altu
27.05.04, 13:21
Mijamy się z najbliższymi: spotykamy w sypialni na szybki seks lub w kuchni
na szybką kolację. Udając, że trzymamy rękę na pulsie, pośpiesznie wymieniamy
informacje i biegniemy dalej. Nie wiemy, co nęka partnera, co u dzieci.
Zamiast rozmowy dla uspokojenia sumienia wystarczy nam znajomość faktów -
jaki stopień z klasówki, jak poszło zebranie, co słychać u przyjaciółki.
Nakarmieni danymi czujemy się uspokojeni. Tymczasem więzi międzyludzkich nie
można traktować tak samo jak wieczornych wiadomości. To, co robimy sobie i
innym, zamienia nas w emocjonalnych analfabetów. Spychając "na później"
emocje, uczucia i głębokie rozmowy, oduczamy się normalnych ludzkich
kontaktów, zastępując je zdawkowymi mailami i SMS-ami.
Na co dzień często brak nam motywacji do autentycznego, głębszego życia.
Kultura wyrażania emocji jest bardzo wymagająca. Zwykle zatrzymujemy się na
poziomie zewnętrznym, zmysłowym. - Brakuje nam nieraz woli i świadomości
docierania do głębszych pokładów ludzkiego życia - uważa o. Józef Augustyn,
jezuita, autor książki "Świat naszych uczuć". - To sprawia, że lekceważymy
zarówno własne, jak i cudze życie wewnętrzne, a wraz z nim nasze i cudze
emocje.