bunchy2
11.09.09, 22:41
Witam, poradźcie, kilka lat temu miałam nagłe ataki migreny z okropną aurą,
wymiotami i bólem przez trzy dni raz na miesiąc a od czerwca coś dziwnego się
ze mną dzieje. Jak było przed deszczem dostawałam aury albo dwóch albo trzech
i wymioty i tragiczne zawroty głowy ale takie że musiałam leżeć i tak przez
kilka dni. Neurolog dał mi lek Orifil Long który biorę codziennie od lipca i
było wszystko prawie w porządku (za wyjątkiem oczu które jakoś mi szfankują)
ale dziś przed burzą znowu mnie dopadło. Dziwne jest to że mam generalnie
gorszy wzrok i codziennie razi mnie światło, szybko się męczę i praktycznie
cały czas ćmi mnie w okolicy czoła i nosa a jak otwieram buzie to okropnie
mnie boli szczęka, jak bym miała zakwasy. Czy obniżony poziom ferrytyny na
dolnej granicy może wzmagać migrene? I jakoś wyczulać na zmiany pogody? Dodam
tylko że miałam rezonans głowy i wszystko wyszło w normie ale w eeg wyszło
podrażnienie prawej strony z tendencją do uogólniania się?
Czuję się jakoś dziwnie i tracę powoli siłe bo jak długo można? Miałam
nadzieję ze ten lek który teraz biorę zlikwiduje migreny jak Convulex ale może
jakoś mniej na mnie działa. Zastanawiam się czy ktoś z was ma doświadczenie z
przysadką i czy może wie czy jakies zaklucenia w jej pracy moga wywolywac tak
dziwne zaburzenia i bole glowy. już nie wiem gdzie szukać przyczyn pogorszenia
stanu zdrowia i tego że te migreny sa teraz jakies dziwne