rhodeisland
23.01.08, 23:39
Zaszokowala mnie ta wiadomosc.
Zauwazcie tez, ile wiecej sie o tym mowi, niz o zmarlym niedawno
Brad Renfro. Renfro byl mniej znany, wiec wedlug mediow nie
zaslugiwal na tyle uwagi.
Smierc znanej osoby, a smierc kogos bliskiego. To drugie powoduje
szok i smutek mocno odbierany przez bliskie, ale jednak male grono.
Odejscie kogos znanego i do tego utalentowanego jest szokiem i
strata dla milionow.
Bardzo utalentowany aktor. Niezaleznie od tego, co bylo przyczyna
jego odejscia (np. jak napisala mrs solis o Renfro "woda sodowa")
czuje ogromny zal, ze nie zagra juz wiecej rol, ze jego corka nigdy
nie pozna ojca.
Dziwne jest to, ze aktorzy ktorzy odeszli pojawiaja sie w w nowych
rolach gdy juz ich nie ma, bo filmy wchodza na ekrany nawet rok po
ukonczeniu. Przyklady: Ledger w "Superman", Renfro w "Informers",
czy pare lat temu Aalijah w "Queen of the Dammed".
Co czujecie? Jest Wam tez smutno?