em_em
11.02.04, 10:08
ze swojej przeszłości szkolnej najmilej wspominam czasy liceum - tam się
zaczęły najtrwalsze przyjaźnie - spotykamy się do dziś i jak nietrudno się
domyślić to co wspominamy to nie nauka, ale wszystko wokół
znając życiowe dzieje całej klasy - widzę jasno i niezbicie, że stopnie
uzyskiwane wtedy nijak się mają do późniejszej "kariery" - powiem więcej -
również studenccy prymusi wcale nie brylują - a uznanie zdobyli ci z środka
dziś mój młody pisze próbny test gimnazjalny, w tym roku czeka go wybór
średniej szkoły - widząc tu i ówdzie wręcz histerię rodziców, że dziecko MUSI
się dostać do takiej a nie innej szkoły, zastanawiam się, czy to oni mają
rację, a ja jestem matką lekkomyślną ?
czy "wyścig szczurów" zaczyna się już w tak młodym wieku? i jak to podsycanie
konkurencji kosztem poczucia koleżeństwa odbija się na kształtowaniu
charakteru ?