very_famous
14.06.05, 18:32
W 11 dni Witold Kopeć chce przejechać kraj lokalnymi liniami kolejowymi.
Postoje wyznaczać mu będzie rozkład jazdy
Kopeć jest doktorantem na Wydziale Nauk Geograficznych Uniwersytetu Łódzkiego.
Uzbrojony w dwa aparaty fotograficzne, dyktafon, mapy, rozkład jazdy PKP i dwa
tygodniowe bilety sieciowe w poniedziałek wsiadł do pociągu pospiesznego do
Wrocławia. W ciągu 11 dni zamierza przejechać 2650 km, zaliczając 25
dogorywających lokalnych połączeń. Minie 449 dworców, stacji i stacyjek.
Skąd pomysł na taką nietypową podróż? - Chcę utrwalić resztki świata
prowincjonalnych kolei, który bezpowrotnie odchodzi do przeszłości - mówi
podróżnik. - Zwrócę szczególną uwagę na krajobrazy, architekturę kolejową,
ludzi podróżujących pociągami i pracujących na kolei. Chcę zobaczyć prawdziwy
obraz tych miejsc, codzienny ruch - jak okoliczni mieszkańcy docierają do
pracy, a młodzież do szkół.
Trasa, którą pokona Witold, jest bardzo malownicza. Na południu Polski, między
Kłodzkiem a Wałbrzychem, wiedzie przez niespotykaną nigdzie indziej w Polsce
liczbę mostów, wiaduktów i tuneli (najdłuższy ma ok. 1600 m). Na północy - od
Elbląga przez Tolkmicko, Frombork do Braniewa - biegnie między brzegiem Zalewu
Wiślanego a skarpą (trasa tak wąska, że zmieściły się tam tylko tory).
Postoje wyznaczy Witoldowi Kopciowi rozkład jazdy. Wiele lokalnych pociągów
jeździ na przykład tylko raz w ciągu dnia. Jeśli nie będzie mógł jechać dalej
- zostanie na noc. Nie ma namiotu ani śpiwora, przenocuje więc w schroniskach
i hotelach.
Relacje z podróży można czytać na stronie internetowej:
www.przezkrajpociagiem.net/