Gość: Miśka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
03.09.10, 13:28
Pani Emilio i nie tylko.....
Bardzo proszę o odpowiedź na moje pytania. Zaczęłyśmy się odchudzać, ja i moja koleżanka. Ograniczyłyśmy obfitość posiłków i jako aktywność wybrałyśmy zgodnie jazdę na rowerze. Na początku nasze wycieczki były przyjemnością, dwa razy w tygodniu jeździłyśmy po 2 godziny. Jednak jak zaczęłyśmy szperać tu na forum i czytać Pani wypowiedzi i polecane przez Panią artykuły, moja koleżanka wpadła w jakąś manię, a nasze jazdy miały być przyjemne i pożyteczne. Obecnie jednak zaczyna to być narzuconym obowiązkiem, co mnie męczy. Zależy mi na jej towarzystwie, bo tam gdzie jeździmy, boję się jechać w pojedynkę. Innego wyboru raczej nie mam.
Koleżanka twierdzi, że im częściej jeździmy tym lepiej, nawet codziennie, że im dłużej tym lepiej. Nie chce się zatrzymywać na krótkie postoje np: zrobić zdjęcie ciekawego miejsca, czy
pokosztować jeżyn bo.....skoro po 20-30 minutach wysiłku zaczynamy spalać zapasy, to ona po takim postoju nie będzie zaczynać od nowa.
Proszę odpowiedzieć czy faktycznie po krótkim 7-10 minutowym postoju trzeba znowu jechać 20 min. aby zacząć spalać? Czy nie wystarczy jeździć 2-3 razy w tygodniu po godzinie, półtorej?
Faktem jest, że od początku lata obie schudłyśmy i to znacznie, bo 7- 10 kilogramów, ale mamy jeszcze trochę do zgubienia i szkoda byłoby przerwać nasze starania.
I tak przy okazji, bez względu na to kto ma rację......jak osiągniemy nasz cel!?.......ile wtedy razy w tygodniu jeździć? jak długo? aby utrzymać efekty.