Dodaj do ulubionych

dywersanci

20.06.10, 18:04
Wyżalę się Wam, bo nigdzie indziej nie zrozumieją. Na Dukanie jestem
totalnie i ortodoksyjnie :) Wiedzą o tym wszyscy wokół, bo w domu
zrobiłam czystkę jedzeniową i zostawiłam tylko to co wolno lub ma
megadługi okres przedatności do spożycia, w pracy służbowa lodówka
pełna moich jogurtów, twarożków, sałatek i innych dobroci, a
koleżanki z jadem w głosie mówią: no ty to cały czas jesz, co to za
dieta???!!! I jeszcze na dodatek mam czelność chudnąć w sposób mocno
wylaszczający ;)

Nie ruszają mnie pracowe imieniny z górami ciast, śliwki w
czekoladzie przynoszone przez kolegów chowam w szufladzie i karmię
nimi zaprzyjaźnionego anorektyka - łasucha, ale to co wyprawia Moja
Mama to ręce mi opadają. Za każdym razem kiedy wracam z delegacji
moja lodówka magicznie wypełnia się prince polo i czekoladą, na
stole stoją galaretki w czekoladzie, a ostatnio na kuchennym blacie
byly winogrona. Mamunia o diecie wie, zasady zna, a jednak...
princepolo nie tknęłam (dzielna jestem ;)) czekolady takoż,
galaretki schowałam do lodówki ale winogron o mało co nie zjadłam :(
Kiedy wczoraj Kochana Rodzicielka nawiedziła mnie ze świeżymi
bułeczkami, to mi się jakoś nieswojo zrobiło. I jeszcze mi te
bułeczki na oczach pachniały, bo Mamunia drugie śniadanie u mnie
jadła :)

Jak Wy sobie radzicie z dywersantami?
Obserwuj wątek
    • imasumak Re: dywersanci 20.06.10, 18:23
      No niestety ja mam gorzej, bo jestem jedyna w rodzinie na diecie. W związku z
      tym słodycze, owoce i inne zakazane smakołyki są u mnie cały czas. Mało tego -
      same je kupuje dla dzieci i męża ;).

      W Twojej sytuacji po prostu w krótkich, żołnierskich słowach zabroniłabym mamie
      wypełniania lodówki. Jeśli tak koniecznie chce Cię zaopatrywać, niech raczej się
      zatroszczy o świeże ryb i mięso ;)


    • madzioreck Re: dywersanci 20.06.10, 19:17
      Powiedziałabym mamie, najpierw łagodnie i spokojnie, że w ten sposób mi nie
      pomaga wytrwać na diecie i że szkoda jej pracy, bo i tak nie mogę tego zjeść.
      Później awantura ;)

      Radzę sobie tak, że nie wdaję się w dyskusje i nie jem tego, czego mi jeść
      chwilowo nie wolno. A w dyskusje się nie wdaje, bo po co dyskutować z kimś, kto
      nie jest w stanie uszanować mojej diety i ciągle gada: no przecież od jednego
      ciastka nie utyjesz itp.
      No, ale mnie łatwo, bo właściwie do niczego mnie specjalnie nie ciągnie i góry
      zakazanego żarcia mnie nie ruszają, gdyby tak nie było, to nie wiem...
    • pszczolaasia Re: dywersanci 20.06.10, 19:24
      wchodze na wage pokazuje im wynik. mina ich - bezcenna za cala reszte zaplacisz
      karta mastercard. dla mnie to proste:) choc mam na swoim koncie troche
      grzeszkow. m.in golabki z ryzem od tesciuchy, jedna truskawke- nie bylo warto bo
      smakwoala woda, oraz 2 czeresnie- byly warte kazdych pieniedzy i wyrzeczen. poza
      tym dosc ortodoksyjna jestesm.
    • moriska84 Re: dywersanci 21.06.10, 07:53
      na nich nie ma rady , trzeba sie uodpornic i tyle. Moja tesciowa na
      poczatku przez cale 2 dni dukala po czym stwierdzila ze to nie dla
      niej. Jednakze ,ze lekarz nakazal schudnac 20kg poszla do dietetyka
      i tak sobie dietuje od miesiac i chudnie.
      Nie pracuje wiec gotuje caly czas i to nie dietetycznie tylko tlusto
      i slodko dla calej rodziny i kiedy przyjezdzam mowi zjedz to takie
      dobre i macha mi przed nosem roznorakimi przysmakami , wiec ostatnio
      juz nie wytrzymalam ( a Kocha tesciowa ) i powiedzialam: Jak taka
      madra jestes to sama zjedz :) Nio musialam !!!!
    • mama-ola Re: dywersanci 21.06.10, 08:44
      Oj, znam ja też typ dywersanta! Najważniejsze, że Cię to nie rusza i
      nie jesteś nieszczęśliwa, że nie możesz zjeść. Bądź dumna z siebie,
      to Ci da więcej siły na prowadzenie tej diety. Jedzenie oddawaj
      innym - ja tak robię. Sąsiadka przyniosła mi ciasto ("z czego ty się
      odchudzasz, spróbuj jakie dobre, sama piekłam"), a ja je wzięłam,
      owszem, a po jej wyjściu spakowałam wszystkie kawałki i wywiozłam
      następnego dnia do mojej mamy. Może też spakuj wszystkie słodkości i
      np. rozdaj w pracy, koledzy się ucieszą :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka