11.02.04, 10:08
ze swojej przeszłości szkolnej najmilej wspominam czasy liceum - tam się
zaczęły najtrwalsze przyjaźnie - spotykamy się do dziś i jak nietrudno się
domyślić to co wspominamy to nie nauka, ale wszystko wokół
znając życiowe dzieje całej klasy - widzę jasno i niezbicie, że stopnie
uzyskiwane wtedy nijak się mają do późniejszej "kariery" - powiem więcej -
również studenccy prymusi wcale nie brylują - a uznanie zdobyli ci z środka

dziś mój młody pisze próbny test gimnazjalny, w tym roku czeka go wybór
średniej szkoły - widząc tu i ówdzie wręcz histerię rodziców, że dziecko MUSI
się dostać do takiej a nie innej szkoły, zastanawiam się, czy to oni mają
rację, a ja jestem matką lekkomyślną ?

czy "wyścig szczurów" zaczyna się już w tak młodym wieku? i jak to podsycanie
konkurencji kosztem poczucia koleżeństwa odbija się na kształtowaniu
charakteru ?
Obserwuj wątek
    • rudakitka1 Re: szczury 11.02.04, 10:25
      Tak to jest problem,te wybujałe ambicje rodziców,nie zawsze idace w parze z pragnieniami dzieci.Pamietam jak nasłuchałam sie mojej mamy,ktora porozmowach z innymi babciami,uważała ze ja nie przykładam specjalnej wagi do nauki moich dzieci ponieważ......nie posyłam ich na korepetycje!Wszyscy bogaci rodzice(dla mojej mamy bogaty znaczy mądry)posyłaja swoje pociechy na korepetycje do wykładowców wyższych uczelni,bo bez tego nie ma szans dostac sie na studia.Kiedy syn w klasie maturalnej zdecydował się na politologie(gdzie jest 8 kandydatów na 1 miejsce)moja mama zaraz dogadała się ze znajomą,że syn jednego pana ordynatora
      już od trzeciej klasy biega do jakiegos profesora,zeby dostać sie na ten kierunek.Mamuśka uważała,ze ja dzieci nie posyłam na korepetycje,bo mnie na nie niestać i tyle.Żadne argumenty typu,ze są zdolni,nikt im na siłe wiedzy do łba wrzucać nie musi,że dzięki temu,ze mamy dla nich dużo czasu i rozmawiamy ciągle wiedza same co w życiu jest ważne i nauke traktuja baaaaaaaaardzo powaznie.Wszystko jak grochem o ściane!!Dopiero kiedy przyszły wyniki egzaminów i okazało sie ,ze moj chłopak dostał sie na dwa kierunki,a syn pana ordynatora na żaden to moja mama zaczęła jakos inaczej na mnie i na moje dzieci patrzeć.Oczywiscie pan ordynator jakos sobie poradzi i synus jego po 1 roku studiów zaocznych moze zostać przeniesiony na dzienne ale ja jestem zadowolona,że moje dzieci uczciwe i skromne też mają szanse w tym zwariowanym świecie!
      • em_em Re: szczury 11.02.04, 10:38
        rudakitka1 napisała:

        > Tak to jest problem,te wybujałe ambicje rodziców,nie zawsze idace w parze z
        > pragnieniami dzieci.Pamietam jak nasłuchałam sie mojej mamy,ktora porozmowach
        > z innymi babciami,uważała ze ja nie przykładam specjalnej wagi do nauki moich
        > dzieci ponieważ......nie posyłam ich na korepetycje!

        ha - łatwo Ci powiedzieć jak masz takie zdolne i pracowite dzieci, a co ja mam
        zrobić jak mi się leniwy głupek trafił ? sad(( poza tym mimo że mam z nim dobry
        kontakt i wiele czasu spędzamy razem - zupełnie nie widzę żeby go to
        jakoś "rozwijało" - po prostu na każdy trudniejszy temat "zamyka ucho
        wewnętrzne" i już .... (albo spójrzmy prawdzie w oczy, za głupia jestem na to
        żeby moje towarzystwo kogoś rozwijało)
        czy "niezgoda" na zawodówkę to są już wybujałe ambicje ?
        • em_em ps 11.02.04, 10:41
          gwoli sprawiedliwości muszę dodać, że moje dziecko jest uczciwe, ma dobre
          serduszko i bardzo dobry kontakt z ludźmi

          cieszmy się tym co mamy
        • lablafox Re: szczury 11.02.04, 16:46
          em_em napisała:

          > rudakitka1 napisała:
          >
          > > Tak to jest problem,te wybujałe ambicje rodziców,nie zawsze idace w parze
          > z
          > > pragnieniami dzieci.Pamietam jak nasłuchałam sie mojej mamy,ktora porozmow
          > ach
          > > z innymi babciami,uważała ze ja nie przykładam specjalnej wagi do nauki mo
          > ich
          > > dzieci ponieważ......nie posyłam ich na korepetycje!
          >
          > ha - łatwo Ci powiedzieć jak masz takie zdolne i pracowite dzieci, a co ja
          mam
          > zrobić jak mi się leniwy głupek trafił ? sad(( poza tym mimo że mam z nim
          dobry
          >
          > kontakt i wiele czasu spędzamy razem - zupełnie nie widzę żeby go to
          > jakoś "rozwijało" - po prostu na każdy trudniejszy temat "zamyka ucho
          > wewnętrzne" i już .... (albo spójrzmy prawdzie w oczy, za głupia jestem na
          to
          > żeby moje towarzystwo kogoś rozwijało)
          > czy "niezgoda" na zawodówkę to są już wybujałe ambicje ?


          Em_em, jesteś okrutna tak mówiąć o włsnym dziecku.
          Jeśli ciagnie to może on jest zdolny , ale leniwy. Leniwy głupek to już
          totalna klapa , to same naciągane oceny dopuszczające i jedynki.
          "Niezgoda" na zawodówkę" powinna być niezgodą ostateczną i najtwardszą .
          Szkoda dziecka . Wiesz jakie towarzystwo , oprócz "małozdolnych" i dobrych
          dzieci , teraz chodzi do zawodówek?
          Nie martw się tak bardzo , kiedyś jego intelekt powinien się obudzić. Bądź
          dobrej myśli i wierz w niego.
        • rudakitka1 Re: szczury 11.02.04, 17:04
          em_em napisała:

          > gwoli sprawiedliwości muszę dodać, że moje dziecko jest uczciwe, ma dobre
          > serduszko i bardzo dobry kontakt z ludźmi
          >
          No i to już jest jakiś pozytywny punkt zaczepienia.Tylko,że wcześniej napisałaś ,że niezbyt zdolny i leń.Z lenistwem można sobie poradzić i jezeli będzie widział jakiś niezbyt odległy cel,to moze i z lenistwem sobie poradzi.A co do zdolności,nie wierze zeby był zupełnie niezdolny i na pewno ma jakies konkretne zdpolnosci i trzeba je rozwijać.Zawsze łatwiej uczyć sie tego do czego sa predyspozycje.Wiesz ile ja się napłakałam nad moim chłopakiem kiedy był w siódmej klasie?Zaczął kłamać,przestał sie uczyć i do tego kolegów miał w klasie małociekawych.Kiedy na półrocze przyniósł oceny duzo gorszae niż wcześniej mówił,wpadłam w szał(jak wiadomo bywam raptuse i najpierw cos zrobie a potem mysle),wsadziłam go rano w samochód i zawiozłam do prywatnej szkoły w sąsiednim mieście.On był tak przestraszony moim zachowaniem,ze u dyrektorki nowej szkoły się popłakał,ze nie chce tam chodzić.Nic mnie to nie wzruszyło(nie jestem matką zaslepioną) i postawiłam na swoim.Dopiero potem zaczełam sie zastanawiać skąd wezme kase na tę szkołe.To był mój najlepszy pomysł jeżeli chodzi o syna.Ten wstrząs był mu bardzo potrzebny,nowa szkołę bardzo polubił,kolegów też a nauczycieli miał tam bardzo rzeczowych i w stałym kontakcie ze mną ,zrozumiał ze ze mną nie przelewki.To był po prostu "głupi" okres w jego życiu,wszystkie dzieci takie przechodzą,tylko jedne wcześniej,a drugie póżniej.Więc nawet jezeli droga Twojego syna do studiów będzie dłuższa to nic nie szkodzi.Tylko Ty musisz być zawsze na "posterunku" i pilnować,pilnować,pilnować.
          • em_em Re: szczury 11.02.04, 17:16
            kolega zawsze mnie pociesza opowiadając o swoim pracowniku, który miał wielkie
            kłopoty w podstawówce, ośmielony "przepchnięciem się" przez zawodówkę poszedł
            do technikum, rozzuchwalony wink zdaniem matury poszedł na studia inżynierskie,
            potem zrobił magisterskie - a teraz myśli o doktoracie smile)))))))
            nie wiem czy by mi starczyło cierpliwości......

            dziś była część humanistyczna - na koniec trzeba było napisać rozprawkę
            podpierając się przykładami z przeczytanych lektur - no i podparł się ........
            ....................."Dragon ballem" sad(((

            • rudakitka1 Re: szczury 11.02.04, 17:19
              em_em napisała:

              .....
              > ....................."Dragon ballem" sad(((

              Co to jest?
              >
              • em_em Re: szczury 11.02.04, 17:27
                japońska manga
                • lablafox Re: szczury 11.02.04, 17:49
                  Jeśli przykład ten był użyty poprawnie i potwierdzał tezy rozprawki to
                  wszystko jest ok. Moze świadczyć równiez o polocie piszącego , który nie
                  opierał się na lekturze szkolnej.
                  Lx
    • ewelina10 Re: szczury 11.02.04, 10:28
      em_em napisała:
      > widzę jasno i niezbicie, że stopnie uzyskiwane wtedy nijak się mają do
      > późniejszej "kariery" - powiem więcej - również studenccy prymusi wcale nie
      > brylują - a uznanie zdobyli ci z środka

      Em_emko bardzo ciekawy temat i "rzeka" do emerytury forumowej wink Zawsze
      uważałam, że "prymus-naukowiec" nie ma nic wspólnego z robieniem tzw. kariery.
      Ale o tym "po tym" wink Zajęcia mnie gonią.
      • wedrowiec2 Re: szczury 11.02.04, 17:59
        Gratuluję synowi em_em - połączył niecodzienne podejście do tematu z osobistą
        odwagą w doborze cytowanej literatury.
        Nie utorzsamiałabym natomiast kujonów z naukowcami. Ten, który dużo uczy się,
        to wcale nie jest naukowiec. Czasami wręcz przeciwniesmile
        • em_em Re: szczury 11.02.04, 18:12
          lejecie miód na moją zbolałą duszę - wink)))
        • marialudwika Re: szczury 11.02.04, 18:13
          Chlopcy w wieku Twego syna em_em to jeszcze dzieciaki!!!!Musisz byc cierpliwa
          i "nie podcinac mu skrzydel",niedlugo spowaznieje a pomysl "do podparcia"
          wskazuje na to,ze dziecko jest z polotem!!!!Pozdro
          ml
        • wedrowiec2 Re: szczury 11.02.04, 18:21
          Jestem już w wieku, w którym mogę oceniac swoje zycie. Było różnie, dobrze i
          źle, popełniłam wiele błędów, ale po raz pierwszy napisałam torzsamość zamiast
          tożsamość.Dobrze, że inetrnet jest anonimowy.
    • ewelina10 Re: szczury 11.02.04, 19:13
      em_em napisała:
      > stopnie uzyskiwane wtedy nijak się mają do późniejszej "kariery" - powiem
      > więcej (.....)

      A czym jest kariera ? Kariera tak, nie dla kariewiczostwa crying
      Karierę można zrobić zarówno zdobywając tytuły naukowe, przechodząc przez
      szczeble kariery zawodowej jak również..... zdobywając popularnośc na scenie.
      Zwykle kojarzona jest z finansami, ale niekoniecznie.
      Pan Lepper też zrobił karierę polityczną "awansując" z chłopa w gumiakach w
      bereciku z antenką na polityka w garniturze i krawacie liczącej się partii
      politycznej crying
      Kariera jest drogą do zdobywania szczebli. Integralną jej częścią jest sukces.
      Jak ją osiągnąć ? Niektórzy mówią, że taką sztukę "łatwo" posiąść, wystarczy:
      1. spotkać odpowiednich ludzi;
      2. znaleźć się w odpowiednim miejscu we właściwym czasie;
      3. ... resztę wypracować sobie samemu crying
      Warunek: te zależności muszą zajść jednocześnie wink
      Ja bym dodała wiele innych cech, takich jak kreatywność, otwartość, instynkt,
      optymizm !!!.
      Em_em nie wierzę i sądzę, że Ty również, w określenie "głupek". Pewno świeże
      emocje wzięły górę.
      Nie lubię przykładów, bo zaraz na ich miejsce pojawiają się inne przeciwstawne,
      ale jeden dla tradycji przytoczę:
      Kolega mojego syna, jakbyś Ty to ujęła "głupek" miał duże problemy ze
      zrobieniem matury. Wiem, bo w naszym domu odbywały sie korepetycje dla niego.
      Trzykrotne były próby podchodzenia do egzaminu. Jednocześnie ten chłopak
      pracował w tym czasie już na siebie i swoją rodzinę sprzedając oprogramowania
      komputerowe na giełdzie. Miał "awersję" do nauki, twierdząc, że to strata czasu
      dla niego, natomiast w interesach osiągał sukces. Jest obecnie właścicielem
      sieci sklepów komputerowych.
      Może, gdyby skończył studia miałby większe możliwości działania, a może i nie,
      bo gdzieś rozminąłby się ze swoją szansą. Któż to raczy wiedzieć ?
      Szkoda, że nie mamy uczelni dającej kwalifikacje do zrobienia kariery ? crying((
      Nauka daje większą możliwość, ale nie jest gwarancją na zrobienie kariery.

      __________________________________
      Słowa są tylko ubogą formą naszych myśli.
      Ew.
      • lablafox Re: szczury 11.02.04, 19:23
        Kiedyś już wspominałam jednego z moich zięciów , który jeśli chodzi o robienie
        interesów jest szybki i zdolny. Ma taką wiedzę praktyczną o której ja nie mam
        pojęcia, mimo iż jestem mgr ,hahaha . On nie skończył podstawówki , egzamin na
        prawo jazdy zdawał 21 razy. Sprzedałby mnie i kupił i zarobił na tym zanim ja
        przestałabym się dziwić .
        Lx
        • mammaja Re: szczury 11.02.04, 22:48
          Byl taki jeden chlopiec w klasie z moimi (w podstawowce),ktory nie bardzo
          chcial sie uczyc.Trudna rodzina, ale chlopak byl mily.Nauczycielki chetnie
          posylaly go do sklepu w czasach "kolejek".Spotykam go kiedys na ulicy - "co ty
          nie w szkole Slawku"? - pani poslala mnie po zakupy! Jakos skonczyl z trudem
          podstawowke, potem zaczal handlowac, ma w tej chwili kilka sklepow,
          samochody ,jakis biznes z materialami budowlanymi - zone,dziecko.Kto by sie spo-
          dziewal?
          • ada296 Re: szczury 12.02.04, 01:02
            mój kolega z podstawówki i z liceum
            uczył się przez grzeczność
            bez widocznych efektów
            zakochał się
            panna go nie chciała
            szła na stomatologię
            kolega dostał amoku nauki
            dostał się na stomatologię z lepszym wynikiem niż panna
            pobrali się
            i pewnie żyją sobie szczęśliwie

            ale rozumiem Em
            mój sym kończy gimnazjum
            i czarno widzę jego przyszłość
            jest zdolny
            ale też mogę nazwać go głupkiem
            jest (jak wyżej) dobym człowiekiem, mamy wspaniały kontakt
            ale z nauką raczej eksperymentuje niż się przykłada

            a na myśl, że mam jeszcze młodszego,który zapowiada się dobrze ale nie wiem co
            będzie dalej - dostaję gęsiej skórki
            • em_em Re: szczury 12.02.04, 11:41
              ada296 napisała:

              > ale z nauką raczej eksperymentuje niż się przykłada

              żeby choć tyle wink
              ja bym to zjawisko nazwała: "naukę odwala" - a dwója (pewnie nie wiecie) - to
              teraz ocena przecież pozytywna - brrrr
              • marialudwika Re: szczury 12.02.04, 12:40
                Wiem i owszem!!!Moja wnunia jest zajeta wszystkim,ale najmniej nauka!!Chodzi
                na "sztuki walki wschodniej",dyskoteki,kursy jezykow/to dobrze/..etc....ale na
                nauke ma malo czasu,hm.Grozily jej dwie paly,ale je poprawila...Pozdro
                ml
    • ewelina10 Re: szczury 12.02.04, 12:51
      A mój syn dyplom chce schować do szuflady i karierę zacząć od pracy fizycznej.
      Uważa, że tylko tak może poznać tajniki pracy, zanim otworzy swoją firmę.
      Twierdzi, że zmarnował 5 lat na swoje >mgr<.
      No cóż, teraz przynajmniej mogę być spokojna, przynajmnie jeśli chodzi o
      zdobytą wiedzę. Chociaż patrząc na nasz rynek i niemożność znalezienia pracy z
      kierunkiem ukończonej uczelni, zastanawiam się -
      czy polityka państwa nie prowadzi do "produkcji" ludzi z tytułami nie mogącymi
      poradzić sobie w realiach rynkowych.
      Obiektywnie rzecz biorąc, część ze studiującyh jest delikatnie ujmując mniej
      zdolna i ucieczką swoją na uczelnię wydłużają okres swojej młodości i odsuwają
      czas zmierzenia się z dorosłością.
      • em_em Re: szczury 12.02.04, 13:14
        ewelina10 napisała:

        > ... część ze studiujących ...ucieczką swoją na uczelnię wydłużają okres
        > swojej młodości i odsuwają czas zmierzenia się z dorosłością.

        mam to samo wrażenie (niekoniecznie jest to związane ze zdolnościami)
        ale skoro rodzice się na to godzą - to czemuż sobie nie przedłużyć beztroskiej
        młodości
    • ewelina10 Re: szczury 12.02.04, 13:44
      .... siedzi teraz na podyplomowych SGH i twierdzi, że to jest druga jego
      porażka. Aktualnie chodzi na kurs, który umożliwi mu podjęcie pracy fizycznej.
      Cieszy się, że teraz "weźmie" się za prawdziwą pracę. Jego wybór.
      • ada296 Re: szczury 13.02.04, 00:03
        znam wielu ludzi po studiach, którzy parali się pracą fizyczną
        to - moim zdaniem - nie jest złe
        każdy ma prawo do swojego wyboru
        nie twierdzę, że przez pracę fizyczną człowiek się uszlachetnia - bo to banał
        ale nabiera pewnego doświadczenia
        poznaje problmy, których by nie poznał pracując gdzie indziej
        chciałabym, żeby moi synowie skończyli studia
        patrząc na ich zapał do nauki - pewnie studia dla mnie "szemrane" - przez
        licencjat
        ale rodzice zawsze mają wymagania
        więc niech sobie będą magistrami
        a czy będą potem tapicerami, pracownikami w jakiejś firmie, kierowcami...
        jeśli będzie im się podobała ich praca
        niech ją lubią
        niech robią cokolwiek
        • roomtsays Re: szczury 13.02.04, 00:41
          Zadna praca nie hańbi.
          ada296 napisała:
          > znam wielu ludzi po studiach, którzy parali się pracą fizyczną...

          Może nie mieli innego wyjścia, bo przecież z czegoś trzeba żyć, a czasy mamy -
          jakie mamy!... W Japonii np.normalną sprawą jest przejście wszystkich szczebli
          hierarchii - od kuriera do stołka dyrektorskiego, niezależnie od tego, że w/w
          kurier jest po uniwersytetach i ma np.co najmniej 2 specjalności... Ja też
          przeszedłem coś podobnego... Czasy się zmieniły, dzięki oślemu uporowi nie
          straciłem wprawy w swojej dyscyplinie i odnalazłem w końcu (po 10
          latach!) "swoje" miejsce. Może materialnie nie stoję na samym szczycie
          piramidy, ale wykonuję SWOJ zawód, czerpię z tego satysfakcję i daję ją innym
          i przy odrobinie samoinicjatywy - żyję (wg mnie) na całkiem dobrym poziomie.
          Dzięcięciu zaoszczędziliśmy "wyścig szczurów" i mimo to jest b.dobrym fachowcem
          (z dobrym wykształceniem). Może urodziłem się pod szczęśliwą gwiazdą mimo
          różnych przeciwności losu na mojej drodze życia? ;o)))
          • jej_maz Re: szczury 13.02.04, 03:05
            Czy studia i ten caly dyplomowany bajer jest az tak istotny? W pewnym sensie
            tak, ale najwazniejsze jest znalesc cos "swojego". Nie pamietam czy tutaj, ale
            gdzies pisalem o tutejszych, najlepszych szkolach prywatnych. Kosztuja straszne
            pieniadze, dostac sie do nich jest osiagnieciem samym w sobie, ale jak okreslil
            to jeden z dyrektowow najbardziej znanej prywatnej szkoly sredniej w Kandzie
            Upper Canada Collage w Toronto; my produkujemy kandydatow na wysokiej klasy
            lekarzy, prawnikow, naukowcow... no... urzednikow, ktorzy beda pracowali dla
            tych, co maja wizje i odwage ryzykowac by ja urzeczywistnic. Ci ostatni, nie
            rzadko skonczyli na szkole sredniej; Bill Gates - najbogatrzy czlowiek swiata,
            olal univerek, a z pewnoscia znacie Richard Branson. Multimiliarder, jeden z
            fenomenow biznesu, czlowiek, ktorego sukces jest legenda. Facet, dla ktorego
            szkola byla koszmarem a dyslexia wcale mu nie pomagala. Zreszta poczytajcie
            sami; www.johnshepler.com/articles/branson.html Wniosek; nie ma glupkow!
    • ewelina10 corrigenda ;) 13.02.04, 16:33
      Odszczekuję słowa "zmarnował i porażka". Ponoć zrozumiałam to >nie Tak<.
      buuubuuu....dostało mi się. Biję się w pierś. Sama się wydałam przed nim crying
      Sprostowanie - na >Tak< pozostaje praca fizyczna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka