Dodaj do ulubionych

Radość życia

10.01.06, 13:18
Sfrystrowani, znerwicowani, niezadowoleni, ponurzy, jak noc listopadowa,
wiecznie nieszczęśliwi... Znacie takich, prawda? Żyją, jak za karę. Nie
potrafią dostrzec, że drugi raz nie będzie takiej okazji, więc warto je, to
nasze życie, smakować i łapać każdą chwilą radości, przyjemności, piękna.
Choćby po okruszku. Niektórym przychodzi to bez trudu, inni w ogóle nie
potrafią. I tak jakoś jest, że ci pierwsi, zwykle pogodni i pogodzeni z
życiem, przyciągają do siebie ludzi, a od ponuraków, instynktownie uciekamy,
jak od zarazy. A czasem sami, przytłoczeni kłopotami, ambicjami i powagą
swego majestatu, zaczynamy się do nich upodabniać. Przyznam, że utrata
radości życia, to dla mnie, jak śmierć. A Wy? Potraficie cieszyć się życiem?
Obserwuj wątek
    • nyny75 Re: Radość życia 10.01.06, 13:38
      Dzisiaj nie potrafię. Jutro będzie lepiej pewnie - bo do ponurków się nie
      zaliczam. Gorszy okres każdemu się trafi, uwarunkowany indywidualnymi
      problemami. Grunt to nie wyolbrzymiać problemów - bo wtedy urastają do rozmiaru
      monstrualnego.

      Staram się to wprowadzać w życie.
    • warszawianka_jedna Re: Radość życia 10.01.06, 13:47
      mam taką jęczącą koleżankę, wiecznie nieszczęśliwą. Jak na nią obiektywnie
      spojrzeć to nie ma źle, tylko cieszyć się nie umie. Ale mnóstwo osób jej
      pomaga, bo "taka nieszczęśliwa".
    • magosiaa Re: Radość życia 10.01.06, 13:57
      Ja podobnie jak Nyny muszę się "pozbierać". Generalnie jednak staram się
      pieczołowicie zbierać smakowite okruszki życia. Cieszę się kolorami jesieni,
      biała zimą, delikatną wiosną. Staram się realizować swoje marzenia. Wierzę też
      w to, że każdy nasz uczynek dobry czy zły powróci do nas.
      Kiedyś, gdy pracowałam na oddziale inensywnej terapii, jeżeli czułam, że tracę
      równowagę w sprawach ważnych i zupełnie błahych, to patrzyłam na swoich
      pacjentów i zaraz wszystko w moim życiu wracało na właściwe miejsce. Bo grunt,
      żebyśmy zdrowi byli wink)))), a cała reszta zależy wyłącznie od nas.
      • nyny75 Re: Radość życia 10.01.06, 14:10
        Pracując na oddziale intensywnej terapii dopiero musiałaś być bardzo silna,
        jeśli nie dla siebie to dla podopiecznych. Gratuluję - sam bym sobie chyba nie
        poradziła smile

        A chwytanie choćby kątem oka otaczającego świata i docenienie zwykłego szronu
        nadającego drzewom tego mistycyzmu uważam za okruszynkę "radości życia"
        • nyny75 Re: Radość życia 10.01.06, 14:11
          Sama miało być a nie sam - w końcu kobita ze mnie big_grin
    • magosiaa Re: Radość życia 10.01.06, 14:23
      Nie wiem czy byłam silna, czy jestem silna, chyba jestem, ale praca na
      intensywnej, czy ogólnie w medycynie to, przepraszam za wyrażenie, powołanie.
      Jeżeli pracujesz i czujesz, że możesz robić to bardzo dobrze, lubisz ludzi to
      praca nawet na intensywnej nie jest trudna, jest ciężka fizycznie, często też
      psychicznie, ale daje wiele radości i satysfakcji. A teraz przyznam się, że po
      wielu latach niestety zwyciężyło mieć nad być sad((( i już nie pracuję
      społecznie w tzw służbie zdrowia.
      • f.l.y Re: Radość życia 10.01.06, 14:55
        potrafię się cieszyć choćby najmniejszymi radościami w życiu...

        z litością patrzę na malkontentów, którym wiecznie wszystko nie tak, źle itp...

        nie powiem, sama też sobie robię małe i większe przyjemności..potrafię się
        jednak cieszyć i z bycia i z mania smile
        z motyla w domu w grudniu też smile

        no czyż życie nie je cudowne? wink
    • sasha_m Re: Radość życia 10.01.06, 15:25
      Oj, potrafię, potrafię smile
      Oprócz choroby i straty kogoś bliskiego nie ma nic, co mogłoby mi tę radość
      odebrać. Za dużo w życiu przeżyłam, żeby nie doceniać pewnych rzeczy, a niekóre
      wręcz bagatelizować. Czasem nawet słyszę pretensje, kiedy malkontentowi nie
      przytakuję, a nawet staram się wlać w niego odrobinę optymizmu. Niektórzy
      ludzie niestety nie zdają sobie sprawy z tego, co w życiu jest naprawdę
      ważne... a może to dlatego, że porządnego kopa w dupę nie dostali?? Oczywiście
      nie życzę nikomu - malkontentom polecam korzystanie z doświadczeń innych smile

      Życie jest takie piękne... ech big_grinDD
      • skiela1 Re: Radość życia 10.01.06, 15:29
        sasha_m napisała:
        malkontentom polecam korzystanie z doświadczeń innych smile
        >
        Tak dobrze to nie ma.Kazdy dochodzi do swojej radosci sam.
        • sasha_m Re: Radość życia 10.01.06, 16:25
          Już kiedy to pisałam, wiedziałam, że ktoś tak odpowie smile
          Skiela, masz oczywiście rację, nie ma tak prosto...
          Czasem obserwuję czy czytam, co ludzi spotyka - kłopoty, nieszczęścia, pech i
          doskonale umiem odnieść to do siebie. Idę wtedy popatrzeć, jak spokojnie śpią
          moje dzieci, wącham kwiatek w kuchni na parapecie, tak pięknie zakwitł, dzwonię
          do taty, tak sobie, żeby usłyszeć jego głos, po raz dziesiąty wyciągam nowe
          spodnie, fajne są, naprawdę. Takie drobnostki, a jak potrafią cieszyć (i
          pocieszyć też) smile No tak mam i już smile
    • skiela1 Be Happy?? 10.01.06, 15:27
      Ostatnio "radosc zycia"jest w modzie.Wiadomo,wolimy przebywac w towarzystwie
      ludzi wesolych i pozytywnie nastawionych do zycia niz smutasow wiecznie
      narzekajacych na swoj los.Powiem szczerze-wole smuciocha od sztucznej
      radosci.Znam takich ludzi,ktorzy bez wzgledu na sytuacje sa radosni, we
      wszystkim potrafia znalezc cos pozytywnego ale......przekonalalam sie,ze to nie
      jest prawda do konca.To sa ludzie,ktorzy stworzyli sobie takie image w celu
      akceptacji przez innych.Radosc musi byc w czlowieku,musi byc szczera i prawdziwa.
      Ostatnio jakos mi tej radosci brak,tak po prostu nie umiem sie ostatnio
      cieszyc.Wiem,ze to przejsciowe jest.Ale ja juz taka jestem,albo szczesliwa albo
      zla na caly swiat.Na szczescie to widac po mnie,niczego nie ukrywam.
      • warszawianka_jedna Re: Be Happy?? 10.01.06, 15:42
        wiesz, chyba chodzi o to że atmosfera udziela się innym. Jeśli jestem wśród
        ludzi pozytywnie nastawionych, jestem w lepszym nastroju niż z wiecznymi
        malkontentemi. O swoich problemach i tak nie zapominam, tylko nie dołuję się
        bez potrzeby.
        • skiela1 Re: Be Happy?? 10.01.06, 15:57
          Mamy wsrod znajomych takiego malkontenta-smuciocha.Znam tego czlowieka juz 20
          lat,widujemy sie czesto.Jeszcze sie nie zadrzylo zeby jego nastroj mnie sie
          udzielil.Ta radosc zalezy tylko od nas.
          A z nim to jest taka gadka-"piekne peonie ci zakwitly..cudo"na co on-"ehhh tam
          zaraz przekwitna"no i tylko kopnac w d..e takiego.On taki jest,ja wiem,ze jego
          ciesza te peonie(jak w przykladzie)ale nie umie albo nie chce ta radoscia sie
          dzielic.Ja go takim zaakceptowalam,a on jest soba.
      • groha Re: Be Happy?? 10.01.06, 16:19
        Przyznaję się bez bicia, że nie znam pojęcia sztucznej radości. Czy to coś
        takiego, jak sztuczny miód? smile Mówiąc o radości życia, myślę nie o
        denerwującej wesołkowatości, ani tym bardziej o jakiejś modzie, lecz o tym
        cudownym darze do chwytania małych, szczęśliwych chwilek, jaki posiadają
        niektórzy ludzie. Bo przecież każdy ma momenty smutku, załamania i wątpliwości,
        prawda? Życie to nie je bajka. Ale jedni, chwilowo przygnieceni, potrafią, mimo
        wszystko, nie tracić pogody ducha i nadziei. Ci, co zawsze zauważą taką na
        przykład biedronkę, wędrującą po trawca oraz zachwycą się jej kropkamismile A inni
        nawet nie widzą, że na świecie są biedronki. Oczywiście, to tylko taka
        metafora. Chodzi o to, że nawet drobna różnica w percepcji, może mieć wpływ na
        jakość naszego życia. Ogromny. A tak na marginesie - myśl, że wszyscy ludzie
        wciąż coś udają, grają jakieś wymyślone przez siebie role i są z gruntu
        nieszczerzy, przeraża mnie nie mniej, niż smutek egzystencji. Chyba mam jakąś
        blokadę przed takimi, bo rzadko ich dostrzegam. A może, jak ostatnia naiwna, po
        prostu tego paskudztwa w nich nie widzę? Nie wiem.
        • skiela1 Re: Be Happy?? 10.01.06, 16:40
          groha napisała:

          > Przyznaję się bez bicia, że nie znam pojęcia sztucznej radości. Czy to coś
          > takiego, jak sztuczny miód? smile

          Celne porownanie.Dokladnie tak.
          Nie zdajesz sobie sprawy ile jest ludzi,ktorzy nawet nie wiedza...co to radosc
          jest.Przybieraja taka postawe zadowolonego z zycia i tak sobie brna.
          • warszawianka_jedna Re: Be Happy?? 11.01.06, 11:22
            skiela1 napisała:

            > groha napisała:
            >
            > > Przyznaję się bez bicia, że nie znam pojęcia sztucznej radości. Czy to co
            > ś
            > > takiego, jak sztuczny miód? smile
            >
            > Celne porownanie.Dokladnie tak.
            > Nie zdajesz sobie sprawy ile jest ludzi,ktorzy nawet nie wiedza...co to radosc
            > jest.Przybieraja taka postawe zadowolonego z zycia i tak sobie brna.


            Tego to już zupełnie nie rozumiem. Czy uważasz że, jest w porządku zamęczanie
            ludzi swoimi problemami? Ja nie.
            O problemach mogę porozmawiać z najbliżymi mi osobami ale dla innych zawsze
            jestem pogodna i zadowolona z życia. Nikt nie ma prawa oceniać, czy mogę być
            zadowolona czy nie. To po pierwsze.

            Po drugie, ludzie nie lubią "nieudaczników" i nie chodzi mi o stan posiadania
            ale o mentalność. Wolę porozmawiać z moją zadowoloną panią do sprzatania, niż z
            zamożnym facetem, z którym współpracuję dla, którego wszystko jest złe.
            Tacy ludzie to dla mnie wampiry energetyczne, każde spotkanie później
            muszę "odchorować".

            Po trzecie, wielkich radości doświadczamy w życiu niezbyt wiele razy. Mam tu na
            myśli narodziny dziecka, pięknej miłości czy spełnienie jakiegoś wielkiego
            marzenia. Na codzień wystarczy cieszyć się z tego co się ma, bo czasami lepiej
            być nie może.
            wink
            • sasha_m Re: Be Happy?? 11.01.06, 11:57
              Wampiry energetyczne - celne określenie, tak dokładnie to odbieram, samą
              rozmową telefoniczną z taką osobą jestem wyczerpana.
            • skiela1 Re: Be Happy?? 11.01.06, 14:44
              warszawianka_jedna napisała:

              >
              > Tego to już zupełnie nie rozumiem. Czy uważasz że, jest w porządku zamęczanie
              > ludzi swoimi problemami? Ja nie.
              > O problemach mogę porozmawiać z najbliżymi mi osobami ale dla innych zawsze
              > jestem pogodna i zadowolona z życia. Nikt nie ma prawa oceniać, czy mogę być
              > zadowolona czy nie. To po pierwsze.

              Typowo amerykanska postawa.
              Jak sie masz?
              Cudownie.(w momencie kiedy np.wszystko w domu sie wali)
              Pewnie,ze nie bedziemy rozmawiac o swoich prywatnych problemach np.w miejscu
              pracy,ale nie robmy z siebie tez blaznow.

              > Po drugie, ludzie nie lubią "nieudaczników" i nie chodzi mi o stan posiadania
              > ale o mentalność. Wolę porozmawiać z moją zadowoloną panią do sprzatania, niż
              >
              > zamożnym facetem, z którym współpracuję.

              Oczywiscie,ze Twoja pani do sprzatania bedzie zadowolona.Jej na tym zalezy zebys
              byla zadowolona a zamozny facet z ktorym pracujesz jest po prostu soba,on nie
              musi sie Tobie przypodobywac.
              Nieudacznikiem nazwalabym ta pania ,ktora sprzata(bron boze nie dlatego,ze
              sprzata)gdyz ciezko pracujac jeszcze musi mina nadrabiac..no bo tak chca ja
              postrzegac jej pracodawcy.
              Do licha z taka radoscia/
              • towita Re: Be Happy?? 11.01.06, 14:55
                Moja koleżanka z pracy:
                " O Jezu, ja nie wytrzymam, oj nie mam siły Pani Kasiu, jak ja tu wysiedzę te
                8 godzin..."
                Do tego dziamle cały dzień gumę do żucia.
                I tak sobie myślę, że kiedyś to ja naprawdę tego nie wytrzymam.
                • agnie_szka9 Re: Be Happy?? 11.01.06, 14:59
                  też mam taką koleżankę w pracy, którą ciągle coś boli, wiecznie jest zmęczona i
                  niezadowolonasmile)

                  okropne...
                  • towita Re: Be Happy?? 11.01.06, 15:08
                    Ale może tej cholernej gumy nie żuje?
                    • agnie_szka9 Re: Be Happy?? 11.01.06, 15:10
                      nie żuje (przynajmniej nie zauważyłam)...ale jest tak rozlazła, że nie wiem co
                      gorsze...
                    • skiela1 Re: Be Happy?? 11.01.06, 18:27
                      towita napisała:

                      > Ale może tej cholernej gumy nie żuje?
                      To juz jest inny temat...dobrego wychowania i zachowania w miejscach publicznych.
                  • skiela1 Re: Be Happy?? 11.01.06, 18:31
                    agnie_szka9 napisała:

                    > też mam taką koleżankę w pracy, którą ciągle coś boli, wiecznie jest zmęczona i
                    >
                    > niezadowolonasmile)
                    >
                    > okropne...
                    Zacznij jej wspolczuc,szybko sie wyleczy.
              • warszawianka_jedna Re: Be Happy?? 11.01.06, 16:04
                skiela1 napisała:

                > Typowo amerykanska postawa.
                > Jak sie masz?
                > Cudownie.(w momencie kiedy np.wszystko w domu sie wali)

                Nie wiem czy amerykańska czy belgijska, ale dlaczego mam kogoś informować o
                swoich problemach? Mam ci opowiedzieć o sobie, żebyś mogła ocenić, czy mogę
                powiedzieć, że u mnie wszystko OK?

                > Oczywiscie,ze Twoja pani do sprzatania bedzie zadowolona.Jej na tym zalezy zeby
                > s
                > byla zadowolona

                mylisz pojęcia, ona jest zadowolona z życia, z wnuków, z działki, którą uprawia.

                a zamozny facet z ktorym pracujesz jest po prostu soba,on nie
                > musi sie Tobie przypodobywac.

                od nikogo tego nie wymagam, ale jego "bycie sobą" źle na mnie wpływa.


                Właśnie taki mamy w świecie wizerunek POLAKA WIECZNEGO MALKONTENTA.
                • skiela1 Re: Be Happy?? 11.01.06, 18:26
                  warszawianka_jedna napisała:
                  Mam ci opowiedzieć o sobie, żebyś mogła ocenić, czy mogę
                  > powiedzieć, że u mnie wszystko OK?

                  Ale lubisz gdy Twoja pani od sprzatania opowiada Ci o swoim zyciu,wnukach
                  dzialce - prawda?Wiec o co chodzi?Mozesz ja ocenic bo ..opowiada Ci o sobie.

                  > mylisz pojęcia, ona jest zadowolona z życia, z wnuków, z działki, którą uprawia

                  I bardzo dobrze, o to wlasnie chodzi zeby byla radosna ale tak prawdziwie
                  radosna a nie jak ten "sztuczny miod".Mam nadzieje,ze jest radosna nawet po
                  zamknieciu Twoich drzwi a nie tylko wtedy kiedy trzeba "pokazac radosna
                  twarz"przed pracodawca.

                  ale jego "bycie sobą" źle na mnie wpływa.

                  To juz jest Twoj problem.
                  • warszawianka_jedna Re: Be Happy?? 11.01.06, 19:57
                    Elu, dzieląc ludzi na tych, którzy mają prawo cieszyć się z życia i tych, którzy
                    cieszą się "sztucznie" (bo w domu się wali) wykazujesz ogromną nietolerancję.
                    Radośni mogą być tylko ci, którzy pasują do twoich JEDYNIE SŁUSZNYCH KRYTERIÓW.
                    Reszta za każdy uśmiech powinna posypać głowę popiołem.

                    Zwróć uwagę na resztę wypowiedzi w tej dyskusji. Większość źle się czuje wśród,
                    osób zamęczających innych swoimi problemami, na które i tak nic poradzić nie
                    mogą. Wypłakać się należy osobie bliskiej, ale światu pokazać pogodną twarz.
                    • skiela1 Re: Be Happy?? 11.01.06, 20:20
                      warszawianka_jedna napisała:

                      > Elu, dzieląc ludzi na tych, którzy mają prawo cieszyć się z życia i tych, którz
                      > y
                      > cieszą się "sztucznie" (bo w domu się wali) wykazujesz ogromną nietolerancję.

                      Moze sie zle wyrazilam.......
                      Ja tylko stwierdzam fakt,fakt z moich obserwacji ludzi.Duzo ludzi jest z natury
                      niezadowolonych i skwaszonych.Ani ja ani TY ich nie uszczesliwimy,oni tacy sa i
                      juz.Powiem Ci szczerze....nie przeszkadzaja mi.Ja ich toleruje,akceptuje... bo
                      tacy sa.Natomiast ci wiecznie(na pokaz)pogodni...smiesza mnie,ale tez ich
                      toleruje.Moze tego nie widac ale ja jestem baaardzo tolerancyjna kobitasmile
                      Tych prawdziwie radosnych to mozna ze swieczka szukac.A tych to podziwiam.
                      smile
    • groha Re: Radość życia 11.01.06, 17:03
      No i popatrzcie, jak to z nami jest: najłatwiej o uogólnienia, podejrzenia,
      dywagacje, pretensje, że jedni tacy, a drudzy siacy. A wydawałoby się, że
      pytanie było prościutkie. Wymagało tylko chwilowego zastanowienia się nad
      własnym stosunkiem do życia. Własnego, nie cudzego. Cóż, powyższa dyskusja nie
      świadczy o tym, byśmy posiadali w sobie zbyt dużo radości i to mnie wcale nie
      dziwi. Łatwo o nią nie jest. Ale dobrze, że niektórzy chociaż starają się o nią
      walczyćsmile
      • rene8 Re: Radość życia 11.01.06, 17:21
        No to sie dopisze...
        Radość zycia i pozytywne spojrzenie na świat miałam kiedy 1,5 roku temu moje
        dzicko trafiło do szpitala. Po tygodniu spędzonym na chirurgii
        dziecięcej ,oprócz własnego problemu patrzyłam na dzieci po operacjach
        nóżek,kregosłupa itp. Takie malutkie dzieci nie potrafia powiedziec "gdzie
        boli,gdzie swędzi". One płacza .A zatroskane matki ..nie są im w stanie pomóc!

        Kiedy wróciłam do pracy, do życia i ktos mi mówił o swoim problemie, jak dla
        mnie wyolbrzymionym odpowiadałam :"Jedz na Kopernika 43 do szpitala
        dziecięcego ,wejdz na 2 pietro i zobaczysz jakie ludzie maja problemy"

        Sama jestem okropna malkontentka ,ale wspominam czas kiedy wszystkie problemy
        były nieważnesmile

        A swoja droga to uważam ,ze takie marudy jak ja to potrzebują czasem kopa w
        dooope.
        Uwierzcie na troche pomagatongue_out

        Może ja tez jestem wampirem?
        Otaczam się ludzmi uśmiechniętymi,ale podobno też jestem za taka uważana.

        Pozdrowienia dla tych którzy mnie tolerujątongue_out
        • frida2 Re: Radość życia 11.01.06, 18:33
          Też potrafię marudzić jak mi to jest źle i w ogóle,
          ale staram się nad sobą pracować smile
      • skiela1 Re: Radość życia 11.01.06, 18:52
        Tak ,pytanie bardzo prosciutkie.Ale niestety prostej odpowiedzi na nie ma.
        Radosc to bardzo indywidualna sprawa.Zwykle z biegiem lat,z nabytym zyciowym
        doswiadczeniem potrafimy bardziej okazywac radosc,byc bardziej otwarci i
        przyjazni.Z duuuzym dystansem umiemy sie odnosic do wielu spraw.
        Gdyby to bylo takie proste ,polki ksiegarni nie uginalyby sie od lektury na ten
        temat.Radosc jest w czlowieku albo jej nie ma,a jak jej nie ma to o co walczyc??
        Ja bym poprzestala na tolerancji.Jestem w stanie zmienic siebie ale drugiego
        czlowieka niestety nie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka