Czołem
Ludzie to mają pomysły. Tu o pewnym brytyjskim biegaczu długotystansowym:
"Brytyjczyk Rob Sloan, trzeci w niedzielnym maratonie niedaleko Newcastle, krótko cieszył się z podium. Okazało się, że większość trasy... przejechał busem. Długo nie przyznawał się do oszustwa, ale został zdemaskowany."...
I całość:
www.sport.pl/lekkoatletyka/1,64989,10459099,Lekkoatletyka__Maratonczyk_pojechal_na_mete_busem.html
Przed laty byłem świadkiem podobnej hecy, podzcas kolarskiego wyścigu dla amatotów. Wyscig długaśny, dookołą Puszczy Kampinoskiej. W trzyosobowej grupie jechałem z przodu peletonu. W okolicy Wyszogrodu dopadliśmy jednego z czołówki. Łatwo go milelismy i gnamy dalej. Przed nami zostało dwóch. Na mete wpadłem jako zawodnik numer trzy, czyli podium

A tu sie okazuje, że facet połkniety przez nas w Wyszogrodzie jest przed nami. Po małym sędziowskim śledztwie okazało sie, że razem ze swoją kolarzówką cwaniak wsiadł do PKS i tak ukończył wyścig
Pozdro
Krzysztof