Dodaj do ulubionych

Przodownicy pracy lub 300% normy ;)

10.09.12, 07:26
To ja, marudząca, ale teraz z ważnym pytaniem do osób, które pracują zawodowo, a piszą pokątnie w domach. Napiszcie, proszę, jak wygląda Wasze "gryzipiórstwo" i ile jesteście w stanie dziennie napisać, mając: "normalną" pracę, do ugotowania obiad, opieprzenia ( ;) ) dzieci, poprasowania i Bóg sam wie co jeszcze. Kiedy piszecie, ile piszecie itd?
Obserwuj wątek
    • monikaniew Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 10.09.12, 09:45
      Ja mam wolny zawód i wbrew tej całej wolności, czasu mało. Rozciągam go jak gumę:)
      Nie udaje mi się zaplanować np. "godzinka przed snem", bo czasem jestem zbyt zmęczona, a czasem po prostu to nie ta chwila na pisanie-nic na siłę. Robię więc sobie pisarskie soboty lub niedziele. W sumie mogłabym każdy inny dzień w tygodniu, ale te dwa dni są o tyle magiczne, że telefon niemal milknie, a i maile wskakują jakby mniej:) Natomiast mój notes do notatek, myśli, zdań czy akapitów całych leży wiecznie otwarty i wcale się nie kurzy. Pisarski dzień zaczynam od wklepania tego, co powstało przez ostatnie dni i piszę dalej. Tak to u mnie wygląda.
      • 4kika Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 10.09.12, 09:57
        Aha. Ja, gdy powzięłam postanowienie napisania "gniota wielostronnicowego" z uporem maniaka, po wieczornych rytuałach z dziećmi, zasiadałam (każdego wieczora) nad kompem i pisałam jedną-trzy strony. Mało, bo mało, ale szło do przodu. Najgorzej było, gdy musiałam to przerwać na jakiś czas. Powrót był koszmarny. Pozapominałam połowę wątków :(
        • monikaniew Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 10.09.12, 11:01
          Dlatego Kochana notes jest niezbędny. Czasem z doskoku wpisane słów kilka lub choćby hasło. Gdy robię sobie ten dzień pisania (choć oczywiście dzień pięknie brzmi, ale przecież są w międzyczasie inne obowiązki), to przy tym wklepywaniu notatek rozkręcam się. Taka rozgrzewka po przerwie. To działa:)
          • 4kika Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 10.09.12, 11:12
            Moja Droga, ależ nie inaczej! Też mam taki notes, ale trzymam go w domu. W pracy „złote myśli” spisuję na karteczkach, a potem w domu to-to przepisuję. Dlaczego? Bo kiedyś w/w notesu zapomniałam zabrać do domu i potem niemal nerwowo się wykończyłam czy mi ktoś do niego nie zajrzał :)
            • monikaniew Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 10.09.12, 11:25
              Ha ha!:) Bo to jak pamiętnik:) Rzeczywiście karteczek się w pracy trzymaj, bo szkoda nerwów:)
              A tak jeszcze odnośnie przerwy. Zaczęłam pisać książkę. Miałam już konspekt i notatki do wszystkich rozdziałów, a potem musiałam sobie zrobić przerwę-tak mi się życie ułożyło, że pojawiły się inne priorytety. Wróciłam do tego dopiero po prawie roku. Oj, ciężko było! Zwłaszcza, że patrząc na te notatki, nie miałam pojęcia, co "autor miał na myśli";) Ale zawzięłam się, bo to było moje marzenie i skończyłam ją (choć raczej powinnam powiedzieć: napisałam od nowa) w miesiąc. Ta, którą teraz piszę jakoś się ślimaczy. W głowie jest cała, choć wciąż dojrzewa, więc się nie popędzam. Może któregoś dnia znów się zawezmę i skończę w te pędy:)
              • 4kika Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 10.09.12, 11:42
                Łomatko! Chciałbym potrafić zrobić konspekt przed napisaniem całości. Mój pomysł wygląda mniej więcej tak: zdanie pierwsze, zdanie ostatnie oraz kilka postaci petających się między nimi hehehehe
    • zona_mi Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 10.09.12, 11:48
      Soboty i niedziele, ale też nie zawsze się to udaje.
      Kiedy mam termin jak miecz na karkiem, wtedy wstaję wcześniej i piszę ok. 2 godzin rano, np. od 6 do 8.
      Zasadniczo wolę pisać wcześniej niż później, bo wieczorami jestem zbyt zmęczona na twórcze myślenie.
      A plan to dla mnie podstawa - chronologia wtedy gra, no i się nie zapomina, jak piszesz :)

      Najwięcej w ciągu dnia udało mi się napisać 10 stron, ale to w dzień wolny od pracy zawodowej.
      Zwykle 1-3-5 stron.

      Aha - nie prasuję, tylko to co koniecznie tego wymaga.
      Wygodniej pisać mając duże dzieci - kwestia zakupów, sprzątania, obiadów może wówczas pozostać w gestii ich i męża :)
      • monikaniew Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 10.09.12, 11:58
        Pewnie, że nie zawsze się udaje z tymi zaplanowanymi dniami:) Ot, życie.
        Moja pierwsza książka nadal czeka na decyzję druku, więc termin "jak miecz nad karkiem" nie jest mi znany. Wciąż piszę, bo lubię i sama się stawiam do pionu, bo marzenia same się nie spełnią.
        Uważam, że plan to rzeczywiście podstawa. Czasem się delikatnie zmienia w trakcie pisania, czasem rodzą się nowi bohaterowie, czasem charaktery czy przeżycia już istniejących ulegają reformom- to jest ten miły czas, gdy książka zaczyna żyć własnym życiem. Ale plan nadal jest szkieletem.
        Z dorosłymi dziećmi jest dużo lepiej-potwierdzam po całości:)
      • 4kika Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 10.09.12, 11:58
        Tak też i myślę, że potomstwo wyrośnięte może sprzyjać pracy twórczej. Odpadną popołudniowe dzikie wrzaski, córę będzie można wdrożyć do mieszania w garze (w ramach edukacji przedmałżeńskiej) a samej... cóż... kawka i komputerek :)
        • zona_mi Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 10.09.12, 13:09
          Przydaje się umiejętność zamykania na dźwięki - mnie się bardzo dobrze nawet towarzystwie 20 dzieciaków, które gadają, śpiewają i łażą - byle mnie za rękę nie łapały :)
          A w zwykłych domowych warunkach to luzik - może śpiewać Miś i Margolcia, czy Marlin Manson, plus Wiadomości z telewizora - jest natchnienie i czas - jest pisanie :)
          • zona_mi Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 10.09.12, 13:09
            > ...mnie się bardzo dobrze

            pisze
          • monikaniew Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 10.09.12, 13:23
            O, to tutaj się różnimy-ja muszę mieć ciszę. Zresztą w ogóle lubię ciszę:) Jak sobie pracuję (a pracę mam bezmyślną:)), to w ciszy dobrze mi się myśli-w sensie kombinuje.
            • jo.nka Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 10.09.12, 14:52
              U mnie jest inaczej, zawsze chciałam pisać i stwierdziłam że robię sobie rok przerwy w pracy po to by napisać książkę. I co? na palcach jednej ręki policzyć mogę dni które spędziłam całkowicie na pisaniu... Ale książka powstała. Powstała bez planu, dla mnie pisanie jest takie samo jak czytanie, pełne niespodzianek :) Co mnie zdziwiło to to ile czasu zajmują kolejne czytania książki i dopieszczanie jej. Przeczytałam ostatnio wywiad ze znanym pisarzem, który swój pierwszy bestseller czytał 56! razy i tyle właśnie razy go poprawiał, co oznacza, że książka którą mamy w dłoniach jest 56 wersją. I tu mnie zastanawia ile razy czytacie książkę po jej napisaniu? Ja czytałam tylko 6 razy i szczerze po pierwszym czytaniu myślałam, "kurcze odwaliłaś kawał dobrej roboty", ale po tym szóstym to miałam szczerze dość, ak myślę o tym że za kilka tygodni mam czytać wersję po redakcji to już mnie skręca...
              • zona_mi Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 10.09.12, 19:41
                Lubię niespodzianki, które sama urządzam ;)
                Pisanie bez planu dla mnie jest niekomfortowe, dużo czasu spędzam na konstruowaniu wszystkiego, wymyślaniu, buduję kręgosłup, kości, potem wypełniam to mięśniami.
                Samo pisanie to już praca na szczegółowym planie i dopiero tu pozwalam bohaterom pobrykać - na etapie oblekania skórą.
                Pozwala mi to uniknąć powtórzeń - bo jak czytam coś ochnasty raz, to nieraz nie pamiętam, czy już o trym pisałam, czy miałam tylko zamiar, czy dwa razy nie włożę tego samego w różnych miejscach - nie pochrzanieniu chronologii itp. W pierwszej książce odniosłam się w jednym miejscu do sytuacji, która dopiero miała nastąpić - na szczęście wyłapałam - to kazało mi zwrócić większą uwagę na takie rzeczy, a z planem mi po prostu wygodniej.
                Ale to sprawa indywidualna, każdy pisze jak woli.

                Czytam w trakcie pisania, staram się nie od początku przy każdym podejściu, tylko poprzedni kawałek, by się wprowadzić w klimat. Ale nieraz wracam wcześniej, trochę mnie to denerwuje, wolę więcej czasu między kolejnymi czytaniami/podczytywaniami, żeby się nie zapętlić.

                Ten system pozwala mi pisać to, co i jak zaplanowałam, jak było w założeniu i dzięki temu niespecjalnie się zniechęcam - raczej jestem zadowolona z efektu.
                Potem szybko zapominam szczegóły i kiedy dostaję egzemplarz autorski, czytam go jak "obcą" książkę, czasami sama jestem zaskoczona, co też tam włożyłam :)
            • zona_mi Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 10.09.12, 19:32
              > O, to tutaj się różnimy-ja muszę mieć ciszę.

              Też musiałam, dopóki rzeczywistość na mnie nie wymusiła przystosowania się do istniejących warunków.
              Pewnie, w ciszy fajnie, ale co, jeśli jej nie ma i na najbliższe kilka miesięcy się nie zanosi?
              • monikaniew Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 10.09.12, 19:38
                Jak to dobrze, że człowiek to przystosowawcza istota:)
                Grunt, że Ci się udało Silna Kobieto!
                • monikaniew Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 10.09.12, 19:41
                  Ach, z tego mojego szczęścia zapomniałam się pochwalić, że dziś dostałam maila z wydawnictwa, że z przyjemnością wydadzą moją książkę:) Nie sądziłam, że to takie emocje! Chce mi się tańczyć:)
                  • zona_mi Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 10.09.12, 20:09
                    Świetnie :)
                  • 4kika Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 11.09.12, 07:12
                    No super! Gratuluję! Pozwól, że serdecznie uścisnę Twoją dłoń! a mogłabyś nam się pochwalić jakie wydawnictwo "Cię" wyda?
                    • monikaniew Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 11.09.12, 10:09
                      Pięknie dziękuję:)
                      A wydawnictwo Zysk i S-ka.
                      Tak na to czekałam, a wciąż nie mogę uwierzyć-dziwne uczucie;)
                      • 4kika Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 11.09.12, 10:20
                        Och, Koleżanko po piórze! Jakżesz Ci zawiszczę! :)
                        • monikaniew Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 11.09.12, 10:31
                          Ach, moja Droga, dziś ja mam swój dzień, jutro będzie Twój:) Jestem o tym przekonana!
                          • 4kika Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 11.09.12, 10:57
                            A czy mogę Cię prosić o troszkę więcej szczegółów? Np. po jakim czasie od wysłania propozycji TO wydawnictwo odezwało się do Ciebie? I czy inne wydawnictwa odpowiedziały Ci na ofertę? No i oczywiście do jakiego gatunku literackiego zaliczyć można Twoją powieść?
                            • monikaniew Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 11.09.12, 11:09
                              Napisałam powieść dla starszych dzieci-wczesnych nastolatków. Tak nasza radosna rodzima forma "Mikołajka". Pierwsze odpowiedzi zaczęły się po kilku dniach. Cztery na tak, ale ze współfinansowaniem-odrzuciłam. Jedno, że mam świetny styl, ale na powieść kobiecą nie dla dzieci, czyli na nie. Dwa pięknie i profesjonalnie podziękowały za przesłanie tekstu i obiecały, że odezwą się w przeciągu 2 miesięcy (ten czas jeszcze nie minął).
                              Jeśli chodzi o TO wydawnictwo, dostałam od nich dwa maile: jeden z informacją, że tekst przeszedł pozytywnie pierwszą selekcję i poszedł w dłonie recenzentów, drugi, że recenzenci wydali pozytywną opinię i zarząd podejmie decyzję. Ten właściwy wczorajszy mail z ostateczną decyzją na tak przyszedł w sumie półtora miesiąca po wysłaniu przeze mnie tekstu.
                              • 4kika Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 11.09.12, 11:23
                                Aha, dzięki. A możesz zdradzić ile wydawnictw "zaatakowałaś'?
                                • monikaniew Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 11.09.12, 11:46
                                  29 sztuk:)
                                  • 4kika Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 11.09.12, 11:48
                                    Łeeee! No szacun! Ja tylko naście ;) ale nadal usilnie poszukuję następnych coby ich ponękąć :)
                                    • monikaniew Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 11.09.12, 12:03
                                      Ja wysyłałam w większości do wydawnictw, które są ukierunkowane na beletrystykę dla dzieci i młodzieży, do kilku "dorosłych" zaledwie wysłałam. No i trafiło się ślepej kurze ziarnko;)
                                      • 4kika Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 11.09.12, 12:06
                                        żadnej kurze, tym bardziej ślepej, bo z takimi "szemranymi" typkami TAKIE wydawnictwo współpracować by na pewno nie chciało. Odwaliłaś kawał dobrej roboty i tyle
                                        • monikaniew Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 11.09.12, 12:17
                                          Dziękuję Kochana!!! Miód na serce:)
                                          Zanim wysłałam tekst do wydawnictw, rozesłałam go do znajomych z dzieciaczkami w wieku bohaterów i poprawiłam kilka drobiazgów na podstawie ich (dzieci i rodziców) sugestii. Wiesz: książka testowana na dzieciach;) Warto było.
                                          • 4kika Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 12.09.12, 09:40
                                            Monikaniew: nie wiem, czy to z mojej strony nie będzie nadużycie, ale czy mołabym Cię prosić o przesłanie na maila gazetowego, Twojej listy wydawnictw dla dzieci i młodzieży? Ale jestem pasożyt, nie?Jak nie prześlesz to spoko, w końcu wiem ile roboty z tym wyszukiwaniem.
                                            • monikaniew Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 12.09.12, 09:50
                                              Kochana, nie ma problemu. Tylko musisz mi podpowiedzieć, jak to zrobić, bo wstyd, ale pojęcia nie mam, jak się tu koresponduje...
                                              • 4kika Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 12.09.12, 10:28
                                                Qrczę, też nie mam tej jasności, ale spróbuj wejść we własną skrzynię mailową gazetową, a potem postępujesz tak jak zwykle w sytuacji wysyłania maili. A jak ja wlazłam w gazetowa skrzynię? Otóż w Google wpisałam mojego maila 4kika@gazeta.pl i otworzył się mój profil. Zalogowałam się tam i na tej stronie będzie „poczta”. To będzie Twa skrzynia, z której możesz mi wysłać Swe cudeńka. Podejrzewam, że Mądre Głowy z Forum inaczej tzn prościej korzystają ze swych skrzyń, ale cóż. Ja znalazłam właśnie taki sposób :)
                                                • monikaniew Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 12.09.12, 10:49
                                                  Coś pokombinowałam-zobacz, czy dostałaś testowego maila:)
                                                  • 4kika Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 12.09.12, 10:55
                                                    Działa jak natura chciała :)
                                                  • monikaniew Re: Przodownicy pracy lub 300% normy ;) 12.09.12, 10:58
                                                    Ale jesteśmy zaradne:) Już wyciągam notes i wklepuję.
                                                  • zona_mi Poczta 12.09.12, 11:04
                                                    Najprościej wejść do niej z najwyższej belki na samej górze ekranu - Gazeta, Wakacje, Poczta, forum, Blogi, coś tam...
                                                    Na głównej stronie Gazeta.pl jest też na górze, na prawo od wyszukiwarki.

                                                    Adres to nick@gazeta.pl.
                                                    Nie każdy używa poczty Gazety, wiec czasem można pisać przez profil na Ludziach - klikasz w czyjś nick na forum i teoretycznie to powinno doprowadzić do konta, o ile użytkownik ma aktywne, a stamtąd wysłana wiadomość trafia na pocztę ustaloną przez tego użytkownika.

                                                    Dużo ważnych rzeczy na temat funkcjonowania forum, poczty itd. znajdziecie tutaj:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/f,299,O_forum.html
                                                    Szczególnie polecam czołówkę tamtego forum, a w niej Pomoc:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/0,62499.html
                                                  • monikaniew Re: Poczta 12.09.12, 11:29
                                                    Dziękuję:)
                                                    Ja jakoś zawsze trafiam na nieaktywne profile. Poza tym okazało się, że nie mam aktualnej poczty w gazecie-przed chwilą ją rozruszałam.
                                                  • kurukulla Re: Poczta 21.01.13, 17:53
                                                    hej, czy mogłabyś napisać, jaką stawkę zaproponowało Ci wydawnictwo Zysk?bo ostatnio też przysłali mi propozycję umowy i dla mnie stawka jest średnio do przyjęcia...
                                                    pozdrawiam
                                                  • monikaniew Re: Poczta 21.01.13, 22:05
                                                    8% Kochana. Mizernie. Ale pomyślałam, że to debiut, więc przeboleję. Reszta propozycji była na zasadzie współfinansowania, więc nie bardzo miałam możliwość marudzenia. Poza tym pisząc książkę bardziej się bawiłam niż pracowałam:)
                                                    Przy następnych będę negocjować.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • skajstop Re: Poczta 21.01.13, 22:49
                                                    8% - ale od czego? Bo jak od ceny okładkowej, to nieźle.
                                                    Jak od ceny wydawcy, czyli zbytu (w uproszczeniu), skandalicznie mało.
                                                  • monikaniew Re: Poczta 21.01.13, 23:19
                                                    Niestety to drugie.
                                                  • kurukulla Re: Poczta 21.01.13, 23:23
                                                    u mnie podobnie... właśnie cena zbytu mnie zmartwiłA
                                                  • kurukulla Re: Poczta 21.01.13, 23:26
                                                    bo to jest mizernie mało. Zastanawiałam się, czy jest pole do negocjacji. Ty się już zgodzilaś? ps. u mnie było 6 %...
                                                  • monikaniew Re: Poczta 21.01.13, 23:34
                                                    Tak, podpisałam umowę i jestem wpisana w plan wydawniczy na pierwszy kwartał tego roku. Daty jeszcze nie znam.
                                                    Możesz spróbować negocjować. Ja popytałam znajomych pisarzy i pracujących w wydawnictwach i twierdzili, że to teraz standard przy debiucie. Prawnik, któremu pokazałam umowę do przejrzenia mówił, że większość umów dotyczących wydawnictw trafiających do niego ma 6-8% ceny zbytu.
                                                    Ja się nie zastanawiałam. Uważam, że trzeba dać sobie szansę na zaistnienie. Poza tym nie napisałam książki z założeniem, że na niej zarobię, ba! nawet że ją wydam-to było marzenie mojego dzieciństwa i traktuję to jako jego spełnienie:)
                                                  • skajstop Re: Poczta 21.01.13, 23:36
                                                    Nie zgodzę się, że to są typowe stawki. Typowa stawka debiutanta w przyzwoitym wydawnictwie to ok. 6-7% ceny okładkowej, czyli 12-14% ceny zbytu. Z e-bookami jest inaczej, negocjuje się indywidualnie, jest duża rozpiętość stawek.
                                                  • monikaniew Re: Poczta 21.01.13, 23:42
                                                    Ale te przyzwoite nie były zainteresowane moim tekstem:)
                                                  • monikaniew Re: Poczta 21.01.13, 23:27
                                                    Szaleństwo to nie jest. Ty tez debiutujesz?
                                                  • skajstop Re: Poczta 21.01.13, 23:26
                                                    Tragicznie mało. Ale skoro już podpisałaś, ciesz się, że będziesz mieć książkę.
                                                  • kurukulla Re: Poczta 21.01.13, 23:33
                                                    nie, ja jeszcze nie podpisałam. chodzi o to, że nie mam ambicji napisania książki dla satysfakcji, więc nie wiem czy to ma sens...a czy w Twojej umowie jest, że od e-booka 3%? ja wcześniej wydałąm jedną książkę, i od ebooka było 12 czy 14 % (nie pamiętam), bo przy ebooku wydawnictwo ponosi mniejsze koszty...wg mnie 3 % jest żenadą. i jeszcze, jeśli mogę spytać, to jak idzie ta ksiązka, tzn czy już jest, czy promocja jest ok? bo myślę sobie, że jeśli super, to można się zgodzić, ale jak nie, to to jest upokarzające.
                                                  • monikaniew Re: Poczta 21.01.13, 23:40
                                                    Tak, 3% od ebooka.
                                                    Sam kontakt z redakcją bardzo profesjonalny. Redaktorka prowadząca w porządku, korektor również. Przedstawili mi ilustratorkę, która mnie zauroczyła swoim talentem. Jestem zadowolona.
                                                  • kurukulla Re: Poczta 21.01.13, 23:50
                                                    cóż, 3 % od ebooka ( tyle mi też zaproponowali ), to jest niewyobrażalnie mało. bo e book nie kosztuje prawie nic wydawnictwo, więc to jest ewidentnie coś nieprzyjemnego. bliska mi osoba dostała od ebooka wręcz 12-14 %, właśnie dlatego. 6 -8 % od ceny zbytu to też tragicznie i dlatego martwię się, czy nie jest to propozycja do odrzucenia. a wydawnictwo wydawało się ok....
                                                  • kurukulla Re: Poczta 21.01.13, 23:57
                                                    bo ja wydałam wcześniej książkę w małym wydawnictwie, i myslałam , że tamto było kiepskie bo ma mały nakład i 10 % ceny okładkowej . to jest "dobre" i daje o wiele mniej....
                                                  • monikaniew Re: Poczta 22.01.13, 00:33
                                                    Pomijając te stawki, mnie przekonało to, że nie przekazujesz im praw autorskich i że możesz zrezygnować z umowy z trzymiesięcznym wypowiedzeniem.
                                                    Przyjaciółka dostała za debiutancką książkę 10% od ceny okładkowej. Co z tego, skoro gdy cały nakład zszedł, wydawnictwo nie chciało go wznowić. Ta jej książka zrobiła furorę, więc dostała wiele propozycji z innych wydawnictw na napisanie kolejnych powieści na zlecenie oraz na wznowienie jej debiutanckiej powieści. Negocjacje nowego wydawnictwa z poprzednim trwały prawie rok i zażądali niebagatelnej sumki za owe prawa autorskie. O jej nerwach nie wspomnę.
                                                    Ja podpisałam bez mrugnięcia okiem. Oczywiście po kilkakrotnym przeanalizowaniu umowy dla pewności, że wszystko rozumiem i po konsultacji z prawnikiem. Wiele razy przekonałam się, że jeśli życie/ktoś/los daje szansę, nie można jej przegapić, bo może się nie powtórzyć. Jeszcze nigdy się nie zawiodłam na swoich decyzjach.
                                                  • kurukulla Re: Poczta 22.01.13, 00:38
                                                    Być może jest tak, jak piszesz. ale np patrzę na zestawienie za rok 2011 wydawnictw ( na stronie wirtualnywydawca.pl, po zalogowaniu), i naszego wydawnictwa nie ma w pierwszej pięćdziesiątce (!!!). więc to, że będzie wspaniale, to tylko nasze domniemania....
                                                  • kurukulla Re: Poczta 22.01.13, 00:43
                                                    pociesza mnie też , że dwie osoby z listy 10 najbogatszych ostatnio autorów tam wydają,więc chyba nie jest tak źle? chyba, że podpisali tą umowę , co my, i nie mogą odstąpić
                                                    :D
                                                  • monikaniew Re: Poczta 22.01.13, 09:25
                                                    Coś w tym jest:)
                                                    Moja Pani Ula-bibliotekarka najukochańsza, taka z prawdziwego zdarzenia, która żadnej nowej książki nie ustawia na półce zanim jej nie przeczyta-powiedziała, że jest ze mnie dumna, że postanowiłam pisać, potem była dumna, gdy przeczytała tekst (była moją pierwszą recenzentką), potem po moim telefonie, że znalazł się wydawca, a jak usłyszała kto wydaje, aż zapiała:) Ja wiem, że ona nie zna realiów wewnętrznych, tych dotyczących autor-wydawca, ale powiedziała mi, że cieszyła by się tak mocno tylko wtedy, gdyby to był Świat Książki. Przytuliła mnie i powiedziała: "Najlepsi wydają u najlepszych". No i jak mogłam nie podpisać?;)
                                                    Kalicińska do nich trafiła. Kim jest owa tajemnicza druga autorka?
                                                  • pisam Żenada 22.01.13, 09:19
                                                    Nie będę tego komentował, ale jak tak dalej pójdzie to niedługo większość z debiutantów będzie płacić wydawcom aby zechcieli wydać ich książkę. Są pewne minima bez których z założenie nie powinniśmy rozmawiać z wydawcami, ale powiem, że takim swoim działanie psujecie warunki dla przyszłych debiutantów, a sami nie liczcie na wyrobienie nazwiska - to wasze marzenia które w 99,999% nigdy się nie spełnią. Jak nie będziemy się szanować, to będzie tak jak z cena redakcji i korekty - za dużo aby umrzeć, za mało aby żyć.
                                                  • monikaniew Re: Żenada 22.01.13, 10:35
                                                    Pisam, już tak jest, że debiutanci płacą wydawcom za wydanie książki, przecież wiesz. Po wysłaniu tekstu do wydawnictw, niemal skakałam pod sufit, gdy widziałam każdą nowy mail z odpowiedzią. A potem je otwierałam i czytałam, że tekst dobry, że treść ciekawa, że rokuje, że oni bardzo chętnie, tylko że ich polityka polega na współfinansowaniu. I pewnie ci z debiutantów (i nie tylko debiutantów), którzy zdecydowali się na ten sposób wydania, mogli liczyć na większy procent i być może od ceny detalicznej. Jest tylko mały problem: ja nie mam kilku luźnych tysięcy, a żadne piękne słowa, że mój tekst rokuje, nie skłonią mnie do sprintu do banku i wzięcia pożyczki.
                                                    Więc gdy pojawia się propozycja wydania powieści bez oczekiwania sięgnięcia do portfela, dlaczego mam nie skorzystać, powiedz? Nie napisałam jej dla pieniędzy czy sławy. Napisałam ją dla siebie, bo kocham pisać. Napisałam ją dla syna, by pokazać mu, że jeśli się coś kocha, trzeba to robić, że jeśli się coś zacznie, trzeba to skończyć. Namówiona przez przyjaciół wysłałam ją do wydawnictw oczywiście z nadzieją, że może kogoś zauroczy, ale też z wiedzą o realiach rynku wydawniczego-nie jakąś profesjonalną, ale tą pantoflową (fora, znajomi, którzy wydali). Nie liczyłam na wiele.
                                                    Propozycja z wydawnictwa była dla mnie kolejnym krokiem. Powiedziałam A, nie sposób przemilczeć B. Decyzja jest moja i nie czuję się odpowiedzialna za psucie rynku. Nie będę się bić w piersi za to, że wykorzystałam daną szansę i realizuję swoje marzenia.
                                                  • 4kika Re: Żenada 22.01.13, 11:10
                                                    I dobrze zrobiłaś! Po co się tłumaczysz? na Twoim miejscu zrobiłabym to samo
                                                  • monikaniew Re: Żenada 22.01.13, 11:26
                                                    Dziękuję 4kika!
                                                  • 4kika Re: Żenada 22.01.13, 11:50
                                                    No co Ty! nie masz za co dziękować. Powtarzam, że dobrze zrobiłaś. Na pewno nie byłoby dobre, gdybyś sama za wydanie zapłaciła. Też miałam tego typu oferty - a tfu , na psa urok! Trzymaj się!
                                                  • monikaniew Re: Żenada 22.01.13, 12:14
                                                    Dziękowałam, że mnie nie potępiłaś za psucie rynku i za egoizm;)
                                                    Buziaki na miły dzień***
                                                  • 4kika Re: Żenada 22.01.13, 12:27
                                                    HŁE, HŁE! Psucie rynku! Egoizm! Zasada jest taka: coś jest warte tyle, ile ktoś zapłaci. I nie chcę tu obrazić ani Ciebie, ani Twej twórczości. To jest uwaga ogólna do ludzi "robiących w papierze". Jak to ktoś napisał- najpierw trzeba kupić coś do jedzenia, potem buty itd, a książki może kiedyś tam, o ile w ogóle. Piszących jest wielu, każdy z nich chce wydać, zarobić - czy jest możliwe aby nakłonić ich aby się szanowali i zażarcie negocjowali stawki? No chyba, że koledze z forum marzy się, że przez takie zachowania sprawi iż książka stanie się towarem deficytowym , pożądanym, coś na kształt "półpancerzy praktycznych" i wtedy MY-ludzie robiący w papierze- będziemy górą!
                                                  • pisam Re: Żenada 22.01.13, 12:39
                                                    4kika - z tego co piszesz wynika jedno. Nie ważne co piszesz, na jaki temat i w jaki sposób, ważne aby ktoś ci za to zapłacił - choćby to było najgorsze szambo, bo jeść trzeba. Zapewne napisałaś już sporo, skoro znasz to tak dobrze - ja na szczęście mam jeszcze pewne zasady i zgodnie z nimi żyję i postępuję. Rady są po to aby się nad nimi zastanowić, ale i tak masz postępować zgodnie ze swoimi decyzjami - abyś tylko później mogła spojrzeć w lustro. Pozdrawiam.
                                                  • 4kika Re: Żenada 22.01.13, 12:45
                                                    Mylisz się Pisamie szanowny. Nie jest tak jak myślisz. Nie wydałam, piszę bardziej naukowo niż beletrystycznie, a na myśli miałam coś takiego: jeśli chcesz sprzedać powiedzmy dom na głuchej wsi, gdzie psy wiadomo co robią ze pomocą d..., chcę tu podkreślić, że nie jest to głucha wieś na Mazurach, czy w Bieszczadach, gdzie atrakcyjna okolica podbija cenę. I powiedzmy, że za chatę wołasz jakiś milion, a co tam! Jak szaleć to szaleć! I kto Ci to kupi?
                                                  • pisam Re: Żenada 22.01.13, 12:55
                                                    Kika - ja nie chcę aby ktoś płacił miliony ale rzetelną cenę za moją pracę. Jeśli będziesz cały czas schodziła ze swojej stawki, to w końcu powiedzą ci, że sama masz im płacić jeśli chcesz aby wydali Twoją książkę. Wracając do Twojej chałupy - to co sprzedasz ją za 1 zł, bo nikt inny nie zaproponuje Ci lepszej ceny? Nie, będziesz czekała aż znajdzie się taki który da cenę która będzie adekwatna do wartości.
                                                    Dla lepszego przykłady - dwa lata wcześniej cena za korektę i redakcję 1 arkusza wydawniczego wynosiła ~ 100 zł. Teraz można znaleźć propozycje 20 zł za arkusz, a wydawnictwo Amber proponuje nawet mniejsze stawki, ale nie wiem czy czytałaś ostatnio coś wydane przez Amber? Błąd na błędzie i błędem pogania, to jest wynik owej taniej pracy - oczywiście nie we wszystkich książkach, ale w sporej jej części. Więc jak ma być w przyszłości, byle jak byle tanie, czy jesteśmy za biedni aby kupować byle co? Decyduj...
                                                  • 4kika Re: Żenada 22.01.13, 13:06
                                                    A tu się z Tobą zgodzę- o jakość trzeba dbać choćby i same g... z nieba leciały. Patrz publikacje naukowe: Nie dość, że sam płacisz za wydanie, to jak artykuł jest do d.., to Ci go redakcja nie przyjmie. Tej kwestii płacenia za własną robotę nie odnoś do wydawnictw książkowych! Bo płacenie za to co zrobiłam jest po prostu...
                                                  • pisam Re: Żenada 22.01.13, 12:32
                                                    Rozumiem, że następną wydacie za darmo aby tylko wydać ;-) Właśnie w ten sposób Wydawcy grają wami jak chcą.... Następnym razem napiszą, że w książce jest potencjał ale sprzedaż poprzedniej była słaba, więc bez współfinansowania jej nie wydadzą i też będziecie zadowoleni? Od razu wyjaśnię, że nie rozmawiam z wydawcami którzy nie traktują mnie poważnie i proponują stawki poniżej średniej stawki, w końcu nikt nie musi ani mnie wydawać, ani ja nie muszę przyjmować każdej propozycji. Ale tego trzeba mieć świadomość, jak tego, że jedna książka nic ci nie załatwi i nie wiadomo, czy ktokolwiek poza rodziną ją zauważy. Ale to temat do zupełnie innej dyskusji i za jakiś czas, gdy uniesienie minie...
                                                  • monikaniew Re: Żenada 22.01.13, 12:53
                                                    Pisam, mój Drogi!
                                                    Z tego, co piszesz, jesteś doświadczonym człowiekiem. Pewnie niejedno już napisałeś i niejedno wydałeś. Pertraktujesz stawki, bo masz-nazwijmy to-swoją historię. Trafiłeś na wątek debiutantów, zauważyłeś?
                                                    Nie będę wypowiadać się za innych debiutantów, mówię za siebie: nie piszę dla pieniędzy. Piszę, bo to lubię. Dostałam propozycję z wydawnictwa i ją przyjęłam. Potraktuj to jeśli chcesz w ten sposób: trafiło się ślepej kurze ziarnko, a że była głodna, nawet o keczup nie poprosiła. Mam satysfakcję, że tekst się spodobał, satysfakcję z pracy z przemiłym korektorem, zadowolenie z każdej nowej ilustracji przesłanej do akceptacji. TO jest dla mnie ważne. Robię inne rzeczy, które przynoszą mi pieniądze, pisanie jest dla mnie przyjemnością. Ale chyba mnie nie zrozumiesz, bo widzę, że mamy zupełnie inne spojrzenie w tej kwestii.
                                                    Swoją drogą, dlaczego z góry zakładasz, że sprzedaż będzie słaba? A może dwa dni po ukazaniu się książki w księgarniach Najsztub zaprosi mnie do swojego programu, a po powrocie z nagrania odbiorę telefon od Spielberga:)
                                                  • pisam Re: Żenada 22.01.13, 13:08
                                                    Marzenia jak ptaki szybują po niebie... ale życzę Ci aby się spełniły. Widać - co sama zresztą przyznałaś, że nie znasz rynku - i chwała ci za to. Ale znajomość nie zwalnia od odpowiedzialności, bo sama przyznaj, że skoro "wydawca" znalazł "autora-pasjonata-debiutanta" który zgodził się na byle jaką stawkę, to czy innego debiutanta potraktuje inaczej? Czy zaproponuje mu lepszą stawkę, skoro takich jak ty - piszących dla samego pisania - znajdzie bez żadnego problemu. To właśnie nazywam psuciem rynku i rzeczywiście mnie to nie dotyczy - choć także nie utrzymuję się z pisania. Ale pamiętaj, że kolejnemu zaproponuje jeszcze gorsze warunki, a w końcu każe mu sobie płacić za to aby tamten zobaczył swoją książkę. Ty sama przy kolejnej książce możesz otrzymać taką samą propozycję, a jak się nie zgodzisz, usłyszysz, że na twoje miejsce są już dziesiątki innych zainteresowanych. Wpadacie sami w swoje sidła i skoro nie cenicie swojej pracy dlaczego uważacie, że ktoś inny ma ją cenić. 6% od ceny sprzedaży to jakieś 3 % ceny detalicznej książki, przyjmując, że książka kosztuje 30 zł, daje to 90 groszy/ egz. Średni nakład to 3 tys... Odlicz podatek, płatność rozbitą na 2 - 3 lata (jeśli w ogóle wydawca będzie się poczuwał do zapłaty) i sama zobaczysz ile na tym zarobisz na czysto. Policz swój czas jaki poświęciłaś na napisanie i zastanów się, czy nie lepiej było pójść z dzieckiem na lody.
                                                    Nie mam nic przeciwko debiutowi, ale szanujcie się i swoją pracę.
                                                  • monikaniew Re: Żenada 22.01.13, 13:25
                                                    Pisam, ja rozumiem Twoje racje. Chodzi mi o to, byś spojrzał z mojej strony: dziewczynka pisze dla siebie, bo lubi. Znajomi namawiają ją na wysłanie jednego z tekstów. Wysyła i czyta miłe odpowiedzi, z tym że oprócz komplementów są propozycję współfinansowania. Dziewczynka nie płacze, bo i owszem miło by było przytulić swoją książkę, ale nie dlatego ją napisała. I pewnego dnia przychodzi propozycja wydania bez własnego wkładu. Dziewczynka się cieszy. Koniec aktu.
                                                    Przyznaję Ci rację, ogromną rację! Chcę tylko, żebyś zauważył, że dziewczynka nie zrobiła nic złego. Ba! Może to nie wyczyn wielki, ale wywalczyła z 6% na 8%. Mały kroczek, ale w przód.
                                                    O Spielbergu nie marzę, o Najsztubie tym bardziej. Żyję sobie spokojnie, jestem szczęśliwa, robię, co lubię, moja pasja jest moją pracą, druga odpoczynkiem (choć nie ma po czym) przed snem. I szanuję się, swoją pracę również i nie wstydzę się, że jestem pasjonatką pisania. Nie przeliczam czasu poświęconego na napisanie na pieniądze, bo tego czasu nie poświęciłam lecz dobrze się bawiłam. 90 groszy za książkę? 6 książek i będzie na dwie gałki:) W zupełności mi wystarczy. Syn chodzi na lody ze swoją dziewczyną:)
                                                  • 4kika Re: Żenada 22.01.13, 13:28
                                                    Rozumiem Ciebie oraz ową małą dziewczynkę, która w Tobie siedzi :). Rynek jest drapieżny, a kolega Pisam chce z nim walczyć niczym Don Kichot. Ale w/w Kolegą zgadzam się co do tego: przede wszystkim JAKOŚĆ.
                                                  • monikaniew Re: Żenada 22.01.13, 13:36
                                                    Ja też jestem za jakością-nie ma o czym dyskutować.
                                                    Jeśli Don Pisam zobaczy któregoś dnia horyzont bez wiatraków, chętnie wskoczę na osiłka i dołączę:)
                                                  • monikaniew Re: Żenada 22.01.13, 13:41
                                                    Miało być na "osiołka", a w sumie ten osiłek...:)
                                                  • pisam Re: Żenada 22.01.13, 13:37
                                                    Ja nie mam do Was pretensji - i jestem od tego jak najdalej ;-) Ale próbuję wszystkim pokazać, że każde działanie ma drugie oblicze, bo samo jako niedoświadczone adeptki nie zdajecie sobie z tego sprawę. Nie chcę was pouczać - tym bardziej, że nie jesteśmy dla siebie konkurencją - bo mnie współpracy z Zyskiem absolutnie nie interesuje, ale pokazuję jak to może zadziałać w przypadku drugiej osoby za miesiąc, dwa, rok...
                                                    Tak samo jako uświadomić, że jedna, dwie, a nawet trzy wydane książka nic nie gwarantują. Dla przykładu wejdź na stronę SLP czy ZPP i sprawdź nazwiska członków - czyli niejako pisarzy. W 75 % nic wam one nie powiedzą, choć ich właściciele mają wydanych po 8 - 15 swoich książek. Jeśli nie masz szczęścia, które ci pozwoli zaistnieć, nawet przyznanie nagrody literackiej ci nie pomoże i pozostaniesz nierozpoznawalnym autorem.
                                                    Ostatnio rozbawiała mnie reklama, że książki zdobywcy paszportu Polityki (czy jakiejś tam innej nagrody) można kupić z 50% rabatem ;-) O czym to świadczy, jeśli ktoś wymyślił, aby sprzedawać te książki za 1/2 ceny. Że autor jest taki dobry, czy że coś z tym przyznaniem nie było w porządku? A przecież nagroda nie była taka sobie...
                                                    I sorry, ale ja wolę rozgrzane głowy polewać wodą, aby szybciej były sobą...
                                                  • pisam Don Kichot 22.01.13, 13:44
                                                    Skoro zostałem wyzwany, to staję do pojedynku.
                                                    Kochane dziewczyny, no cóż, byłem, jestem i zapewne do końca zostanę romantykiem, któremu marzą się normalne czasy. Dopóki walczę z wiatrakami zdając sobie sprawę że nie mam za dużo szans, to wszystko jest w porządku - w każdym razie ze mną. Tak między nami walczę nie tylko z wydawcami, ale także z EMPiK-iem i Matrasem, choć moja walka polega na tym, że mówię prawdę co myślę o ich działalności. Niby nic, ale taki już jestem, że mówię i piszę, to co myślę. I nie chcę naprawiać świat, chcę tylko innych romantyków przestrzec, że coś może wyglądać inaczej niż im się w tej chwili wydaje ;-)
                                                  • monikaniew Re: Don Kichot 22.01.13, 13:53
                                                    Mała romantyczna dziewczynka skubiąca ziarnka bez keczupu została w pełni przekonana. Właściwie od zawsze (a przynajmniej od dawna) wiedziała, że nie wszystko wygląda tak, jak się wydaje.
                                                    W mojej książce: nie wszystko smakuje tak, jak wygląda:)
                                                    A Ty walcz Don Pisamie. Najgorzej to siąść i siedzieć, podkulić uszy, płakać i co tam jeszcze. Ja na razie toczę maleńkie całkiem miłe bitewki na własnym podwórku, bo przeciwników wielkich nie mam, ale jak się pojawią, nie dam sobie w kaszę (w ziarnka) dmuchać.
                                                  • 4kika Re: Don Kichot 22.01.13, 14:00
                                                    Monikate, zabierz mnie w podróż ze sobą! Obiecuję przyjechać na własnym ośle hehehehe.
                                                    A teraz do Kolegi Pisama: tak, to straszne, mogę się zapisać na śmierć i, opcjonalnie: 1) nikt mi tego nie wyda (jak wspomniałam, z pogardą spluwam na „oferty” z finansowaniem lub współfinansowaniem autora); 2) ktoś wyda, ale co z tego, kiedy zniknę w zawierusze dzieł innych autorów. Ale powiem coś takiego: ja tak strasznie lubię sobie popisać, że aż mnie to denerwuje :). Począwszy od artykułów naukowych, poprzez popularnonaukowe na opowiadaniach skończywszy. Do tego dochodzi egoistyczne parcie na wydanie napisanej powieści! I dlatego popieram takie osoby jak Koleżanka Monikate. Debiutuje... cóż za cudowne słowo...
                                                  • monikaniew Re: Don Kichot 22.01.13, 14:17
                                                    Będę szczęśliwa, gdy dołączysz 4kika. Czy to na własnym osiołku, czy też wskocz na mojego OSIŁKA;) Jak już brać, to silnego!
                                                    Do tej pory nie mogę uwierzyć, że moja powieść zostanie wydana. A jak zapytałam syna, czy spodziewał się, że mama kiedyś wyda książkę, odpowiedział: Pewnie. Po tobie wszystkiego można się spodziewać:)
                                                    Jak już stało się, jak stało, mam nadzieję, że wniosę trochę radości w świat książek. Spielberg nie musi dzwonić tak od razu-na początek chcę nadal cieszyć się swoim małym sukcesem:)
                                                    I dziękuję za miłe słowa-jak miód na duszę:)***
                                                  • 4kika Re: Don Kichot 22.01.13, 14:23
                                                    Monikate, nawet nie wiesz jak Ci ZAWISZCZĘ! hehehehe, a co do miłych słów, to w tej kwestii obserwuję totalną zapaść. Tak jak w służbie zdrowia brakuje krwi, to w społeczeństwie brakuje życzliwości, dobrego słowa i serdecznego uśmiechu
                                                  • monikaniew Re: Don Kichot 22.01.13, 14:42
                                                    To ja Ci z ogrrromną przyjemnością wielki uśmiech posyłam! Pełen serdeczności i życzliwości!
                                                    Masz rację, to deficytowy towar na rynku, ale są jeszcze nisze, do których warto zaglądać, bo sporo tam dobrych ludzi:)
                                                    Spójrz tylko, nawet Pisam, który na początku zajechał z "żenadą", na koniec został naszym rycerzem;)
                                                  • 4kika Re: Don Kichot 22.01.13, 14:12
                                                    Don Pisamie, przeczytałam właśnie post Koleżanki Monikate... miałam Cię zapytać, czy nie szkoda Ci życia na walkę, ale po Jej uwadze, że walczy na własnym podwórku, przypomniałam sobie, że sama ostatnio, ech.. fatalnie, bo na gruncie zawodowym..., stoczyłam bitwę, w której pozornie poległam, ale za to zachowałam twarz... Dlatego walcz Pisamie do ostatniej krwi, bo ta spawa wymaga silnych osób. Coś mi się nasunęło odnośnie finansowania własnej pracy: jak by się ta kwestia miała w stosunku do prostytutek? Pewnie w ciągu kilku dni padłby najstarszy zawód świata.
                                                  • monikaniew Re: Don Kichot 22.01.13, 14:32
                                                    Haha! Dobre z tymi prostytutkami:) Zasada współfinansowania też byłaby ciekawa.
                                                    Mam nadzieję, że ta walka na własnym podwórku nie poturbowała Cię za bardzo. Ja troszkę walk w życiu stoczyłam i wiem, że było warto, nawet jeśli "tylko" twarz zachowałam. Tymczasem walczę z silnym przeciwnikiem-CZASEM:)
                                                    Tak więc Pisamie Drogi bądź naszym rycerzem!
                                                  • 4kika Re: Don Kichot 22.01.13, 14:41
                                                    Poturbowała jak cholera! przecież konia się nie kopie. Cholerny "koń"! Do tej pory mnie trzepie jak o tym pomyślę! A Pisam niech walczy. My siedźmy schowane za Jego plecami. Jak już wywalczy, to wyleziemy i skorzystamy z Jego trofeów hihihihihii
                                                  • pisam Re: Don Kichot 22.01.13, 14:57
                                                    Większość z tych "pań", ma za sobą alfonsa, który nie pozwoli im zejść niżej pewnej kwoty, bo wtedy nie zarobi. To powoduje, że "panie" nadal zarabiają chociaż zapewne robią to, bo lubią i aż ich skręca gdy o tym pomyślą.
                                                    A "żenada" dotyczyła warunków jakie proponował "wydawca" - który notabene coraz bardziej upodabnia się do Astrum ;-( I to nie jest pochwała...
                                                    A walczyć, czyli gadać o tych i innych spraw zawsze będę, bo taką mam marudną naturę...
                                                  • monikate Re: Don Kichot 22.01.13, 18:25
                                                    Ktoś tu mnie wzywa, ale chyba jego słowa nie zostały skierowane do mnie. Pomyłka :)
                                                    Pisam ma rację. Ja tam bardzo lubię, jak mi wydają książki, ale zarabiać na nich też chcę.
                                                  • beanfield Re: Don Kichot 22.01.13, 18:37
                                                    A ja po wysłaniu kilkunastu swoich propozycji (dwie książki o tematyce kryminalno-sensacyjnej) zrezygnuję już raczej z mamienia siebie możliwością wydania czegokolwiek. Pierwszą swoją propozycję rok temu wysyłałem na zasadzie spróbowania jak to wszystko działa i zachowuje. Po pół roku zacząłem wysyłać kolejną rzecz i po mailach typu: Pan nam da 6-8 tyś złotych, to my panu wydrukujemy książkę, przy okazji zredagujemy, to się coś pomyśli to pomyślałem, że to chyba nie moje klimaty. Ostatecznie wykopałbym spod ziemi parę złotych, ale nie dam obcym ludziom kasy na zasadzie: macie, drukujcie! Wolałbym mieć kontrolę nad swoimi zielonymi. Pobawiłem się w pisarza i wystarczy. Napisałem w sumie 3 powieści kryminalne i ok – czwarta w planach. Satysfakcja jest, że przy czysto technicznym umyśle udało mi się wykrzesać kilkaset stron akcji. Czy czytelnej – nie wiem. Z odpowiedzi w postaci jednozdaniowych maili trudno się czegokolwiek domyśleć. Mogę nawet zaryzykować stwierdzenie, że w jakimś stopniu zazdroszczę obecnym tu użytkowniczkom forum, iż dano im szansę debiutu. Ale jak się sam nie wydam, to nikt mnie nie wyda. Książki mam, drukarnię w sumie też.. brakuje mi pomysłu i konkretnego postanowienia. W kryzys jako taki do końca nie wierzę. To dziś doskonała wymówka dla każdego. Chociaż szczerze mówiąc zastanawiałem się nad głodowymi stawkami w przypadku oferty pozytywnej.. no ale póki co nie muszę nic podpisywać – choć parę wydawnictw nic jeszcze nie odpowiedziało… Pozdrawiam !
                                                  • pisam Re: Don Kichot 22.01.13, 19:19
                                                    Pozwolisz, że ponownie będę się wymądrzał.
                                                    A więc, wydrukować książkę to żaden problem i wcale nie jest to takie drogie, a numer ISBN otrzymasz za darmo z Biblioteki Narodowej. Stworzenie okładki, korekta, redakcja to z technicznego punktu widzenia, wyłącznie sprawa techniczno-finansowa, ale jak wspomniałem wydać każdy może i przede wszystkim nie będziesz się dzieliła żadnym zyskiem z pseudo wydawcami. Kłopot polega na sprzedaży książki, bo musisz mieć pojęcie o dystrybucji, rozliczaniu, ustalaniu ceny książki, itd, itd.
                                                    Jest jeszcze inna możliwość, wydać swoje książki jako e book, co wcale nie jest takie głupie, choć także nie zapewni pieniędzy, ale będziesz mógł/mogła sprawdzić co czytelnicy myślą o twoim pisaniu i także nie musisz za to płacić. Osobiście doradzam małe wydawnictwo www.rw2010.pl - znam ich i zapewniam, że pochylą się nad każdą propozycją i nie odwalą siary ;-)
                                                  • pisam Re: Don Kichot 22.01.13, 19:23
                                                    Poza tym możesz skorzystać z pośrednictwa agencji, choćby tej poniżej... Manula jest OK, choć musi potrwać trochę czasu ale będziesz wiedziała czy widzą w twoich opowieściach potencjał ;-)
                                                  • blueberry33 Re: Don Kichot 22.01.13, 22:16
                                                    To ja też dorzucę swoje trzy grosze, choć to co powiem dotyczy autorów książek historycznych, czy też historyczno-militarnych, raczej na pewno nie beletrystyki. Otóż warto próbować nawiązać kontakt z wydawcami zagranicznymi, np. Continnum, Pen & Sword. Osprey czy podobnymi. Proszę zobaczyć w Sieci, ilu dla nich polskich autorów pisze. Coraz więcej. Nie wiem dokładnie, ile płacą, ale jeden ze znajomych autorów, który wydaje za granicą powiedział mi, że stawki są zachodnie, nie krajowe. Ile dokladnie - tego nie wiem, choć tam też nie są to jakieś oszałamiające kwoty, a autorzy nie są milionerami. Ale te stawki są dużo przyzwoitsze od naszych. Oczywiście jest jeszcze kwestia np. przetłumaczenia, bo nie każdy zna na tyle angielski, żeby zrobić to samemu, i podobnych spraw. Niestety, o tym nic nie mogę powiedzieć konkretnie, bo nie znam szczegółów. Pierwszym krokiem jest na pewno nawiązenie kontaktu mailowego, a takowy zawsze znajduje się na www danej firmy. Potem zaproponowanie tematu, sporządzenie streszczenia - itd.
                                                  • beanfield Re: Don Kichot 23.01.13, 14:14
                                                    Dzięki za wszelkie sugestie i informacje. Pozdrawiam!
                                                  • kurukulla Re: Don Kichot 23.01.13, 19:36
                                                    To jeszcze raz ja. Przeczytałam co piszecie. Otóż Moniko - piszesz o sobie jako o małej dziewczynce, która chciała "przytulić" do siebie swoją własną, wydaną książkę. Rozumiem, że jesteś dorosłą kobietą? Wydaje mi się, że ten rynek jest dosyć trudny, a godząc się na każdą propozycję i jeszcze pozując na dziewczynkę, która jest zachwycona każdą ofertą, szkodzisz najbardziej sobie. Tak, jak ktoś tu napisał - policz, ile dostaniesz , przyjmując że nakład się wyczerpie (zakładam, że 3000 sztuk). pamiętaj, że wydawca zaznaczył, że może część rozprowadzać w formie ebooków, za które dostaniesz ... 3 % . to oznacza, że możesz dostać w sumie za swoją książkę tysiąc? Dwa? trzy tysiące złotych? To po prostu jest mało i jest to dosyć chyba upokarzające. Oczywiście, nie trzeba od razu pozować na wielkiego pisarza i odrzucać każdej propozycji, ale też nie trzeba godzić się na wszystko. Pisałaś, że skonsultowałaś umowę z prawnikiem. Ja tez, i z jego słów wynika, że nie można podpisywać umowy, która nie jest zawarta na jakiś czas. Czyli- po trzech/pięciu latach umowa wygasa. w "naszej" umowie tego nie było, więc tak naprawdę, to jesli kiedykolwiek, za dwadzieścia lat, ktoś inny będzie chciał zekranizować twoją książkę, zrobić słuchowisko, cokolwiek, to będziesz się musiała dzielić zyskiem z Zyskiem. Ja bogu dzięki jeszcze nie podpisałam tej umowy i powiedziałam wydawnictwu, żeby dali mi chwilę do namysłu. W Polsce jest kilkaset wydawnictw więc o ile nie masz noża na gardle, to nie podpisuj wszystkiego co ci ktoś podsuwa, bo robisz sobie krzywdę, jak również psujesz rynek. Bo skądś biorą się te stawki - tzn ludzie je przyjmują. Pamiętajmy, że twoja książka jest dla młodzieży, moja to literatura "kobieca", a więc nie najbardziej osobiste wypociny z dna szuflady, tylko książki właśnie zarobkowe. Wydawnictwo jest duże, dlatego np stwierdzenia, że biorą za ebooka 97 % ceny autorowi zostawiając 3 %, bo inaczej im się to nie będzie opłacało, są groteskowe. I na koniec - nie rozumiem , naprawdę nie rozumiem po co dopłacać do wydawania własnej książki. Tzn nawet małe wydawnictwa narzekają, że wszyscy kupują w empikach i największych księarniach a tam nie mają wstępu, a co dopiero osoba prywatna? Zresztą wejdźcie na stronę dowolnego takiego "wydawnictwa" - jeśli na stronie napis "WYDAJ U NAS" jest większy od "OTO JAKIE SPRZEDAJEMY KSIĄŻKI", może to oznaczać, że wydawnictwo po prostu zarabia na tych nieszczęśnikach którzy chcą im zapłacić za wydanie, a nie na książkach, które mają gdzieś. Jeśli już, to nie lepiej wydać ebooka lub iść do punktu ksero lub drukarni i "wydać" swoją książkę? Życzę Wam wszystkim powodzenia, rynek jest trudny ale proszę myślmy przed przyjęciem jakiejś upokarzającej propozycji, bo szkodzimy sobie i innym
                                                  • monikaniew Re: Don Kichot 23.01.13, 20:55
                                                    Witaj Kurukullo. Tak, jestem dorosłą kobietą:)
                                                    Piszesz, że godząc się na każdą propozycję, szkodzę sobie. Ja dostałam tylko JEDNĄ. Bo tych na zasadzie współfinansowania nie brałam pod uwagę-powody wymieniłaś. Czy nie zgodziłabyś się, gdybyś miała jedną jedyną szansę? W ogóle nie sądziłam, że znajdzie się wydawnictwo, które zechce wydać to, co napisałam, więc byłam mile zaskoczona i szczęśliwa. Dlaczego miałam zejść na ziemię? Bo zarobię 3 tys? Po raz nie wiem który napiszę, że nie pisałam dla pieniędzy ale z wewnętrznej potrzeby, że pisanie nie jest moją pracą lecz przyjemnością i że nie zamierzam być "znaną pisarką". Dlatego nie czuję upokorzenia-czuję się wspaniale!
                                                    Błagam, nie zrzucajcie na mnie całej odpowiedzialności za psucie rynku. Nie ja jedna wydałam z Zyskiem. Powolutku zaczynam żałować, że chciałam się z Wami podzielić moją radością.
                                                  • immanuela Re: Don Kichot 23.01.13, 22:39
                                                    Nie żałuj, Moniko, nie żałuj. Ja dokładnie czytam ten wątek i cieszę się razem z Tobą. Bo jak się słyszy, że wydawnictwa przyjmują mniej niż jeden procent z nadsyłanych propozycji, to serce rośnie gdy się widzi Osobę, Której się Udało.
                                                    Dobrze pamiętam euforię jaka mnie ogarnęła kiedy po raz pierwszy mój tekst został opublikowany. I choć dobrze mi za niego zapłacono... ukazał się pod pseudonimem. Podzieliłam się radością z rodziną, szalejąc w duchu ze szczęścia i dumy, a wychodząc z pokoju usłyszałam jak pewna bliska osoba z mojej rodziny mówi do drugiej: nie ma nazwiska – nie ma pewności, czy to ona napisała.
                                                    Za jakiś czas zaczęłam publikować pod własnym nazwiskiem i z satysfakcją położyłam przed ową osobą znany tygodnik. Choć nie mam pewności, czy w skrytości ducha nie uważa, że to przypadkowa zbieżność nazwisk ;-))
                                                    Ten mój pierwszy tekst potraktowałam jako frycowe. No cóż, czasem trzeba zapłacić. Tak z głupia frant wysłałam go do jednej z gazet. I się spodobał. Aaa, jeszcze mi się przypomniało, że drugi z kolei tekst ukazał się wprawdzie pod moim nazwiskiem, ale za to w ogóle mi za niego nie zapłacono! Za kolejne dostawałam już normalne umowy i normalne pieniądze. No, ale się rozgadałam...
                                                    Kiedy będziesz publikowała swoją kolejną książkę będziesz negocjowała umowę z zupełnie innej pozycji. Prawda?
                                                    Z całego serca Ci gratuluję i czuj się wspaniale, bo na to zasługujesz!
                                                    pozdrawiam serdecznie
                                                    i.
                                                  • monikaniew Re: Don Kichot 23.01.13, 23:13
                                                    Immanuelo Kochana, przywracasz mi wiarę w Człowieka! Pięknie Ci dziękuję:)
                                                    Odnośnie rodziny i znajomych: kiedy powiedziałam kilku osobom, że moja książka zostanie wydana, słyszałam miłe słowa, ale znaleźli się też tacy, którzy pytali: "Jak to sobie załatwiłaś?". Kiedy odpowiadałam, że po prostu tekst się spodobała, słyszałam pobłażliwe "Jasne!"
                                                    Gdy po raz kolejny usłyszałam podobne pytanie, zagotowałam się, ale z uśmiechem odpowiedziałam: "Po prostu weszłam do wydawnictwa i zapytałam: 'z kim tu się trzeba przespać, by mi książkę wydali', no i będzie wydana". O dziwo wszyscy pokiwali z podziwem:)
                                                    Zrozum tu ludzi!
                                                    Dziękuję Ci raz jeszcze. Cieszyć się zamierzam dalej i czuć wspaniale:)
                                                    I będę dziś dobrze spała;)
                                                  • immanuela Re: Don Kichot 23.01.13, 23:28
                                                    a dopiero zobaczysz co się będzie działo jak weźmiesz do ręki Swoją Pierwszą Książkę jeszcze Pachnącą Świeżą Farbą Drukarską! Gwarantuję Ci, że będziesz miała ochotę pofrunąć :-)
                                                    śpij dobrze i niech Ci się przyśnią bohaterowie Twojej następnej książki :-)
                                                  • kajagugu77 Re: Don Kichot 24.01.13, 09:45
                                                    Ja również przyłączam się do gratulacji- podszytych oczywiście zazdrością i zawiścią, bo nadal czekam na TEN MAIL :-) Dodatkowo proszę o namiary na osobę w wydawnictwie, z którą trzeba się przespać;-) Chętnie przyjadę i załatwię sobie wydanie książki.
                                                    Trzymam kciuki i pozdrawiam. Mam nadzieję, że pochwali się Pani debiutem.
                                                  • monikaniew Re: Don Kichot 24.01.13, 10:01
                                                    Dziękuję Kajagugu! I mocno trzymam kciuki, by TEN MAIL nadszedł.
                                                    Jeśli chodzi o osóbkę w wydawnictwie, to nie takie proste, bo jest spora lista;) I nie do wyboru lecz krok po kroku od dozorcy ( a teraz pewnie od pana odśnieżającego) począwszy i coraz wyżej i wyżej:) Cóż, trzeba się napracować;)
                                                    Na wszelki wypadek piszę: ŻARTUJĘ, bo jak ktoś przeczyta to wyrywkowo, to już całkiem wyjdzie, że się nie szanuję!
                                                    Pochwalę się debiutem. Dziękuję, że jesteście!***
                                                  • blueberry33 Re: Don Kichot 24.01.13, 11:14
                                                    Ale nie ma tego złego, co na dobre by nie wyszło. Osoby z branży chyba wiedzą, o kogo chodzi... otóż kilka lat temu przespała się z szefem średniego wydawnictwa bardzo młoda (i bardzo ładna!) początkująca tłumaczka z prowincji. No i skończyło się tym, że dziś są znakomitym, rozumiejącym się małżeństwem, naprawdę fajnym. I mają córeczkę. Inna sprawa (he he), że pewnie ona teraz bardzo pilnuje, komu on zleca przekłady, ale tego to już mogę się tylko domyślać.
                                                  • monikaniew Re: Don Kichot 24.01.13, 12:43
                                                    Dobre:) Choć rzeczywiście mały strach co rano jest, kto też do drzwi męża-szefa zapuka:)
                                                  • kajagugu77 Re: Don Kichot 24.01.13, 12:56
                                                    No to klops, bo za daleko mieszkam i na przejście drogi od odśnieżającego nie mam ani czasu, ani kondycji;-)
                                                    Nie jestem w stanie wyobrazić sobie radości tego oczekiwania na własną książkę w ręce. Dlatego rozumiem, że nie ma znaczenia, czy tych procent jest 3 czy 50. Na rynku wydawniczym jest jak jest i cofnąć się tego nie da (nie wierzę w ogólnopolski powszechny bojkot debiutantów pt. poniżej nie schodzimy). Pozdrowienia od zazdrośnicy i miłego czekania!
                                                  • monikaniew Re: Don Kichot 24.01.13, 13:13
                                                    No tak, kondycja by się przydała:)
                                                    Wiesz, jak to jest z tą radością? Dostałam maila, gdy już miałam buty na nogach-wybierałam się do biblioteki. Nie wiem kiedy pokonałam pieszo 5 przystanków, bo nagle przeszła mi ochota na podróż miejskim. A dokładniej: naszła mnie ochota, by iść i iść-energia jakaś. Szłam uśmiechając się jak głupi do sera, część ludzi mnie mijających odwzajemniała uśmiech, część patrzyła na mnie dziwnie, przystawali, oglądali się i podejrzewam, że część złapała za telefon niepewna czy przypadkiem nie należy zadzwonić w odpowiednie miejsce;)
                                                    A teraz? Minęło już kilka miesięcy, a ja wciąż nie dowierzam. I podejrzewam, że stan ten będzie trwał, jak już książka fizycznie będzie. Będę ją przytulać, wąchać, obym tylko nie zaczęła do niej mówić:)
                                                    Wszystkim Wam tego życzę!!!
                                                  • kajagugu77 Re: Don Kichot 24.01.13, 13:21
                                                    Kiedyś też miałam taką radochę z powodu maila dotyczącego tekstu piosenki (wydawało mi się, że już wyżej nie można skakać ze szczęścia). A potem kiedy zobaczyłam płytę :-) Chociaż przyznam szczerze, że wolałabym sobie poskakać z powodu książki. Jeszcze raz- powodzenia!
                                                  • monikaniew Re: Don Kichot 24.01.13, 13:25
                                                    Tekst piosenki, płyta-fantastycznie! Gratuluję! Myślę, że radość podobna. Radość podszyta dumą z siebie:)
                                                  • immanuela Re: Don Kichot 27.01.13, 18:11
                                                    A powiedz, Moniko, czy do wydawnictw które żądały druku wysyłałaś swoją książkę listem poleconym czy zwykłym?
                                                  • monikaniew Re: Don Kichot 27.01.13, 18:22
                                                    Wysyłałam poleconym Kochana.
                                                  • immanuela Re: Don Kichot 27.01.13, 18:27
                                                    no tak, poleconym bezpieczniej. Dzięki.
                                                    Euforia nadal trwa? :-))
                                                  • monikaniew Re: Don Kichot 27.01.13, 18:33
                                                    Oj trwa nieustanie:) W piątek dostałam wiadomość, że ilustracje już są, tekst jest w składzie i w połowie lutego dostanę tekst już z ilustracjami do kolejnej korekty autorskiej. Wszystko idzie zgodnie z planem:)
                                                  • immanuela Re: Don Kichot 27.01.13, 18:37
                                                    to świetnie! A okładkę już widziałaś?
                                                  • monikaniew Re: Don Kichot 27.01.13, 18:43
                                                    Jeszcze nie. Wszystko przyjdzie razem.
                                                    Problem w tym, że mój tytuł roboczy jest "zbyt dziewczęcy", a narratorem jest chłopiec. Bezustannie myślę nad nowym, ale jakieś totalne banały mi do głowy przychodzą. Mają mi coś zaproponować do wyboru, ale wolałabym sama wymyślić.
                                                    Wygląda na to, że napisanie książki jest łatwiejsze od wymyślenia dobrego tytułu;)
                                                  • immanuela Re: Don Kichot 27.01.13, 18:59
                                                    no tak z tytułem jest zawsze największy problem. Podobnie jak z Pierwszym Zdaniem Książki.
                                                    Nie każdy tak potrafi tak pisać: "W białym płaszczu z podbiciem koloru krwawnika posuwistym krokiem kawalerzysty wczesnym rankiem czternastego dnia wiosennego miesiąca nisan pod krytą kolumnadę łączącą oba skrzydła pałacu Heroda Wielkiego wyszedł procurator Judei Poncjusz Piłat" (choć to oczywiście nie jest pierwsze zdanie książki tylko rozdziału).
                                                    A wiesz, w moim pierwszym opublikowanym opowiadaniu narratorem był młody mężczyzna :-)
                                                  • monikaniew Re: Don Kichot 27.01.13, 19:24
                                                    Ha ha:) No tak, zdanie nieziemskie! Moja książka zaczyna się banalnie: "Mam na imię Kajtek":)
                                                    Z ogromną ochotą przeczytałabym Twoje opowiadania. Mogę je gdzieś znaleźć?
                                                    Mój młody mężczyzna ma lat 10:)
                                                  • pisam Sorry 27.01.13, 20:37
                                                    Przepraszam panie, ale taka wymiana niczemu i nikomu nie służy, proponuję prowadzić ją na priv, szkoda naszego i waszego czasu. Forum ma uczyć i służyć do wymiany doświadczeń, a gdy ktoś nowy tu zajrzy i zacznie czytać tę wymianę, to tylko dojdzie do wniosku że niczego się tu nie nauczy... Jeszcze raz przepraszam, że wcinam się w obowiązki admina...
                                                  • immanuela Re: Sorry 27.01.13, 20:52
                                                    pisam napisał:

                                                    > Przepraszam panie, ale taka wymiana niczemu i nikomu nie służy, proponuję prowa
                                                    > dzić ją na priv, szkoda naszego i waszego czasu. Forum ma uczyć i służyć do wym
                                                    > iany doświadczeń, a gdy ktoś nowy tu zajrzy i zacznie czytać tę wymianę, to tyl
                                                    > ko dojdzie do wniosku że niczego się tu nie nauczy... Jeszcze raz przepraszam,
                                                    > że wcinam się w obowiązki admina...

                                                    To bardzo rygorystyczne forum, Pisamie, ale oczywiście masz rację ;-)
                                                  • monikaniew Re: Sorry 27.01.13, 21:10
                                                    Już uciekamy:)
                                                  • immanuela Re: Sorry 27.01.13, 21:13
                                                    Monika, właśnie Ci wysłałam majla :-)
    • pisam Don Kichot 24.01.13, 11:44
      Jeśli pozwolicie napiszę kilka słów o e bookach. A więc, każdy wydawca typy rw.2010 - publico - czy co tam zechcecie na dzień dobry zaproponuje Wam od 40 % od sprzedanego e booka. Nawet jeśli wrzuci go na stronę jakiejś innej hurtowni i odda im 50% ceny, to i tak dla was zostaje 20% ceny bez Vatu.
      Powiem tylko, że osobiście otrzymywałem propozycję 70% dla siebie, ale póki co wolę sprzedawać mniej ale wyłącznie przez siebie i wtedy nie muszę się z nikim dzielić - choć nie mam wtedy reklamy, poza tym co sam potrafię zrobić. I teraz możecie porównać propozycję 3% z tym co jest na rynku. Resztę przemyśleć zostawiam zainteresowanym osobom ;-)
      • mamkajulci Re: Don Kichot 27.01.13, 20:45
        Dziewczyny - debiutantki,
        nie oburzajcie się tak na Pisama. Wie co mówi. Ma doświadczenie, zna rynek i te emocje, gdy oczekiwania zderzają się z rzeczywistością. Uprzedza Was jak dobra matka, obserwująca rumieńce na twarzy zakochanej córki... bo nie chce, byście boleśnie zderzyły się z rzeczywistością.
        Drogi Pisamie, chyba każdy debiutant musi to przeżyć... euforię znalezienia Wydawcy (zwłaszcza, gdy jest to taki duży wydawca), zachwyt nad okładką, tytułem i marzenia o tym, że ktoś zauważy jego książkę.
        I każdy debiutant po wydaniu książki czuje przygnieciony się rzeczywistością. Bo książek nie ma we wszystkich księgarniach (baaa, nawet w połowie księgarni, nawet jeśli to Zysk jest wydawcą), bo jakie znaczenie ma długo wybierana okładka i treść książki, skoro potencjalny Czytelnik nie wie o jej istnieniu, bo wydawca zwleka z rozliczeniem, i myli się oczywiście nie na korzyść autora?

        I droga Debiutantko ... masz rację Zysk wydał debiut Kalicińskiej. Tej Kalicińskiej. Myślisz, że to on ją wykreował? Zainwestował w reklamę nikomu nie znanej autorki???? Też tak myślałam. O naiwności :) I też wybrałam Zyska (bo miałam wybór). A po kilkunastu rozczarowaniach poszperałam i dowiedziałam się jak to naprawdę było z Kalicińską....



        • immanuela Re: Don Kichot 27.01.13, 20:54
          oj, Mamo Julci to jak to było z Kalicińską? Z Tą Kalicińską?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka