skiela1
17.07.07, 04:47
Z bagażnika samochodu zaparkowanego przed Championem dochodziły przeraźliwe
jęki i skowyt psa.
- Stanąłem jak wryty. Odgłosy i cała sytuacja zrobiła na mnie piorunujące
wrażenie - relacjonuje mężczyzna, który w niedzielę w południe przechodził
przez parking. Było południe, temperatura sięgała 30 stopni.
Mężczyzna usiłował ściągnąć pod Championa straż pożarną i straż miejską. Bez
rezultatu. Parę minut po godz. 13 zjawiła się policja, przyszli też w końcu
właściciele czworonoga. - Parotygodniowe szczenię było zamknięte w klatce,
ciężko dyszało, nie mogło utrzymać się na łapach. Spytałem jego pana, gdzie
pies ma wodę? Spokojnie wskazał mi zakręconą butelkę z płynem, umieszczoną
obok klatki... Dodał, że kupił psiaka dziś na giełdzie.