Dzisiaj jak odprowadziłam młodszą do skzoły to mnie naszła taka refleksja...
No bo pamiętam, jak w liceum (średnia wieku 17 lat) Dyrek ścigał chłopaków za
długie włosy, a dziewczyny za farbowanie.
A tu proszę w podstawówce mojej córy:
- wśród drugoklasistów (7-8 lat) panuje moda na irokeza. większość głowy
wygolona a na środku czub niczym kakadu

niektóre ciemnowłose osobniki ów
czub mają utleniony - w kolorze blond
- trzecio- i czwartoklasiści (9-10 lat): przeważa łepetyna krótko zgolona na
całej powierzchni, a na tym różne esy-floresy, zygzaki wygolone...
- a dziewczynki skromnie - tylko kilka sztuk, na oko 9latek z różowymi albo
niebieskimi pasemkami. Jedna sztuka ciemnowłosa z tlenionymi pasmami.
A mieszkam na zwykłej wsi niemieckiej, rodzice tych dzieci to nie jakieś tam
dziwaki
A ciekawa jestem, jakby grono pedagogiczne w nauczaniu początkowym w polskiej
podstawówce na takie fryzury zareagowało hihihi