04.02.04, 22:39
Wyobrazcie sobie sytuacje; ze wzgledu na restrukturyzacje firmy w ktorej
pracujecie, wszyscy z Waszej grupy, zostaja przeniesieni na inne stanowiska.
Niby to samo ale jednak nie do konca. Dostajecie opcje; albo akceptujecie
nowa pozycje (pieniadze te same) albo dostajecie dwumiesieczna odprawe i
odchodzicie z firmy calkowicie. Macie 48 godzin na odpowiedz. Kilka rozmow
telefonicznych ze starymi znajomymi, daje Wam szanse na trzy oferty pracy,
ale jeszcze ich nie macie - nic do konca pewnego. Zostaje Wam ostatnie 12
godzin. Co robicie?
Obserwuj wątek
    • wywrot53 Re: Dylemat 04.02.04, 22:45
      Podpisuję umowę, żeby zyskać na czasie. Szukam lepszej pracy. Jak trafiam na
      spełniającą moje oczekiwania, żegnam się z obecną firmą.
      • jej_maz Re: Dylemat 04.02.04, 22:47
        Tracisz dwumiesieczna odprawe, a jest to raczej kawalek grosza... przydal by
        sie na... wiele rzeczy...
        • ada296 Re: Dylemat 04.02.04, 22:55
          jestem raptus i obrażalska
          więc obraziłabym się na cały świat i poszłabym sobie
          kiedyś tak zrobiłam
          i wygrałam na tym
          teraz ja jestem pracodawcą ale gdyby nie moja tamtejsza decyzja nie byłabym
          teraz tak zadowolona z mojej obecnej pracy
          a w nowej pracy dawali mi wtedy o wiele mniej pieniędzy niż w poprzedniej
          firmie
          ale ja urodziłam się pod szczęśliwą gwiazdą smile
          a tak poważniej - nie chciałabym być teraz w podobnej sytuacji jak opisujesz
          pozdrawiam
          • jej_maz Re: Dylemat 04.02.04, 23:11
            ada296 napisała:

            > a tak poważniej - nie chciałabym być teraz w podobnej sytuacji jak opisujesz



            A ja jestem i az mnie skreca, tym bardziej, ze wiekszosc akceputje.
    • ewelina10 Re: Dylemat 04.02.04, 22:50
      Jestem za nową ofertą od znajomych. Nic tak nie uwstecznia jak zbyt długie
      siedzenie w jednej firmie.
      • jej_maz Re: Dylemat 04.02.04, 22:52
        Jeszcze nie oferty - moze z tego nic nie wyjsc.
    • glodn-y Re: Dylemat 04.02.04, 22:50
      jej_maz napisał:

      > Wyobrazcie sobie sytuacje; ze wzgledu na restrukturyzacje firmy w ktorej
      > pracujecie, wszyscy z Waszej grupy, zostaja przeniesieni na inne stanowiska.
      > Niby to samo ale jednak nie do konca. Dostajecie opcje; albo akceptujecie
      > nowa pozycje (pieniadze te same) albo dostajecie dwumiesieczna odprawe i
      > odchodzicie z firmy calkowicie. Macie 48 godzin na odpowiedz. Kilka rozmow
      > telefonicznych ze starymi znajomymi, daje Wam szanse na trzy oferty pracy,
      > ale jeszcze ich nie macie - nic do konca pewnego. Zostaje Wam ostatnie 12
      > godzin. Co robicie?

      AAAAA wyobraz sobie restrukturyzację firmy,24 godz.i na trawe??
      I spada toto na ciebie jak grom z nieba jasnego(nie mylić z jasnym chmielowym)
      Co robisz??
      a te k....skie kredyty do splacenia??
      .....wa nawet powiesic się nie możesz bo i tak ,rodzina będzie spłacac!!

      ps
      Nie do nas to pytanie Marku!
      Restrukturyzacja tak,3 oferty pracy ,o to już nie,dlatego przykro mi,
      ale ......??????
      • jej_maz Re: Dylemat 04.02.04, 22:54
        I to jest wlasnie piekny przyklad, dlaczego czasami boje sie odezwac; inne
        podejscie do problemow i w ogole inne problemy. Jezeli dodam, ze tutaj mamy 2%
        bezrobocia i ekonomia wychodzi z dolka, to juz mam calkiem przechlapane. Faktem
        jest, ze nawet wozic pizze, to na splate tych kredytow zarobie, ale po co mam
        was denerwowac wink)
        • glodn-y Re: Dylemat 04.02.04, 23:02
          Wcale nie denerwujesz,dlaczego miałbys?
          Tu są takie realja,a do rozwożenia pizzy to 20 na 1 miejsce,
          i kto starucha zatrudni,jak "dziewczyny" wola młodziutkich dostawców
    • wedrowiec2 Re: Dylemat 04.02.04, 22:52
      Ja odchodzę, ale dlatego jestem wędrowcemsmile Robiłam tak juz trzy razy, ostatnio
      gdy miałam 42 lata. Do odważnych świat należy!
      • ada296 Re: Dylemat 04.02.04, 23:01
        też bardzo często zmieniałam często pracę
        przeważnie były to ryzykowne decyzje
        ale zawsze okazywało się, że zmiany były korzystne
        nie boję się zmian ani nowych wyzwań
        i lubię troszkę ryzyko
        (ale obecnej pracy nie chcę zmieniać)
        • wedrowiec2 Re: Dylemat 04.02.04, 23:03
          Miałysmy podobną tzw. karierą zawodowąsmile Decyzje podejmowałam ryzykowne, ale
          zawsze okazaływało się, że zmiany miały więcej pozytywnych stron niz
          negatywnych.
      • warum Re: Dylemat 04.02.04, 23:04
        Marksmile A kogo z nas miales na mysli, mowiac ze sie "tym problemem" zdenerwuje?
        Mnie? gdybym nie nalezala do tych, ktorzy zawsze maja swiadomosc swojej
        decyzji, pewnie bylabym kims innym. Nie jestem "swoim", zadowolonym
        pracodawca / ale moi szefowie mi wciaz mowia,ze gdybym nie byla najlepsza to
        nie pracowlabym u nichsad((/, nie jestem zadowolonym z pensji pracownikiem, nie
        mam odwagi rzucania wszystkiego dla kaprysu, bo... cale moje i nie tylko moje
        bytowanie zalezy ode mnie. Nikt mnie nie poratuje, nikt nie podeprze, a
        rodzinne zapasy zostaly oddane bez walkismile wiec ja chetnie poslucham jak jest
        w normalnym swiecie - gdzie zwiazek pracodawca- pracownik- to uklad naczyn
        powiazanych. A pracownik... zawsze ma jakas szansesmile))))))Pozdrawiam i chyba
        zaczelam czytac od koncasad
        • jej_maz Re: Dylemat 04.02.04, 23:09
          Eh, kochana jestes... nie... tak ogolnie.
          • warum Re: Dylemat:)) 04.02.04, 23:16
            Mialam jeszcze przed spankiem napisac o mojej milosci do bananow/ sorki...ale
            Glodny na pewno mial inne skojarzenia...smile ale po Twoim tekscie ide spac. I
            olewam zachwiania gospodarcze, kryzys polityczny i reke w nocniku Bumaru w
            iraqusmile))))))
            • jej_maz Re: Dylemat:)) 04.02.04, 23:17
              Co z tym Bumarem? Kiedys tam pracowalem w Osrodku Badawczo-Rozwojowym
              • wedrowiec2 Re: Dylemat:)) 04.02.04, 23:22
                Wpisz w wyszukiwarke Wyborczej Bumar, wybierz Gazetę ( nie internet) i
                czytaj... Bumar przegrał przetarg na dostawe wyposażenia armii irackiej.
                Oferta jego była wyższa o 40% od innych. Poza tym jest on w 95% własnościa
                państwa, a w warunakach przetargu była sugestia, by udział tem był jak
                najmniejszy. Poza tym podał on ponad 200 kooperantów, a takie rozdrobnienie nie
                jest mile widziane itd, itd. Oczywiście sporo ludzi w Polsce jest oburzonych,
                ze tak perfidnie potraktowano Polaków.
              • warum Re: Dylemat:)) 04.02.04, 23:22
                Bumar sobie odloze na jutro, bo trzeba ciut wiecej rzowinac okolicznosci,
                przegrali przetarg na uzbrojenie irackiej armii, wygralo konsorcjum
                amerrykanskie- a rozrzut byl ok 40%. malo tego w tym usa zestawie byly i 2
                polskie firemkismilepa
            • warum Re: Dylemat:))PS 04.02.04, 23:20
              Bo akurat zachowanie naszych politykow w sprawie przegranego przetargu, jak i
              temat "zawodu" jakie zrobily nam usa - nie likwidujac wiz na odczepnego/ albo
              za nasze "poswiecenie" to takie perelki o ktorych ja bym mogla i mogla... ale
              nawet pies chrapie, obiad podgotowany na jutro, wiec tylko dobranoc wszystkim
              komputerowym tulaczomsmile)) A te absolutnie poranne ptaszki to juz nie wiem kiedy
              spia???
        • ada296 Warum 04.02.04, 23:25
          będę pisać o sobie
          - jestem zadowolonym z siebie pracodawcą bo robię to co lubię
          - jestem zadowolonym z siebie pracodawcą bo mam wspaniałe pracownice
          - całe moje bytowanie zależy ode mnie tylko bo nikt mi nie pomoże gdybym
          dostała od życia po głowie - podobnie jak Ty
          - ale wydaje mi się, że z moimi dziewczynami w pracy łączy mnie układ naczyń
          połączonych bo ja wiem i one wiedzą, że bez nich sobie nie poradzę
          dlatego odzywki o których napisałaś mnie wkurzają
          przecież byt każdej firmy zależy przede wszystkim od pracowników
          ja podejmuję decyzje ale to one siedzą cały dzień przed komputerem i w
          zasadzie pracują na mój sukces
          to dzięki nim zarabiam
          i dzięki ich pracy mam dobrą opinię jako fachowiec
          dlatego staram się o nie dbać jak tylko potrafię
          i cieszę się, że atmosfera w pracy jest fajna
          bo przecież 1/3 życia spędza się w pracy
          wiem, że one przychodzą do pracy może bez totalnego entuzjazmu ale bez stresu
          i nerwów

          zasmucił mnie Twój post chociaż zdaję sobie sprawę z tego jak wygląda stosunek
          do pracownika
          nie będę tu pisać o wykorzystywaniu pracowników poza granice przyzwoitości (bo
          przecież i tak sobie nie pójdzie bo nie ma gdzie)

          pozdrawiam
    • bepeef Re: Dylemat 04.02.04, 23:44
      jej_maz napisał:

      > Macie 48 godzin na odpowiedz. Kilka rozmow
      > telefonicznych ze starymi znajomymi, daje Wam szanse na trzy oferty pracy,
      > ale jeszcze ich nie macie - nic do konca pewnego. Zostaje Wam ostatnie 12
      > godzin. Co robicie?

      Ja bym zdecydowała się na odejście.

      B.
      • jej_maz Re: Dylemat 04.02.04, 23:50
        bepeef napisała:

        > Ja bym zdecydowała się na odejście.

        Widze, ze wiekszosc tak wlasnie uwaza. Taka tez i byla moja pierwsza reakcja.
        Jedyny problem jaki mam, to fakt, ze inaczej tutaj sie szuka pracy jak sie ma
        prace niz jak sie nie ma... jakos inaczej patrza na czlowieka.
        • bepeef Re: Dylemat 05.02.04, 00:09
          jej_maz napisał:

          > Jedyny problem jaki mam, to fakt, ze inaczej tutaj sie szuka pracy jak sie ma
          > prace niz jak sie nie ma... jakos inaczej patrza na czlowieka.

          Czy to znaczy, że jednak zdecydowałeś zostać?

          A może warto ponegocjować: zostanę, jeśli dostanę podwyżkę w zamian za
          "nieoczekiwaną zmianę miejsc"wink

          B.

          • ada296 Re: Dylemat 05.02.04, 00:12
            myślę,że nie po to tak potraktowali pracowników by dawać im podwyżki
            • bepeef Re: Dylemat 05.02.04, 00:17
              ada296 napisała:

              > myślę,że nie po to tak potraktowali pracowników by dawać im podwyżki

              Czasem "chwyty psychologiczne" działają smile
              Jak się sam człowiek nie będzie cenił - to go nie docenią.
              A jeśli mają kogoś na to miejce - to po dwóch miesiącach z byle powodu
              można zwolnić pracownika (albo skłonić go do złożenia wypowiedzenia)
              i wtedy nie trzeba płacić odprawy...

              Tak myślę - chociaż pewnie się mylę.

              B.
              • ada296 Re: Dylemat 05.02.04, 00:25
                na to bym zdecydowała się na żądanie podwyżki zdobyłabym się w sytuacji, w
                której byłabym skłonna jednak odejść
                wtedy ryzyko w zasadzie żadne a (masz rację) można być może coś wygrać
                ale gdy Mark chce zostać - może to być nieco ryzykowne

                ale też mogę się mylić
        • wywrot53 Re: Dylemat 05.02.04, 00:56
          Nie bez powodu napisałam, że bym podpisała umowę. Jestem przezorna, dlatego
          zawsze staram się zabezpieczyć tyły. Biorąc pod uwagę utratę odprawy,
          zyskujesz szersze pole do negocjacji. To Ty decydujesz czy przyjmujesz warunki
          czy odrzucasz.
          • ada296 Re: Dylemat 05.02.04, 00:59
            o ile firma jest zainteresowana pozostawieniem pracowników i jakimikolwiek
            negocjacjami
            • wywrot53 Re: Dylemat 05.02.04, 01:03
              Z pierwszego postu wynika, że pozostawieniem tak , tylko bez negocjacji. Jest
              albo, albo. Zgadzasz się na warunki zostajesz a nie to odprawa dwumiesięczna i
              za drzwi.
              • jej_maz Re: Dylemat 05.02.04, 01:52
                Albo-albo. Masz duzo racji w tym zabezpieczaniu tylow; traci sie pieniadze, ale
                zyskuje czas na szukanie czegos wlasciwego, a to moze potrwac i kilka miesiecy.
                Nie ma presji ze czas ucieka... tak a propos czasu; zostalo 16 godzin i 9 minut
                do decyzji wink)
                • ada296 JEJ MAZ 05.02.04, 01:56
                  i co zrobisz?
                  jesteś chociaż na tropie swojej dycyzji?

                  a wiesz co - przypomniało mi się co pisałeś o drogowskazach kiedyś...
                  z całego serca życzę Ci, byś wybrał właściwy
                  • jej_maz Re: JEJ MAZ 05.02.04, 02:08
                    Dzieki smile Przyznam, ze gdybym mial dziesiec lat mniej nie mialbym dylematu.
                    Niestety, w tej dziedzinie, kompetycja ma i 20 lat mniej; jest to pokolenie,
                    ktore urodzilo sie z komputerem w reku i z nim roslo - my ciagle mielismy
                    lekcje jak uzywac drewniane liczydlo. Porownalbym to do roznicy w jezykach;
                    mozna absolutnie perfekcyjnie opanowac jezyk obcy przez nauke, ale nigdy nie
                    bedzie sie "czulo" tego jezyka tak, jak ci, dla ktorych jest on naturalnie
                    pierwszym. Mam tez takie refleksje nie tylko przez ta sytuacje, ale wlasnie
                    walcze z nowym materialem... nie bede ukrywal ze ciezko idzie. Nie ma tej
                    swiezosci przyswajania materialu jak... wlasnie; te 20 lat temu. Przy okazji,
                    bedac u lekarza, "poskarzylem" mu sie na to. Zrobil mi wyklad o wplywie poziomu
                    testosteronu na szybkosc nauki. OK, powiedzial, mozna sztucznie, przez
                    zastrzyki, podniesc jego poziom w organizmie, ale skutkiem ubocznym moze byc
                    "rozdmuchanie" ewentualnych problemow prostaty... masz babo placek... jak nie
                    kijem to pala. Swoja droga, nigdy nie bylem zwolennikiem "poprawiania" natury a
                    wiec nie interesuje mnie ta opcja, ale fakt pozostaje faktem; musze cos
                    postanowic w 15 godzini 54 minuty ')
                    • ada296 Re: JEJ MAZ 05.02.04, 02:19
                      trudno nam się uczyć nowych rzeczy
                      wiem to na 100 %
                      sama męczę się z nowościami

                      ale...
                      ja bym (jako rasowa ryzykantka) poszła na "nowe"

                      ale wiem, że też że odpowiedzialność za bliskich uniemożliwia czasami
                      podejmowanie decyzji

                      mądrowałam się,że zmieniałam pracę mimo ryzyka
                      ale wtedy wiedziałam,że mój tata w razie (bardzo) ostatecznej sytuacji mi
                      pomoże finansowo

                      teraz by mi nie pomógł

                      więc nie wiem co bym zrobiła na Twoim miejscu

                      może powinieneś iść spać
                      czasami ranek podpowiada dobre rozwiązania
                • wywrot53 Re: Dylemat 05.02.04, 01:58
                  Jak odejmiesz czas na spanie zostanie całkiem mało sad((
                  Niestety, tak to w życiu jest, że z podejmowaniem ostatecznej decyzji zostaje
                  się sam na sam sad(
                  • mammaja Re: Dylemat 05.02.04, 12:45
                    Prawda Wywrot, dlatego zupelnie nie umialabym doradzic w takiej sytuacji.
                    Mark - poprostu za malo znajomosci realiow.Ale napewno bedzie dobrze - ciekawe
                    co zdecydujesz?
                    • marialudwika Re: Dylemat 05.02.04, 15:58
                      Daj nam znac Mark,jaka opcje wybrales??Pozdro
                      ml
                      • wedrowiec2 Re: Dylemat 05.02.04, 16:29
                        i jak Marku - czas minął, decyzja zapadła? Gryzłam się, że tak lekko mówiłam
                        byś odchodził. Mam nadzieję, że podjąłeś odpowiednią decyzję.
                        Nie mysl o sobie jako o człowieku, który tylko na tych liczadłach potrafi
                        liczyćsmile Wszyscy jesteśmy z pokolenia wielkich przemian. Rzeczy, które mysmy
                        poznawali na studiach jako nowości, teraz dzieci w gimnazjum przerabiająsad
                        Każda decyzja i każda zmiana jest siłą napędową rozwoju. Jeśli zostałeś, to
                        masz takie same dochody, inne obowiązki. Czas na przystosowanie też pewnie
                        jest. Jeśli odeszłeś - wszystko (co dobre) jest przed Tobą.
                        Daj znać, czekamy
                        • bodzio49 Re: Dylemat 05.02.04, 17:56
                          Trzy lata temu też miałem poważny dylemat. Niestety nie miałem w zapasie 3
                          innych możliwości. Z powodu restrukturyzacji likwidowano moje bardzo wygodne
                          stanowisko. Miałem do wyboru powrót na poprzednie, które dobrze znałem za te
                          same pieniądze ale bez perspektyw awansu i podwyżek, albo całkiem nowe, które
                          wymagało rocznego cyklu szkoleń, egzaminów i uzyskania certyfikatu. Miałem 47
                          lat i nie była to łatwa decyzja. Zdecydowałem się na tą nową i intensywną naukę
                          i nie żałuję. Nie wiem dlaczego Marku nie pasuje ci to co zaproponowano. Ani
                          to, że rozbijają grupę ani to, że będziesz musiał się uczyć nie jest
                          dostatecznym powodem żeby się obrażać i zwalniać. Dla mnie jedynym poważnym
                          powodem może być tylko to, że mam na oku jeszcze lepszą.
                          Pewnie, że nauka już tak nie wchodzi jak kiedyś. Trzeba więc poświęcić na to
                          więcej czasu. Ale jest bardzo pożyteczna dla naszej psychiki i przedłuża naszą
                          sprawność umysłową. A to już poważny plus.
                          Życzę powodzenia.
                          • glodn-y Re: Dylemat??Mark i jak??? 05.02.04, 20:33
                            Ciekawość mnie zżera.
                            Do Bodzia !
                            masz rację i nie masz jejsmile
                            W naszym wieku nauka to ...
                            W pewnych dziedzinach szans nie mamy ,już na starcie jestesmy do tyłu.
                            Z tego co Mark pisał ,to jego fach ,jest właśnie z tych dziedzin,
                            takie życie i nic na to nie poradzisz.
                            • bodzio49 Re: Dylemat??Mark i jak??? 05.02.04, 20:50
                              No, w pewnych dziedzinach może i nie mamy wink ale jeśli chodzi o naukę to nigdy
                              nie ma równych szans. Po prostu niektórzy przyswajają szybciej inni wolniej. I
                              ja zauważyłem że nauka idzie mi trudniej. Szlifuję właśnie business english.
                              Wiem, że są zawody które wykluczają wiek 40+ ale jest ich niewiele i chyba
                              Marka praca do takich nie należy. Zresztą pewnie nikt by mu wtedy tego nie
                              proponował.
                            • ewelina10 Re: Dylemat??Mark i jak??? 05.02.04, 21:02
                              Dylemat to każdy ma swój. Kilkanaście lat temu świadomie zrezygnowaliśmy
                              z "etatówki". Zarobki, jak na tamte czasy były całkiem niezłe, ale "cykl" ich
                              podwyżek wyznaczał zakładowy system wynagrodzeń. Podwyżki obejmowały w zasadzie
                              tych, kogo nie uwzględniono poprzednim razem, chyba, że ktoś szczególnie
                              naruszył regulamin pracy. Zawsze jednak wzbudzały wiele emocji i zawiści buuuuu
                              Od wielu lat startujemy w przetargach, a umowy inwestycyjne uwaględniają
                              terminarz 2-ch, 3-ch miesięcy. Przegrana w przetargach jest niewspółmiernie
                              większa od wygranych i nie dotyczy tylko nas. Strach czasami bierze górę.
                              Chciałabym podkreślić, że przynajmniej w naszych realiach nikt nie może mieć
                              pewności, że będzie miał zapewnioną posadkę do emerytury.
                              U nas walka zażarta jest od wiosny do jesieni. O jakimś 8-mio godzinnym dniu
                              pracy, wolnych sobotach pamiętam z państwowej posadki.
                              -
                              _________________________________________
                              Słowa są tylko ubogą formą naszych myśli.
                              Ew.
                              • jej_maz a tak; 05.02.04, 21:07
                                Zostaje. Przyjalem zaproponowana mi pozycje. Jest to nic innego, jak bezpieczna
                                gra, tzn, zaczynam intensywnie szukac pracy, ktora mnie bedzie w pelni
                                satysfakcjonowala, ale poniewaz nie wiem czy zajmie mi to miesiac, czy szesc,
                                chce miec spokojna glowe. Bodzio - nie zrozumiales; ja lubie sie uczyc i robie
                                to caly czas. Moja firma zostala kupiona przez inna, ktora (normalne) dyktuje
                                warunki. Maja taki sam dzial jak moj, ale w Vancouver. Moglem sie przeniesc,
                                ale to nie wchodzi w gre. Poniewaz likwiduja nasza grupe, zaproponowano mi
                                wlasnie taka troche glupia, nieciekawa, monotonna, nie wymagajaca zbytniego
                                wysilku pozycje. Nie ma mowy o obrazaniu sie; takie sa realia i zdaje sobie z
                                tego sprawe. Poniewaz jednak jeszcze mi sie cos chce i wiem ze mam atrakcujne
                                dla rynku pracy wyksztalcenie i doswiadczenie, rozpatrywalem mozliwosc odejscia
                                od razu, ale... wybralem zabezpieczenie tylow. Na pewno majc dziesiec lat mniej
                                postapilbym inaczej - czyzbysmy z wiekiem robili sie ostrozniejsi?

                                Mysle, ze ta sytuacja jest ciekawym przykladem z zycia wzietym, bo czyz zycie
                                nie sklada sie z malych decyzji, ktore maja duzy wplyw?
                                • wedrowiec2 Re: a tak; 05.02.04, 21:14
                                  jej_maz napisał:

                                  Maja taki sam dzial jak moj, ale w Vancouver. Moglem sie przeniesc,
                                  > ale to nie wchodzi w gre.

                                  Do Vancouver, mimo że to piękne miasto nie warto przenosić się - za duża byłaby
                                  różnica czasu między nami.


                                  Poniewaz likwiduja nasza grupe, zaproponowano mi
                                  > wlasnie taka troche glupia, nieciekawa, monotonna, nie wymagajaca zbytniego
                                  > wysilku pozycje.>>

                                  Pozostałe siły spozytkuj na szukanie innej, bardziej pasjonującej pracy.

                                  Pozdrawiam
                                • bodzio49 Re: a tak; 05.02.04, 21:19
                                  Więc teraz rozumiem. Tak, życie składa się z ciągu decyzji. Szkoda, że nie
                                  znamy wagi wpływu tych decyzji na dalsze życie. I ja zmieniłbym pracę gdybym
                                  znalazł lepszą i ciekawszą. Szczególnie w naszych warunkach nie ryzykowałbym
                                  wcześniej wypowiedzenia. Rynyk to rynek. Jak ktoś powiedział można być lojalnym
                                  ale nie do tego stopnia, żeby z drużyną spadać do niższej ligi. Powodzenia.
                                • glodn-y Re: a tak; 05.02.04, 21:21
                                  I dobrze ....
                                  Pośpiech jest dobry do....
                                  A 40+ to spokuj,statecznośc,itd.
                                  Przemyślisz na spoko i wtedy pojemiesz decyzję
                              • glodn-y Re: Dylemat??Mark i jak??? 05.02.04, 21:13

                                >Dylemat to każdy ma swój<
                                Oj Ew ,o osmogodzinnym dniu pracy,to zapomniałem ???
                                o!kurde chyba ze 20 lat temu.
                                Ostatnią wolną sobote miałem za Gierkasmile
                                Ale wiek robi swoje ,coraz trudniej poruszać się po tej dżungli.
                                A w niektórych dziedzinach ,postęp tak szybki ,że POPROSTU nie
                                nadązasz,a do emeryturki jeszcze troszeczkesmile)))
                                • jej_maz Re: Dylemat??Mark i jak??? 05.02.04, 21:29
                                  glodn-y napisał:

                                  > A w niektórych dziedzinach ,postęp tak szybki ,że POPROSTU nie
                                  > nadązasz,a do emeryturki jeszcze troszeczkesmile)))


                                  Mysle, ze masz tutaj bardzo duzo racji. Dotyczy to przede wszystkim stanowisk,
                                  gdzie brudzisz sobie rece wykonujac prace. Mowiac o mojej dziedzinie, to
                                  grzebie w routerach, serverach i innych tego typu dziadostwach. Interesujace
                                  ogromnie, ale tez i postep widoczny z dnia na dzien i katem oka widze, jak ci
                                  dwadziescia-kilolatki niejako wchlaniaja ten postep a ja musze sie go uczyc. Do
                                  tej pory dzielnie omijalem i odmawialem rozmow na temat przyjecia stanowisk
                                  kierowniczych, uwazajac je niejako za administracyjne i niegodne technokratow,
                                  ale czy wlasnie to nie jest jakies rozwiazanie? W koncu z wiekiem nabieramy
                                  wiele doswiadczenia nie tylko zawodowego ale tez i zyciowego... jak Glodny
                                  napisal; do emeryturki jeszcze troszeczke...
                                  • ada296 Re: Dylemat??Mark i jak??? 05.02.04, 21:39
                                    Mark
                                    cieszę się, że podjęcie decyzji masz już za sobą
                                    mam wrażenie, że zrobiłes bardzo dobrze
                                    pozdrawiam serdecznie smile
                                    • jej_maz Re: Dylemat??Mark i jak??? 05.02.04, 22:35
                                      Dzieki sliczne, chociaz przyznam ze wcale nie czuje ulgi... sad
                                      • glodn-y Re: Dylemat??Mark i jak??? 05.02.04, 22:51
                                        a kto powiedział ,że masz poczuć ulge,poczujesz ja (jak poczujesz) wiesz
                                        kiedy???
                                        Ty masz miec poczucie ,że postępujesz właściwie i nie tylko ,
                                        co do swej osby,ale przedewszysytkim ,co do tych za których jesteś
                                        odpowiedzialny(sam ten słodki cięzar na swoje barki wziąłeś)
                                        Zawsze masz czas ,olać i powiedzieć,a co mnie to obchodzi,
                                        grunt aby mnie było fajnie.
                                        Ale(nie ciemne) jest coś co.......!!!!!!
                                        Ps
                                        A co by było ,gdyby było,to na emeryturce roztrząsać będziemy.
                                        Czasu(mam nadzieję) będzie dość
                                        • ada296 Re: Dylemat??Mark i jak??? 05.02.04, 22:56
                                          jedna z moich dewiz zyciowych brzmi: cokolwiek zrobisz - zrobisz zle - sztuka
                                          jest wybrac mniejsze zlo
                                          mysle, ze Mark wybral mniejsze zlo
                                          i ze wszystko sie dobrze ulozy i bedzie zadowolony ze swojej decyzji
                                          • glodn-y Re: Dylemat??Mark i jak??? 05.02.04, 23:00
                                            Jeśli masz rację,że wybieramy,między złem a złem,
                                            to co nam pozostało:
                                            Zło ostateczne (Ostał mi się ino sznur)
                                            • ada296 Re: Dylemat??Mark i jak??? 05.02.04, 23:05
                                              ja zawsze mam rację (i skromna taka jestem) wink
                                              a co pozostało ?
                                              radość z życia
                                              mimo wszystko i na przekór wszystkim i wszystkiemu
                                              • glodn-y Re: Dylemat??Mark i jak??? 05.02.04, 23:09
                                                Oj żebym miał 15+ to w tej radości życia bym się......
                                                Ale niestety ,dzisiaj to siusiu i spać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka