Dodaj do ulubionych

realia Florydy

21.12.06, 03:15
youtube.com/watch?v=TT4XO3Hjp7M
Ten fragment TV z Florydy przypomina mi dlaczego musialam sie stamtad
wyprowadzic... Nie myslalam ze ktos moze sie bardziej bac karaluchow niz ja.
Facet zostal zaatakowany 2x tego samego dnia..... :-)
Obserwuj wątek
    • marekatlanta71 Re: realia Florydy 21.12.06, 04:16
      Nawet nie strasz - badzo powaznie myslimy o przeprowadzce na Floryde...
      • lolyta Re: realia Florydy 21.12.06, 04:34
        co Ty powiesz, a kiedys pisales ze przejechales cala Floryde wzdluz i wszerz i
        jestes przekonany, ze to miejsce sie nie nadaje do mieszkania...
        • marekatlanta71 Re: realia Florydy 21.12.06, 04:39
          Poglady sie zmieniaja :) A powaznie to czlowiek tam mieszka, gdzie jest praca...
          • artremi Re: realia Florydy 21.12.06, 04:45
            Masz racje, ze praca jest najwazniejsza... Ale radze sie bardzo powaznie
            zastanowic nad Floryda. Jest to bardzo dziwny stan, nie tylko ze wzgledu na
            "wild life" w domu... Wydaje mi sie ze Atlanta jest lepsza niz wiekszosc miejsc
            na Florydzie.
      • katlia Re: realia Florydy 21.12.06, 21:14
        marek, napewno chcesz sie przeprowadzic na Floryde? Poczytaj:
        www.cnn.com/2006/TECH/science/12/18/python.detectives.ap/index.html
        • natkos1 Re: realia Florydy 23.12.06, 18:07
          Nie martw sie Marek, po domu tak bardzo nie biegaja, tylko troche... ;)
    • damiri Re: realia Florydy 23.12.06, 18:50
      Dziwne, mamy rodzine na Florydzie i jakos nic im po domu nie biega. W
      przeciwienstwie do naszego mieszkania na Brooklynie, gdzie mamy piekna hodowle
      kakroci, z ktorymi walczymy bezskutecznie od 14 lat. Niektore osobniki tak sie
      zadomowily w kuchni, ze daje slowo, ze mowia mi dzien dobry co rano.
      Ja tez mysle o przeprowadzce na Floryde (mam dosysc chlodu) w przyszlosci i
      mysle, ze mieszkanie w NY uodpornilo mnie na domowe wildlife.
      • edytais Re: realia Florydy 27.12.06, 02:37
        Ja kiedys tylko raz widzialam karalucha kilka lat temu. Myslalam, ze dostane
        zawalu serca. Czlowiek sie jednak uodparnia bo tutaj (w Arkanasa) jest to na
        porzadku dziennym. Na dodatek mieszkam w starym domu, ktory ma mnostwo dziur...
        Wieczorem strach wychodzic, bo jak tylko slonce zajdzie to wszystkie robactwa
        wychodza. Jak otwieram drzwi na podworko i zapalam swiatlo to sie rozprasza
        setki karaluchow. Ktos mnie pocieszal, ze to nie cockroach tylko "water bug",
        bo sa takie wielkie a cockroach jest maly. Dla mnie w nazwie to zadna roznica
        a te water bug to wielkosci dwoch 25centowek. Obrzydlistwo!
        Mojemu mezowi raz to do ucha wlazlo jak spal. Mialam niezly ubaw jak zerwal
        sie z lozka i skakal po sypialni piszczac jak mala dziewczynka.
        • artremi Re: realia Florydy 27.12.06, 04:25
          Znam te przezycia, Kochana... :-) Zdaje sie ze karaluchy na Florydzie sa te
          same co w Arkansas. Na Florydzie nazywa sie je "palmetto bugs". Sa to podobno
          najwieksze karaluchy na swiecie.
          Tez nie wiedzialam co to jest za owad gdy zobaczylam go po raz pierwszy. Takze
          na FL te karaluchy fruwaja, wiec bardzo latwo moga sie dostac do domu.
          Chyba jeszcze bardziej brzydzilam sie jaszczurek. Nie spotkalam sie jeszcze z
          osoba na FL ktora by nie miala jaszczurki w domu. Raz mialam wazny interview
          telefoniczny i podczas rozmowy zobaczylam na biurku duza jaszczurke. Nie wiem
          jak zachowalam zimna krew i nie zachowalam sie jak ten facet od pogody....
          Teraz mieszkam w Maryland i naprawde moge sie w domu zrelaksowac i wiem ze na
          mnie nic nie czycha. :-)
          • happy_woman Artremi 27.12.06, 15:45
            piszesz ze mieszkasz w Maryland. Mozesz choc troche napisac jak sie tam
            mieszka. Ponoc zycie tansze i przepiekne widoki.
            • artremi Re: Artremi 29.12.06, 00:35
              Maryland jest bardzo pieknym stanem. Poprzednio mieszkalam w Chicago i na
              Florydzie i zdecysowanie krajobraz/topografia oraz klimat sa o wiele lepsze.
              Bardzo lubie jezdzic na wedrowki po okolicznych gorkach w Maryland i Virginii i
              za kazdym razem nie moge sie nadziwic jak tu jest ladnie.

              happy_woman napisała:
              > piszesz ze mieszkasz w Maryland. Mozesz choc troche napisac jak sie tam
              > mieszka. Ponoc zycie tansze i przepiekne widoki.
        • tango45 Re: realia Florydy 27.12.06, 23:19
          edytais napisała:

          > Ja kiedys tylko raz widzialam karalucha kilka lat temu. Myslalam, ze dostane
          > zawalu serca. Czlowiek sie jednak uodparnia bo tutaj (w Arkanasa) jest to na
          > porzadku dziennym. Na dodatek mieszkam w starym domu, ktory ma mnostwo
          dziur..
          > .
          > Wieczorem strach wychodzic, bo jak tylko slonce zajdzie to wszystkie robactwa
          > wychodza. Jak otwieram drzwi na podworko i zapalam swiatlo to sie rozprasza
          > setki karaluchow. Ktos mnie pocieszal, ze to nie cockroach tylko "water
          bug",
          > bo sa takie wielkie a cockroach jest maly. Dla mnie w nazwie to zadna
          roznica
          > a te water bug to wielkosci dwoch 25centowek. Obrzydlistwo!
          > Mojemu mezowi raz to do ucha wlazlo jak spal. Mialam niezly ubaw jak zerwal
          > sie z lozka i skakal po sypialni piszczac jak mala dziewczynka.
          >


          Niestety te wielkie to tez cockroach wrzuc sobie na gogle to zobaczysz sobie
          ich foto. Dorosle osobniki fruwaja brrrr, a w Amazonii dochodza do 10
          centymetrow. Ja jestem w USA /NY/ i nigdy do nich sie nie przyzwyczailam. Boje
          sie ich okropnie od czasu jak frunal ze sciany wprost na mnie.
          • lolyta Re: realia Florydy 29.12.06, 02:33
            Wicie co, mieszkam na FL ponad 4 lata i nigdy nie widzialam latajacego kakrocia.
            Znaczy w teorii wiem ze te male potrafia latac, ale tez mnei zaden takim
            widokiem nie zaszczycil.
            • tango45 Re: realia Florydy 29.12.06, 07:58
              lolyta napisała:

              > Wicie co, mieszkam na FL ponad 4 lata i nigdy nie widzialam latajacego
              kakrocia
              > .
              > Znaczy w teorii wiem ze te male potrafia latac, ale tez mnei zaden takim
              > widokiem nie zaszczycil.
              >


              Musze cie zmartwic. To nie te male fruwaja tylko te wielkie , dorosle osobniki!
              Brrrr
              • lolyta Re: realia Florydy 30.12.06, 03:55
                No wierze ze w teorii fruwaja, ale ja takiego widoku nei zaznalam.
                Moze kakrocie florydzkie sa za bardzo rozleniwione w porownaniu z nowojorskimi.
      • aniutek Re: realia Florydy 27.12.06, 16:31
        he ja wygralam walke z robalami !!!
        3 lata temu wprowadzilismy sie do wiekszego mieszkania w obrebie naszego coop, radosc skonczyla
        sie w kuchni ..... krotko mowiac moj M byl zmuszony odrywac wszystkie szafki, ja zakleilam dziury
        kolo rur, kaloryferow i raz na 2 tygodnie przychodzi do nas exterminator ( ma cos w zelu-
        b.skuteczne).
        ciekawostki piszecie, czytam jako przestroge bo nie wzielabym pod uwage tego rodzaju natury
        decydujac sie na przeprowadzke.
        • tamsin Re: realia Florydy 27.12.06, 17:19
          najwieksze karaluchy spotkalam na St. Maarten. Przybilismy tam po huraganie i
          oprocz wielu powalonych palm, asfalt na ulicy byl w kawalkach, no i te
          karaluchy wylazily spod tego asfaltu i spacerowaly sobie po ulicy. Byly takie
          duze, ze trzeba bylo im zchodzic z drogi. Mysle, ze tropik przyczynia sie do
          ich wielkosci. Na Florydzie z tego zauwazylam, sa wszedzie takie male
          jaszczurki, ale nie wiem czy to plaga czy nikomu nie przeszkadzaja.
          • edytkus Re: realia Florydy 27.12.06, 18:00
            Karalucha widzialam w zyciu (nie liczac okazow muzealnych lub w zoo) raz, rozgniecionego na
            korytarzu na uczelni. Mam za to w domu House centipede, niby sa niegrozne a nawet pozyteczne
            (zywia sie innym robactwem i moze dlatego nie widuje nawet pajakow) ale po zobaczeniu okaza
            wielkosci dloni spokojnie oprozniajacego kocia miske nie mam dla nich litosci - lapie za trucizne w
            spray'u i wolam meza ;))
            • jaga_nj Re: realia Florydy 27.12.06, 20:48
              Ooo takiego tez raz spotkalam w piwnicy, sa obrzydliwe i strasznie szybko
              zasuwaja.Wlasnie ze wzgledu na robale nie chcialabym mieszkac na Fl, chociaz w
              NC(gdzie tak bardzo mi sie podoba) tez widzialam niezle okazy, ale nie w
              domu.Jednak w NJ po trawie bym sie boso przeszla, a tam juz nie.
              • natkos1 Re: realia Florydy 28.12.06, 02:57
                No nie wazne,jak sie nazywaja, czy karaluchy, czy jakies inne bugs, ale sa
                obrzydliwe...niby to grozne i niebepzieczne dla czlowieka nie jest ale
                jest...no obrzydliwe!
                Generlanie jednak zalezy od pest control.Ja mieszkalam w 7 czy 8 miejscach na
                Florydzie i w niektorych domach biegaly , a w niektorych nie widzialam ani
                jednego. W Polsce tez bywaly, z piwnicy zawsze wychodzily albo rurami, ale
                tlyko bywaly atu one po prostu sa, latem biegaja wieczorem po ulicach i az sie
                czlowiek brzydzi by zadepnac, fuj!
                • iamhotep Re: realia Florydy 28.12.06, 08:12
                  A mnie one ani ziebia ani grzeja. Gdybym to ja byl na wizji zamiast plochliwego
                  metereologa o piskliwym glosie napewno reakcja bylaby zupelnie ina.
                  Toz ten robak niczyjemu zyciu nie zagraza czego nie mozna powiedziec o istotach
                  inteligentnych.
                  • edytais Re: realia Florydy 28.12.06, 16:52
                    > Toz ten robak niczyjemu zyciu nie zagraza
                    Jakby mi to w uchu grzebalo podczas snu, to bym zawalu serca dostala.
                    I mojemu zyciu by zagrozilo...
                    • tango45 Re: realia Florydy 29.12.06, 08:01
                      edytais napisała:

                      > > Toz ten robak niczyjemu zyciu nie zagraza
                      > Jakby mi to w uchu grzebalo podczas snu, to bym zawalu serca dostala.
                      > I mojemu zyciu by zagrozilo...


                      Sasiadki corcr wplatal sie w dlugie wlosy ten latajac wielki. Ale byl piiiisk
                      • macsue Re: realia Florydy 31.12.06, 21:20
                        od tygodnia mieszkam w Miami, dzieki za te wszystkie opowiesci, mialam juz
                        wzesniej do czynienia z tymi wielgachnymi karaluchami, sa naprawde obrzydliwe,
                        pozdrawiam wszystkich noworocznie!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka