Dodaj do ulubionych

Ciche dziecię.

03.02.05, 23:00
Mówią,że gdzieś chodzi po świecie
jakieś dziwne ciche dziecie
Dziewczyneczka to jest mała
Twarz jej blada suknia biała
Wzrok jej dziwny i uroczy
Jakieś martwe trupie oczy.
W polne maczki sie przebiera
Na cmentarzach kostki zbiera
Krwawą chustą głowę słoni
Czarny pręcik nosi w dłoni.
A gdzie przejdzie tam jej ramię
Wszystkie kwiatki niszczy łamie.
A gdzie przejdzie tam o wiośnie
Trawka nawet nie wyrośnie.
Raz ją chłopak jakiś trącił
Zaraz mu się mózg pomącił.
Ręka w krótkiej puchła porze
I powiesił się gdzieś w borze.
Tak po świecie jak po grobie
Drobna zmora chodzi sobie
Słucha sobie miłych dżwieków
Pogrzebnego dzwonów jęku
a po miejscach gdzie przemija
Cień jej krwawo sie przebija
I nikt nie wie skąd przybywa
Patrząc na nią dreszcz przeszywa.
Zimno grobów od niej leci
Mówią,ze to mór na dzieci.
Obserwuj wątek
    • groha Re: Ciche dziecię. 03.02.05, 23:19
      sloggi napisał:

      > Tak po świecie jak po grobie
      > Drobna zmora chodzi sobie
      (...)
      > Zimno grobów od niej leci
      > Mówią,ze to mór na dzieci.

      To było w czasach, gdy "co rok, to prorok". Teraz mamy niski przyrost naturalny
      oraz wysokiej klasy usługi medyczne (he, he). Chociaż co do tej drobnej zmory,
      to kto wie, czy dalej nie błąka się po świecie...
      • olga55 Re: Ciche dziecię. 03.02.05, 23:24
        Brrrr, taki wierszyk przed spaniem!A moja Babcia zabawiała mnie bajką o "złotej
        nóżce".Też nekrofilią trąciła.
        • sloggi Re: Ciche dziecię. 03.02.05, 23:26
          A co to była za bajka?
          • olga55 Re: Ciche dziecię. 03.02.05, 23:34
            taka "dydaktyczno-straszna":
            Oczywiście w telegraficznym skrócie:
            "Była sobie niegrzeczna dziewczynka.(Jasne,że dziewczynka-no nie?).Pewnego razu
            ze złości kopnęła swoją mamę.(czasem była to ciocia, siostra,)No za karę uschła
            jej ta nóżka. Więc kochająca rodzina zrobiła jej nóżke ze złota.(Chyba mało
            praktyczne-ale wtedy-robiło wrażenie). Ale dziewczynka nadal była niegrzeczna,
            no i biedaczka umarła.Jak ją pochowano, to z tej złotej nóżki zrobiono lichtaż
            do świecy.Pewnego razu jej (matka, siostra,babcia,służąca-jak sie Babci
            powiedziało) poszła po cos do piwnicy.Idzie sobie z tym lichtażem a tu nagle
            słyszy taki przeciągły jęk (Ja natychmiast właziłam z głową pod kołdrę
            KAŻDORAZOWO) "gdzieee jeeest mooojaaaa złooootaaa nóóóóżkaaaa"
            Dobranoc kochane dzieci-czy byłyście dziś grzeczne?
            • sloggi Re: Ciche dziecię. 03.02.05, 23:39
              Czad.
              Uśmiałem się totalnie smile
    • groha Re: Ciche dziecię. 03.02.05, 23:37
      Na szczęście moja babcia, sama wychowana na poezji XIX-wiecznej, miała dużo
      rozsądku i rosłam zdrowo, w towarzystwie dobrych i poczciwych krasnoludków smile
      • olga55 Re: Ciche dziecię. 03.02.05, 23:42
        Babcia była bardzo fajna."złota nóżka" straszyła na życzenie-tak jak rózne tego
        typu historyjki opowiadane masowo na koloniach.A tak naprawdę to w oryginale i
        podtekście wiele "legalnych " bajek jest straszliwie okrutnych,pełnych
        sadyzmu,okrutnych ludzi i smutnych do łzy ostatniej.
        • groha Re: Ciche dziecię. 03.02.05, 23:49
          Masz rację, współczesnych bajek nic nie przebije.
          Za to moja babcia śpiewała rzewne, smutne piosenki, o tekstach często
          zbliżonych to tego "Cichego dziecięcia". Gdy je słyszałam, to najlepsza zabawa
          brała w łeb, tak mi się chciało płakać smile
    • goonia Re: Ciche dziecię. 04.02.05, 04:41
      jak rany po co ja to czytalam?!! nocka z glowy sad(((
      • sloggi Re: Ciche dziecię. 05.02.05, 00:24
        goonia napisała:

        > jak rany po co ja to czytalam?!! nocka z glowy sad(((

        Piękny wierszyk.
    • sabba mnie straszono 04.02.05, 07:54
      w dziecinstwie bykiem olupionym. Byl to potwor o postawie czlowieka i skorze
      byka. Chodzil na dwoch nogach (tak sobie wyobrazalam) i wlokl za soba olupiona
      skore byla ktora trzymala mu sie na plecach. Jak spotykal niegrzeczne dzieci to
      rzucal je na skore a one sie do niej przyklejaly na zawsze. Mieszkal u babci na
      wsi (podkrakowskiej) na strychu. Szczegolnie w zimie.
      • muraszka1 Re: mnie straszono 05.02.05, 09:31
        Brrr, jakie makabreski!
        • sloggi Re: mnie straszono 05.02.05, 18:45
          Przymróż oko smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka