Dodaj do ulubionych

skutki nietrzymania diety

08.03.11, 09:25
dzień dobry, mój mąż, duży mąż, postanowił, nie pierwszy raz, się odchudzać, tym razem wg diety Dukana,
zaczął 28 lutego, czyli od ubiegłego poniedziałku, je prawie wg zasad, no własnie prawie, bo do mięsa, ryby, jajek pochłania prawie cały słoik ogórków konserwowych, podjada a to czekoladkę, a to orzeszek (ale nie jeden tylko garść, kilka czekoladek), w tłusty czwartek zjadł ... 4 pączki, a w piątek poprawił dwoma, (później mi sie przyznał) i narzeka, że nie chudnie tak, jakby chciał,
przedłużył więc fazę uderzeniową o następny tydzień,
wczoraj narzekał, że się źle czuje, rzeczywiście kiepsko wyglądał
czy to ma sens?
od dawna nie je ziemniaków, chleba,
Obserwuj wątek
    • nomya Re: skutki nietrzymania diety 08.03.11, 09:35
      Nie ma sensu jakakolwiek dieta przy takim podejściu :( Niestety. Mąż jest dorosły, musi zdecydować czy faktycznie chce schudnąć czy woli jaja sobie robić, bo suma sumarum oszukuje sam siebie.
    • skinny_florida_bebe Re: skutki nietrzymania diety 08.03.11, 09:37
      Moim zdaniem to twoj mąż nie jest na żadnej diecie, a już na pewno na Dukanie. To, że sobie zrobił takie założenie to jeszcze nic, bo codzienne podjadanie w stylu słoika ogórków- gdzie my możemy ich używać tylko jako przyprawy! (jeśli chodzi o I fazę), czekoladek, orzechów i pączków! O zgrozo! to na pewno nie jest żadna faza uderzeniowa. Bo jedząc to co twoj mąż je to wyglada na to, że po prostu postanowił jeść moze troche wiecej bialka- podejrzewam, ale o tym nic nie piszesz, a tluszczy i weglowodanow nie ogranicza. Wiec gdzie tutaj sens??!!
      Niech twoj maz przemysli cala sprawe. Widocznie jeszcze nie jest gotowy na diete, a na pewno nie na Dukana- bo to sie wiaze ze zmienieniem nawykow zywieniowych praktycznie do konca zycia! a zeby zaczac jakiekolwiek dietowanie to trzeba sie najpierw porzadnie to tego przygotowac....
    • feel_good_inc Diety ketogeniczne, takie jak Dukana 08.03.11, 09:50
      ...to diety typu wszystko albo nic. Jak się mężulek nażre czekolady, orzechów czy pączków, to nie dość, że nie będzie miał ketozy, to jeszcze zwiększone spożycie mięsa wpłynie na zwiększenie masy ciała. Jeżeli mąż chce się oszukiwać, to droga wolna.
      • nie_wiem_nie Re: Diety ketogeniczne, takie jak Dukana 08.03.11, 10:06
        dziękuję bardzo
        czyli lepsze by było ograniczenie jedzenia,
        a jego "faza uderzeniowa" spowoduje tylko zwiekszenie masy ciała, a nie zmniejszenie
        a te nieszczęsne ogórki są bardzo szkodliwe?
        musiałbym wszystkie słodycze w domu pochować
        ja widzę, że on chciałby, bardzo chciałby schudnąć i cieszy się, że mu brzuch spadł , boczki się zapadły (rzeczywiście ma mniejszy), ale jego silna wola nie jest taka silna, aby sobie wszystkiego odmówić,
        i to chyba nie jest kwestia dorośnięcia, czy bycia gotowym, ten typ tak ma
        dzisiaj wynoszę wszystkie słodycze
        • ulala Re: Diety ketogeniczne, takie jak Dukana 08.03.11, 10:17
          kochana... załóż mu embargo na uciechy cielesne ;) to może ułatwi motywację ;)
          a może słodkości Dukanowe jakieś pomogą bardziej, bądź dieta South Beach która o ile pamiętam wygląda jak Dukanowa faza PW i też się chudnie.
        • nomya Re: Diety ketogeniczne, takie jak Dukana 08.03.11, 10:18
          > i to chyba nie jest kwestia dorośnięcia, czy bycia gotowym, ten typ tak ma
          > dzisiaj wynoszę wszystkie słodycze

          To jak najbardziej jest kwestia gotowości do diety czyli nastawienia psychicznego. Przy tej gotowości nic nie jest w stanie skusić osoby na diecie do rzucania się na zakazane jedzenie.
          Chowanie słodyczy nic nie da, bo pan mąż poza domem kupi sobie co tam będzie chciał i pożre po kryjomu, poza tym, pilnowanie dorosłego człowieka naprawdę mija się z celem. Ja bym mu postawiła ultimatum- albo decyduje się na dietę dając z siebie wszystko albo nie zawracam sobie głowy z przygotowywaniem mu posiłków pod dietę. Po co się wysilać jeśli on sam nie ma ochoty na ten wysiłek. Bezsens, szkoda organizmu.
        • wielkiczlowiek Re: Diety ketogeniczne, takie jak Dukana 08.03.11, 10:34
          tylko czy to cos da? chowanie (wynoszenie) slodyczy w domu, to troche slaby sposob moim skromnym zdaniem. jak maz bedzie chcial, to przypierwszej okazji gdy bedzie poza domem, wejdzie do pierwszego lepszego sklepu lub fastfooda i nawtrynia sie po uszy :) (chyba, ze go przywiazujesz do kaloryfera, a na zewnatrz wychodzicie tylko razem... :) )
          maz musi sam podjac decyzje: tak, wchodze w to, ale ze wszystkimi konsekwencjami, czyli jak mowia, ze dzisiaj wolno samo bialko + warzywa, to oznacza to dokladnie tyle: bialko+warzywa. do bialek i warzyw nie zaliczmy paczkow, orzeszkow (obojetnie czy 1 sztuki czy 1/2 kilograma). i nie ma wyjatkow!!!!
          jesli Twoj maz tak podejdzie do sprawy, to bedzie dobrze! niech mysli o tym, ze przeciez nie bedzie cale zycie na I lub II fazie - to tylko kilka tygodni (max 2-3 miesiace). III faza to juz luzik - uczty, ser+owoce (ograniczona ilosc, ale zawsze...)! niech sie bierze za robote i POWODZENIA!!!!!
    • i_carrie Re: skutki nietrzymania diety 08.03.11, 11:01
      żeby trzymać się zasad diety, wytrwać na niej i trwale schudnąć, trzeba tego naprawdę chcieć. Coś się musi przestawić w głowie, w sposobie myślenia.
      Tak było w moim przypadku - już dawno powinnam wziąć się za siebie, ale czułam, że nie dam rady i nawet nie próbowałam, chociaż oczywiście chciałam schudnąć, ale jedzenie, głównie słodyczy, było silniejsze ode mnie i nie chciałam z tego rezygnować. Aż nadszedł ten moment, poczułam, że to już i że jestem gotowa na dietę. I okazało się, że Dukan właściwie nie jest dla mnie żadnym wielkim wyrzeczeniem, bo to JA podjęłam tę decyzję, świadomie i z własnej woli, chociaż już dużo wcześniej mąż dawał mi do zrozumienia, że powinnam schudnąć.
      Tak więc to twój mąż musi do tej decyzji dojrzeć, nie naciskaj go, widocznie jeszcze nie jest gotowy. Dieta w takiej formie sensu nie ma. Może zamiast diety, skoro nie potrafi jej przestrzegać, więcej ruchu, ćwiczeń? Jeśli zdecyduje o kontynuacji Dukana, to zamiast czekolady niech podjada dukanowe słodkości, są pyszne i dozwolone właściwie w nieograniczonej ilości!


      [url=http://straznik.dieta.pl/][img]https://straznik.dieta.pl/zobacz/straznik/?pokaz=84994d747e10be907.png[/img][/url]
      Na Dukanie od 6.01
      • yassa Re: skutki nietrzymania diety 08.03.11, 12:52
        "Tak było w moim przypadku - już dawno powinnam wziąć się za siebie, ale czułam, że nie dam rady i nawet nie próbowałam, chociaż oczywiście chciałam schudnąć, ale jedzenie, głównie słodyczy, było silniejsze ode mnie i nie chciałam z tego rezygnować. Aż nadszedł ten moment, poczułam, że to już i że jestem gotowa na dietę. I okazało się, że Dukan właściwie nie jest dla mnie żadnym wielkim wyrzeczeniem, bo to JA podjęłam tę decyzję, świadomie i z własnej woli"
        No jakbym ja to napisała:-) Wszystko sie zgadza, a przede wszystkim namiętność do słodyczy:-)
    • sweet_pink Re: skutki nietrzymania diety 08.03.11, 11:26
      Według mojej orientacji dieta Dukana jest skuteczna głównie na zmiany w metabolizmie związane z ograniczeniem węglowodanów do absolutnego minimum. To przestawienie metabolizmu z magazynowania na spalenia...brak cukrów uniemożliwia intensywne magazynowanie białek.
      Jeśli do tak wysokobiałkowej diety dodamy węglowodany to otrzymujemy dietę sprzyjającą budowaniu masy. Jeśli intensywnie się ćwiczy buduje się masa mięśniowa, jeśli nie to rośnie sadło.
      Na takiej diecie jaką praktykuje mąż to się można za przeproszeniem upaść jak wieprz, bo jeden pączek tuczy bardziej niż podczas normalnego jedzenie.

      Kiepskie samopoczucie w pierwszym okresie diety jest normalne, bo organizm musi przywyknąć do radzenia sobie bez cukrów. Natomiast 2 tygodnie uderzeniówki to słaby pomysł, bo zwyczajnie przez tyle czasu bez warzyw brak witamin i jelitom pracuje się baaardzo ciężko...już nie mówiąc że ciężko to znieść smakowo.
    • madzioreck Re: skutki nietrzymania diety 08.03.11, 12:20
      Myślę, że najlepszym w tej chwili wyjściem byłoby wstrzymać się z dietą do czasu, gdy mąż faktycznie będzie gotowy podjąć wyzwanie. Inaczej dupa blada z tego będzie:(
      Jesli się za coś bierzemy bez wewnętrznego przekonania, że chcemy, tylko dlatego, że się powinno (ja z rzucaniem fajek, kiedy tak naprawdę się tego nie chce), to można sobie zrobić więcej złego, niż dobrego. Po co sobie fundować falstarty...
      • aksa00 Re: skutki nietrzymania diety 09.03.11, 21:30
        moj mąż chyba ze 3 razy był na diecie Dukana. i było bardzo łądnie. chudł i to całkiem sprawnie i dużo. ale co z tego jak po konczeniu diety wracał do jedzenia. bardzo szybko wracały tez kolejne kg.
        bylam wsciekla na niego, że tak traktuje te w sumie ciężko zgubione kg. nie dość , że tyje to i lekceważy ten cały okres odchudzania.
        mi kg duzo wolniej spadają i ja to bardziej doceniam. bez sensu jest chudnąć, po to aby znowu zaraz przytyć. szkoda zdrowia, pieniędzy na tą dietę i sił.
        ja np. dziś tez nie dałam rady. dostałam bolący okres i psychicznie czułam sie fatalnie z dwójką wrzeszczących dzieci. zjadłam co nieco słodyczy. ale nie mam wyrzutów sumienia, bo i tak wolno mi idzie, więc chyba tak sobie niestety założę, że 1 dzien w miesiącu trochę odpuszczę.
        i tak ostatecznie kazdy sie sam musi rozliczac.
        • mama_twinsow Re: skutki nietrzymania diety 10.03.11, 06:31
          Moj dojrzewa do diety i wciaz mowi ze ogranicza jedzenie narazie. Moze i ogranicza przeze mnie przygotowywane posilki dukanowe...za to dojada po restauracjach, hehe :) Probowalam z nim juz wielu motywatorow zeby schudl lacznie z argumentem o lepszym seksie jak nie bedzie mial brzucha, straszylam zawalem, napuszczalam kolegow lekarzy zeby mnie poparli. I nic. Wielka d... Chwile sie poodchudza i dalej wraca do szybkiego jedzenia duzych kesow jak jest glodny, kocha poza tym maselko, smietanke i slodycze. Pewnie juz dawno bym sie rozwiodla gdybym patrzyla na jego "kaloryfer na brzuchu", na szczescie nie samym odchudzaniem zyje czlowiek - jak to powtarza moj M :) Martwi mnie jego stan zdrowia.
          • nie_wiem_nie Re: skutki nietrzymania diety 10.03.11, 08:13
            jest tak, mąż dalej na diecie, dzisiaj zaczyna II fazę, czyli warzywka i białko, znacznie ograniczył ogórki, nie podjada już słodyczy (na mieście nie jada, a w domu pochowane, jak nie ma na wierzchu, nie je), powoli chudnie, źle się czuje, ciężko mu wcisnąć jedzenie, zwłaszcza jajka na twardo i pierś kurczaka, wczoraj miał wątróbkę drobiową duszoną z cebulą i musztardą,
            lubi ryby, pieczone, z grilla, wędzone
            pojawił się natomiast drugi problem, jest żółty, chyba wątroba źle pracuje, czy można podac mu tabletki wspomagające wątrobę?
            • wielkiczlowiek Re: skutki nietrzymania diety 10.03.11, 09:04
              chyba go trzeba wyslac do lekarza - niech zobaczy, bo moze sie okazac, ze ta dieta jednak niejest dla Twojego meza najlepsza...
            • wanilia_26 Re: skutki nietrzymania diety 10.03.11, 09:33
              Zdecydowanie do lekarza i to jak najszybciej.
          • mamalideczki mama_twinsow :-) 10.03.11, 09:57
            Czy my przypadkiem nie mamy tego samego męża :-> ? :-D
            • ciri1971 Re: mama_twinsow :-) 10.03.11, 11:08
              Wydaje mi się, że jest to również mój mąż:). Parę dni temu okazało się, że dobił do 105 kg (na szczęście jest wysoki- 193 cm, ale i tak za duzo), brzuch ma coraz większy...Ale nie potrafi sobie niczego odmówić. Co z takim zrobić?
              • mamalideczki Re: mama_twinsow :-) 10.03.11, 11:58
                Mój ma 115kg/183cm więc już jest bardzo źle, ale nie mam na niego siły. NIC do niego nie przemawia - zdrowie, seks, walory estetyczne:p Powiedziałam mu nawet że do szpitala do niego nie pojadę jak tam trafi :( Tutaj chyba psycholog albo psychiatra mógłby pomóc, bo ma z tym problem, ale on go nie widzi, więc błędne koło się zamyka :(
                • wielkiczlowiek Re: mama_twinsow :-) 10.03.11, 13:19
                  mialem 110,5/179, czyli tez niezle... podzialal na mnie wlasna wyobraznia i chec zmiany. moja zona nigdy mnie niczym nie straszyla, ale wprost przeciwnie - motywowala (mam super zone - powaga!)! zwracala mi delikatnie uwage, ze moze juz czas cos z tym zrobic... wiedziala, ze musze do tego dojrzec i musi to byc moja decyzja. o tym zreszta wiele osob juz tutaj pisalo - jesli "odchudzany" :) sam nie dojrzeje do podjecia decyzji, ze chce zaczac cos z soba robic, to nie ma sensu go zmuszac i straszyc. to na nic....
                  • mamalideczki Re: mama_twinsow :-) 10.03.11, 13:47
                    Myślisz, że zaczynałam od straszenia? Ależ skąd, delikatna motywacja tez nic nie dawała. Jeśli w domu nie ma czegoś co lubi to sobie kupi lub pójdzie do mamy - ona mu niczego nie odmówi. I myślę że tu tkwi sedno problemu. Dla niej mężczyzna musi być najedzony i trzeba mu dogadzać kulinarnie, jakiś kult jedzenia wprowadziła w domu i dla mojego męża jedzenie jest bardzo ważne :( Dlatego uważam, że jest problem.
                    • mama_twinsow Re: mama_twinsow :-) 10.03.11, 14:15
                      Tia....kult jedzenia :) Skad ja to znam?? :)
                      Co dzis zjemy na kolacje? Co jutro na sniadanie? a ciasteczko takie widzialem, a kupie Ci, a 3 dania na obiad zrobimy, drugie dania :) boshheee...masakra. I wieczne spotkania przy stole, z rodzina, ze znajomymi... Zaczelismy sie klocic, bo nijak nie wsieral mnie w odchudzaniu, wrecz kupowal mi slodycze i...sam zabieral sie za gotowanie.
                      Najbardziej smieszy mnie jak staje przed lustrem wciaga brzuch ktorego nie da sie wciagnac juz i mowi ze wcale zle nie wyglada :) niby sie czepiam. Wazy 106 kg, mierzy 178 cm.
                      Wielkiczlowieku, jak zmotywowac mezczyzne do odchudzania ? :)
                      • mamalideczki Re: mama_twinsow :-) 10.03.11, 14:35
                        Mój mąż jeszcze sam nie zaczął gotować, więc to nie ten sam, ale reszta - wypisz, wymaluj... U Wielkiegoczłowieka zadziałała łagodna motywacja, z moim niestety nic nie działa. Obawiam się, że nawet jakieś poważne choróbsko niewiele zmieni, bo mąż po operacji wyrostka też średnio dietę trzymał :/ Jestem bezsilna, nie mam wsparcia w jego rodzinie. Pewnie obudza się dopiero jak coś się stanie :(
                        • mama_twinsow Re: mama_twinsow :-) 10.03.11, 14:45
                          Moj mial wycinany woreczek zolciowy, wiec wskazana ma diete niskotluszczowa, lekka :) Wskazana no. A wcina tlusto. Potem sie leczy ryzem wysokokalorycznym jak mu dosc dolega :) ech.
                          • mamalideczki Re: mama_twinsow :-) 10.03.11, 14:56
                            Myślę, że jak sami nie będą chcieli to nic nie wskóramy :( To są ciężkie przypadki. Mojemu jak coś dolega, to ranigast wcina. Po co zapobiegać, skoro można leczyć... Ech...
                      • wielkiczlowiek Re: mama_twinsow :-) 10.03.11, 15:07
                        ja jestem strasznym typem jesli chodzi o sluchanie kogos - nawet jesli jest to moja wlasna zona i chce dla mnie jak najlepiej... w moim konkretnym przypadku wystarczyly delikatne przypomnienia ze strony mojej zony (dosyc czeste - jak dla mnie, nawet czasami troche upierdliwe), ze mam ze soba cos zrobic :) a przy tym ona doskonale rozumiala, ze ja musze sam do tego dojrzec - zreszta, przede wszystkim ja to zrozumialem! z drugiej strony jednak, moja zona mogla miec pewnosc, ze jesli obiecalem jej, ze kiedys dojrzeje i sie wezme, to tak bedzie. i nie bedzie na to musiala czekac 100 lat :) no i sie wzialem.... :) teraz (zostalo mi okolo 6 kg do zrzucenia z zaplanowanych 25) latwo sie o tym mowi, ale to wcale nie jest proste - czasami to duzo kosztuje. ale warto! warto tez szukac metody na swoja druga polowe, zeby w koncu jakos do niej dotrzec - jestem pewien, ze na kazdego (nawet najbardziej oporny przypadek) dziala motywacja. problem w tym, ze trzeba odszukac ten wlasciwy sposob dla kazdej, pojedynczej osoby... wszystkie klucze otwieraja drzwi - ale tylko jeden klucz otwiera ten konkretny zamek w konkretnych drzwiach...
                        moze warto tez chlopu ugotowac cos z menu Dukana i tym sposobem udowodnic, ze ta dieta jest ludzka! ze na tej diecie mozna jesc i to calkiem dobrze i smacznie! i ze to nie koniec swiata, tylko 2-3 miesiace zaciskania pasa, a pozniej jest juz latwiej - na mnie to dzialalo bardzo pozytywnie...
                        • mamalideczki Re: mama_twinsow :-) 10.03.11, 15:41
                          Ja mam trochę utrudnione zadanie, bo nie mam piekarnika, prodiż mi się przepalił niedawno ;( więc niewiele mam możliwości. I tak zupy gotuje po dukanowemu, wiec tu już nie ma wyjścia, natomiast bez ziemniaków ani rusz, bez chleba ani rusz, bez masła czy margaryny ani rusz... więc to i tak na nic. Mięsa nie ugotuję tak, żeby wyglądało na usmażone/upieczone a gotowane je tylko w zupie. Codziennie zupa tez nie może być, bo mu się szybko nudzi... Inne warzywa i owszem - ale do ziemniaków, chleba, lub polane tłuszczem z bułką tartą... I co Ty na to?
                          • e.m.i1 Re: mama_twinsow :-) 10.03.11, 15:59
                            A masz mikrofalówkę? A grill elektryczny, albo cokolwiek oprocz patelni? :)
                            Ja też nie mam piekarnika ani prodiża, w dodatku szczytem moich umiejętności kulinarnych jest pokrojenie kurczaka w kostkę i usmażenie go ;)
                            Mi patelnia oraz mikrofalówka z opcją grilla w zupełności wystarczają. No i w mikrofali robi się przepyszne bułeczki z otrębami, które zastępują pieczywo.
                            • mamalideczki Re: mama_twinsow :-) 10.03.11, 16:11
                              Nie mam ani mikrofalówki ani grilla... Teraz już tylko garnki i patelnia mi zostały:) Na razie nie możemy sobie pozwolić na kupno czegoś nowego.
                              • wielkiczlowiek Re: mama_twinsow :-) 11.03.11, 08:26
                                mamalideczki napisała:

                                > Nie mam ani mikrofalówki ani grilla... Teraz już tylko garnki i patelnia mi zos
                                > tały:)

                                patelnia i garnki? w zupelnosci wystarczy! cuda na kiju mozna zrobic majac do dyspozycji patelnie i garnki!!! ja nic innego nie uzywam - ewentualnie grill gazowy (jestem maniakiem grilla - potrafie grillowac nawet w zime... :) ). patelnia, to najlepiej jak jest troche glebsza (a la WOK), ale i normalna w zupelnosci wystarczy.... Poszukaj przepisow na necie - sporo tego jest w roznych miejscach. a jak nie na necie, to sama pokombinuj - dla mnie wlasnie to kombinowanie jest OGROMNYM plusem tej diety! :) powodzenia!
                                • mamalideczki Wielkiczłowieku :-) 11.03.11, 10:42
                                  To bardzo ładnie brzmi co piszesz i masz nawet rację, ale:
                                  1. Od godziny 7.30 prawie do 18.00 jestem poza domem - chyba sam rozumiesz, że mając męża i dziecko ciężko jest kombinować i wymyślać;
                                  2. Mieszkam na zadupiu, gdzie się żyje za minimalną pensję - kolejne utrudnienie.
                                  Ja chciałam schudnąć i zniosłam monotonię, mój mąż, dopóki naprawdę nie będzie chciał, to nie wytrzyma nawet dwóch dni bazując na drobiu, twarogu i warzywach. Madzioreck ma absolutną rację - trzeba CHCIEĆ.
                                  • wielkiczlowiek Re: Wielkiczłowieku :-) 11.03.11, 14:59
                                    tutaj zgadzamy sie w 100% - trzeba chciec... i jak juz bylo wyzej: jak sie komus nie chce, to nie mozna go zmusic! co do tego czy by wytrzymal czy nie, to nie chce dyskutowac - ja kiedys tez sobie nie wyobrazalem jesc rybe czy kurczaka bez chleba (najlepiej grubo posmarowanego maslem...). powodzenia! :)
                                    • mamalideczki Re: Wielkiczłowieku :-) 11.03.11, 15:56
                                      Obyś miał rację, nie tracę nadziei. Palenie też rzucał mąż z pięć razy aż w końcu skutecznie - ale zrobił to sam, nawet mi nie powiedział, sama zauważyłam po kilku dniach, że nie czuć tytoniu (w domu nie palił). Ten typ tak ma :-D
                                      Dzięki za wsparcie i pozdrawiam :-)
                  • madzioreck Re: mama_twinsow :-) 10.03.11, 19:02
                    Wielkiczłowiek ma rację, niestety :( Już to tutaj gdzieś pisałam - z odchudzaniem jest tak samo, jak z rzucaniem palenia, alkoholu... jak z wychodzeniem z każdego innego nałogu. Nikt nie pomoże osobie, która nie widzi problemu albo widzi, ale wypiera. Nie da się nikogo zmusić, jeśli sam nie chce się odchudzać. Zresztą wiele z nas, podejrzewam, ładnych parę lat chodziło z nadwagą... z jakiegoś powodu ja też zabrałam się za to dopiero kilka lat od utycia. Musiałam dojrzeć i wziąć się za to na poważnie, a nie od każdego poniedziałku.
                    Można gadać, tłumaczyć, przekonywać, tylko że te osoby doskonale o tym wszystkim wiedzą. Ja schudłam, ale nadal palę fajki. I doprowadza mnie do szału nawet "pozytywna motywacja", przedstawianie mi korzyści zdrowotnych i urodowych wynikających z rzucenia palenia... bo ja to wszystko znam na pamięć. A jednak nadal palę, nie jestem gotowa, żeby rzucić papierochy. Tak, jak długo nie byłam gotowa na operację "odchudzanie" .
                    Byc może ktoś nigdy nie poczuje się gotowy i nie zechce, i będzie trzeba się z tym pogodzić, bo bez chęci zainteresowanego nic nie da się zrobić:(
                    • wielkiczlowiek Re: mama_twinsow :-) 11.03.11, 08:32
                      niby tak, ale z drugiej strony podkreslam, ze delikatne przypominanie o potrzebie dojrzenia do decyzji ze strony np wspolmalzonka, moze byc pomocne - w moim przypadku kazde takie pytanie/delikatne przypomnienie ze strony mojej zony bylo pewnym delikatnym popchnieciem w strone decyzji, prowokowalo do myslenia o tym, ze kiedys musze sie wziac... a czasami po prostu mnie wkurzalo, o czym moja zona natychmiast sie dowiadywala :) ale jest dzielna i nie poddawala sie w "delikatnym przypominaniu"! bardzo mi tym pomogla....
                      • madzioreck Re: mama_twinsow :-) 11.03.11, 19:56
                        wielkiczlowiek napisał:

                        > niby tak, ale z drugiej strony podkreslam, ze delikatne przypominanie o potrzeb
                        > ie dojrzenia do decyzji ze strony np wspolmalzonka, moze byc pomocne

                        Może być pomocne, ale to pewnie zależy od sytuacji. Delikatne motywowanie może pewnie odnieść skutek, kiedy człowiek tu by chciał, a tu się boi. Wtedy jest to wsparcie. Jeśli człowiek nie chce i sam nie czuje potrzeby czegoś zmienić, takie uwagi mogą też zrobić dużo złego :( Gdybym ja od męża usłyszała jakiekolwiek uwagi na temat mojej nadwagi, to nie chciałabym być w jego skórze ;) To była moja i tylko moja decyzja, mąż poznał mnie i poślubił tłustą, więc reklamacji nie uwzględniłoby się ;)
    • mama_twinsow Re: skutki nietrzymania diety 11.03.11, 10:25
      Wielkiczlowieku,
      ja czasem wysylam mezowi smsa - co dzis zrobiles dla swojego zdrowia Kochanie? :)
      Mysle ze o taka delikatna motywacje chodzi..., hm?
      • wielkiczlowiek Re: skutki nietrzymania diety 11.03.11, 15:07
        no to juz Ty musisz wiedziec, co Twojego meza zmotywuje. szczerze, to mnie by taki sms wkurzyl :) na mnie najbardziej dzialalo (pozytywnie) kiedy moja zona, delikatnie powtarzala mi, ze wierzy we mnie i wierzy, ze dzien mojego "dojrzenia" :) jest tuz, tuz.... powtarzam - na kazdego dziala cos innego.... mi akurat pomoglo wlasnie to. natomiast, kiedy probowala mnie ustawic i pytac w stylu "no wreszcie kiedy schudniesz, dziadzie!", to mnie bralo negatywnie i byla jazda... :) to nie zawsze bylo tak slodko i milo - jak pisalem, czasami tez sie buntowalem! poszukaj sposobu cierpliwie sposobu na swojego chlopa - warto! ale pamietaj, ze nie musi sie udac od razu! powodzenia!!! :)
        • mama_twinsow Re: skutki nietrzymania diety 11.03.11, 21:32
          Ha. Wyobrazcie sobie ze moj M. jest obecnie w delegacji i spotkal jakiegos kolege z ktorym sie nie widzial z rok. Dzwoni dzis do mnie i mowi ze ten kolega schudl i wogole jakis odmlodzony, sprawny itp. I dalej mowi do mnie - wyobraz sobie ze on schudl na tym Twoim Tunkanie (tak przedrzezna Dukana moj M :)) Potem zmiana tematu i M. mowi - chyba bede z Toba jadl te plewy, bo wygladam jak wieloryb. A ja bez entuzjazmu odparlam - skoro masz ochote to wpadaj na sernik siedzi wlasnie w piecu. M. przyjedzie jutro ale znow sie zdziwil ze ciasto na diecie mozna. Ech. Zobaczymy.
          • mama_twinsow Re: skutki nietrzymania diety 17.03.11, 20:25
            Oglaszam ze moj M zaczal diete :) sam z siebie. Trzymajcie kciuki. Waga wyjsciowa 107,7kg.

            Poniewaz M. czesto wyjezdza, staram sie mu pakowac narazie produkty zeby nauczyl sie co moze a czego nie. Co proponujecie z przekasek do zjedzenia w samochodzie, kiedy nie ma czasu sie zatrzymac na mieso z grilla? Jogurt, kefir, ruloniki z chudej wedliny...co jeszcze?
            • wielkiczlowiek Re: skutki nietrzymania diety 17.03.11, 22:37
              gratulacje dla meza! a teraz chlopa wspieraj!!!! :) ja tez czesto w podrozy - wlasnie siedze w hotelu :) co jem w podrozy? to zalezy dokad jade. jak jade do Polski, to zatrzymuje sie w pierwszym sklepie za granica i kupuje serek wiejski light i pochlaniam na miejscu! :) tego serka to Wam szczerze zazdroszcze! nawet mam lyzki plastikowe w samochodzie specjalnie przygotowane na tego typu okazje. czesto uzupelniam szynka pokrojona w plasterki, kapusta kiszona (mniam!!!! :) ) i tego typu inne cuda...
              na poczatku wydawalo mi sie, ze to dieta nie za bardzo nadaje sie na podroze sluzbowe (najgorzej jest na lotniskach - wszystkich bez wyjatku!), ale jak czlowiek sie zzyje z dukanowym menu, to zawsze cos wykombinuje. tylko raz mi sie zdarzylo, ze faktycznie nigdzie nie bylo nic (bylem pierwszy raz w nowym miejscu, wiec totalny brak znajomosci okolicy), a ja mialem 20 minut na zjedzenie czegokolwiek i skonczylem (za namowami tubylcow) w.... fastfoodzie :( buuuuuu! swinstwo!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka