tomek854
17.02.06, 22:34
Skoro już się wywnętrzyłem niepotrzebnie z tym, z czym nie mogłem sobie poradzić, to teraz wam jeszcze coś powiem - taką refleksję: wierzę w ludzi.
Każdy z nas, znajomych i przyjaciół wiedział troszeczkę. Dopiero jak sobie połączyliśmy wszystko w jedno ukazał nam się cały obraz sprawy.
I teraz tylu ludzi jest chętnych do pomocy, choć niewiele mogą zrobić. I nie są to puste deklaracje. NIe chce tu za dużo pisać, ale naprawdę są to konkretne rzeczy. Nawet tutaj na forum - cześć z Was po mnie pojeździła a kilka osób podało mi naprawdę przydatne rady i informacje - również na priv. A co Was obchodzi koleżanka chłopaka, którego na oczy nie widzieliście?
Zawsze wierzyłem w ludzi, ale nigdy nie przestanie mnie to zadziwiać.