0iza
15.11.10, 00:08
Moja córcia w grudniu skończy dwa latka, od 4 miesięcy borykamy się z zaparciami.
Sytuacja wyglądała tak: Byliśmy na wakacjach u teściów na drugim końcu kraju, my mieszkamy nad morzem oni w górach - jak twierdzi nasz pediatra to było przyczyną, czyli zmiana klimatu. Po dwutygodniowym pobycie wróciliśmy do domu i zamiast Julia zrobić normalnie kupkę co 3 dni (Bebilon pepti - skaza białkowa z nietolerancją laktozy) zrobiła ją dopiero na 6 dzień. Krzyk, dziecko spocone, purpurowe na twarzy. Kupke ta zrobiła tak późno pomimo podania wcześniej laktulozy, 1/2 czopka glicerynowego. Od tego czasu przez dobre dwa miesiące powstrzymywała kał, ewentualnie zabrudzała tylko pieluchę. Ratunkiem był w tych sytuacjach tylko czopek, przy czym lekarz pediatra twiedzi, do dzisiaj, że tak ma być to się unormuje. Julia odrzuciła przez zaparcia nocnik, nie chce robić kupki. Dostaje wszystkie możliwe owoce, laktulozę, dużo pije. Ostatnio pomimo skazy daję jej zwykłe mleko, na które reagowała jednak teraz przyzwyczaił się organizm i znowu jestem w kropce. Mam dosyć patrzenia na cierpiące dziecko, co jeszcze mogę zrobić? Bardzo proszę o radę.