sibeliuss
12.01.07, 23:16
"Fakt" twierdzi, że odkrył tajemnicę agentów Biura Ochrony Rządu. Zdaniem tej
gazety podczas szkoleń wygłupiają się, ćwicząc... taniec erotyczny.
Zwykle ubrani jak na pogrzeb - w ciemne garnitury, białe koszule. Skrywają się
za okularami słonecznymi i mają marsowe miny. Budzą strach i respekt,
ochraniając najważniejsze osoby w państwie. Ale gdy wyjadą na szkolenie do
ośrodka MSWiAszukaj w Raduczu koło Skierniewic, poważni oficerowie zmieniają
się nie do poznania.
Na filmie, do którego dotarli dziennikarze "Faktu", zamiast bezdusznych
twardzieli można zobaczyć gibkich tancerzy, zrzucających ciuchy z gracją,
której pozazdrościć im mogą nawet gwiazdy tańca erotycznego ze słynnej
amerykańskiej grupy Chippendales.
Zabawa oficerów BORszukaj na szkoleniu zaczęła się niewinnie: zwykła sala
szkoleniowa, za stolikami na niewygodnych krzesłach siedzą "borowiki". Na
ścianie szkolna tablica. Ale oficerowie - zamiast długopisów - trzymają w
rękach piwo. Atmosfera w sali staje się gorąca. Dźwięki muzyki i wypity
alkohol sprawiają, że towarzystwo szybko się rozluźnia. Nagle na środek sali
wbiega czterech mężczyzn. Po chwili z gracją zrzucają z siebie bluzy mundurów.
Nagie, wysportowane ciała ochroniarzy wywołują entuzjazm kolegów i koleżanek.
A po chwili, jak na rozkaz, ściągają spodnie. Ale od Chippendalesów różni ich
jedno - "borowicy" mają przy pasie kabury z bronią.
Źródło informacji: INTERIA.PL/PAP