06.08.06, 17:52
Moj koleka -amerykanin niedawno wyznal mi ,ze nigdy nie chodzil do szkoly.
poniewaz uczyli go rodzice(po cichu myle ,ze moze to bylo przyczyna,ze po pol
roku przerwal studia, bo chyba nie mogl sie przyzwyczaic do szkolnej
rzeczywistosci,)Co sadzicie o nauczaniu w domu ?Uwazam ,ze dobre szkoly maja
same zalety i nigdy nie zdecydowalabym sie uczyc wlasnego dziecka w domu
(zamiast szkoly).Swoja droga to wielka odpowiedzialnosc.
Obserwuj wątek
    • marekatlanta71 Re: nauka 06.08.06, 18:12
      Mam wielu znajomych ktozy ucza dzieci w domu. Ja bym sie tez nie zdecydowal, bo
      nie mam cierpliwosci...
    • alex113 Re: nauka 06.08.06, 19:27
      W moich rejonach ("Dziki Zachod") to zupelnie normalne.
      Historycznie bylo tak ze jak ktos mieszkal w malym domku na prerii i do
      najblizszej szkoly bylo wiele mil, to rodzice uczyli wlasne dzieci w domu.
      Teraz czesto spotykam rodziny ktore "home schooling" uzasadniaja niskim
      poziomem w szkolach publicznych, zbyt czestym faszerowaniem dzieci "trudnych"
      srodkami farmakologicznymi (zeby byly spokojniejsze, uwazaly na lekcjach i nie
      robily problemow) i "indoktrynacja" swiecka (wiele bardzo wierzacych rodzin
      chroniacych swe pociechy przed zlymi w ich mniemanu wplywami)
      Sa specjalne programy edukacyjne, zrzeszenia takich rodzin, pewne zajecia (np
      sportowe) koordynowane wspolnie w takich grupach itp.

      Osobiscie nie podjela bym sie takiego wyzwania z kilku powodow:
      1. nie mam cierpliwosci
      2. nie mam czasu (trzeba pracowac na chleb)
      3. najwazniejsze chyba, nie zamierzam chodowac pod kloszem odludka, ktory nie
      ma szansy na nabycie umiejetnosci radzenia sobie wsrod reszty ludzi, a to jest
      czesto wazniejsze od doskonalego czytania, pisania i liczenia. Jakby nie bylo
      homo sapiens to stworzenie stadne :-))))))))
    • edytais Re: nauka 07.08.06, 04:22
      moze to bylo przyczyna,ze po pol
      > roku przerwal studia, bo chyba nie mogl sie przyzwyczaic do szkolnej
      > rzeczywistosci

      Na naszej uczelni % drop jest ok. 28-30% z freshman class: tyle osob "nie
      moglo sie przyzwyczaic do szkolnej rzeczywistosci" i zaloze sie, ze jesli nie w
      100% to w 99% rzucajacych studia uczyli sie w szkolach a nie w domu.


    • a_dassuj Re: nauka 07.08.06, 04:38
      mysle ,ze wazne jest przebywanie z rowiesnikami i trzymanie dziecka pod kloszem
      nie jest wyjsciem.Szkola uczy tez dyscypliny .Zalezy jaka szkola trzeba
      przyznac.Dla mnie korepetycje z rosyjskiego byly dziwaczne,kiedy uczyla mnie
      moja mama.Ona tez mowila ,ze latwiej byloby jej uczyc cudze dzieci.Podobnie jak
      dla mnie uczenie meza jazdy na nartach ...;-)
      • kaja7 Re: nauka 07.08.06, 17:33
        a_dassuj, tak sammo jak cebie moja mama uczyla mnie rosyjskiego i to na dodatek
        w szkole jeszcze i cala podstawowke czulam sie nieswojo.

        A co do trzymania dzieci pod kloszem i nauce w domu to mojego meza ciocia
        uczyla swoje 3 corki w domowej szkole. Sama zas pracowala kilka h wieczorem
        albo w przerwach jak zadawala im prace (wykonywala jakas tam prosta prace przy
        kompie ze wspolpraca z jakas firma). 3 corki sa teraz najlepsze na studiach i
        nie widze aby byly niesmiale, poza tym wciaz uczestniczyly w sportach szkolnych
        i roznych imprezach organiozwnych przez szkole. Szkola domowa dala mim wyzszy
        poziom nauki i ochrone przed "problemami licealnymi". A podreczniki z ktorych
        ucza rodzice sa napisane tak prosto ze kazdy zrozumie. Poza tym prace wysyla
        sie do spr. itd. Wiec to jest troche mobilizujace.

        Nie wiem, sama bym chyba nie odwazyla uczyc sie swoje dzieci w domu, ale tez
        boje sie troche amerykanskich szkol srednich.

        a porpos, dokad a-dassuj sie przeprowadzasz, czyzby jeszcze dalej ode mnie ?????
        • edytais Re: nauka 07.08.06, 21:03
          uczenie w domu a trzymanie dzieci pod kloszem to dwie rozne sprawy.
          Ja nigdy w zyciu nie sadzilam, ze zdecydowalabym sie uczyc dzieci w domu...
          Nigdy nie mow nigdy :) W ogole to tez myslalam, ze to sa dziwaki, ktorzy
          izoluja sie od swiata lub fanatycy religijni.
          Nie majac wyboru dobrej szkoly, najgorsza kara byloby wyslanie moich dzieci do
          szkoly (tej jedynej w miescie). Druga szkola to prywatna wlasnie dla fanatykow
          religijnych (a my ateisci) Ciarki mi przechodza jak pomysle, gdzie mogly moje
          dzieciaki wyladowac gdybym absolutnie musiala isc do pracy! Wiec chcac nie
          chcac zaczelam rozmyslac nad nauka domowa, czytac na ten temat oraz poznalam
          pare osob uczacych swoje dzieci. Mam nadzieje, ze bede mogla uczyc swoje
          dzieci przez cala srednia szkole :)

          #1 pytanie osob nie zwiazanych z homeschooling to "what about the social
          skills?". Mozna uczyc w domu i nie wysciubiac nosa poza (wychowanie pod
          kloszem), ale z takimi rodzinami raczej sie nie spotkalam. Owszem jest jedna
          rodzina taka, tez ja sie mocno dziwie jak oni moga tak sie chowac przed
          spoleczenstwem, ale to ich sprawa. Maz nie jezdzi samochodem, bo ma powazna
          wade wzroku a zona jest super niesmiala.
          Rodziny uczace dzieci w domu dosyc czesto sie spotykaja. Mamy wspolny W-F,
          show and tell, field trips i inne zajecia. Nawet w tym roku zaczynamy
          gimnastyke w klubie gdzie moje corki uczeszczaly. Homeschoolers beda mialy
          duza znizke, bo sala jest pusta do godziny 15:00. Za cene grupowej gimnastyki
          moje dzieci w ten sposob beda mialy semi-private lessons.
          Nasza grupa jest bardzo mala wiec mamy duze ograniczenia. Probowalismy zalozyc
          coop, ale jest nas za malo. W pobliskich miastach homeschooling coop prowadza
          zajecia szkolne. W domu dzieci sa uczone matematyki, angielskiego, pisania,
          czytania, i innych tam przedmiotow, ktore wymagajac bardziej samodzielnej
          pracy. Zajecia typu band, koszykowka, siatkowka, kolka teatralne, muzyczne,
          plastyczne sa prowadzone w coop. Wybierasz zajecia takie, ktorych nie uczysz w
          domu lub nie potrafisz. Dzieci przebywaja z innymi dosyc duzo, wiec nie sa
          jakes tam niesmiale, zawstydzone i nieprzyzwyczajone do przebywania wsrod ludzi
          dziwakami. Zamiast przebywac z rowiesnikami od 8 rano do 15 codziennie, jest
          tego troche mniej. Za to wiecej przebywaja z ludzmi w roznym wieku poczawszy
          od niemolakow do staruszkow. W koncu zyjac w spoleczenstwie, nie zadajemy sie
          tylko z ludzmi w naszym wieku, wiec przebywanie z roznymi ludzmi bardziej uczy
          jak funkcjonowac w zyciu doroslym.
          W ten sposob ma sie to co najlepsze z obu swiatow: domowej szkoly i prywatnej :)

          Materialow do nauki w domu jest taki multum, ze mozna dostac zawrotu glowy. Sa
          setki programow i mnostwo sposobow nauki. Przez rok czytalam i uczylam sie jak
          uczyc w domu, jakie sa systemy, dostepne programy. W ciagu roku szkolnego pare
          razy zmienialam. Plus nauki w domu jest taki, ze program jest dopasowany do
          stylu nauki dziecka. Szybciej, lepiej i mniej stresowo wychodzi ta nauka.
          W ciagu paru godzin osiagamy to co inne dzieci sleczac caly dzien w szkole.
          To tak jakby miec non stop codziennie korepetytora.

          Przyznam, ze na razie wszystkie osoby, ktore ucza dzieci w domu sa religijne.
          Czesc uczy wlasnie z powodu braku religii w szkolach, nie podoba im sie teoria
          ewolucji i nie chca, zeby dzieci tego sie uczyly. Czesc osob, ktore znam ucza
          w domu z braku dobrych szkol. Duzo osob wsrod profesorow na uczelni gdzie maz
          uczy. Jeden z nich juz wyslal dzieci na studia. Chlopcy uczeni w domu, czesc
          sredniej szkoly chodzili na zajecia na uczelnie, wiec jak juz studiowali to
          dyplom zrobili w 2 lata. Jeden z nich dostal 100% stypendium na szkole
          medyczna. Inni to dzieci profesorow matematyki i biologii: tez sobie swietnie
          na studiach radza.

          Ale sie rozpisalam. A to tak w obronie tych kloszowych domowych dziwakow :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka