jedzoslaw
23.11.11, 19:00
Z Wikipedii:
"Lemingi – grupa kilku gatunków ssaków, plemię z podrodziny nornikowatych; małe gryzonie, występujące w dużych ilościach w tundrze północnej Europy, Azji i Ameryki Północnej. Generalną cechą odróżniającą je od chomików i świnek morskich jest dłuższy ogonek - krótszy od szczurzego, lecz znacznie dłuższy od ogonka chomika czy świnki morskiej. Żywią się korzeniami, mchami i trawą. Lemingi poszukując zimą pożywienia, kopią chodniki w każdej warstwie śniegu.(...) Lemingi znane są z powodu bezpodstawnego mitu jakoby podejmowały masowe samobójstwo podczas migracji. Mit powtarzany jest w różnych odmianach, zazwyczaj nie opisując zjawiska jako świadomego gestu samobójstwa, lecz jako przypadkową masową śmierć wskutek różnych okoliczności. Niemniej w masowej kulturze funkcjonuje w odniesieniu do lemingów określenie "masowe samobójstwo". Niektóre gatunki lemingów, gdy gęstość populacji zbytnio wzrasta, ulegają popędowi poszukiwania nowych siedlisk i migrują dużymi grupami. Lemingi umieją pływać, więc natrafiając na wodną przeszkodę w wędrówce podejmują próbę jej przebycia. Robią to nie kalkulując "opłacalności" ze względu na dystans czy prędkość nurtu wody, więc wiele z nich przy tym ginie. To wraz z niewyjaśnioną wyjątkową zmiennością populacji norweskich lemingów mogło przyczynić się do rozwoju i popularności mitu.(...) W mowie potocznej mianem leminga określa się osobę bezkrytycznie przyjmującą podawane jej informacje"
Wszystko jasne. Pytanie jednak brzmi, czy ci, którzy lubują się w używaniu tego wyrażenia w stosunku do swoich politycznych adwersarzy sami nie podlegają temu określeniu? Czyż nie są lemingami, ale swojej własnej opcji ideowej? Czyż nie tak, jak owe lemingi wierzą swoim wodzom, a nawet gloryfikują różnego typu klęski, nazywając je "zwycięstwami moralnymi"? Po raz kolejny okazuje się, że ofiary pogardy tak samo silnie pogardzają i tworzą także swoją ideologię, swoje mity założycielskie i stawiają swoje pomniki, okadzając swoich bożków.