kriss67
10.07.07, 10:50
Jeśli jakimś cudem nie przyjedzie do Polski Madonna, to środowy koncert
George'a Michaela na Służewcu będzie największym wydarzeniem popowym w tym
roku w Polsce.
Kariera George'a Michaela zaczęła się 26 lat temu. Wspólnie z przyjacielem
Andrew Ridgeleyem założył duet Wham! Choć pierwsza płyta "Fantastic!"
wzbudziła spore zainteresowanie, to prawdziwym strzałem w dziesiątkę była
druga płyta z 1984 r. "Make it Big". To z niej właśnie pochodzą nieśmiertelne
hiciory "Wake Me Up Before You Go-Go", "Freedom" czy "Careless Whisper". Z
tego samego roku pochodzi piosenka "Last Christmas", która od 23 lat
bezlitośnie i nieubłaganie powraca co Boże Narodzenie, by katować nas
historią o nieszczęśliwej miłości. "Last..." to jeden z hymnów popkultury,
własne wersje tej piosenki grali m.in. duńscy metalowcy z Raunchy, rosyjska
grupa pop Smash, japoński aktor Yuji Oda, amerykańska aktorka Hillary Duff,
brytyjscy rockowcy z Manic Street Preachers czy norweski awangardowiec Erlend
Oye. Powstała też wersja, która śmiało może kandydować do największego
muzycznego koszmaru wszech czasów, tzn. "Last Christmas" nagrany przez Crazy
Froga.
Największym jak dotychczas sukcesem w karierze Michaela był album "Faith",
który, jak dotychczas, rozszedł się w imponującym nakładzie 20 mln
egzemplarzy. Artysta ma na koncie mnóstwo hitów, w tym "Jesus To A
Child", "Faith", "I'm Your Man", "Amazing", "Shoot The Dog", "To
Funky", "Fast Love". Większość z nich to już kanon muzyki rozrywkowej.
Prywatne życie gwiazdy - jego homoseksualizm, kłopoty z narkotykami, zmaganie
się z depresją - zawsze były pożywką dla tabloidów. Do gazet artysta trafiał
też dzięki ostrym, i co tu dużo mówić, zdroworozsądkowym opiniom politycznym.
Tak samo w latach 80., jaki i dziś krytykował swój rząd (kiedyś pod
przewodnictwem Margaret Thatcher, do niedawna pod Tony'ego Blaira). W
odróżnieniu jednak od wielu innych gwiazd popu George Michael nie posługuje
się skandalem, by podwyższyć sprzedaż płyt.
Dziś gwiazdor jest jednym z dziesięciu najbogatszych brytyjskich muzyków. I
wciąż jednym z najpopularniejszych. W grudniu zeszłego roku wyprzedał cztery
koncerty z rzędu w Londynie, co nie przeszkodziło mu pół roku później
wyprzedać kolejnych dwóch, tym razem na nowym stadionie Wembley. Został też
zaproszony na specjalny sylwestrowy koncert dla rosyjskich oligarchów. Za
godzinny występ zarobił trzy miliony dolarów. Tydzień wcześniej dał jednak
darmowy koncert dla 2 tys. pielęgniarek, chcąc w ten sposób uhonorować ich
trudną pracę. "Dziękuję za to, co robicie. Wierzcie mi, że niektórzy potrafią
to docenić. Trzeba tylko przekonać o tym nasz rząd" (za www.bbc.co.uk). Tymi
niesłychanie aktualnymi i w Polsce słowami artysta dziękował pielęgniarkom.
To będzie pierwszy koncert gwiazdora w Polsce. Przyjeżdża do nas w ramach
ogólnoświatowej trasy koncertowej. Bilety rozchodzą się dość szybko, więc
mimo że zaśpiewa na Służewcu, wierni fani raczej nie powinni czekać do
ostatniej chwili z kupnem wejściówek.
Środa, 11 lipca. Tor wyścigów konnych na Służewcu. Wejście od godz. 16.
Support zagra o 18.30, George Michael natomiast wystąpi o godz. 21.30. Bilety
w cenie od 180 do 300 zł
Pozdro
Krzysztof