sibeliuss
12.08.07, 22:46
Przez 36 lat obowiązywała oficjalna wersja śmierci charyzmatycznego gwiazdora.
Opowiedziała ją francuskiej policji dziewczyna Morrisona, Pamela Courson, a
stróże prawa uwierzyli. Oto 3 lipca 1971 r. Pamela i Jim byli w kinie, potem
wrócili do swego mieszkania przy Rue Beautreillis. Zjedli kolację, Pamela
zmywała, Jim oglądał film. Potem położyli się do łóżka, aby przed snem
posłuchać muzyki z płyt. W nocy Jim Morrison wstał. Czuł się źle, postanowił
wziąć gorącą kąpiel. Dziewczyna znalazła przyjaciela martwego w wannie.
muzyka.onet.pl/10174,1430292,wywiady.html