beti10999
08.11.11, 12:49
chłopiec 14letni. Spokojny, flegmatyk. Alergik, do tej pory bez objawów-prócz sporadycznie-wysypek. W wieku 7lat zaczął się jąkać-po wyprowadzce ukochanego taty. Do dziś ma z nim dobry kontakt, jeździ do niego na weekendy.
W wieku lat 12 zachorował na młodzieńcze zapalenie stawów, leczenie sterydami. Obecnie stan dobry.
Od września ciągle zgłasza problemy zdrowotne. Po infekcji gardła we wrześniu-znalazł się w szpitalu z dusznościami, podejrzenie astmy, nadal na wziewach.
I od tej pory nie ma tygodnia żeby cały czas chodził do szkoły. Jeśli boli go gardło-to bez innych objawów. Żadnej temperatury, kaszlu, kataru. A lekarka zleca antybiotyk. Nie sądzę żeby bezpodstawnie.
Często pobolewa go brzuch, zgłasza pielęgniarce w szkole-ta odsyła go do domu. A on nawet za ten brzuch się nie trzyma. Od 1listopada ten brzuch boli go praktycznie non-stop. I żadnej biegunki ani wymiotów.
3listopada byliśmy u lekarza rodzinnego i w szpitalu. Badania wyszły prawidłowo, chirurg nic nie stwierdził, pediatra kazała brać polprazol i alugast i jeśli nie będzie poprawy wrócić za około dwa tygodnie ze skierowaniem na oddział. Sobota-niedziela bez bólu, poniedziałek poszedł do szkoły , o godz. 11 miałam telefon żeby go odebrać-bo boli go brzuch.
Dziś wiec znów nie poszedł do szkoły...
Widzę u niego duże osłabienie i brak odporności. Nie wiem już co z nim robić. Ma już straszne zaległości w szkole. Zastanawiam się że pomimo że nie mówi o tym, nie jest stresem dla niego to że idzie po nieobecności do szkoły i nie rozumie co nauczyciele mówią i "reaguje" bólem. Czyli unika. Mam wrażenie że pomimo pozornego "luzu", jest wrażliwym chłopcem.
I teraz co jest przyczyną tego stanu rzeczy? Stres czy brak odporności. Jak wzmocnić tą jego odporność? Jak mu pomóc?
Do tego wszystkiego dodam że u ojca-gdzie jak chłopiec twierdzi jest "jego miejsce na ziemi, ma przyjaciół i czuje się najlepiej" nie ma żadnych problemów-całe wakacje tam spędzał i nic mu nie było. Minusem jest to że jego ojciec mieszka w środku lasu, wszędzie daleko (szkoła). Dlatego ustaliliśmy że do zakończenia gimnazjum syn będzie mieszkał ze mną, a potem zobaczymy. Zresztą jakby zamieszkał teraz u ojca musiałby w weekendy przyjeżdżać do mnie a to mu się już w ogóle "nie uśmiecha".... Więc lepiej jest jak jest. No, ale tutaj choruje...
Więc jeszcze raz pytam co robić, czy pójść do jakiegoś psychologa z nim, czy leczyć naturalnie czy standardowo-farmaceutycznie. Do jakiego najlepiej lekarza się zgłosić? Może ktoś zna jakiegoś lekarza w Poznaniu lub okolicach kto obejrzy dziecko "całościowo".... i doradzi lub pokieruje....