Dodaj do ulubionych

Broniewski

15.06.05, 02:28
ULICA MIŁA

Bronisławowi Linkemu

Ulica Miła wcale nie jest miła.
Ulicą Miłą nie chodź, moja miła.

Domy, domy, domy surowe,
trzypiętrowe, czteropiętrowe,
idą, suną, ciągną się prosto,
napęczniałe bólem i troską.
W każdym domu cuchnie podwórko,
w każdym domu jazgot i turkot,
błoto, wilgoć, zaduch, gruźlica.
Miła ulica.
Miła ulica.

Na ulicy Miłej jest zakład pogrzebowy,
obok jatka i sklepik z balonem wody sodowej,
naprzeciwko - klinika lalek, naprawa parasoli...
Perspektywa rzeźnickim nożem przecina oczy. To boli.
Jezdnią, po kocich łbach, trąbiąc pędzi pogotowie,
to pod trzynastym powiesił się fryzjer, który miał źle w głowie:
czytał powieści detektywne, chciał zostać aktorem,
wiecznie coś deklamował albo śpiewał piskliwym tenorem.

Moja miła, ty nie wiesz, jak źle
ulicą Miłą błąkać się we mgle,
niosąc bezdomne marzenie i nienapisany wiersz.
No, powiedz, miła, czy wiesz?

To nie była dusza fryzjera, to był anioł prawdziwy,
jak z trampoliny wzbił się z ulicznej perspektywy,
leciał na białych skrzydłach i ponad każde podwórko
rzucał bawiącym się dzieciom jedno bialutkie piórko,
dzieci piórka anielskie rączkami chwytały, chwytały,
a wtedy z ciemnego nieba spadł śnieg anielsko biały.
Ludzie, ludzie, ludzie wieczorni gorliwie dreptali piechotą,
anioł zniknął, dzieci posmutniały, zostało błoto.

W nocy nad ulicą Miłą - gwiaździsta ospa.
W nocy na ulicy Miłej - rozpacz.
Wiele troski zobaczysz, miła, przechodząc miastem,
ale najwięcej na ulicy Miłej pod numerem trzynastym.

W suterenie pogrzeb.
Niedobrze.
Na parterze
płacze wdowa po fryzjerze.
Na pierwszym piętrze - plajta, komornik. A na drugim
służąca otruła się ługiem.
Na trzecim piętrze rewizja - mundurowi, tajniacy.
Na czwartym czytają "Kurier Warszawski" - "poszukiwanie pracy".
Na poddaszu dziewczyna dziecko dwudniowe zabiła.
Miła ulica.
Ulica Miła.

Na ulicy Miłej ani jedno drzewko nie rośnie,
na ulicy Miłej - w maju! - ludzie nie wiedzą o wiośnie,
ale cały rok hula perspektywa łysych gazowych latarni,
łbem waląc w mur cmentarny.

Moja miła, ja tą ulicą nie chodzę,
choćby mi było po drodze.
Nawet kiedy po ciebie się śpieszę,
nie idę ulicą Miłą,
bo kto wie, czy się tam nie powieszę.
Obserwuj wątek
    • sloggi Re: Broniewski 15.06.05, 02:32
      Ballady i romanse


      "Słuchaj dzieweczko! Ona nie słucha...
      To dzień biały, to miasteczko..."
      Nie ma miasteczka, nie ma żywego ducha,
      po gruzach biega naga, ruda Ryfka,
      trzynastoletnie dziecko.

      Przejeżdżali grubi Niemcy w grubym tanku.
      (Uciekaj, uciekaj Rafka !)
      "Mama pod gruzami, tata w Majdanku..."
      Roześmiała się, zakręciła i znikła.

      I przejeżdżał znajomy, dobry łyk z Lubartowa:
      "Masz, Rafka, bułkę, żebyś była zdrowa..."
      Wzięła, ugryzła, zaświeciła zębami:
      "Ja zaniosę tacie i mamie".

      Przejeżdżał chłop, rzucił grosik,
      przejeżdżała baba, też dała cosik,
      przejeżdżało dużo, dużo luda,
      każdy się dziwił, że goła i ruda.

      I przejeżdżał bolejący Pan Jezus,
      Ssani go wiedli na męki,
      postawili ich oboje pod miedzą,
      potem wzięli karabiny do ręki.

      "Słuchaj, Jezu, słuchaj, Rafka, sie Juden,
      za koronę cierniową, za te włosy rude,
      za to, żeście nadzy, za to, żeśmy winni,
      obojeście umrzeć powinni".

      I ozwało się Alleluja w Galilei
      i oboje anieleli po kolei,
      potem salwa rozległa się głucha...
      "Słuchaj dzieweczko! Ona nie słucha..."
      • zeppelia Re: Broniewski 15.06.05, 08:58
        dodawałam do tego Różewicza i zestaw szarpiący duszę gotowy..
    • lelu Dla zakochanych 15.06.05, 07:45
      Ze złości

      Kochałbym cię (psiakrew, cholera),gdyby nie ta niepewność,

      gdyby nie to, że serce zżerazłość, tęsknota i rzewność.

      Byłbym wierny jak ten pies Burek,chętnie sypiałbym na słomiance,

      ale ty masz taka naturę,że nie życzę żadnej kochance.

      Kochałbym cię (sto tysięcy diabłów!),kochałbym (niech mnie krew zaleje!),

      ale na mnie coś takiego spadło,że juz nie wiem, co sie ze mną dzieje:

      z fotografią, jak kto głupi, się witam,z fotografią (psiakrew!) się liczę,

      pójdę spać i nie zasnę przed świtem,póki z grzechów się jej nie wyliczę,

      a te grzechy (psiakrew!) malutkie,więc (cholera!) złości sie grzesznik:

      że na przykład, wczoraj piłem wódkęlub że pani Iks - niekoniecznie.

      Cóż mi z tego (psiakrew!), żem wierny,taki, co to "ślady po stopach"?...

      Moja miła, minął październik,moja miła (psiakrew!), mija listopad.

      Moja miła, całe życie mija...Miła! miła! - powtarzam ze szlochem...

      To mi życie daje, to zabija,że ja ciągle (psiakrew!) ciebie kocham
      • towita Re: Dla zakochanych 15.06.05, 07:59
        Wolę Gałczyńskiego, zdecydowanie!
        • pep-per Re: Dla zakochanych 15.06.05, 13:15
          Czytałem kiedyś wiersz zaczynający się od słów
          "Poeci piszą wiersze i dziurę w brzuchu narodowi wiercą"
          Oczywiście mowa o Broniewskim. Szukałem tego wiersza gdzieś wsieci. Nie pamiętam
          tytułu. Widziałem ten wiersz dawno dawno temu w jakimś pisemku wydawanym w
          latach 80-tych przez... podziemie antykomunistyczne. Więc jeśli ktoś ma gdzoeś
          dostęp do tego wiersza, byłbym wdzięczny.
          • groha Re: Dla zakochanych 15.06.05, 13:39
            Peperku, a szukałeś na www.broniewski.pl? Tam są takie różne perełeczki, może
            ta teżsmile
            • pep-per Re: Dla zakochanych 15.06.05, 13:40
              W tym problem, że szukałem. najgorsze jest to, że nie pamiętam tytułu... smile
              • groha Re: Dla zakochanych 15.06.05, 13:54
                Poczekaj, zacznę też szukać, może się uda. Bo wiem, jak to potrafi męczyćsmile
                • pep-per Re: Dla zakochanych 15.06.05, 14:02
                  Wielkie dzięki. Wybiorę się później do biblioteki. Tam napewno gdzieś znajdę smile
                  • f.l.y Re: ja - zdecydowanie Staff 15.06.05, 16:29
                    Broniewski jakoś ze szkołą mi się kojarzy i przymusem lekturowym....
                    • pep-per Re: ja - zdecydowanie Staff 15.06.05, 16:51
                      Większość "lekturowych" pisarzy i poetów tak się niestety kojarzy. proponuje
                      powrót do niektórych llektur teraz, kiedy nie ma żadnego przymusu. Z własnej
                      woli. smile

                      f.l.y napisała:

                      > Broniewski jakoś ze szkołą mi się kojarzy i przymusem lekturowym....
                      >
                      >
                      • f.l.y Re: ja - zdecydowanie Staff 16.06.05, 15:23
                        pep-per napisał:

                        > Większość "lekturowych" pisarzy i poetów tak się niestety kojarzy. proponuje
                        > powrót do niektórych llektur teraz, kiedy nie ma żadnego przymusu. Z własnej
                        > woli. smile
                        ========

                        tak...tak...
                        tak właśnie robię...
                        teraz zasadzam się na "Kamizelkę" smile
                        póżniej "Janko Muzykant"

                        tylko bez usmiechów proszę....
                        • pep-per Re: ja - zdecydowanie Staff 16.06.05, 17:18
                          2 tygodnie po maturze przeczytałem "Quo vadis?", później przeszedłem przez
                          Trylogię. Jeszcze później było kilka innych lektur. Naprawdę, czytając z
                          własnej, nieprzymuszonej woli każdy tekst odbiera się inaczej.

                          f.l.y napisała:

                          > pep-per napisał:
                          >
                          > > Większość "lekturowych" pisarzy i poetów tak się niestety kojarzy. propon
                          > uje
                          > > powrót do niektórych llektur teraz, kiedy nie ma żadnego przymusu. Z włas
                          > nej
                          > > woli. smile
                          > ========
                          >
                          > tak...tak...
                          > tak właśnie robię...
                          > teraz zasadzam się na "Kamizelkę" smile
                          > póżniej "Janko Muzykant"
                          >
                          > tylko bez usmiechów proszę....
    • narysuj.mi.baranka Re: Broniewski 15.06.05, 19:06
      Kocham Broniewskiego.
    • yeellow Re: Broniewski 15.06.05, 20:03
      o, moj ulubiony wiersz Broniewskiego smile. Pamietam, jak nauczylem sie go jako
      dziecko... I do dzis troche pamietam. Dzieki smile.
    • groha Re: To też Broniewski... 16.06.05, 01:04
      Druga w nocy. Nie moge spać
      i żonie spać nie daję.
      No! - spać nie mogę na "psiamać",
      a lipiec pachnie majem.
      Ścięta przydrożna trawa
      i błękit.
      Pogoda była łaskawa
      z twojej ręki.
      Pięknie było. Nieprawdaż?
      Rower leżał obok.
      I miłość. To była prawda.
      I obłok.

      i to Broniewski:

      Nie wiedziałem, że radość jest tuż - ręką tylko sięgnąć,
      nie wiedziałem, że teraz, że już
      przyjdzie do mnie piękno,
      że to może tak nagle się stać, jak błyskawica,
      i że chciałoby się żyć - ach! trwać,
      jak najwięcej życia,
      i że można kochać tak bardzo pod koniec życia,
      i że może to wszystko zgasnąć, jak błyskawica...
    • impostor to tez Broniewski 16.06.05, 18:32
      "wlazl kot na plot. my za nim.
      naprzod. w dal. w socjalizm."

      nie lubie sprzedajnych ludzi.sad
    • zettrzy wole Tuwima n/t 16.06.05, 21:06

    • kicia7 I to też Broniewski 16.06.05, 22:50
      * * *
      Aniołowie rozanieleni
      przechadzają się pośród zieleni.
      Anielica, kompletnie goła,
      niedwuznacznie pyta anioła:
      -Mój aniele, całkiem na biało:
      dusza, dobrze, no, ale ciało?
      Anioł, szybko machając skrzydłami,
      uciekł. Gadaj tu z aniołami!

      ODA DO DON KICHOTA
      Sławię, rycerzu, Twe imię wśród świata,
      Czyny szalone, obłędne i świetne,
      Minę koguta i serce wariata –
      Głupstwo szlachetne.

      Razem jedziemy przez noc niespokojną,
      Dumnie błądzimy w wędrówce beztrwożnej,
      Pędzą za nami w ślad konno i zbrojno
      Karczmy przydrożne.

      Nie, to nie wiatrak! Uderzmy na oślep!
      Kopie nastawmy, przyłbice opuśćmy!...
      Ach, człapie przy nas, jak Sancho na ośle,
      Śmiech dobroduszny...

      Nie, to nie wiatrak, to los nami miota
      W wiecznej wędrówce, szalonej nadziei,
      To serce, śmieszne jak list Don Kichota
      Do Dulcynei.

      Z Tobą, kochanku poetów i durni,
      Pieśń moja błądzi i w niebo nie wzlata.
      Oto po nocy przyjeżdżam na turniej,
      Sam pośród świata.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka