ann_marie
10.09.03, 09:33
Pewnie wytrawnym jeźdźcom moje obawy wydadzą się banalne, ale mnie po
wczorajszej jeździe wcale nie jest do śmiechu. Sytuacja wyglądała tak: otóż
na ujeżdżalni są trzy konie, przy próbie przejścia po drągach leżących na
ziemi jeden koń zrywa się niespodziewanie do galopu i zrzuca dziewczynę,
która łamie rękę. Po czym wariuje drugi koń i zrzuca dziewczynę, która
przelatuje przez ogrodzenie. Wszystko to dzieje się za moimi plecami, obracam
się i widzę konie galopujące bez jeźdźców. Nie wiem jak, ale mi udało się
zatrzymać mojego konia. Co więcej, wszystko to obserwował mój mąż, który
akurat po raz pierwszy przyszedł ze mną. Była to moja 11 lekcja, przez
poprzednich 10 była trenerka, teraz nastąpiła zmiana. Czy to możliwe, żeby
zmiana trenera spowodowała inne zachowanie koni? Mam pewne obawy przed
kolejną lekcją, czy słusznie?