23.11.04, 12:23
Kiedy dochodzi moment spotkania w realu, zawsze mam mieszane uczucia. Czy
właśnie tak, wyobrażał sobie mnie wirtualny rozmówca ? I chociaz sa to
spotkania czysto kolezeńskie, nie ukrywam : mam tremę. Ostatnio spotkałam się
na kawie z przesympatycznym facetem, który dość często bywa służbowo w
Warszawie. Ale było też jedno spotkanie, z którego uciekłam. Zobaczyłam
mojego netowego rozmówcę i najzwyczajniej w świecie "podałam tyły".
A jak to u Was wygląda ? Spotykacie się czasem ?
Pozdrawiam.
Carrramba
Obserwuj wątek
    • vitalia Re: Zbitka 23.11.04, 12:32
      Ja się spotykam ,bo nie mam nic do ukrycia . Mam wielu znajomych z netu i
      zawsze znajdziemy jakiś wspólny mianownik.Wiesz, to jak randka w ciemno. Może
      przerażać ale wtedy gdy z tą osobą wiąże się jakieś nadzieje. Nie koniecznie
      zaraz żeby sobie życie układać,,ale wygląd,wiek,jakiś status społeczny..Czy
      masz takie odczucia ?
      • carrramba Re: Zbitka 23.11.04, 12:42
        Nie ukrywam, ze w necie poznałam PRAWDZIWYCH PRZYJACIÓŁ. Może mam szczęście do
        ludzi ? Sama nie wiem. Może czuję empatię nawet przez klawiaturę? Teraz jestem
        zaproszona na spotkanie z grupą ludzi, z którymi piszę od marca.
        Wszyscy oni są osobami publicznymi, choć w środowisku Warszawskim, nie są znani.

        Nie szukam jednak w necie miłostek i przygód. Moze już na to za stara jestem ?
        A może potrafię mieć dystans ? Nie wiem.
        Pozdrawiam.
        Carrramba
        • vika411 Re: Zbitka 23.11.04, 14:00
          Znam bardzo wielu ludzi z forow Gazety.Niektorych od wielu lat. Sa wspanialymi
          przyjaciolmi.
          Uwazam, ze net jest tak samo dobrym srodkiem komunikacji miedzyludzkiej jak
          realne poznanie kogos.Ma jescze jedna zlete: olbrzymi zasieg i daje mozliwosc
          blyskawicznego kontaktu bez wzgledu na odleglosci.
          Spotykamy sie w realu, na forach , telefonicznie i jakos kazdy z moich netowych
          znajomych jest wyczulony na sprawy innych wspolforumowiczow. Kiedys ludzie sie
          komunkowali przez spotkania, listy rozsylane przy pomocy poslancow, pozniej
          poczty, w koncu przez telegraf czy telefon...Komunikacja miedzyludzka sie
          rozwija technicznie i ulatwia zycie. A tak samo jak w realnym swiecie , tak i w
          internetowym ludzie sa rozni.W naszym wirtualnym swiecie mamy jednak mozliwosc
          poznania ludzi takich jak...my sami. Na zblizonym do nas poziomie
          intelektualnym.Dlatego nie zauwazamy czesto, ze netowe srodowisko jest w pewnym
          sensie wyselekcjonowane, tworzy sie w obrembie gruby socjologicznej na mniej
          wiecej rownym poziomie.
          W realu istnieje niebezpieczenstwo, ze zmyli nas szata czlowieka. Tu tego
          niebezpieczenstwa nie ma. najpierw kogos poznajemy, poprzez mysli jakie
          prezentuje na ekranie a dopiero pozniej sie z nim konfrontujemy realnie. Maleje
          wtedy szansa na ocene osoby tylko na podstawie powierzchownosci. W koncu jesli
          sie decydujemy na realne spotkanie to z kims, kogo lubimy juz wirtualnie.Prawda?
          Rzecz sie ma zupelnie inaczej jeslizaczynamy zywic jakies uczuciowe nazieje na
          podstawie netu. Wtedy powierzchownosc czasem prowadzi do rozczarowan. Dlatego
          przyjazn w necie jest bezpieczna. Milosc przenoszona z wirtualnych wyobrazen w
          real bywa...zawodna.Ale o to mozemy miec tylko pretensje do wlanej wyobrazni...
    • vitalia Re: Zbitka 23.11.04, 14:29
      No właśnie..tak jak my z viką i innymi poznaliśmy się przez net i tak już
      zostanie.W realu jesteśmy sobie bardzo bliscy.
    • zenta1 Re: Zbitka 23.11.04, 16:00
      ....ooooooo ! jaka ciekawa dyskusja ! Wyraziłyście prosto i zrozumiale to, co
      ja chciałem wytłumaczyć Komuś. Chyba mi sie nie udało sad((
      • columbia tez mam za soba klika spotkań.... 23.11.04, 20:34
        i kilku przyjaciół, czy tez bliskich znajomych.....zgadzam sie w zupełności z
        powyzszymi postami...po kilku lub kilkudziesieciu rozmowach nastepuje cos w
        rodzaju "selekcji" - z jednymi nam się lepiej rozmawia z innymi gorzej nawiązać
        kontakt.....tak, jak "w realu" : )
        pozdrawiam, Cola
    • sloggi Re: Zbitka 23.11.04, 23:29
      Nigdy się nie zawiodłem, zawsze ten ktos mnie czymś zadzwiwił, czegos nauczył.
      A, że czasami wyobrażenia są wybujałe - no takie są. Nie wszyscy są piękni,
      mądrzy, elokwentni, wygadani, super ubrani.

      Umawiając się na takie spotkanie o takim ryzyku należy pamiętać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka