Tekst roku

20.04.12, 08:27
Kiedyś ludzie mieli niski próg pobudliwości, mieli orgazm od samego patrzenia sobie w oczy i trzymania się za ręce.
Dzisiaj, żeby facet był usatysfakcjonowany seksualnie musi wyrywać wciąż nowe laski i jeszcze pobudzać wyobraźnie pornolami.
/pożyczony z pewnego forum, ale boski/
    • jedzoslaw Re: Tekst roku 20.04.12, 10:07
      "Kiedyś ludzie mieli niski próg pobudliwości, mieli orgazm od samego patrzenia sobie w oczy i trzymania się za ręce."

      Nieprawda smile Kiedyś narzeczona czy żona to była od patrzenia w oczy i rodzenia dzieci. Od seksu była kochanka lub prostytutka- od nich oczekiwano satysfakcji seksualnej. Dopiero od Międzywojnia zaczęto oczekiwać, że małżeństwo ma dawać seksualną satysfakcję smile
      • chlodne_dlonie Re: Tekst roku 20.04.12, 10:15
        jedzoslaw napisał:

        > Nieprawda smile Kiedyś narzeczona czy żona to była od patrzenia w oczy i rodzenia
        > dzieci. Od seksu była kochanka lub prostytutka- od nich oczekiwano satysfakcji
        > seksualnej. Dopiero od Międzywojnia zaczęto oczekiwać, że małżeństwo ma dawać s
        > eksualną satysfakcję smile

        ..a badania jakieś na poparcie tezy..? wink
        No i pisząc o zaszczytnej roli żon 'kiedyś' zapomniałeś dodać jeszcze bądź o wniesieniu stosownego wiana, bądź o zdatności do ciężkiej pracy (a czasem i..i..wink)

        A na serio całkiem - kolejne uogólnienie, nie twierdzisz chyba, że ongiś nie trafiały się małżeństwa spełnione i w łożu, a wśród dzisiejszych brak zawartych ze stricte materialnych czy 'statusowych' pobudek..? wink
        • jedzoslaw Re: Tekst roku 20.04.12, 10:33
          Ale to nie jest jakaś tam teza bez pokrycia. Taka była mentalność jeszcze sto lat teamu. Małżeństwo było najczęściej aranżowane, a rodzice dbali głównie o to, by ich dziecko ożeniło się/pobrało z osobą z dobrego domu i najlepiej bogatą. To, czy się kto komu podobał, czy był dopasowany seksualnie było drugorzędne lub nawet trzeciorzędne. Żona też nie kojarzyła się mężczyznom z kimś atrakcyjnym seksualnie- to była matka dzieciom i opiekunka ogniska domowego. Jak ktoś chciał realizacji swoich fantazji czy eksperymentów (a byli tacy od zawsze) to szedł z tym do prostytutki lub kochanki (faworyty w dawnych czasach). Dziś zresztą wśród niektórych mężczyzn nadal pokutuje przekonanie, że żona to żona, "a przecież nie będę takich rzeczy robił z matką moich dzieci". Oczywiście, nawet i sto lat temu były małżeństwa zgodne i udane, które realizowały się także na polu seksualnym, ale dopiero w Międzywojniu zaczęło się zwracać na te sprawy uwagę, a prawdziwą dbałość o tę sferę życia małżeńskiego zaczęto przejawiać tak naprawdę dopiero od lat powojennych.
          • chlodne_dlonie Re: Tekst roku 20.04.12, 10:44
            jedzoslaw napisał:

            > Ale to nie jest jakaś tam teza bez pokrycia.

            Tego nie powiedziałam.
            Żartobliwie nieco odniosłam się tylko do pewnej kategoryczności Twych słów wink
            • jedzoslaw Re: Tekst roku 20.04.12, 10:49
              Tak wiem, to był mój skrót myślowy, zakładający milcząco istnienie wyjątków wink
Pełna wersja