Dodaj do ulubionych

Analfabeci uczuć...

27.05.04, 13:21
Mijamy się z najbliższymi: spotykamy w sypialni na szybki seks lub w kuchni
na szybką kolację. Udając, że trzymamy rękę na pulsie, pośpiesznie wymieniamy
informacje i biegniemy dalej. Nie wiemy, co nęka partnera, co u dzieci.
Zamiast rozmowy dla uspokojenia sumienia wystarczy nam znajomość faktów -
jaki stopień z klasówki, jak poszło zebranie, co słychać u przyjaciółki.
Nakarmieni danymi czujemy się uspokojeni. Tymczasem więzi międzyludzkich nie
można traktować tak samo jak wieczornych wiadomości. To, co robimy sobie i
innym, zamienia nas w emocjonalnych analfabetów. Spychając "na później"
emocje, uczucia i głębokie rozmowy, oduczamy się normalnych ludzkich
kontaktów, zastępując je zdawkowymi mailami i SMS-ami.

Na co dzień często brak nam motywacji do autentycznego, głębszego życia.
Kultura wyrażania emocji jest bardzo wymagająca. Zwykle zatrzymujemy się na
poziomie zewnętrznym, zmysłowym. - Brakuje nam nieraz woli i świadomości
docierania do głębszych pokładów ludzkiego życia - uważa o. Józef Augustyn,
jezuita, autor książki "Świat naszych uczuć". - To sprawia, że lekceważymy
zarówno własne, jak i cudze życie wewnętrzne, a wraz z nim nasze i cudze
emocje.
Obserwuj wątek
    • to.ya Re: Analfabeci uczuć... 27.05.04, 13:35
      Chyba w inny sposób ale też jestem taką analfabetką.
      Może dlatego, że rączka w rączkę już dawno na spacer z nikim, że nie ma dawnych
      dłuuuuuugich i ciepłych (czasem mroźnych, brrrrrrrr) rozmów, nie ma wspólnych
      wypraw czy to w góry czy gdzieś w inny "teren"...
      I może właśnie dlatego tak za tym tęsknię, bo nie pamiętam? ....

      Podpisano:
      Analfabetka to.ya
    • dc22 Re: Analfabeci uczuć... 27.05.04, 14:22
      pewnie kazdy z nas mowil sobie "ja to nigdy"... albo "u mnie bedzie inaczej"..

      ja tak mowie. i w to wierze. zbyt wiele mnie kosztowal obecny zwiazek, zbyt
      silnie musielismy go oboje chronic.. wiemy juz ile trudu trzeba wlozyc w
      Milosc - nie wystarczy ot po prostu kochac.
      Dlatego kazdego dnia, nie tylko dla psiaka ale rowniez dla nas - nie wlaczamy
      TV, komputera, nie zamykamy sie w ciszy jedzac obiad lecz bierzemy psa idziemy
      na spacer, za reke, by wsrod drzew i biegajacych dzieciakow opowiedziec sobie o
      calym dniu, o tym co bylo trudne, o tym co bedzie jutro i o tym co zjemy na
      kolacje tez.. cenie te nasze popoludnia i chce wierzyc ze za x lat tez bedziemy
      mieli o czym rozmawiac..
      juz wiem jak latwo to stracic. tym razem nie dopuszcze do zgnusnienia.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka