napisał:

          > Szwecja też podczas II Wojny Światowej była neutralna.

          Szwecja była neutralna, bo mając Niemców na swej granicy, o obronie której nie
          mogła nawet myśleć (bo jak?!) i nie mogąc liczyć na niczyją pomoc (casus
          Norwegii) nie miała innego wyjścia...

          Natomiast nie potrafię zaakceptować postawy Republiki Irlandii, która ogłosiła
          neutralność, bo nie podobał się jej jeden z sojuszników (UK). Dzięki temu w
          Irlandii urzędowały tysiące hitlerowskich agentów, konwoje atlantyckie szły na
          większym odcinku bez osłony z powietrza, bo samoloty RAFu nie miały zasięgu (a
          korzystając z lotnisk irlandzkich by miały). Może i wielu polskich marynarzy
          poległych na storpedowanych statkach mogłoby żyć, gdyby Irlanczycy nie byli tak
          zapiekli w swej nienawiści.
      • vika411 Kiedys na forum Kobieta mialam podobny... 17.02.04, 12:41
        dylemat. Zdania byly podzielone i nikt z forumowiczow nie dal mi jednoznacznej
        odpowiedzi.
        Moim zdaniem jednak trudno wymagac od kogokolwiek przyjazni idealnej bo wsrod
        nas,ludzi nie ma dwoch jednakowych egzemplarzy psychicznych.Moe byc tak, ze
        uwazamy za przyjaciol kilka ,kilkanascie osob i wydaje sie nam, ze skoro my w
        stosunku do nich jestesmy lojalni bezwzglednie, to mamy prawo oczekiwac tego
        samego. I slusznie ale to niestety jest tylko ideal, mzonka, ktorej sobie i
        innym mozemy tylko poboznie zyczyc. W zderzeniu z zyciem nie zawsze jest to
        mozliwe, bo kazdy czlowiek normalny, w jakims sensie jest egoista a wymagac od
        przyjaciela totalnego altruizmu to przeciez tez przejaw jeszcze jednego
        (naszego),elementu egoizmu.
        Przyjacielem jest na pewno czlowiek, ktory choc slabo ale nas broni. Wziac
        trzeba pod uwage fakt, ze byc moze na bardziej zdecyowana obrone nie mial szans
        lub mozliwosci.A moze i okolicznosci nie byly ku temu.
        Licza sie nie jednostkowe bledy przyjaciela ale caloksztalt i efektywnosc
        przyjazni i to w obie strony.Przy tym trudno wymagac od przyjaciela, aby "po
        wlasnym trupie" dbal o nasze interesy.Przyjaciel tez ma prawo do innych
        znajomosci i przyjazni, nie tylko my musimy dla niego byc pepkiem swiata.Tak
        wiec, czasem chyba warto zastanowic sie nad faktem, ze przyjazn wymaga
        kompromisow i nie jest wiezieniem.
        Rzeczy maja sie diametralnie inaczej jesli przyjaciel dopuszcza sie ewidentnej
        zdrady. Nawet usprawiedliwionej okolicznosciami. To juz wtedy nie jest
        przyjaciel bo przekracza, jakze plynna granice lojalnosci.
        • kolczatka Re: Kiedys na forum Kobieta mialam podobny... 17.02.04, 12:45
          Z ciebie Vika to jednak baaaaardzo mądra kobieta jest, naprawdę ;*
        • sloggi Re: Kiedys na forum Kobieta mialam podobny... 17.02.04, 12:49
          Miałem kumpla (geja, żeby nie było domysłów), ten facet rozstał się z
          przyjacielem - nie interesowały mnie powody tego rozstania. I raptem z dnia na
          dzień nie dość, że wywlekł na światło dzienne intymne szczegóły ich pożycia,
          ale też zaczął robić w oczach innych ludzi z tego chłopaka zwykłego luja. Dotąd
          się nie znaliśmy (na zasadzie parter kumpla), ba, nawet chyba nie przepadaliśmy
          za sobą. Otóż, po sprawdzeniu ile z tej "strasznej prawdy" jest rzeczywiste
          stwierdziłem, że ów kumpel zwyczajnie się w najprymitywniejszy sposób mści.
          Kumpel nie jest już moim kumplem, a tamten koleś jest luźnym znajomym, ale
          kontakty towarzyskie są sporadycznie poprawne.
          Nie można siedzieć okrakiem na barykadzie, trzeba być po którejś jej stronie -
          inaczej mogą trafić Cię oboje walczący.
          • vika411 Re: Kiedys na forum Kobieta mialam podobny... 17.02.04, 12:53
            sloggi napisał:

            > Miałem kumpla (geja, żeby nie było domysłów), ten facet rozstał się z
            > przyjacielem - nie interesowały mnie powody tego rozstania. I raptem z dnia
            na
            > dzień nie dość, że wywlekł na światło dzienne intymne szczegóły ich pożycia,
            > ale też zaczął robić w oczach innych ludzi z tego chłopaka zwykłego luja.
            Dotąd
            >
            > się nie znaliśmy (na zasadzie parter kumpla), ba, nawet chyba nie
            przepadaliśmy
            >
            > za sobą. Otóż, po sprawdzeniu ile z tej "strasznej prawdy" jest rzeczywiste
            > stwierdziłem, że ów kumpel zwyczajnie się w najprymitywniejszy sposób mści.
            > Kumpel nie jest już moim kumplem, a tamten koleś jest luźnym znajomym, ale
            > kontakty towarzyskie są sporadycznie poprawne.
            > Nie można siedzieć okrakiem na barykadzie, trzeba być po którejś jej stronie -

            > inaczej mogą trafić Cię oboje walczący.


            No! NIECH CIE PAN BOG MA W SWOJEJ OPIECE I CHRONI PRZED TAKIMI PRZYJACIOLMI!
            Wesole to nie jest, bo ktos kto dopuszcza sie tego typu zdrady wobec bylego
            partnera sam jestdla siebie szkodliwym idiota. W zyciu komus takiemu nie wolno
            zaufac!
          • kolczatka Re: Kiedys na forum Kobieta mialam podobny... 17.02.04, 12:58
            Trafiona, zatopiona.
          • eulalija Re: Kiedys na forum Kobieta mialam podobny... 17.02.04, 15:17
            sloggi napisał:

            > Nie można siedzieć okrakiem na barykadzie, trzeba być po którejś jej stronie -

            > inaczej mogą trafić Cię oboje walczący.

            Eeee tam ... W takich sytuacjach właśnie najlepiej jest siedzieć okrakiem na
            barykadzie, trzeba tylko trochę się pogimnastykować, by nie oberwać za mocno. A
            jaka na koniec frajda jak jedna ze stron pójdzie sobie w diabły a druga zacznie
            na Ciebie patrzeć jak na przyjaciela. Ale trzeba sporo wytrzymać a to nie jest
            łatwe.
    • chaladia Problem rozstania... 17.02.04, 13:02
      To nie problem przyjaźni, to problem rozwodu.
      Znam wiele takich przypadków, tyle że wśród heteroseksualnych małżeństw. Jestem
      w takim wieku, że wielu z moich rówieśników się rozwiodło lub właśnie się
      rozwodzi. I poza paroma nielicznym wyjątkami, obie rozstające się strony dawały
      mi zawsze do zrozumienia, że muszę się zdecydować, czyim przyjacielem mam
      zamiar być. Wiązało się to oczywiście ze sprawami rozwodowymi i ewentualnym
      świadczeniem w sądzie. Ponieważ udział w podobnych szopkach jest mi wielce
      niemiły, przyjaźń kończyła się z reguły z obiema stronami, a zawsze ze stroną
      natarczywiej domagającą się poparcia.
      • wgfc Re: Problem rozstania... 13.06.04, 21:49
        Chaladia napisał:

        > To nie problem przyjaźni, to problem rozwodu.

        Szkoda, że ludzie nie potrafią - nie wiem czasem, czy nie jest to wybitnie
        polska specjalność - rozwodzić się grzecznie, pokojowo.
        Znam wielu rozwodników w Holandii - dalej się od czasu do czasu spotykają, ich
        rodziny utrzymują kontakt, rozstali się w cywilizowany sposób.

        Tydzień temu była ponoć miłość.
        Dziś czytam: "kłamca, dwulicowa świnia i hipokryta".
        • sloggi Re: Problem rozstania... 13.06.04, 22:58
          Jaka miłośc takie rozstanie, a szacunek jeśli był to i będzie.
          • bettyy Re: Problem rozstania... 13.06.04, 23:25
            ojjjjj jak bardzo się mylisz..... nawet nie wiesz.... czasem jeśli kończy się
            miłość......... to jedna ze stron mimo wcześniejsej miłości na wieki zaczyna
            kopać dołki pod tą drugą....
            • sloggi Re: Problem rozstania... 13.06.04, 23:27
              Wiem, ale to nie jest moja omyłka - to raczej łabędzi śpiew jak być powinno.
              • bettyy Re: Problem rozstania... 13.06.04, 23:30
                powinno ale nie jest....
                a dziś się przekonałam, że nawet nie trzeba być małżeństwem po rozwodzie aby
                oberwać od byłego "w łeb"
          • very_famous Re: Problem rozstania... 14.06.04, 00:24
            > Jaka miłośc takie rozstanie, a szacunek jeśli był to i będzie.

            Czyżby?
            Ewolucja życia ciągle poucza, że wcale tak nie musi być.
            Poza tym forum to nie miejsce na pranie brudów.
            • wgfc Re: miejsce do prania brudów 14.06.04, 21:34
              Very_famous napisała:

              > forum to nie miejsce na pranie brudów.

              Dobrym miejscem do prania brudów jest pralnia, aczkolwiek korzystam jedynie z
              pralni chemicznej i to tylko od czasu do czasu.
              Większość brudów piorę w pralce, która stoi u mnie w łazience.
        • gacus2 Re: Problem rozstania... 14.06.04, 22:00
          wgfc napisał:

          > Tydzień temu była ponoć miłość.
          > Dziś czytam: "kłamca, dwulicowa świnia i hipokryta".

          Była i jest. I co z tego? Czy z samego faktu istnienia komuś jest lepiej?
          Powiem nawet ze gorzej. To nei moja sprawa co się stało ale i moja bo obie te
          osoby w jakis sposób są mi bliskie (jedna może blizej, bo mi dupę uratowała)
          Ja ze swoimi byłymi żyje w przyjaźni (z jednym), z pozostałymi mam układ
          tolerancji lub znajomności nienacechowanej emocjonalnie. To chyba przejaw
          dojrzałości, prawda?
          a rozstanie było bardzo nieprawdziwe.
          • wgfc Re: Problem rozstania... 14.06.04, 22:35
            Gacus2 napisał:

            /ciach/

            Nie wiem o czym piszesz.
            A nawet gdybym wiedział to i tak mam zakaz wtrącania się
            i wydawania opinii tak pochopnie, szczególnie po lekturze bloga.
            Amen.
            • gacus2 Re: Problem rozstania... 15.06.04, 09:18
              Wgfc to po co odświeżyłeś watek?
              • wgfc Re: Problem rozstania... 15.06.04, 23:40
                Gacus2 napisał:

                > Wgfc to po co odświeżyłeś watek?

                Dlatego, że naszła mnie refleksja po przeczytaniu tego, co napisał Chaladia.
            • sloggi Re: Problem rozstania... 15.06.04, 09:21
              A co ma treść bloga do Twojej osoby i do tego forum?
              • wgfc Re: Problem rozstania... 15.06.04, 23:35
                Sloggi napisał:

                > A co ma treść bloga do Twojej osoby i do tego forum?

                Tego właśnie nie wiem.
    • al-ki Re: To nie jest przyjaciel! 17.02.04, 20:02

      Krótko i na temat: NIE

      Po co komu taki przyjaciel?
    • ichi Re: To nie jest przyjaciel! 17.02.04, 20:52
      sytuacja faktycznie niemiła cokolwiek. Ja kiedyś stwierdziłem że mogę żyć sam ale chcę mieć przyjaciół i to oni będą najważniejsi w moim życiu. Nie wiem czy się myliłem co do nich, napewno brak mi drugiej połówki, ale to nie o tym miałem... nauczyłem się wybaczać przyjaciołom i wiesz że to działa. pamiętam zawiodłem się na moim najlepszym kumplu, nawet bardzo. ale pamiętam jak bardzo żałował tego co się stało i jak często wybaczał mi moje irracjonalne zachowania. ostatnio nie jest między nami dobrze z różnych drobnych powodów ale obaj wiemy że to drobiazgi które kiedyś nie będą ważne. i kiedy parę dni temu potrzebował pomocy , przyszedł a ja bez wachania mu pomogłem. może nie warto szybko skreślać ludzi (niektórzy mówią że kochać to pokochać czyjeś wady, myślę że coś w tym jest i w odniesieniu do przyjaźni) czasem cichy szept dla ciebie może być dla kogoś innego szczytem odwagi. nie da rady pogadać z przyjacielem? smile
      • beba3 Re: To nie jest przyjaciel! 18.02.04, 03:31
        ..Trudno dyskutować z kimś, kto na uderzenie trzcinką odpowiada ciosem siekierą
        - madrze powiedziane. Dodam od siebie: i jeszcze ma pretensje ze inni nie chca
        rowniez linczu osoby ktora wtracila swoja uwage. Tak, tak jak jestes prawdziwy
        przyjaciel to rozciaganie konmi czy nabijanie na pal mi zafunduj!
        Nie wchodze na to Forum ale mialam nosa ze znajde tu taki watek. Mdlo mi sie
        robi, spadam!
    • oldpiernik Re: To nie jest przyjaciel! 18.02.04, 13:03
      Przyjaźń zaoferowana komukolwiek nie jest przymusowa.
      Kto jest Twoim przyjacielem zależy od Ciebie.
      Lojalność jest tylko jednym z aspektó przyjaźni.
      Jeśli mój przyjaciel robi sobie krzywdę, to wbrew jego woli stanę przeciw temu,
      co robi. Przyjaźń to kosztowne hobby wink)
      • smia Re: To nie jest przyjaciel! 18.02.04, 18:17
        mysle, ze to bardzo prawdziwe, co napisales. lojalnosc nie musi oznaczac
        slepego pojscia za kims. czasem trzeba powiedziec "nie", i bywa, ze wlasnie po
        tym poznaje sie przyjaciela.
        jak juz jestesmy przy lojalnosci, to uwazam, ze jest to jeden z bardzo
        istotnych wyznacznikow tego, czy nazwe kogos przyjacielem, czy nie. i to nie
        tylko lojalnosc w stosunku do mnie, ale i innych. nie sadzicie, ze lojalnosc
        nieco zanika ostatnio, jakby stracila na popularnosci?
        wsrod moich znajomych (kiedys bliskich znajomych, teraz juz nie) popularna
        jest postawa pt. dbam o wlasny komfort, bo w zyciu trzeba byc egoista, jak ja o
        siebie nie zadbam, to nikt inny tego nie zrobi. musze przyznac, ze jestem
        rozczarowana postawa pewnej osoby, kiedys bardzo mi bliskiej, ktora nagle
        przeszla na taki system... nie wiem tak do konca, co o tym myslec. chce
        wierzyc, ze nie wszyscy traktuja bliznich w kategoriach wylacznie utylitarnych.
    • bubster Re: To nie jest przyjaciel! 20.02.04, 09:31
      a jakią ten któs ma osobowość?
      bo jeżeli boi się własnego cienia to te ciche protesty są i tak wielką jego
      odwagą
    • senne_marzenie Re: To nie jest przyjaciel! 14.06.04, 19:55
      nie moze. i juz.
      najwyzej moze byc znajomym.
    • ulalka Re: To nie jest przyjaciel! 14.06.04, 21:35
      sloggi napisał:

      > Czy przyjacielem może być ktoś, kto przestaje z Twoimi wrogami? Kto na ich
      > oszczerstwa pod Twoim adresem protestuje cichym szeptem w Twojej obronie, tak
      > cichym aby im się nie narazić?

      skad wiesz, ze nie chcial sie narazic? taki ma charakter? no to NIE.
      zdecydowanie niee. jesli jest niesmialy, to moze bal sie wlasnego cienia sad

      powiem tak- sama jestem bardzo ufna, czasem pewno naiwna.. kiedys - to nie byla
      nawet jeszcze przyjazn, dowiedzialam sie, ze ktos wywleka moje sprawy, dodaje,
      koloruje i plotkuje. ostrzegl mnie ktos, przed ta osoba, komu ufalam, kto lubi
      kolorki wobec innych, ale nie na tym poziomie. ciekawe czy kogo innego by
      ostrzegl?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka