eve77
15.09.06, 18:47
Wybieram sie jutro do fryzjera do salonu Laurent....wlasciecielem jest Polak.
Ceny oszalamiaajace....jestem tylko ciekawa czy znowu wyrzuce
przyslowiowa "stowke" w bloto....juz czasmi mysle, ze sama zrobie kurs
fryzjerstwa. Ostatni raz bylam zadowolona na 99% w 2003 roku po wizycie w
salonie w Polsce, u dziewczyny, ktora kurs robila mieszkajac przez 7 lat w
Australii. Tutaj nawet chodzac do polskiej mlodej fryzjerki (Phoenix, AZ) i
tak wychodzilam niezadowolona. Kurde nastepnym razem jak boga kocha wyloze
kawe na lawe i ...nie zaplace jak bede niezadowolona.
Czy ktoras z Was nie zaplacila kiedy nie uzyskala rezultatow o ktore prosila?