Ciekawe, czy gdyby wprowadzić podatek dla wyznawców poszczególnych wyznań to
jak odniosłoby się to do odsetka osób nie deklarujących swojej wiary? Ile osób
przestałoby mówić, że jest wierzących a nie praktykujących? A ile osób
ukrywałoby swoją wiarę, żeby tylko uniknąć opodatkowania? (może nawet w
niektórych wyznaniach powstałyby "podziemne odłamy" zbuntowane wobec podatku?)
W kraju gdzie wiele osób popiera kombinowanie wprowadzenie podatku mogłoby
wywołać bardzo spektakularne reakcje