dagmarpatrasova 21.04.10, 09:12 z jedzeniem w pracy, nie mogę juz patrzeć na pitne jogurty i inne kefiry. Dziewczyny, jak sobie radzicie, co jecie w pracy? Link Zgłoś Obserwuj wątek
dorcia1234 Re: największy problem mam 21.04.10, 09:20 kanapkę z chlebka Klary z jakimś mięsiwem najczęściej zajadam. Albo pstrąga w galarecie albo serek wiejski Link Zgłoś
77asiula Re: największy problem mam 21.04.10, 09:23 mam to samo dag! najgorzej jest a PP, ratuje sie paluszkami krabowymi - w zyciu ich tyle nie zjadlam co teraz podczas diety! Link Zgłoś
joanna669 Re: największy problem mam 21.04.10, 09:32 Różnego rodzaju sałatki np. z tuńczyka, paluszków krabowych, makreli, łosossia, czy nawet filetu z indyka czy kurczaka, sernik, muffinki, kanapki z chlebkiem Klary lub z placuszkami, placuszki na różny sposób, czy nawet naleśniki z serem...niekoniecznie sam nabiał. Chociaż ja też mam załamki i czasem brak pomysłów na wszystko. Wtedy szparam w necie, szukam przepisów... Link Zgłoś
anja_maciejka Re: największy problem mam 21.04.10, 09:36 Chleb otrębowy(Klary albo mój) i mięsko,np pieczeń rzymską. Albo sałatke z tuńczyka z jajkiem i jakimś dozwolonym zielskiem-szczypiorek lub suszone zioła, szynkę w kosteczkę z patelni teflonowej z cebulką-potem na zimno w pracy, serki wiejskie na słodko-z cynamonem i słodzikiem, albo, tak jak wczoraj z kawa rozpuszczalna do tego- to wszystko z dni P. A w P+W szaleństwo-pomidory,ogórki,sałata-do zestawu z dni P. Najlepiej upiecz sobie chleb-będzie Ci najłatwiej. Link Zgłoś
dagmarpatrasova Re: największy problem mam 21.04.10, 10:21 właśnie muszę Wam powiedzieć, że chleb to dla mnie zguba, wiem, że ten od KLary to jest zupełnie insza inszość, ale nie chcę, chleb to będzie ostateczność. Ryba w galarecie to jest to! A co to za paluszki krabowe? na zimno się je zajada? trzeba jakoś podpiec wczesniej czy podgotować? Link Zgłoś
silie Re: największy problem mam 21.04.10, 10:30 Ja mam co do chleba takie samo zdanie - głównie przez to, że jak się go upiecze to jest cała blaszka, a nawet jak mroziłam, to wcześniej pokroiłam na kromki, więc dostępność chleba dla mnie jest zbyt łatwa. Dlatego wolę robić placki - z przepisowej porcji wychodzą mi 4 placuszki - smażę codziennie rano dwa do pracy, a resztę ciasta trzymam w lodówce do następnego dnia. Jak psycha mi się burzy, że jem PLACKI, to sobie przypominam, co do nich włożyłam: dozwolone otręby, jajko, jogurt, szczypior, czosnek, czasem startą dymkę. Czyli wszystkie rzeczy dozwolone w diecie.A otręby wręcz obowiązkowe. ALE: w związku z tym, nie dosypuję już otrębów do słodkiego jogurtu, jak robiłam to zanim zaczęłam piec placki, żeby dzienna ilość nie wykroczyła poza przepisowe 3 łyżki. A robiąc na 2 dni 4 placki z 4 łyżek otrębów, jem ich dziennie mniej, bo 2 łyżki. Osobiście gorąco polecam te placki. Powodują, że dieta nie jest już żadną dietą tylko sposobem na normalne jedzenie. s. Link Zgłoś
silie Re: największy problem mam 21.04.10, 10:25 Ale przecież nie ma z tym żadnego problemu... Jeśli pieczesz chlebek Klary albo placki otrębowe, to jesz je z serkiem, albo z wędliną, albo z makrelą, albo z łososiem, albo z jajkiem, albo z sałatką jakąś. Wymieniam dania z dni P, bo warzywa mi jakoś nie wchodzą. Przykładowe memu dzisiaj: I śniadanie: placek otrębuszek z serkiem light Piątnicy deserek koło południa: jogurt Zott ze słodzikiem i zapachem do ciasta II śniadanie: kolejny placuszek z makrelą i jajko na twardo ze szczypiorem i kapką jogurtu/ ew. z wędliną z indyka. Obiad: pewnie ugrilluję sobie pierś albo upiekę udko. Nie widzę żadnej nudy i konieczności wypijania tylko jogurtów i kefirów.Polecam trochę popracować nad menu ( a nie jest to trudna praca) bo inaczej porzucisz dietę szybciej niż myślisz. Powodzenia:) s. Link Zgłoś
bubster Re: największy problem mam 21.04.10, 10:26 Przynoszę usmażone bez tłuszczu mięso w plastikowym pojemniku. Jest już zwykle podzielone na małe kawałki. mam ze sobą widelec :-) Link Zgłoś
dagmarpatrasova Re: największy problem mam 21.04.10, 10:38 ok, czyli pojemnik plastikowy + widelec, muszę zainwestować;/ a te placki to normalne placki z przepisu na górze? Link Zgłoś
silie Re: największy problem mam 21.04.10, 11:14 Placki z przepisu, ale jest tak krótki, że tu go powtórzę: 2łyżki otrąb owsianych 2łyżki otrąb pszennych 2łyżki jogurtu nat. / ew. dawałam też serek light Piątnica jajko do smaku u mnie: sól, pieprz, wyciśnięty czosnek, starta cebulka, szczypior. Można zrobić też na słodko z dodatkiem cynamonu czy kakaa + słodzik. Smażyć na suchej patelni teflonowej placuszki wielkości ziemniaczanych. Tę porcję mam na dwa dni - 2 placki dziennie. s. Link Zgłoś
silie Re: największy problem mam 21.04.10, 11:19 Oczywiście mięsko na zimno też wchodzi w grę, np. obiadowe pulpety z mielonego indyka są doskonałe na zimno również. Ponadto na słodko możesz zrobić sobie sernik na zimo: serek homo + duży jogurt + trochę soku z cytryny, cynamonu, zapachu do ciasta + 3 płaskie łyżki żelatyny + słodzik. Połowę wlewam białą a do drugiej połowy dodaję łyżkę kakaa i mam dwukolorowy sernik na zimno. Coś pysznego:)) Bardzo polecam jako deser, coś słodkiego na przegryzkę albo po prostu ciasto do kawy. I gdzie ta dieta:)) s. Link Zgłoś
margo_kozak Re: największy problem mam 21.04.10, 11:50 cesto serek wiejski makrela, ale w domu obieram i do pudełeczka zeby w pracy sie nie babrac. sporo w pojemnikach przynosze jedzenia. dzisiaj np. mam 2 udka upieczone. polozylam na talerzu i zjadlam jak czlowiek. mam u siebie w pokoju taka kanciape gdzie moge sie schowac i nikt nie widzi jak jem udko trzymajac w reku. Link Zgłoś
kaisa margo - off topic:) 21.04.10, 12:16 hej kochana! Widze, ze Ty tez zawitalas na dunkanie:) Jak Ci idzie? k. Link Zgłoś
margo_kozak Re: margo - off topic:) 21.04.10, 12:23 no powiedzmy ze tak:) ale dopiero 6 dzien Link Zgłoś
samantha.jones Re: największy problem mam 21.04.10, 12:02 Jem 'normalne' drugie sniadanie w pracy. Najczęściej w II fazie nosiłam wędlinę w plasterkach, wędlinę zawijana w ruloniki z serkiem w srodku, ogórka kiszonego/korniszony, serek wiejski z rzodkiewką i szczypiorkiem, chudy twaróg w kostce do zjedzenia widelcem, pomidorki koktajlowe (sa małe i poręczne - można na raz wziąć do buzi), surimi, łososia wędzonego w plastrach, pastę serowo- łososiową, pastę serowo-jajeczną, pastę serowo-rybną, makrelę, serniczek, ... Do tego kawa, herbata, kawa zbożowa, cola light, woda. Jak widzisz jest tego całkiem sporo. Jakbym miała codziennie jeść tylko jogurt i kefir to chyba bym zwariowała ;) Link Zgłoś
kaisa Re: największy problem mam 21.04.10, 12:15 Wlasnie, ta dieta jest wogole nietrudna. W pracy oprocz roznych salatek itp polecam szybka owsianke: pol szklanki mleka 0% + 3 lyzki otrebow owsianych + troszke slodziku i cynamonu wrzucam do kubka i wstawiam do mikrofali na minutek. Boskie i zapycha brzuch do obiadu:) caluje k. -- Link Zgłoś
dagmarpatrasova Re: największy problem mam 21.04.10, 12:36 no, dzięki, szczególnie za przepis, zaraz po pracy lecę kupic otreby. Link Zgłoś
dolmadakia Re: największy problem mam 21.04.10, 15:49 Ja piekę sernik /nazywa się :jak prawdziwy/ i mam co zabrać do pracy- jest niekłopotliwy do pakowania i jedzenia,mozna zjeść w biegu.Ale ja do pracy chodzę tylko 2x w tyg,więc nie ma większego problemu.Jakby codzień to by mi się szybko znudził.Dlatego pieke go raz na tydzień. Link Zgłoś
aga_piet Re: największy problem mam 21.04.10, 17:06 Ja również polecam plastikowe pojemniki i zabieranie z domu wcześniej przyrządzonych dań. U mnie najczęściej są to placki otrębowe, twaróg 0% z jogurtem, szczypiorkiem, kminkiem (można go zrobić dużo i jeść na raty), ryba w galarecie, jak dziewczyny wspomniały - można wziąć upieczone/usmażone wcześniej mięso w formie sałatki z korniszonem. Najlepiej zrobić więcej obiadu i wziąć resztę do pracy na drugi dzień. Link Zgłoś