Gość: melkor
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
09.03.11, 08:46
Nie wiem, czy to dobre miejsce, ale może Pan Doktor mi coś doradzi.
Otóż zauważyłem (tzn. zauważyłem to już jakiś czas temu, ale dopiero ostatnio zacząłem się nad tym głębiej zastanawiać), że moje wytryski są dość "słabe" - sperma raczej wypływa niż tryska, a i jest jej dosyć niewiele. Przy czym oceniam to kierując się nie tylko innymi mężczyznami (czy to ich zwierzeniami, czy powszechnie dostępną "dokumentacją wizualną" - raczej tą amatorską, bo "profesjonalną" nie ma się co sugerować), co własnymi doświadczeniami sprzed, hmm, kilku lat.
Winą za to obarczam swoje nawyki masturbacyjne (a potrzeby i libido mam na tyle duże, że masturbuję się codziennie, nawet mając od paru lat stałą partnerkę), polegające na powstrzymywaniu wytrysku (bo tak wygodniej, zamiast się potem wycierać) przez albo napięcie odpowiednich mięśni (jakbym zatrzymywał mocz), albo (częściej) przez uciśnięcie palcem/palcami obszaru zaraz za moszną. Wydaje mi się, że siła mojego wytrysku przez to naturalnie osłabła albo osiągając orgazm podświadomie napinam mięśnie, częściowo wytrysk osłabiając, a częściowo zatrzymując.
Czy da się coś na to poradzić i powrócić do stanu pierwotnego? Pytam, ponieważ czuję się z tym cokolwiek niekomfortowo, a i obawiam się jak wpłynie to na moją możliwość zapłodnienia partnerki.
Z góry dziękuję za pomoc.