Dodaj do ulubionych

Print on Demand...

28.10.11, 17:49
Coraz bardziej popularne na swiecie, ze wzgledu na nowa technike i dogodne warunki dla wydawcow, wszak wiadomo, technika tego typu, nie zamraza kosztow, nie potrzeba lokalu, zadnych polek na ksiazki, itp.

Wydanie ksiazki na zamowienie, staje sie coraz powszechniejsza alternatywa na swiecie. Mowi sie ogolnie, ze w przeciagu kilku lat wszystkie wydawane tytuly beda wydawane najpierw P.o.D, w forme dygitalnej.Samo zas drukowanie digitalne z powodu coraz wiekszej ilosci aktorow na marketingu wydawniczym, staje sie coraz tansze. Wydawnictwa typu P.oD w walce o klienta, szukaja mu marketingu i mozliwosci sprzedazy na caly swiat.

Ciekawi mnie jakie sa klimaty w tym temacie w kraju?
Jak wyglada 'robota' P.o.D, czy sa tacy, ktorzy z niej korzystaja...?
Obserwuj wątek
    • skajstop Re: Print on Demand... 28.10.11, 18:01
      Poczytaj to forum, tu jest mnóstwo wątków o POD. Nie mnóż kolejnych :)
      • pisam Re: Print on Demand... 28.10.11, 21:53
        A dla mnie POD to badziew jakich mało.
        władysław Zdanowicz
        • jubale Re: Print on Demand... 28.10.11, 22:23
          A dlaczego? Co jest w tym co ciebie oburza?
          Ciekawam opinii...
          • pisam PoD to zwykłe złodziejstwo 29.10.11, 16:42
            Prosiłaś to odpowiadam, ale i tak poszukaj innych dyskusji na ten temat:
            Druk na żądanie z technologii cyfrowej jest wykorzystywany jako sposób na drukowania niezależnie od wielkości zamówienia. Natomiast cena jednostkowa każdej fizycznej wersji drukowanej jest wyższy niż w druku offsetowym , średni koszt jest niższy dla bardzo małych nakładach, ponieważ koszty instalacji są znacznie wyższe do druku offsetowego. A ponieważ Wydawca robi to za Twoje pieniądze i nie daję żadnych usług redakcji, oraz promocji to jest to zwykły kanał dla cwaniaków. Wyda Ci wszystko za co zapłacisz, bo on i tak dostanie swoje za druk.
            z poważaniem
            władysław Zdanowicz
            • blackbird13 Re: PoD to zwykłe złodziejstwo 29.10.11, 17:06
              pisam, mylisz PoD z self-publishingiem / Vanity Press.

              Print on Demand to genialne rozwiązanie dla wydawców. Nie oznacza wcale li tylko wydawania płodów własnego intelektu, tudzież yntelektu. ;)
              To po prostu zlecanie druku pozycji, które wydawca ma w ofercie dopiero wtedy, gdy wpłynie zamówienie. Rozwiązuje problem z prognozowaniem sprzedaży i planowaniem nakładu, z mrożeniem gotówki w nakładzie, z kosztami jego przechowywania i ubezpieczania, etc.
              W dodatku już kilkanaście miesięcy temu cena kopii w druku cyfrowym zbliżała się do ceny offsetówki. Nie zdziwiłabym się, gdyby już, lub w nieodległej przyszłości uległy one wyrównaniu.

              Ja jestem jak najbardziej za! Nie jako wydawca, bo nim nie jestem, ale jako osoba kupująca książki. Wybitnie nie lubię komunikatu "nakład wyczerpany". ;)
              • blackbird13 dodam jeszcze... 29.10.11, 17:10
                marzę o nadejściu czasów, w których wydawcy będą na szerszą skalę stosować PoD, bo to będzie, mam nadzieję, oznaczało, że będę sobie mogła zażyczyć oprawy miękkiej, lub twardej - wedle _mojej_ potrzeby, a nie widzimisię wydawcy.
                • nomina Re: dodam jeszcze... 30.10.11, 01:05
                  Black, nie ma najmniejszego problemu. Espresso Book Machine - i drukujesz sobie 1 egz. Tyle że trzeba zainwestować w urządzenie, i to niemało. Ale to też się da rozwiązać ;).
                • blackbird13 Re: dodam jeszcze... 30.10.11, 08:31
                  nomina, pisam,
                  zły kierunek myślenia ;)
                  Nie porównujcie jednostkowego kosztu wydrukowania egzemplarza książki, tylko koszt wydrukowania, przechowywania i dostarczenia do klienta SPRZEDANEJ książki.
                  Nadal będzie najtaniej?

                  A druk się zleca, nie trzeba do tego kupować własnych urządzeń.
                  • pisam Re: dodam jeszcze... 30.10.11, 10:32
                    Black - sorry, ale dowodzisz tylko tego, że działasz - myślisz na zasadzie teorii.
                    Nawet laik wie, że koszt wydrukowania jednego egz, jest dziesięciokrotnie większy od wydrukowania np. tysiąca egz. i od tego nie uciekniesz, bo druk to nie tylko cena papieru, tonera, farby, prądu, i pracy pracownika ale także koszta stałe drukarni: ZUS, VAT, dodatkowa praca pracowników bo musisz przyznać, że przy większej ilości produkt idzie na maszynę która nie robi tego ręcznie. Zasada pracy 99% drukarni polega na tzw systemie 16, lub 32. Oznacza to ni mniej ni więcej, że na jednym arkuszy papieru mieści się 16 lub 32 strony książki, które później należy odpowiednio złożyć i przyciąć aby złożyć. Suma sumarum książka składa się z iluś tam takich złożeń. Jeśli masz większą ilość robi to zaprogramowana maszyna, jeśli masz do wydrukowanie kilka egz, robi to zazwyczaj pracownik ręcznie, bo nie opłaca się włączać maszyny aby złożyć kilka egz, a co za tym idzie są dodatkowe i to wcale nie małe koszty, które wpływają na cenę ostateczną. O tym mówi ekonomia, ale może to dla ciebie nie ma żadnego znaczenia.
                    Przyjmijmy, że masz rację i drukujemy książki w POD. Co to oznacza, otóż to, że każda partia książek może się od siebie różnić, bo mimo że papier jest standardowy to z każdej fabryki wychodzi inni i inaczej reaguje na toner, lub farbę. Mówię to na doświadczeniach, bo korzystałem parę racy z takiego awaryjnego druku w jednej z drukarń i widziałem jakie są efekty.
                    Więc jeśli pozwolisz, pozostań przy swoich teoretycznych wyobrażeniach a ja zostanę przy swoim, że PoD na większą skalę to nic dobrego. Aaaa... koszt przechowywania, w przypadku nakładu 2 tys, to zazwyczaj 4 europalety, do tego wystarczy kawałek miejsca w garaży, za który nie płacisz, bo jest twój. A zawsze masz do dyspozycji ileś tam książek do wysyłki i nie musisz się denerwować jaki tym razem będzie użyty papier i jak będzie wyglądała okładka. Dwa tysiące to ilość która spokojnie się sprzeda i nie musisz za bardzo inwestować, bo to oznacza wydanie jakieś 10 tys, zł. Możesz także wydrukować 1 tys. egz, co powinno kosztować około 6 - 6,5 tys. O tym uczy ekonomia, ale trzeba się trochę znać na rynku...
                    Bez urazy, ale teorią daleko nie zajedziesz.
                    • blackbird13 Re: dodam jeszcze... 30.10.11, 12:24
                      Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

                      Rozumiem, że dla Ciebie, skoro piszesz o jednym tytule, tańsze będzie wydrukowanie w offsecie i trzymanie palet w garażu. (Módl się, żeby go nie zalało, nie wdała się tam wilgoć, myszy, albo nie olał je niekastrowany kot sąsiadów ;)
                      Ale wyobraź sobie małego wydawcę niszowych książek, który życzy sobie mieć w ofercie 30--40 tytułów. I co wtedy? Nadal off+garaż? Plus mnóstwo pieniędzy zamrożonych w nakładach?

                      Uważam, ba, jestem przekonana, że w przyszłości rynek wydawniczy będzie bazował na PoD, a być może za x lat księgarnia będzie w rzeczywistości małą drukarnią cyfrową. :)))
              • pisam Re: PoD to zwykłe złodziejstwo 29.10.11, 21:00
                Spróbuj wydrukować w PoD 20 egz książki o wymiarach 24x18 i grubości 380 str. i porównaj ile byś zapłacił przy druku 2 tys. w offsecie. Zobaczysz różnicę i może zrozumiesz, że PoD nie jest dobrym rozwiązaniem w takiej sytuacji. Ja to już przerabiałem i różnica w cenie dochodzi do 10 przebić.
                Dalej nie komentuję, bo jak zapewne wiesz cena druku ma znaczenie przy wyliczeniu ceny książki.
                • pisam Re: PoD to zwykłe złodziejstwo 29.10.11, 21:04
                  Sorry, mały sprostowanie, bo dokładnie sprawdziłem. Różnica x10 wychodzi przy druku 5- 10 egz. Przy 20 sięga x 6,
                • blackbird13 Re: PoD to zwykłe złodziejstwo 30.10.11, 08:35
                  przepraszam, źle mi się wysłało.
                  Post z 8.31 powinien być tutaj.
                  • jubale Re: PoD to zwykłe złodziejstwo 30.10.11, 10:28
                    Ja mysle podobnie.
                    W P.o.D chodzi o duza ilosc tytulow i male naklady. W pewnym sensie wieksza indywiualizacja objektow literackich, tak bym to niefortunnie okreslila....Cena nowego tytulu zwraca sie juz po 30- 35 ksiazkach! I ciagle spada.

                    Ogolnie to jest duzy chaos na rynkach wydawniczych swiata.
                    Wchodza nowe techniki druku i publikacji. W momecnie, gdy Ipad stanie sie dostepny dla szerokiego ogolu- wtedy koncza sie podreczniki szkolne. Bynajmniej coponiektore.


                    Chcialam jedynie ogolnie sie dowiedziec jakie sa zdania na temat nowych technik druku w kraju...Dzieki za informacje...:=)
                    • pisam Re: PoD to zwykłe złodziejstwo 30.10.11, 19:18
                      Nie obrażajcie się, ale nie ma żadnego sensu z Wami dyskutować, bo żadne argumenty do was nie docierają. Jesteście jak mur, lub beton a co gorsze żyjecie teoriami i marzeniami. Póki co o POD nie ma sensu rozmawiać, wcześniej dotrze do na s E book i PoD okaże się niepotrzebną zabawką.
                      Pozdrawiam i nie mam zamiaru dalej nic pisać w powyższym temacie.
                      • jubale Pisam... 02.11.11, 12:42
                        Jest napewno wiele racji w tym co piszesz. Zgadzam sie i z toba. Nie powinienes sie zaraz tak irytowac...


                        Jest cos w PoD ze robi sukces, ale tylko i wylacznie do malych nakladow, ktorych celem jest sprawdzic m.in marknad.

                        Dzieki za uwagi...
                        Pozdrawiam...
                        • pisam Re: Pisam... 02.11.11, 14:39
                          Miałem się nie odzywać, ale złamię jeszcze raz swoją zasadę. Nie rozumiem pojęcia mały nakład - bo dla mnie ono nie istnieje. Mały nakład to równie dobrze tysiąc egzemplarzy jak i 300, choć ja patrzę na to inaczej, czyli czy taki nakład pozwala zwrócić się kosztom i dać jakikolwiek zarobek Autorowi. Jeśli nie, to nie drukuję, bo mnie nie bawi sztuka dla sztuka, dlatego może zbyt ostro ale mówię PoD - nie. Choćby dlatego, że kolejne dodruki się od siebie różnią i jest to rzecz sprawdzona.
                          Dla mnie każda działalność polega na zarobieniu na siebie, a drukowanie 40 tytułów z zawyżonymi kosztami druki jest nieporozumieniem.
                          • jubale Re: Pisam... 02.11.11, 17:48
                            Tu gdzie ja mieszkam, tytul i naklad z niego- 3000 jest ogromnie duzy. Duze wydawnictwa jeden tytul, tzw. literatura piekna, wydaja w 200 szt/ rocznie. I uwazaja to za sukces. Oczywiscie tych tytulow maja duzo...Jednak sama ilosc mowi cos o sytuacji tutaj na rynku ksiazki.
                            • jsa999 Re: Pisam... 02.11.11, 18:44
                              Gdzie tak jest?
    • autumna Re: Print on Demand... 31.10.11, 07:50
      Wydawnictwo My Book od początku istnienia działa wyłącznie jako POD. Ale w ten sposób wydaje się nie tylko self-publisherów. O ile wiem, także część tytułów w Helionie jest dostępna właśnie jako POD. Dla niszowych książek specjalistycznych to bardzo dobre rozwiązanie. No i jest jeszcze wyczerpane.pl, które ma służyć właśnie zachowaniu w sprzedaży książek niskonakładowych. W żadnym z tych miejsc ceny książek nie są tam jakieś dobijające.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka