Dodaj do ulubionych

Dzisiejki 243 - jeszcze upalne !

17.07.10, 00:48
Gdzies sie ostatnio pogubily numerki dzisiejek, więc wklejam tak
jak powinno byc. Upal psuje glowy, a moze nie psuje - tylko sa jakie
byly - ukazuje sie twarzyczka juz nie dobrodusznie usmiechnieta - o
nie! Mnie to poprostu przeraza. Nie wiem juz kim jestem, ale p.J.K.
napewno wie - kto za mna stoi i czyje interesy reprezentuję ! Tfu....
Obserwuj wątek
    • monia.i Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 17.07.10, 01:01
      Obawiam się, że jedynym sposobem, aby złapać dystans do obecnej
      sytuacji jest pójście w ślady Luizy i wyemigrowanie do ogrodu.
      Tak jak lubię być tu i teraz - to obecnie trochę jej zazdroszczę.
      Bo tego dystansu złapać nie mogę. I trochę boję się, jeszcze
      bardziej martwię...
    • dado11 Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 17.07.10, 01:19
      Panu JK odwaliło z kretesem... czy jemu się roi w skołatanych ostatnich szarych
      np. Kaczyńskie Przedmieście? a może spiżowe bliźniaki na pediestale? już Wawel
      był żałosną parodią, żenującym skamlaniem o kasę pewnej instytucji, której coraz
      bardziej nie lubię...zdeptaniem, w imię interesów, tradycji, szacunku,
      historii... wierzyć się nie chce...
      jakim cudem, ten worek kompleksów, znaczy się "wielki brat" trzyma za łeb tylu
      ludzi, takie instytucje? gdzie jest granica tego odrażającego spektaklu? że ten
      człowiek jest chory, to trudno, ale ta cała świta pijawek, pragnących sączyć
      nektary pracy normalnych ludzi, karmiąc ich papką
      narodowo-socjalistyczno-religijno-nienawistną, już tyle lat szczuje jednych na
      drugich? żeby starsi ludzie, którzy już nie jedno przeżyli, na na myśl o
      normalności dostawali szczękościsku? okropność... nie rozumiem...
      • monia.i Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 17.07.10, 01:32
        Mnie straszliwie smuci, że w kraju teoretycznie wolnym lada moment
        odbędzie się przepychanka w obronie krzyża.Pewne jest to, że nie o
        krzyż chodzi - w innym wypadku informacja o ewentualnym
        przeniesieniu w inne, naprawdę godne miejsce, nie budziłaby takiego
        wściku. A już słyszę hasła (prędzej umrzemy niż damy ten krzyż
        przenieść) - i powoli zaczynam się godzić z myślą, że zostawi Bronek
        symbol dla świętego spokoju - i z jednej strony będę go rozumiała
        ale z drugiej będę myślała, że nie podołał. Milczenie tzw.
        hierarchii mnie wkurza, jeśli nie spróbują sytuacji załagodzić to
        się na nich obrażę.
        • mammaja Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 17.07.10, 13:07
          Przy okazji obierania warzyw na leczo wysluchalam
          audycji "Sniadanie mistrzow" na TVN 24. Oby prognozy, ze obecne
          zachowania J,K, spowoduja spadek poparcia spolecznego do poziomu z
          przed 10 kwietnia okazaly sie prawdziwe. Zbulwersowanie jego
          zachowaniem, chociaz bylo przewidywalane, ogarnia przeciez wiele
          srodowisk. Oszolomow gotowych "umrzec a nie oddac krzyza" oceniam
          na niezbyt duzy procent. Ludzie chca spokoju i konkretnych prac
          rzadu i parlamentu. Dosyc juz tych psychopatycznych pokrzykiwan.
          Taka mam nadzieje, a moze pobożne zyczenie smile
          • ewelina10 Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 17.07.10, 18:39
            Niezbyt duży procent, ale niestety, są najgłośniejsi, zajadli i zieją nienawiścią do wszystkich myślących inaczej. Niestety, Ci myślący inaczej są na codzień najczęściej zajęci i tak bardzo nie interesują się polityką.


            Ja też czasami oglądam sobie Śniadanie Mistrzów smile

            Upalnie. Wnuczę jest u nas od 3-ch dni, tak więc dzień mamy wypełniony po same brzegi i nawet w nocy, kiedy słodko sobie ono śpi, nie wyłączam swojego czuwania. Wczoraj spędziliśmy dzień na basenach i wnuczę okrzyknęło mnie super babcią w pływaniu, po obiedzie i małym odpoczynku ? na rowerach pojechaliśmy nad Zalew, póżniej znów było kąpanie i gry na komputerze. Dzisiaj też pływanie ale już w naszych oczkach wodnych. Nic dziwnego, że wnuczę wcale nie chce wracać do domu. No ale w przyszłym tygodniu bedą inne atrakcje nad morzem. Dzieci mają niespożytą energię. Całe szczęście, że wnuczę ogromnie przepada za dziadkiem, i nie odstępuje go nawet na krok, bo nie wiem kiedy znalazłabym czas na jakiś chociażby obiad.
            • mammaja Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 17.07.10, 22:06
              Oj, wyobrażam sobie Ewelinko jak absorbujacy jest twoj wnuczek!
              Dobrze, ze mozesz z nim plywac i jezdzic na rowerem. Chyba ma 5 lat,
              nieprawdaz?
              Dzien minal pod zankiem minimalnego wysilku. Wieczorem walka z
              suszą, a poniewaz było więcej czasu na tv to mozna powiedzieć że
              dzień minął pomiędzy paradą a bitwą smile bardziej podziwiam tych
              maniaków rycerstwa, i nie rozumiem jak mozna wytrzyma w zbroi w tej
              temperaturze. Chyba przyniose sobie z dołu shiraza, na zakonczenia
              dnia smile
              • mammaja Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 18.07.10, 21:34
                No i po niedzieli, melduje, ze deszcz pada, ale nie aki jak w
                innych dzielnicach. Pusto tu jakos sad
                • verbena1 Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 18.07.10, 21:51
                  Melduje ,ze dzis byl sloneczny,prawdziwie lipcowy dzien.
                  Wybralismy sie na 8 kilometrowa piesza wedrowke po dawnych
                  torfowiskach z licznymi jeziorkami, krowami pasacymi sie na pol
                  dziko i zaczynajacymi juz kwitnac wrzosowiskami. Co jakis czas
                  przysiadalismy wsrod wrzosow i gapilismy sie na biale obloczki na
                  blekitnym niebie i wdychalismy zapach natury.
                  Deszcz nie pada i jak na razie nie zamierza, szkoda, znow trzeba
                  bedzie podlewac ogrod. W przyszlym tygodniu dalej upalnie.
                  • dado11 Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 19.07.10, 00:17
                    Melduję, że na południu od stolicy lało jak z cebra, wszystkie dostępne
                    pojemniki na deszczówkę pełne po brzegi, świeżo skoszony trawnik podlany
                    ekologicznie, a powietrze przed północą pachnie jak obietnica szczęściasmile
                    leciutko wieje chłodny, aksamitny wiatr, niebo nie ma żadnego wymiaru, a ciężkie
                    od deszczu liście drzew szumią basem... cudownośćsmile
                    moja niedziela była pracowita... nieco niższa niż ostatnio temperatura
                    uruchomiła moją energię, więc wysprzątałam chałupę, skosiłam trawnik, zrobiłam
                    przepyszną nową sałatkę, i spędziłam wieczór ze znajomymismile jak na niedzielę to
                    całkiem nieźlewink
                    no i nawet na moment nie zaglądałam do polityki, co dało moim przemęczonym
                    obwodom nieco komfortusmile))
                    tym bardziej, że w sobotę spędziłam boskie 3 godziny u mojej super fryzjerki,
                    mam na łbie dzieło sztukiwink a poza tym posiedzieliśmy z dziećmi i wnuczątką
                    przy grillu i zimnym wytrawnym, w pięknych okolicznościach przyrodysmile
                    można powiedzieć, że weekend był absolutnie na +.
                    Od jutra standardowy kieraccik, ale może w bardziej ludzkich warunkach
                    klimatycznych... czego i Wam i sobie życzę
                    pozdr. d.
                    • mammaja Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 19.07.10, 01:46
                      Jakos za Wisle doszedl duzo mniejszy deszczyk! Fajna mialas
                      niedzeile, Dado smile
                      Verbeno, w ogole nie moge normalnie funkcjonowac przy takich
                      upalach, cos mi sie porobilo ( moze to latak leca ?)
    • jutka1 Poniedziałek, tydzień 2 19.07.10, 06:48
      No to rozpoczynam drugi tydzień na robotach. Jeszcze tylko 5 dni pracy i fruuu
      na urlop.
      Za oknem słońce, ma być 31 C - ale po zeszłotygodniowych 46 stopniach nic mi już
      nie jest straszne. Ha.

      Wczoraj miałam fajny dzień... Najpierw wycieczka na prze-o-grom-ny targ - tak
      dużego targowiska chyba jeszcze nie widziałam. A tam piętrzące się owoce i
      warzywa, lokalne specjały: słodkości, sery... No i przyprawy. Mniam.

      Po targu byłam tu i tam, obejrzałam i dostojną katedrę, i odremontowaną część
      starówki, i boczne wąziutkie uliczki z pochylonymi ze starości domami (często z
      podwórkami, na których pnąca winorośl robi za dach, a winogrona zbierają się
      właśnie do dojrzewania).

      Dziś już poniedziałkowo i zawodowo. Tyle, że po pracy idziemy z lokalnymi
      współpracownikami na przysłowiowe piwo.

      Miłego dnia życzę smile
      • ewelina10 Re: Poniedziałek, tydzień 2 19.07.10, 10:30
        Jutuś, 46 C dla mnie to zupełnie jest niewyobrażalne.

        Po naszych polskich upałach mogę dopiero teraz ogarnąć świat przytomniejszym rozumem.

        Wczoraj do nas zawitała rodzina ze Śląska, z którą nie widzieliśmy się już od ponad 10 lat. Mają 5-cioro dzieci już dorosłych, żyjących już na własnym garnuszku. Jedno pożenione żyje sobie w Irlandii, drugie w Szkocji, jedno spłodziło wnuczę z Czeszką, bliźniaczy syn studiuje w Warszawie. Oni zaś wyprowadzili się z Bytomia w Bieszczady, wykupili jakąś chałupę po Ukraińcach. Żyją sobie, jak sami powiadają, szczęśliwie, tylko żal, że dzieci tak im się rozeszły po świecie. Tylko jedna z córek mieszka blisko nich. I już się cieszą, że po wakacjach będą się zajmowali codziennie 2 wnuczętami. A kiedy czas dla siebie, zapytałam ? Jak to, to przecież najlepsze, co można sobie wyobrazić.
        • mammaja Re: Poniedziałek, tydzień 2 19.07.10, 11:01
          To moje "teoretyczne" marzenie - przenisc sie gdzies w Bieszczady smile
          Wprawdzie corka tez o tym "marzy", ale nie sadze zeby sie
          zdecydowala, chyba ze znajdzie partnera do takiej wolty.
          pochlodnialo. Zabieram sie za porzadki po tych dniach bezruchu.
          Milego tygodnia!
          Jutko, ja nawet nie wiem gdzie ty jestes, gdzies w Azji ?
          Odpoczniesz w swoim domu?
          • jutka1 Re: Poniedziałek, tydzień 2 19.07.10, 12:50
            Jestem na Kaukazie, Mammajko, więc tak, w Azji. smile
            Urlop u siebie na wsi, miał być prawie miesiąc a przez ten nieplanowany wyjazd
            na Kaukaz będą "tylko" 3 tygodnie, ale lepsze to niż nic. smile

            Ew., mnie te 46 C prawie zabiły - ale przynajmniej teraz 31 to pestka! smile
            • verbena1 Re: Poniedziałek, tydzień 2 19.07.10, 14:41
              Upaly w Europie , Azji, w Holandii rekordowe temperatury nie
              notowane od lat i susza. Moze by tak do Australii skoczyc? Corka
              wlasnie informuje ,ze u nich tylko 11 stopni i siedza w domu w
              grubych swetrach. Trudno ludziom dogodzicsmile
              Mammajko, ja tez mecze sie w upalach powyzej 25 stopni. W domu
              zasloniete zaluzje, platan na tarasie wiec mozna jakos wytrzymac. W
              aucie nie mam klimatyzacji i wracalam dzis z pracy gotujac sie na
              miekko.
              Poza tym staram sie jak najmniej ruszac ,nie wykonywac czynnosci
              wymagajacych wysilku fizycznego lub umyslowego. Przechadzanie
              wolnym krokiem po ogrodzie lub lezenie w cieniu jest jeszcze
              wykonalnesmile
              Najgorsze jest to ,ze codziennie trzeba przepracowac te pare godzin
              ale popoludnie mam wolne.
              Cieszmy sie latem bo trwa tak krotko a o upalach szybko zapomnimy.
              • mammaja Re: Poniedziałek, tydzień 2 19.07.10, 14:54
                Dzisiaj chlodniej, wiec sprzatam ile moga, przyszla Krasnoludka po
                powrocie ze wsi, troche szarpnelysmy robota! Ale ile jeszcze
                zostalo smile
                • mammaja Re: Poniedziałek, tydzień 2 19.07.10, 17:19
                  Moja kliwia kwitnie pięknie smile Nieprawdaż ?
                  https://images49.fotosik.pl/316/d808d44b5a98be45med.jpg
                  • verbena1 Re: Poniedziałek, tydzień 2 19.07.10, 20:22

                    fotoforum.gazeta.pl/photo/6/re/kc/ge5d/1f0JaB3FPB4pDBAGVB.jpg
                    Kliwia sliczna a oto i moja slicznotka, pierwszy, wlasnorecznie
                    wyhodowany.

                    Zycie dzieli sie na dwa etapy: mlodosc i "swietnie wygladasz".
                    Erica Jong
                    • verbena1 Re: Poniedziałek, tydzień 2 19.07.10, 20:29

                      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/re/kc/ge5d/iDpaCu09oLrElR5B0B.jpg
                      jeszcze jedno zdjecie bo nie weim czy sie otworzy to poprzednie

                      Zycie dzieli sie na dwa etapy: mlodosc i "swietnie wygladasz".
                      Erica Jong
                      • mammaja Re: Poniedziałek, tydzień 2 19.07.10, 23:54
                        Super Verbeno, jak widac prawdziwy sezon ogorkowy!
    • luiza-w-ogrodzie Wtorek - jeszcze zimowy, ale slonce jest wyzej 20.07.10, 00:54
      Tyle jest do zrobienia, ze nie mam nawet czasu na czytanie forow. W weekend
      sialam salate i rzodkiewke, sprzatalam kroliczy ogrod i malowalam belki jakie
      uzyjemy do renowacji starej lawki ogrodowej.

      Poza tym rozpoczelismy prace nad lazienka, ktore przeciagaja sie niemilosiernie
      z powodu pogody i plataniny kabli. Zimna pogoda powoduje ze farba nie wysycha
      tak szybko jak powinna. Czeka mnie jeszcze pomalowanie drzwi i okna, moze w
      ciagu dnia jesli sie ociepli.

      Natomiast co do kabli, przy okazji zakladania lampy Buszmen odkryl, ze oprocz
      tych, ktore sa potrzebne do podlaczenia lampy, jest tam jeden luzny pod
      napieciem a do innego z kabli podlaczona jest lampka w korytarzu. Sledztwo i
      rozrysowywanie schematow polaczen trwalo 4 godziny, ale lampa jest wreszcie
      zalozona, grzejnik na scianie tez. Buszmenowi pozostalo zainstalowanie
      wentylatora i wymiana armatury na nowa. Lazienka bedzie lsnic.

      W pracy managerka wrocila, na szczescie ma taki jet lag, ze na razie siedzi
      cicho. Zaraz jade na lotnisko po corke, po powrocie rozpale koze na werandzie i
      bede pilnie pracowac. Za oknem swieci jaskrawe slonce i troche bialych chmurek
      od strony lotniska, firma przycinajaca trawniki przed domami szaleje z
      kosiarkami, ktore zagluszaja nawet kakadu.

      Pozdrawiam, zyczac wszystkim na polnocnej polkuli pieknej ale nie goracej pogody
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • mammaja Re: Wtorek - jeszcze zimowy, ale slonce jest wyz 20.07.10, 12:35
        To prawda, ze zawsze jest "tyle do zrobienia", ale podziwiam ile
        juz zrobilas smile No i dobrze miec takiego Buszmena co potrasfi byc i
        elektrykiem i hydraulikiem, czyli zlatą rączką. Moj niestety ma
        tylko telefon do pana Romka, ktory na szczescie jest od lat
        zaprzyjazniony i nie zdziera skory za swoje uslugi.
        Napisz jak mlodej udal sie oboz, ciekawa jestem wspominajac wlasne
        obozy.
        Wykorzystuje zachmurzenia, zeby troche podlewac ogrod i pousuwac co
        przekwitle i uschle. Nigdzie nie musze wychodzic i rozkoszuje sie
        cisza i zielenia. grupa moich kolezanek i kolegow z UTW poleciala
        dzisiaj nad Bajkal, ciekawe jakie beda wrazenia. W sumie bardzo
        droga ta wycieczka 9. dniowa. Ponad 5 tys. na osobe. To wolalabym do
        Chin albo Ameryki Poludniowej smile
        • fedorczyk4 Wtorek 20.07.10, 22:22
          Nie zimowy, chwilowo nie upalny, ale u mnie wyjatkowo znojny.
          W sobotę U.P. dotarła do Warszawy. Nasi wspólni przyjaciele pojchali
          po nią do Strasburga. Są jeszcze na świecie ludzie zdolni do
          poświęceń za biezdurno, tylko w imię przyjaźni!
          Teraz jako ta która ma nienormowany czas pracy, przejełam opieke nad
          nią.
          I tyle.
          Psi jutro zdejmują szwy. Psia kwitnie formąsmile)) To jest dla mnie
          niewypowiedziane szczęście. Wiem od dawna, że nie będzie długo żyła.
          Ten model tak ma że złe geny zebrał, ale tez tak jak powiedziała
          Dziecinka "ona ma po co zyć, bo wie jak jest kochana", a kochana
          jest niewypowiedzialnie.
          Osobiście (żeby nie zaczynać zdania od "ja"), zarobiona jestem po
          pióropusz.
          A do tego zdecydowanie nie jestem w formiesad
          Mam mega doła i zupełnie nie mam czasu zająć się nim.
          • monia.i Re: Wtorek 20.07.10, 23:06
            Dobrze, że przy tym zarobieniu, natłoku i dole, stan Krowisi napawa
            optymizmem.
            Mnie mam wrażenie dopadło jakieś mega-znużenie po zeszłotygodniowym
            upale. Zupełnie jakby organizm stwierdził, że minęły dni krytyczne i
            stan ogłupienia - i nareszcie może sobie trochę odpuścić. W dodatku
            mury cały czas są mocno nagrzane i tak średnio się wysypiam. I w
            związku ze związkiem jestem wypluta już od rana. W ciągu dnia jest
            trochę lepiej, ale wczorajszy i dzisiejszy ranek - to była dolina z
            której trzeba się było pracowicie wygrzebać, żeby pójść dalej.
            • mammaja Re: Wtorek 21.07.10, 00:14
              Moniu, powinnas odpoczac, czy planujesz jakis wyjazd?
              Fed, ciebie nie pytam kiedy odpoczniesz, bo to glupie pytanie smile
              Ale smutno tu bez ciebie! Zadnych dolow, pliz smile
              A upaly maja wrocic! Nie chce sad
    • luiza-w-ogrodzie Sroooda, jooooga, zieeew... 21.07.10, 07:48
      Managerka zrobila mi mila niespodzianke i sie zwinela gdy bylam na jodze, wiec
      siedze teraz sama w pracy poziewujac. Chyba sie szybciej zbiore do domu i
      zabiore za malowanie okien lazienki. Jak widac, nie dzieje sie u mnie nic w
      porownaniu z Waszymi wakacyjnymi wojazami, upalami i zamieszaniami
      rodzinno-zwierzecymi.

      Corka wrocila z Szanghaju, ogromnie sie jej podobalo zwiedzanie, jedzenie i
      targowanie sie :o) Lazily wszedzie malownicza trojca: czarnowlosa pol-Azjatka,
      blondynka z zadartym nosem i chuda jasnoruda. Co jeszcze sie dzialo, mozecie
      sobie wyobrazic: trzy dziewczyny w wieku 16-17, puszczone prawie samopas w
      wielkie miasto (ciotka tej Chinki niby nadzorowala i oprowadzala, ale mieszkaly
      same w hotelu), majace mozliwosc wchodzenia do klubow, palenia hookah i
      kupowania alkoholu (u nas legitymuja, trzeba miec 18 lat). Na szczescie sie
      pilnowaly, przezyly, wrocily, teraz maja sie skupic na nauce, matura za poltora
      roku!

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
      się. Całe życie? Załóż ogród...
      • mammaja Re: Sroooda, jooooga, zieeew... 21.07.10, 11:56
        Podziwiam podroz corki, dobrze ze to rozsadne dziewcze smile
        Znowu worcil upal,a niech to! Nad wode nie pojade, a nawet wsrod
        zieleni trudno wytrzymac. Jestem zdecydowanie dzieckiem polnocy,
        mrozik mi nie straszn, ale 35C juz gorzej.
        Pozdrawiam i zastygam w bezruchu smile
        • mammaja Do Lablenki 21.07.10, 11:57
          Hej, odezwij sie czy wszystko OK ?
          • lablenka_x Re: Do Lablenki 28.07.10, 15:58
            mammaja napisała:

            > Hej, odezwij sie czy wszystko OK ?

            Mammaju, dzieki za troskę.
            Niby wszystko ok ,ale bratowa z moją Mama tak daja mi w kość,ze
            przysłowiowy jutkowy "ryj do przodu" obija mi sie po życiowym bruku.
            Dzis chwilka odpoczynku ,bo wczoraj zawiozłam Mame do domu po zmianę
            garderoby odpowiedniej dla pogody i za chwile jade ją przywieźć z
            powrotem.
            U nas leeje i leeeje i z jednej strony dobrze ale czy zaraz musi byc
            taki skok temperaturowy?
    • joujou Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 21.07.10, 13:27
      Weekend minął pod znakiem gości.W takie upały stanie przy garach
      nie należy do przyjemności,ale cała reszta owszem smile
      W sobotę wieczorem dodatkowo nastąpił jakiś niesamowity wylęg
      małych,upierdliwych muszek,które pchały się do mieszkania,do
      oczu i ust.Oganiając się,nasze ramiona robiły za wiatraki.
      Przydałaby się wtedy jakaś ropucha,albo nawet kilka,o której
      chyba Luiza wspominała.Jeszcze nigdy tak nie było,żeby naleciało
      tyle tego paskudztwa,a rano martwe zasypały blaty szafek i podłogę,
      fuj...Miałam ciągoty,by namówić warszawiaków u mnie goszczących,
      na wspólny wypad do Grunwaldu,ale upał mnie odstraszył i
      chwała bozi wink Kolega mego brata,dzwonił póżniej i bardzo
      narzekał na fatalną organizację:4,5 godz nie mogli wyjechać
      z parkingu,a dalsza trasa w wielokilometrowych korkach sad
      W nocy z soboty na niedzielę przewaliła się nad nami burza z
      potężną ulewą dającą wytchnienie,a dzisiaj znowu upał.
      Wczoraj byliśmy na targowisku,nakupiłam sobie warzyw m.in
      fasolkę,świeży szpinak,ogórki do kiszenia i czerwone buraczki
      do zaprawy.Buraczki w jakiejś nie znanej mi odmianie,wielkością
      i kształtem przypominające ogórki(podłużne).Mogę polecić,bo
      w smaku aż słodkie,bardzo soczyste i szybko się gotują.
      Dzisiaj doszłam do wniosku,że za mało tych ogórków i buraczków
      więc posłałam mżonka na mały rynek.Ogórki dokupił,ale tych
      buraczków nie dostał,może w piątek się uda.
      Od poniedziałku wracam do pracy więc w weekend trzeba by wyprawić
      synowi urodziny.
      Pozdrawiam życząc przyjemnego dnia pomimo gorączki za oknem,a
      sama idę zaprawić te ogórce smile
      • verbena1 Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 21.07.10, 14:18
        No to kisimy ogorcesmile
        Dzis zerwalam sporo ogorkow, wlozylam do sloikow ,dolozylam czosnku,
        swiezego kopru (nie mam suszonego), po listku winogronowym i zalalam
        wrzatkiem z sola. To beda moje pierwsze wlasne ogorki malosolne.
        Rieks tez jest pod wrazeniemsmile
        Poza tym ciagle upal, teraz 32 stopni, wiatrak sie kreci ,zaslony
        pozaciagane, mozna funkcjonowac jesli nie trzeba wychodzic na
        zewnatrz.
        Luizo ,masz rozsadna corke, co swiadczy o madrym wychowaniu.
        • mammaja Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 21.07.10, 21:54
          no to moze ja tez zrobie malosolne w najblizszym czasie, tak
          zachecajaco piszecie smile
          Joujou, gotowanie w takim upale to zadna przyjemmnosc. Ograniczam
          sie do minimum smile Ulrwa przeszla, niestety brdzo krotka i nie wiem
          czy chciaz troche zasila ziemie, ktora jest sucha jak pieprz.
          Wieczorami, po spacerze, bawimy sie z Frankiem w naszym ogrodzie.
          Barwinki pomiedzy drzewami to dla niego busz po kolana smile A i tak
          zasmiewa sie, kiedy znajdzie mnie za drzewem. To wspaniale, ta
          dziecinna rodość, wybuchajaca z byle powodu smile I to najmilsze chwile
          dnia smilejak nie wiele trzeba, a może duzo ?
          • dado11 Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 21.07.10, 23:19
            Cześć Dziewczynysmile
            za mną upalny, ale w pieleszach domowych spędzony dzień. Córeczka, też zmęczona
            upałem, przywiozła Zośkę i przy miłych pogaduchach, na chłodnym prześcieradle,
            rozłożonym na trawniku w cieniu starej czereśni, spędziliśmy popołudnie, jak
            prawdziwe babcio-dziadki, wpatrując się w nasze wnuczątko, gaworzące,
            uśmiechające się bezzębnie od ucha do ucha, no po prostu lukrowana słodkośćsmile)))
            Jutro ma być jeszcze cieplej, więc póki nie muszę, nie ruszę się z domu, który
            teraz zachowuje się jak termossmile w środku stała temperatura ok. 25 st
            (pomijając oczywiście górę, gdzie bywa gorzej).
            A że zajęć w chałupie nigdy nie brak, nawet mnie to nie martwismile
            natomiast w kwestii małosolnych:
            robię je od lat, korzystając z wypróbowanego przepisu mojego ojca:
            na ok. 2 kilo ogórków (wyszorowane i bez resztek kwiatków i ogonków)
            główka młodego czosnku podzielona na ząbki
            4-5 długich łodyg świeżego kopru z kwiatami i korzeniami
            3-4 liście dębu (lub wiśni)
            ok. 2 litry przegotowanej, WYSTUDZONEJ wody z 3 pełnymi łyżkami soli
            nigdy nie zalewałam ogórków gorącą wodą, ale może to błąd?
            niemniej, tak zrobione (po mojemu) ogórki (te,których nie damy rady zjeśćwink),
            po 5-6 dniach przełożone do słoików (wraz z czosnkiem i odrobiną kwiatów kopru)
            i przestawione w chłodne miejsce zachowują się jak aromatyczne kiszone przez
            kilka miesięcysmile na ogórkównę jak znalazłsmile))
            pozdrawiam, d.
    • luiza-w-ogrodzie Czwartkowy wieczor po pracowitym dniu 22.07.10, 11:12
      Poranek przepracowalam na werandzie przy zapalonym piecyku (czyli przy
      rozpalonej kozie). W poludnie zabralam sie za malowanie lazienki przy otwartych
      drzwiach i oknach, zimno bylo jak w psiarni, ale uparlam sie i zrobilam co
      chcialam, po czym biegiem wrocilam na ciepla werande. Zostalo mi jeszcze
      polozenie jednej warstwy farby na drzwi i pomalowanie okien z zewnatrz (ale inna
      farba), co zrobie w weekend. Mam nadzieje ze goscie zaproszeni na jutrzejszy
      piatkowy obiadek sie nie przykleja, bo w tym zimnie farba olejna bardzo wolno
      schnie.

      Gdy sie ociepli, zajme sie podpicowaniem pralni i drugiej toalety, w ktorej
      zainstalujemy muszle ze zbiornikiem zasilanym z umywalki, dla oszczednosci
      miejsca i wody (tyl domu jest podlaczony do zbiornikow deszczowki). Mam na mysli
      ten model:
      https://www.scooper.com.au/i/Toilets/Caroma_Profile_5_Toilet_Suite_with_Integrated_Hand_Basin.jpg

      A poza tym dzis przyszla przesylka z trzema gatunkami ziemniakow do sadzenia.
      Wyglada na to ze w weekend bedzie pretekst zeby zaszalec w ogrodzie :o)

      Ide teraz negocjowac z Buszmenem zeby zalozyl lazienkowy wentylator i reszte
      nowych kranow. Zyczcie mi szczescia...

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • mammaja Re: Czwartkowy wieczor po pracowitym dniu 22.07.10, 11:44
        Luizo, troche chlodu przeslij ! Znowu ponad 30C od rana, zaden
        wiaterek nie wieje, niebo bez chmurki. Jak tu pracowac! nawet nie
        wiem czy odwaze sie pojechac o 15. do miasta, w ten skwar!
        Model kiblo - umywalki bardzo ekonomiczny, zastanawiam sie, czy
        myjac rece stajemy w rozkroku czy obok?
        Dado, ogorki robie niemal identycznie! Goraca woda podobno daja
        na "szybkie kiszenie", ale ja tam wole swoj przepis.
        Milego dnia zycze!
        • luiza-w-ogrodzie Temat toaletowy :o) 23.07.10, 04:15
          mammaja napisała:

          > Luizo, troche chlodu przeslij ! Znowu ponad 30C od rana, zaden
          > wiaterek nie wieje, niebo bez chmurki. Jak tu pracowac! nawet nie
          > wiem czy odwaze sie pojechac o 15. do miasta, w ten skwar!

          Eee, 30 stopni to jeszcze nie upal. Ale skoro chcesz, chetnie sie pozbede nadmiaru chlodu bo za oknem jest pochmurno i 15 stopni. Dmucham na polnoc, moze cos do Was doleci.

          > Model kiblo - umywalki bardzo ekonomiczny, zastanawiam sie, czy
          > myjac rece stajemy w rozkroku czy obok?

          Ani to, ani to. Model z fotki zostal wielokrotnie wyprobowany u znajomych. Przy moich nieco ponad 170cm zeby umyc rece nie musialam stac okrakiem, kucac na klapie ani wic sie kregoslupem - a jestem najnizsza w domu. Wystarczy nacisnac przycisk do spuszczania i w czasie gdy woda wylatuje z cysterny, wlacza sie kran, pod ktorym myje sie rece lekko sie pochyliwszy.

          A Dadowe ogorki brzmia dobrze - chyba posieje wiecej i sprobuje zakwasic w tym roku.

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie
          Forum AUSTRALIA
    • luiza-w-ogrodzie Zjezdzam w strone weekendowej zajezdni 23.07.10, 07:54
      Wykanczam ostatni raport na dzisiaj i zaraz sie odmelduje. W kuchni stoja dwie brytfanny, jedna z zamarynowanymi nozkami kurzecemi, druga z platami lososia pokrytymi sokiem z limonek sasiadki i swiezym tymiankiem z ogrodu. Piernik pachnie na caly dom, zupa cebulowa perkocze, lazienka lsni, stol nawoskowany, przy kominku lezy stos drewna. Troche ogarne dom po porannym rozgardiaszu, zrobie sie na bostwo i wsadziwszy brytfanki do piekarnika uwale sie z ksiazka czekajac na gosci.

      Caly weekend bede w ogrodzie, jakby co, prosze wchodzic od razu przez ogrodowa brame, nie ma co pukac do glownych drzwi!

      Milego, spokojnego i nizebyt upalnego weekendu Wam zycze.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • mammaja Re: Zjezdzam w strone weekendowej zajezdni 23.07.10, 11:32
        Niestety, Luizo, upal daje w kośc - te 33 C teraz to przy polnocnym
        oknie mojej zacienionej kuchni. Na sloncu powyzej 40C. Nie jestesmy
        przyzwyczjeni do takich temperatur. Co za gosci oczekujesz w tak
        milej scenerii? Pozdrawiam milczącychsmile
        • jutka1 Re: Zjezdzam w strone weekendowej zajezdni 23.07.10, 17:11
          Melduję, że skończyłam pracę wyjazdową i zaraz idę się przespać przed nocnym
          lotem. smile
          Odezwę się już z domu. Ach, trzy tygodnie nieróbstwa przede mną... smile

          Miłego wieczoru życzę smile
          • ewelina10 Re: Zjezdzam w strone weekendowej zajezdni 23.07.10, 20:19
            No to Jutek, chyba w sam raz przybywasz po tych morderczych upałach do swojej zajezdni, bo zapowiadają na weekend ochłodzenie.

            Rodzina wybrała się nad morze, a my w tym roku mamy prawdziwy odpoczynek i nigdzie ale to nigdzie nawet nie próbujemy wyrwać się z poza opłotków domu i okolic sięgających dalej niż może sobie z nimi poradzić rower albo skuter.

            Dzisiaj byłam w mieście. Na Muranów dostałam się w 20 minut, ulice puste, bez korków. Fajnie się jeździ w wakacje po mieście, pod warunkiem, że ma się w autku klimatyzację. Na moim basenie raniutko o g. 7-mej też miałam dla siebie wolny cały tor do pływania, bo kto rano wstaje ... temu pan buczek dał się wyspać smile
            • foxie777 Re: Zjezdzam w strone weekendowej zajezdni 23.07.10, 21:59
              U mnie caly czas kierat,i oczywiscie goraco i burzowo.
              Dobrze,ze nie huragan.
              Fed,bardzo sie ciesze, ze Twoja psinka ma sie lepiej.Super.
              Czuje sie strasznie zmeczona ostatnio i nie wiem kiedy znajde czas na
              jakis relax.
              Zazdroszcze Wam ogorkow.Tu sa dobre,ale polskie sa dla mnie
              najlepsze.
              Wczoraj kupilam sobie dodatkowa lodowke,taka dosc nieduza i
              bede tam przechowywac trunki oraz rozne przyprawy.Strasznie mi toto
              zawalalo moja normalna lodowke.
              pozdrawiam tropikalnie i burzowo

              • fedorczyk4 Burzowa sobota 24.07.10, 10:07
                Może jak poleje to trochę odpuści ten upał. Mnie tam wszystko jedno,
                ale psica cierpi. Ale tylko od upałusmile Kończy się tydzień z piekła
                rodem, mam nadzieję że teraz będzie z górki. Le mąż pojechał do
                mamusi, U.P. jedzie jutro na tydzień do Kazimierza. Już
                tylko "Nynuś" mi siedzi na łbie, ale też za 10 dni wybywaja z
                Lemurkiem na wakacje. Miałam też sobie kajsi wyskoczyć na chwilkę,
                ale Krowisia załatwiła mnie finansowo na najbliższe kilka miesięcy.
                W dodatku, jej choroba nastąpiła w tym samym miesiącu w którym
                zmieniłam (kupiłam) opony letnie, zrobiłam przegląd (pierwszy od 2
                lat), odbyłam kontrolę i zamówiłam nowy kluczyk, bo od pół roku
                działam na zapasowym. W sumie wydałam trzy moje pensjesad Dobrze że
                le Mąż zdecydował sie na ruszenie żelaznej rezerwy z której już i
                tak od kilku miesięcy częsciowo żyjemy. Mam cicha nadzieję, że
                firmowe interesy które od pewnego czasu drgneły we właściwą stronę,
                zażrą na dobre i skończą się nasze bardzo chude lata.
                • ewelina10 Re: Burzowa sobota 24.07.10, 10:58
                  Burza przeszła okrawkiem i liczę, że to dopiero preludium. Noc gorąca, mimo nawilżaczy i wiatraczka nie mogłam zasnąć, dopiero bladym świtem wyniosłam się na leżajsko w ogrodzie i udało mi się trochę przysnąć.

                  Aż niewiarygodne, ale rano zrobiłam garnek pierogów z jagodami.

                  O muszę przerwać, młodszy syn ze swoim amstafem przyjechał.
                  • mammaja Re: Burzowa sobota 24.07.10, 12:15
                    No wlasnie, rano popadalo przez kilkanascie minut i po deszczu.
                    Teraz chmury i wiatr, ale ciagle nie tej swiezosci w powietrzu, na
                    jaką czekam. Wieczorem wizyta rodzinna u sąsiadow czyli synostwa,
                    trzeba na zkupy pojechac. Pozdrawiam sobotnio.
                    Fed, nieoczekiwane wydatki zawsze zdarzaja sie nie w pore! Musialam
                    pozyczyc mlodej na nowa maske i akumulator po wlamaniu do auta. I
                    jak tu oszczedzac?
                    • jutka1 Melduję się 24.07.10, 13:00
                      Dotarłam. Wykończona, ale dotarłam. smile
                      Zimno, 16 C, pada deszcz. Nie wychodzę dzisiaj nigdzie. O nie. Robie sobie
                      przerwę od życia (nie mylić z przerwą w życiorysie big_grin).
                      Miłej soboty życzę smile
                      • fedorczyk4 Re: Melduję się 24.07.10, 20:45
                        No i bardzo dobrze że zimno, opoczniesz po tych dzikich upałach,
                        tylko uważaj i nie wpadnij w druga skarjność, czyli ostre
                        przziębienie.
                      • joujou Re: Melduję się 24.07.10, 23:21
                        Odpoczywaj,odpoczywaj i jeszcze raz odpoczywaj ile wlezie smile

                        Ciekawa jestem jak Twój ogród,czy masz jakiegoś boćka w gnieżdzie
                        i czy niewidzialny,tajemniczy tęsknił? wink
                    • joujou Re: Burzowa sobota 24.07.10, 23:40
                      U nas od południa pada,leje i grzmi z krótkimi przerwami-teraz
                      już wyrażnie czuje się chłód w mieszkaniu,uff można odetchnąć wink
                      Przygotowałam małe przyjątko urodzinowe nynusia z lekkim
                      wyprzedzeniem(we wtorek skończy 22 lata).Goście się rozeszli,
                      zmywarka chodzi,młody pojechał odwieżć panienę,a ja odczuwam
                      błogi spokój.Ostatnie dni laby,od poniedziałku do pracy.
                      Jeszcze jutro zaprawię kolejną porcję buraczków,a po niedzieli
                      trzeba kupić trochę wiśni i zrobić nalewkę i może sok z czarnej
                      porzeczki.U nas nie chce owocować,chyba jest już stara,natomiast
                      czerwonej mam nadmiar i jak co roku,rozdaję ludziom.

                      Ogórki kiszone zawsze zalewałam,podobnie jak Verbena gorącą
                      solanką i były bardzo dobre.W tym roku,dla odmiany studziłam
                      zalewę-małosolne goście dziś chwalili,to i kiszone powinny się
                      udać.
                      • mammaja Re: Burzowa sobota 25.07.10, 00:49
                        nadal nie pada, co za anomalia - patrzac w TV na zalany Poznan.
                        Ale rzeczywiscie chlodniej, nareszcie. Bede spac w swoim lozku, a
                        nie na kanapie na dole. Niestety pod moim "skosem' w suficie bylo
                        wczoraj jeszcze bardzo goraco - mimo otwartego okna. Dzisiaj -
                        luksussmile
                        Jutko - podrozniczko, chlodny dzien - dwa, po takiej podrozy to
                        prawdziwy oddechsmile Rozkoszuj sie tym spokojem w domusmile
                        Joujou, podziwiam aktywnosc mimo upalow. Kolacyjka u mlodych byla
                        wyborna, towarzystwo doborowe, za to zaprosilam ich jutro na obiad,
                        zeby sobie synowa odpoczela. Mam kotlety z karkowki w marynacie,
                        jutro beda pyszne. Dobranocsmile
                        • fedorczyk4 Niedziela. 25.07.10, 09:02
                          W nocy coś tam pokropiło! Idę z psica, potem jadę ze sniadaniem do
                          U.P. potem z Synusiowymi, jako drugi samochód, po różne potrzebne
                          rzeczy z ich domu, do ich mieszkania. Później planuję wjazd na Pałac
                          Kultury z Wnuczęciem, kolejny spacer, prasowanie i czytanie, dwóch
                          nierozsądnie biorąc pod uwagę stan konta i portfela, pozycji
                          literatury sensacji medycznej. Miła niedziela w planie, zwłaszcza że
                          temperatury spadły i można ruszać sie bez zalewającego oczy i mózg,
                          potusmile)
                          • jutka1 Re: Niedziela. 25.07.10, 09:40
                            Napawam się, napawam. smile Jest chłodno, dżdży, pieją koguty... Nawet radia ani
                            CD nie włączyłam, napawam się dźwiękami wsi.
                            Wyspałam się, wypiłam podwójną kawę, i mogę zacząć sie szykować - jadę do
                            przyjaciół na drugą stronę góry na urodzino-imieniny.

                            Joujou, przyleciał ten sam bocian, który młodziutki zastąpił rok temu zaginioną
                            parę bocianią. Przyleciał sam, i był sam do niedawna (przyjaciółka mi zdawała
                            sprawozdania). Wczoraj patrzę: przyklakał (zam.) sobie pannę! smile)) Młodych
                            jeszcze nie stwierdziłam, ale też przez deszcz nie byłam w ogrodzie, więc i nie
                            mogłam zobaczyć z bliska jaki jest stan gniazda. smile

                            Klausa natomiast jeszcze nie słyszałam, ani nie przyłapałam na niczym. smile
                            Wszystko w swoim czasie. On zresztą od dłuższego czasu jakis obrażony na mnie,
                            czycuś. smile

                            Miłej niedzieli życzę smile
                          • joujou Re: Niedziela. 25.07.10, 21:10
                            Niedziela spędzona spokojnie i leniwie.Zaprawiłam resztę buraczków.
                            To są buraki 'opolskie-podłużne',przypomniała mi się ta nazwa więc
                            polecam,bo bardzo dobre.Teraz jeszcze trochę poprasuję i może
                            coś obejrzę w tv.

                            Jutko,fajnie,że znowu możesz słyszeć klekot boćków :-}
                            • fettinia Re: Niedziela. 25.07.10, 21:15
                              Niedziela minela spokojnie w przeciwienstwie do sobotniego wieczoru..ale to nie
                              temat na forum otwarte hmsmile
                              Spokojnej nocysmile
                              • verbena1 Re: Niedziela. 25.07.10, 21:53
                                Jutko, zycze leniwego nicnierobienia, odpoczynku no i ladnej pogody.

                                Niedziela leniwa i powolna. Pojechalismy rowerami do miasta. Odbywal
                                sie tam festiwal teatrow ulicznych polaczony z wystepem roznorakich
                                zespolow. Tlum okropny, trzeba bylo posuwac sie noga za noga glownym
                                deptakiem. Nie lubie tego, odzwyczailam sie. Wrocilismy na wies i
                                napawalismy sie cisza i przestrzenia. Chyba sie starzejesmile
                                • mammaja Re: Niedziela. 25.07.10, 22:48
                                  Niedziela minęła jak z bicza trzasnął smile Pojechałam do brata,
                                  bardzo milo pogadalismy z okazji jego imienin. Na szczescie jacys
                                  inni goscie przewalili sie wczoraj. Miasto calkowicie przejezdne
                                  mimo niedzielnego wieczoru nie bylo korkow z powracajacymi. Siedza
                                  na wsi. Teraz pada - moze podleje ogrod?
                                  Milo czytac Verbeo ze z ulga wracasz do domu, to juz cos smile
    • luiza-w-ogrodzie Poniedzialek szary i przekropny 26.07.10, 07:41
      Widze ze nie tylko ja sie napawam deszczem :o) Ale ta szarosc mnie usypia, za 20 minut fajrant, wroce do domu, napale w kominku i bede na sofce czytac "Zlodzieja ksiazek" Zusaka.

      W piatek podejmowalam przyjaciol - jednych powroconych z wojazy, innych niedlugo wyruszajacych. Niedobitki wyszly o drugiej, skonsumowawszy niemal wszystko co przygotowalam. Zostalo dla nas wystarczajaco duzo na sobotni obiad :o) Piernika nie zostalo nic i przy okazji zniknela zawartosc dwoch sloikow powidel. Odnalazlam tez miske po piernikowym ciescie wylizana do czysta. Podejrzewam te najszczuplejsza...

      W sobote poszlam do fryzjera, troche na zakupy, w domu wzielam sie wreszcie za frontowy trawnik a wieczor spedzilam przed TV, ogladajac "Ocean's Eleven". W koncu polozylam sie okolo 23-ciej i wstalam w niedziele o pierwszej po poludniu. Padalo, wiec z ogrodnictwa nici, jak i z malowania okien lazienki od zewnatrz. Jutro bede pracowac z domu i ma byc w miare sucho, wiec pomaluje je w czasie lunchu, o! A cala niedziele wloczylam sie leniwie i sluchalam, jak co jakis czas wlacza sie pompa na deszczowke. Po pojsciu do lozka zasnelam od razu a dzis nie moglam sie podniesc po 9 godzinach snu. Niechze to deszczowe cisnienie sie podniesie!

      Pozdrawiam poziewujac
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • fedorczyk4 Re: Poniedzialek szary i przekropny 26.07.10, 09:05
        Przekropny to on może nie jest, ale szary owszemsmile Fajnie się czyta
        takie opisy spokojnych niedziel. Taki niedzielny błogostan. Moja
        niedziela też była w miarę spokojna i bardzo sympatyczna. Kupiłam
        sobie żel wyszczuplajacy marki Ziaja (11 PLN) i znowu funduję sobie
        zabiegi wyszczuplająco/ujędrniające. Owijam sie folią spożywczą od
        kolan po brodę zakładam bawełniana szmatę, opasuję urządzeniem które
        niby zamiast mnie ma ćwiczyć moje mięśnie i w ten sposób spedzam
        półtorej godziny. Ziajam w spokoju ducha, na kanapie. Bardzo to
        lubię, bo chociaż wyniki odchudzające są dyskusyjne, to
        rozluźniające niewątpliwesmile
        Na tem kończę i udaje się do pracy Rodacy życzę miłego tygodnia!
        • mammaja Re: Poniedzialek szary i przekropny 26.07.10, 14:30
          Fed, po przeczytaniu twojego postu natychmiast stanal mi przed
          oczami obrazek Kubusia Puchatka, ktory uwiązł w Króliczej norce i na
          jego południowym koncu Królik wieszał ręczniki, a przy północnym
          końcu siedział Krzyś i na pocieche czytał Kubusiowi ksiązkę
          kucharska. Oczywiście czekali zeby schudł! To moze będę przychodzić
          i czytac ci póki leżysz poddana wibracjom i czekasz az schudniesz ?smile
          deszcz padał bardzo mocno, a z ogromnych kałuz widac jak ziei
          wyschnieta i powolutku otwiera sie na wchłonięcie wody.Cieze sie
          ogromnie, bo widze jak odzywaja przyschniete rosliny.
          Teraz wylazłam z internetowego banku, w którym ogałacałam swoje
          konto. Zmienialismy operatora telefonicznego i widze że stary
          nas "ukarał", ale juz nie chce mi sie walczyc o te pieniądze, raczej
          sie z niemi nie wygra.
          Luizo, tez bym wylizała miskę po pierniku, uwielbiam to. A piernik
          musial byc pyszny :0
          No i na działkach nie wiele sie dzieje, pozdrawiam serdecznie!
          • bbetka Re: Poniedzialek szary i przekropny 26.07.10, 15:22
            Melduję się po powrocie "z wolnego" wink

            Zaległe wątki udało mi się przeczytać prawie w całości więc jestem w miarę "na
            bieżąco". Krowisi życzę zdrowia, wszystkim odetchnięcia od upałów, ogórki
            zakisiłam - zalewam zawsze wrzątkiem i po dwóch dniach w tym upale były gotowe,
            buraczków nie umiem=więc nie robię wink

            Propozycja odchudzająca Fed bardzo mi odpowiada, też chętnie bym się czymś
            obłożyła i zaległa w bezruchu wink)) i jeszcze schudła od tego!!!

            Na razie obowiązki wzywają - miłego popołudnia życzę wszystkim a Annom i ich
            gościom (to ja!) w szczególności
            • verbena1 Re: Poniedzialek szary i przekropny 26.07.10, 22:08
              Fed ,zycze sukcesow w chudnieciu, nie moge uwolnic sie od obrazu
              Ciebie calej omotanej w folii, bedziesz mi sie chyba snilasmile

              Sama na chudniecie nie mam na razie czasu, wlasnie dzis upieklam
              placek z porzeczkami, mial byc na jutro dla goscia ale sasiedzi
              wpadli pozegnac sie przed podroza i polowy juz nie ma. Placki
              wlasnej roboty maja to do siebie ,ze szybko sa pochlaniane.

              Poza tym spadl wlasnie deszcz i bardzo dobrze. Drzewa i rosliny sa
              odswiezone i zadowolone. Ja tez bo nie musze podlewac.
              Bbetko ,witaj powrocona z urlopusmile
    • luiza-w-ogrodzie Wtorek zalatany 27.07.10, 06:04
      Rano wpadlam do lekarki, potem do banku, wrocilam do domu popracowac, w poludnie
      wyskoczylam odebrac corke ze szkoly, znowu pracuje, za dwie godziny pojade do
      okulisty, wroce do domu obrzadzic gospodarstwo a pod wieczor pojade po kilka
      rzeczy "zdobytych" na Freecycle. W miedzyczasie zaplacilam rachunek i znalazlam
      ogloszenie w pracy ze ktos pozbywa sie dwuletniego elektrycznego pieca
      kuchennego, a ze nasz piec ma ze 30 lat, chetnie go wymienimy. Zanim dojdzie do
      renowacji kuchni z planowanym podlaczeniem gazu, minie duzo czasu :o) a
      przynajmniej bedzie lepszy piec. No to lece dalej, na razie do raportow.

      Pozdrawiam z zadyszka
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
      się. Całe życie? Załóż ogród...
      • fedorczyk4 Re: Wtorek zalatany 27.07.10, 08:28
        Verbeno, zaiste widok jest zniewalający. Wyobraź sobie wielką
        tłusta i włochatą gąsiennicę owiniętą w folję, jakby szykowała się
        do lotu kosmicznego. Wprawdzie z punktu widzenia estetyki nie
        powinien, ale ten widok wprawia w wielka radość, cóż zawsze lubiłam
        abstrakcjesmile))
        Luizo co to jest "Freecycle"?
        • luiza-w-ogrodzie Dla kosmicznej gąsienicy zainteresowanej Freecycle 27.07.10, 11:51
          fedorczyk4 napisała:

          > Verbeno, zaiste widok jest zniewalający. Wyobraź sobie wielką
          > tłusta i włochatą gąsiennicę owiniętą w folję, jakby szykowała się
          > do lotu kosmicznego. Wprawdzie z punktu widzenia estetyki nie
          > powinien, ale ten widok wprawia w wielka radość, cóż zawsze lubiłam abstrakcjesmile))

          Dżizas, kosmiczna gąsienica? No to już jest wyzszy stopien abstrakcji... Ze z ciekawości zapytam, czy owa gąsienica jest CALA włochata?

          > Luizo co to jest "Freecycle"?

          Wspomoge sie cycatem z "Blogu o pomaganiu": The Freecycle Network to największy na świecie ruch ludzi, którzy przekazują dary rzeczowe oraz je przyjmują. Gdy mamy coś dobrego, ale dla nas już niepotrzebnego, to po co to wyrzucać? Zawsze ktoś może z tego skorzystać, a nie wyrzucając tych rzeczy na śmietnik oszczędzimy przy okazji środowisko. Z tej właśnie myśli powstał ten ruch.

          Nazwa jest skrotem od "Free Recycle". W Polsce sa tylko trzy grupy - w Warszawie, Krakowie i Wroclawiu. Uprzedzam, ze dzialaja bardzo slabo, np warszawska w tempie trzech postow na rok. W mojej sydnejskiej grupie (jednej z kilku) codziennie jest kilkanascie - kilkadziesiat ogloszen. Istnieje cala etykieta tego, jak sie oglaszac, jak wybrac z grupy zglaszajacych sie osobe ktorej sie odda rzecz, jakiej chcemy sie pozbyc. Ciekawa subkultura.

          Tu masz linke do warszawskiej grupy "Warsaw Freecycle (TM) - Poland": groups.yahoo.com/group/freecycle_wawa_pl/

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie
          Forum AUSTRALIA
          • fedorczyk4 Re: Dla kosmicznej gąsienicy zainteresowanej Free 27.07.10, 12:15
            Super, dziękuję za sznurek. Bardzo mi sie podobasmile
            Gąsiennica nie jest cała owłosiona, powidzmy ze jest zwieńczona
            strzechąwink
            • mammaja Leje jak z cebra 27.07.10, 21:11
              Jak to nie moze nam dogodzic ta pogoda! Po suszy przyszly opady i
              chlod. Ale ja sie ciesze, bo dzisiaj bylismy na godzinnym spacerze w
              lesie i przyroda odżywa! Mchy zazielinily sie, a smutnie
              zwieszajace liscie znowu odzyskaly wigor. Tylko moje floksy, w
              pelnym rozkwicie, nie moga uniesc swoich namoknietych kisci kwitow i
              pokladaja sie na trwniku. jest dobrze. Nie trzeba podlewac, a moze i
              doczekamy grzybow?
              • fedorczyk4 Re: Leje jak z cebra 28.07.10, 08:31
                Lało całą nocsmile A ten mój nowy, już nie taki nowy, kot Frysiek
                okazuje się całkowicie wodnym kotem. Leje, a ten na tarasie w
                strugach deszczu leży w doniczce. Tego jeszcze w domu nie miałam!
                W pracy podjełam czekające na mnie od kilku tygodni zadanie.
                Odsuwałam to od siebie jak mogłam, bo ma to coś wspólnego ze
                stajniami Augiasza. Dłużej sie juz nie dało, więc mój czas pracy
                wydłużył się (pensja nie), a po powrocie do domu mam kompletny
                oczopląs. Segreguję, opisuję,klasyfikuję zdjęciozbiór składający się
                z kilkunastu tysięcy zdjęć cyfrowych, zrobionych przez kilkanascie
                osób które maja aparaty przyrośnięte do dłoni i które składowały to
                w jednym komputerze bez jakiejkolwiem metody. Zdjęcia są w różnych
                progranmmach, plikach, i innych. No i jest ich jakaś
                nieprawdopodobna ilość. I tylko ja moge to zrobićsad Mało twórcze i
                strasznie nudne.
                • jutka1 Szaro 28.07.10, 09:39
                  Za oknem szaro i chłodno, widać ślady nocnego deszczu. W pogodynkach gadają, że
                  w weekend ma się znów ocieplić, oby!

                  Wczoraj wyszłam na obchód ogrodu, i skonstatowałam, że pan Zenobiusz jest
                  świetny jeśli chodzi o duże prace ogrodowe, ale na "drobnicę" nie zwraca zbytnio
                  uwagi. To akurat przy okazji rozplenionego do imentu rdestu. Zakasałam więc
                  rękawy i zabrałam się za odsłanianie krzaczorów przy tarasie spod gąszczu
                  rdestu. Przy okazji poucinałam przekwitnięte irysy i spalone słońcem liście
                  lilii. W pewnym momencie, jak już mi pot zlał oczy i nie tylko, roześmiałam się
                  do siebie ze słowami "call me Luiza" na ustach. smile))))))

                  Przy okazji tez zamyśliłam się, patrząc na poszczególne rośliny czy wysepki
                  roślin, mając w pamięci ugór (a raczej zarośnięty dziki gąszcz) 10 lat temu,
                  kiedy kupowałam ten dom... Jeszcze 7-8 lat temu, tuż po remoncie, kiedy gąszcz
                  był wypalany/zaorywany, panowie spytali: "Co z tą samosiejką dębu?" Kazałam
                  zostawić. Samosiejka miała wtedy 1.20 m wysokości... Teraz to okazałe dębisko o
                  wysokości 10 metrów. Wysepki maleńkich roślin, nasadzone przez - wtedy
                  przyszłego - szwagra to teraz okazałe i dojrzałe drzewa i krzaki. Winobluszcz,
                  wtedy 2-3 małe sadzonki, oplótł już praktycznie całą ścianę i w tym roku wspiął
                  się już na gzyms między pierwszym piętrem a strychem. Zwisa i przy wietrze puka
                  w okna. Choineczki bożonarodzeniowe, wysadzone do ogrodu, maja z 7 metrów
                  wysokości. Etc. etc. Jeśli znajdę na pamięci USB stare zdjęcia domu i ogrodu (są
                  w pamięci starego laptopa), to zapodam tutaj "before and after", bo różnica jest
                  imponująca. I przy okazji uświadamia człowiekowi upływ czasu z jednej strony,
                  ale też witalność roślin z drugiej strony.

                  Ufff. Rozpisałam się. Miłego dnia życzę smile
                  • mammaja Re: Szaro 28.07.10, 10:47
                    Jutko, doskonale zajecie na wypoczynek "umyslowy", takie prace
                    ogrodowe. A zdumiemie wzrostem odczuwam stale, patrzeac na te
                    wyniosle swierki i modrzew za oknem smile Nasze "iglaki" maja po kilka
                    metrow i zdumewaja gosci. No, ale na to trzeba trzydziestu lat.
                    Uplyw czasu - widac po dzieciach i roslinach najbardziej smile
                    Po nocnym deszczu - teraz tylko zachmurzenia.
                    Fed, podziwiam twojego kota! Moj, kiedy wraca z ogrodu z mokrym
                    brzuchem i lapkami, natychmiast pakuje sie na kolana i doslownie
                    wyciera o mnie smile Mruczy i oczekuje wysuszenia.
                    Czy nie wiecie co u Lx ?
    • ewelina10 Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 28.07.10, 14:10
      Miłe towarzystwo mojego domu smile

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/tg/na/ytew/GaTzpU2b0oWpayhOVB.jpg


      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/tg/na/ytew/N3BbULjFTEVN3NkuDB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/tg/na/ytew/F11MpKYBeaRcntiBaB.jpg
      -
      Ew.
      • monia.i Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 28.07.10, 14:19
        Ojeeeeej smile))
        Świetne zdjęcia, Ew smile Ruda urocza smile
      • ewelina10 Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 28.07.10, 14:27
        Fotkę Rudej zrobiłam przez szybę z okna pokoju, zbyt płochliwa bździca jedna smile
        • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 28.07.10, 15:32
          Rewelacjasmile))
          • lablenka_x Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 28.07.10, 16:00
            Przeleciałam biegiem przez wpisy.Zdjęcia cudne jak zwykle.Pozdrawiam
            Was Dziewczyny i Chłopaki tez i trzymajcie kciuki żebym nie
            zwariowała.
            Mammaju odpowiedziałam pod wpisem Do lablenki.
            • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 28.07.10, 16:07
              Lablenko, trzymam w czterech odnóżach!!!!
              • mammaja Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 28.07.10, 18:05
                Dzieki za odzew, niestety wiekszosc nr telefonow została w starej
                komorce i mloda obiecuje przerzucuc, ale ciagle zapominamy. Niestety
                opieka nad starszymi bywa bardzo trudna sad
                Ew., urocze fotki, co to za owady?????
                • ewelina10 Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 28.07.10, 19:36
                  przeobrażenie ważki
                  • foxie777 Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 29.07.10, 00:05
                    Zdjecia super.U nas nie ma rudych wiewiorek tylko szare,szkoda.
                    Ja zapomnialam jak sie wkleja te zdjecia,niech to szlag trafi.
                    Przed chwila przeczytalam o smierci naszej piosenkarki "O mnie sie
                    nie martw" Doskonale ja pamietam i piosenki mial super.
                    Wielka szkoda.
                    U nas upal i jak zwykle kolowrot.Ciesze sie ,ze moje kocia sa
                    takie cudowne.
                    Fed,moja Foxie zawsze ,ale to zawsze wraca do domu sucha nawet
                    w czasie najwiekszych ulew.Nie mam pojecia jak to robi.
                    Twoj kocio jet wyjatkiem.
                    pozdrawiam tropikalnie
                    • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 29.07.10, 09:31
                      Wczorajszy dzień płynął łagodnie i nagle przerodził się w koszmar;-(
                      Szefowa wsiadła na mnie za niewłaściwą (jej zdaniem ) decyzję i
                      inicjatywę, doszło do awantury trwającej półtorej godziny. W sumie
                      kosztem straszliwego wysiłku, wygrałam, ale było to pyrrusowe
                      zwycięstwo. No i szefowa ukarała mnie za nie. Zadzwoniła wieczorem
                      do domu i poinformowała o popełnionym niedopatrzeniu, które w
                      normalnej sytuacji zostałoby małym niedpatrzeniem, a tak zrobiła mi
                      dziką awanturę z groźbami zastąpienia mnie kimś "normalnym". Ech....
                      Nic to, wyruszam do roboty z uśmiechem na ustach i tłustym ryjem do
                      przodu smile))
                      • mammaja Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 29.07.10, 10:17
                        Fedorczyk, niestety tak jest ze zwyciestwami nad szefowymi
                        (szefami). Daja satysfakcje, ale nie oplacaja sie sad Sciskam twoj
                        ryjek!
                        Pochmurno, czwartkowo jade w miasto, cisza i spokoj, przyjeciele
                        powoli wracaja z wakacji. Nasz wycieczka nad Bajkał tez juz wraca -
                        ciekawa jestem relacji.
                        Foxie, pozdrawaim ciebie i suchego kota smile Moj dzisiaj obudzil mnie
                        6., wyrzucilam go do ogrodu. Teraz on odsypia, a ja nie smile
                        • verbena1 Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 29.07.10, 12:20
                          Fed, szkoda bylo Twego wysilku, szef ma zawsze racjesmile Trzeba
                          przytakiwac i robic swoje. Tak nauczylam sie pracujac cale lata na
                          posadzie od - do, jedynie dla pieniedzy.
                          Zycze poprawy stosunkow , i nie warcz na szefowa ,Twoj usmiech
                          potrafi byc powalajacysmile
                          Juz wrocilam z pracy (bez zgrzytow) i zastanawiam sie co dalej.
                          Deszczyk popaduje wiec ogrod odpada. No to sie ponudzesmile
                          • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 29.07.10, 18:12
                            Niestety nie pracuje od-do (w przekonaniu mojej szefowej). Niemniej
                            masz rację i staram się zdystansować, choc nie leży to w mojej
                            szczurzej naturzewink Nic to, bywa gorzej, prawda?
                            Dzisiaj zaczełam przygotowania do urodziurodzinek mojego Syna
                            Podstawowego. Straszna trauma (dla mnie). Kończy trzydziechęsmile
                            Poniewż wszyscy jesteśmy pod krechą, więc ma być
                            skromnie ,oficjalnie. Kombinuję jak koń pod górkę zeby było jak
                            najwystawniej, jak najmniejszym kosztem i akurat w tej sprawie mam
                            do siebie zaufaniesmile
                            Może niewiele potrafię, w opinii szefowej, ale na szczęscie potrafię
                            wyczarować z niczego ucztę!
                            Polatałam, pokupowałam część rzeczy, reszte kupie w sobote rano.
                            Będziemy w skromnym (jak na mnie)komitecie. Rodzina z
                            przyległościami i Mała Czarna, która też zalicza sie do rodziny. W
                            sumie 12 sztuk. Uwielbiam urządzać przyjątkasmile
                            • mammaja Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 30.07.10, 00:59
                              Juz czuje te zapachy i pysznosci Fed, napewno bedzie pysznie smile
                              Ciesze sie z poprawy pogody, pozalatwialam sprawy, poszlismy na
                              wieczorny spacer do piaskownicy smile oczywiscie usiluje na placu zabaw
                              odciagac Frania od tego zaczarowanego miejsca, ale jednak piaseczek
                              jest fascynujacy. Dobrze, ze sa chusteczki do zmywania rączek
                              natychmiast po tej zabawie! chyba mu przywioze czystego piasku i
                              zrobie jakies miejsce do tej zabawy.
                              polityka i wiescie nie dotknely mnie dzisiaj, na szczescie!
                              • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 30.07.10, 08:29
                                Dopiero 08.26, a ja już dostałam opeer od szefowej. Telefoniczny
                                narazie. Dobrze jest miło zacząc dzieńsad Trudno, czniam to. Biorę
                                prochy na sen i śpi mi się znakomiciesmile
                                Pomysł na piskownice w ogrodzie jest znakomity Mammajkosmile Jak moje
                                były małe to taką miały.
                                Miłego dnia życzę i ruszam do boju.
                                • jutka1 Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 30.07.10, 09:38
                                  Za oknem szaro, podobno ma padać. Jak zwykle. smile

                                  Wczorajszy wieczór spędziłam na sabacie czarownic i było bardzo fajnie. Sałatka
                                  Dado z młodych ziemniaków zrobiła furorę. smile))

                                  Wcześniej przyjechał Pan Od Ogrodu, ogolił do łysa wierzbę japońską i wyciął
                                  półdzikie odrosty przy innych drzewach, a po nim przyjechał Pan Od Kominków.
                                  Chodziło mi jedynie o wymianę uszczelek, ale też poprosiłam coby zerknął
                                  dlaczego tak szybko się pali i dużo drewna zużywa (oprócz problemu uszczelek).
                                  No i okazuje się że facet, który mi kiedyś tam montował kominek spieprzył na
                                  każdym froncie i teraz trzeba
                                  rozmontować, kupić brakujące rury i części, zamontować plus zrobić w kominku
                                  "drugi sufit", nosz kurdebalans. Co najmniej osiem stów w plecy. uncertain//

                                  Dzisiejszy dzień zapowiada się spokojnie, choć na poły pracująco. Obiad z
                                  koleżankami, wieczór ze znajomymi "na mieście".

                                  Ew., zdjęcia cudne! smile

                                  Fedo, jestem dziwnie spokojna, że na imprezę z niczego wyczarujesz COŚ. Pysznego
                                  i eleganckiego, znaczy się. smile

                                  Lx., trzymaj się i nie daj się.

                                  Miłego dnia życzę. smile
                                • monia.i Re: Dzisiejki 243 - jeszcze upalne ! 30.07.10, 12:10
                                  Fedo, pomysł z cznianiem słuszny - nerwy trza szanować.
                                  A w wolnej chcwili napiszesz coś o menu sobotniej imprezy? Uwielbiam czytać
                                  Wasze opowieści okołożarciowe smile)) Inna sprawa, że niemal natychmiast w trakcie
                                  lektury robię się głodna..
                                  Miłego dnia wszystkim smile
    • luiza-w-ogrodzie Piatkowy wieczor rozpoczynajacy dlugi weekend 30.07.10, 10:27
      Zaczal sie dlugi weekend. W poniedzialek jest Bank Holiday, ktory
      moj pracodawca obchodzi i mam perspektywe trzech dni do
      zagospodarowania. No i co ja biedna bede robic z taka straszna
      iloscia wolnego czasu? Moze by tak cos w ogrodku? ...aaaa, no
      wlasnie, trzeba posadzic awokado, jagody i porzeczki oraz skonczyc
      malowanie nowego kurnika, skrecic lawke ogrodowa i pomalowac dwie
      laweczki i trzy krzesla na taras.

      W domu tez jest co robic (plan "B" gdyby lalo). Wykonczyc prace
      lazienkowe pomalowaniem okien z zewnatrz. Potem wypadaloby zedrzec
      farbe ze scian oraz uporzadkowac druga toalete i pralnie, bo bede
      malowac sufity, sciany i zakladac wspomniana juz na tym forum
      toalete z umywalka (dwa w jednym).

      Buszmen ogolnie chodzi jak w zegarku gdy ma jasne instrukcje i duzo
      pochwal oraz gdy robie cielece oczy malej slabej kobietki z tekstami
      typu "Ty to zrobisz najlepiej", "Masz takie silne rece, ja nie dam
      rady", "Jestes wyzszy, ja nie dosiegne" (faktycznie jestem teraz
      najnizsza w domu). Jak sie go dobrze podejdzie, to duzo zrobi, z tym
      ze inicjatywa musi byc moja.

      Ale nie narzekam, jak pisalam, ostatnio zalozyl nowa lampe i
      wentylator w lazience, pomalowal sufit i sciany oraz zmienil tam
      wszystkie kurki. Ja pomalowalam stolarke i lazienka lsni. Drewno
      opalowe rabal przez cala zime jak trza, karmi kury i przynosi
      pieniadze do domu, czego wiecej chciec :o) Wczoraj co prawda
      przerazil sie gdy oglosilam plany remontu pralni i lazienki, ale mu
      przeszlo, kiedy sie dowiedzial, ze sama to zrobie.

      Jutro jedziemy kupic dwuletni piecyk elektryczny jakiego pozbywa sie
      ktos z pracy, nasz (na oko trzydziestoletni) delikatnie mowiac nie
      jest zbyt dobry (oczywiscie Buszmen nigdy nie gotuje ani nie piecze
      wiec nie ma o tym pojecia). Za dwa tygodnie bedzie wystawka zatem w
      ten weekend zagonie go do instalacji piecyka, wyrzucenia starego i
      do wynoszenia rupieci z garazu i ogrodu, bo mi przeszkadzaja w
      przeroznych projektach a on jest zbieraczem "przydasiow".

      Pogoda jest strasznie zmienna - po trzech dniach solidnego acz
      nieregularnego deszczu dzis rano bylo slonecznie i 20 stopni ale
      wieczorem znowu wrocil deszcz i ma padac az do jutra rana. W
      niedziele podobno bedzie zimno i wietrznie, w poniedzialek sucho.
      Wiadomo, lipiec.

      Tak bylo wczoraj wieczorem po deszczu na ceglanym tarasie:
      http://images8.fotosik.pl/407/d2bc2174b070e178med.jpg

      ...a tak bylo dzisiaj poznym rankiem (to samo miejsce w kroliczym
      ogrodzie, tylko od strony domu):
      http://images8.fotosik.pl/407/9789904098b79eebmed.jpg

      Pozdrawiam wszystkich odplywajac w glab weekendu przy dzwiekach
      piosenek Melody Gardot, szczegolnie mojej ulubionej Your Heart Is As Black As Night

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
      Jak rozmawiać z królikami
      • jutka1 Melody Gardot... 30.07.10, 10:41
        ... rewelacja! Dzięki! big_grin
        • monia.i Re: Melody Gardot... 30.07.10, 12:53
          Piękne smile
          • mammaja Re: Melody Gardot... 30.07.10, 13:41
            Slucham z przyjemnoscia!
            Dzisiejsze przedpoludnie mialam zaplanowane na spotkanie z ulubiona
            przyjaciolka. Krasnoludka miala sprzatac, a ja widzialam oczy,a
            duszy jak wreszcie siedzimy na tarsie pod winogradem i pijac kawe
            ugadujemy sie do syta! Tymczasem: u sasiadow ciecie zywoplotu pila
            elektrycza potwornie zgrzytliwa, synowa "podrzucila" Frania, bo
            pojechala z Antosiem do lekarza, malzonek postanowil przyciac
            galezie cisusa zaslaniajace swiatlo w jadalni. Wystarczy? Bylo
            milo, ale o spokojnym gadaniu musialysmy zapomniec!
            Dobrze, ze juz wszyscy sobie poszli smile Pogoda jest bardzo
            przyjazna, na obiad bedzie szczupak z wody (po polsku), jakos to
            bedzie smile
            • ewelina10 Re: Melody Gardot... 30.07.10, 13:49
              Te kosiary doprowadzają do rozpaczy, no ale będzie ładnie.

              U mnie we czwartek sprzątam. Za to piątki są przeznaczone na miasto, czyli pływalnia, zakupy, odwiedziny i jakieś zakupy dla mamy. Dzisiaj wybrałam sobie parę fajnych letnich, przewiewnych bluzek na wysprzedaży.
              • fedorczyk4 Kosiary, 30.07.10, 18:29
                są jednym z powodów dla którego po powrocie do Polski wolałam
                zamiast domu pod, mieszkanie w. Przez pewien czas wynajmowaliśmy dom
                pod Paryżem i tamże doświadczyłam dwóch plag podmiejskich.
                Komunikacji podmiejskiej i week end`ów w rytmie czaczy kosiarek.
                Sorry nie dwóch, a trzech, bo sąsiedzi jak nie kosili, to
                grillowali. Zawsze byłam ślepawa, od urodzenia, za to słuch (poza
                muzycznym) i węch ma jak wyżeł i cierpiałam "gehennę".
                • bbetka Re: Kosiary, 30.07.10, 18:56
                  Melduję, że poczytuję regularnie i z przyjemnościąsmile
                  Z pisaniem gorzej, bo dusząca mnie od maja zmora spowodowała okropne
                  ograniczenie mojej przestrzeni życiowej w sensie kompletnego braku oddzielnego
                  czasu dla siebie, co baaaardzo źle wpływa na moje postrzeganie rzeczywistości.
                  Niestety nie umiem non-stop funkcjonować grupowo...doszło do tego, że dla
                  relaksu chodzę do pracy!!!

                  Ewelino - ależ masz fajnych lokatorów! nawet jeśli tylko "na chwilę" wink

                  W kwestiach koszenia - ja mieszkam w bloku, ale koszenie odbywa się regularnie -
                  osobno kosi spółdzielnia, osobno wspólnoty mieszkaniowe, no i oczywiście osobno
                  szczęśliwi posiadacze ogródków przy parterowych mieszkaniach. Dzień bez koszenia
                  trawy jest nieważny!!!

                  W kwestiach kontaktów z szefem, należy je ograniczać maksymalnie! Gorzej jak
                  szef nas kocha i żyć bez nas nie może (przypadek Fed)...co oznacza zatruwanie
                  nam życia ;-(
                  O moich kontaktach z szefem nie będę pisać, bo to dopiero byłaby dłuższa
                  powieść... Kiedyś byliśmy kolegami, a nawet przyjaciółmi. Teraz po prostu
                  pracujemy razem (wg mnie), chociaż mój szef trwa w przekonaniu, że poprzednie
                  zdanie powinno być napisane w czasie teraźniejszym wink))

                  Ależ się rozpisałam! niestety moje krótkie chwili odrębności właśnie się
                  skończyły - życzę wszystkim udanego weekendu. Ja mam w planie rodzinne
                  grilowanie - moja mama dogadała się z moim mężem, doprosili moich teściów, a ja
                  dowiedziałam się oczywiście ostatnia...
                  • fedorczyk4 Re: Kosiary, 30.07.10, 19:45
                    Nie ma nic gorszego od ograniczenia przestrzeni zyciowej. Serdecznie
                    Ci współczuję, sama bezustannie na to cierpię. Miłego grillowania,
                    ale skoro dowiedziałaś sie o tym ostatnia to moze mozesz nic nie
                    robić i gościem być?
                    • bbetka Re: Kosiary, 30.07.10, 20:41
                      no nie, tak łatwo to nie ma wink ktoś przecież musi to przygotować... ja
                      najchętniej bym zrezygnowała (szczególnie, że to już trzecie spotkanie typu
                      "rodzinne" od poniedziałku), ale skoro to ja zapraszam to chyba nie wypada wink))
                      • fedorczyk4 Re: Kosiary, 30.07.10, 20:52
                        O w życiu! Nie masz letkowink
                        • monia.i Re: Kosiary, 30.07.10, 21:42
                          No to miłego imprezowania smile Jako, że to trzecia w tygodniu - jest
                          szansa, że nie przeciągnie się ponad miarę wink
                          • monia.i P.S. 30.07.10, 21:44
                            Fajnie lunęło przed momentem - aż zaszumiało, krótko ale
                            intensywnie...
                            Eh...błogie piątkowe lenistwo smile
                            Fedo, jak przygotowania do obchodów Podstawowego?smile
                            • fedorczyk4 Moniu, 30.07.10, 22:08
                              jak najlepiejsmile Kupiłam wspólny prezent od Synusiowej, Syna
                              Średniego i Dziecinki. Ponieważ S.Ś jak zwykle wykazał sie
                              duzym "serdłem" i rzucił kasą, Dziecinka znowu pracuje, więc się
                              dorzuciła, a ja miałam zachomikowane na koncie (no i właśnie wpadła
                              mi płatna fucha), to kupiłam w Almi Decor`rze piekna karafkę do
                              whiski i 6 szklanek, plus czarnego Jasia Wędrowniczka. Niestety
                              strasznie się zawiodłam na swoim rękodziele, bo Synuś kiedyś
                              zachwycony moim sztrykowaniem ze złoconego drutu, zamarzył o
                              krawaciez mamusinej ręki. No i przystapiłam, swoje odsztrykowałam,
                              niestety okazało sie to strata czasu i atłasu. Nijak nie dałoby sie
                              zawiazać, ani nic z tym zrobić, więc po wysztrykowaniu pólmetrowego,
                              całkiem zgrabnego śledzia, odpuściłam. Szkoda, bo lubie czasem
                              strzelić czymś zupełnie nienormalnym. Gastronomicznie pójdę
                              oszczędnościowo. Zrobie koktajl krewetkowy, co brzmi dumnie,a wbrew
                              pozorom na 11 osób koasztuje "zuma zumarum"ok. 20 zeta. Kupiłam
                              kubitenerek czerwońca, ciut polędwa na strogonwa z przewagą cebuli,
                              zrobie kładzione kluchy, wybrałam, jak zwykle robiąc spektakularny
                              cyrk, melon i podam z czym kto chce, sałatkę wszystko ze wszystkim,
                              ale... Ale przede wszystkim postanowiłam zapchać towarzystwo sałatka
                              ziemniaczana Starej mojej Starej. Czyli babci mojego le Męża. Gotuje
                              się pyry w łupinach, obiera parząc sobie palice, kroi i zalewa
                              białym wytrawnym winem, skromnie(babcia mojego Męża wyjatkowo skąpa
                              była). Potem tyko ciut octu winnego, pietruszki, szlotki i zuuuu..
                              - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
                              • monia.i Re: Moniu, 30.07.10, 22:32
                                Wszystko brzmi niezwykle smakowicie smile A skąd bierzesz szalotki?
                                Złotym śledziem proponuję opleść Jasia - będzie niezwykle
                                wytwornie smile Albo zaśledzić karafkę...
                                A co to jest kubitenerek? Krzyneczka czy kartonik z kranikiem?
                                • monia.i P.S. 30.07.10, 22:33
                                  Czy już zaczynam być wścibska czy jeszcze cały czas jedynie
                                  drobiazgowo dociekliwa?
                                  • mammaja Re: P.S. 30.07.10, 22:48
                                    Szkoda , ze koncza sie dzisiejki, moze przeniose ostatnie postysmile
                                  • fedorczyk4 Re: P.S. 30.07.10, 22:52
                                    monia.i napisała:

                                    > Czy już zaczynam być wścibska czy jeszcze cały czas jedynie
                                    > drobiazgowo dociekliwa?

                                    Uprzejmie zainteresowanasmile
                                    Pasuje?
                                    Szalotkę kupuję w Auchan, li Carrefourze. Kubitenerek to jest, jak
                                    słusznie prawisz, kilkulitrowy karton z kutasikiem do spuszczaniasmile
                                    Tylko trzeba wiedzieć co w nim jest. To co kupuję to jest odkrycie
                                    Dado, Fuetesecca (albo jakoś tam), 4 litry zacnego wina za 49 PLNów

                                    - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
                                    • monia.i Re: P.S. 30.07.10, 23:02
                                      fedorczyk4 napisała:

                                      > monia.i napisała:
                                      >
                                      > > Czy już zaczynam być wścibska czy jeszcze cały czas jedynie
                                      > > drobiazgowo dociekliwa?
                                      >
                                      > Uprzejmie zainteresowanasmile
                                      > Pasuje?
                                      Tak. Lubię Treść zgrabnie ubraną w słowa smile))

                                      > Szalotkę kupuję w Auchan, li Carrefourze. Kubitenerek to jest, jak
                                      > słusznie prawisz, kilkulitrowy karton z kutasikiem do spuszczania:-
                                      )
                                      > Tylko trzeba wiedzieć co w nim jest. To co kupuję to jest odkrycie
                                      > Dado, Fuetesecca (albo jakoś tam), 4 litry zacnego wina za 49 PLNów
                                      >
                                      Ciekawe, czy mię się wydaje, czy coś takiego widziałam ostatnio w
                                      Carref. Oglądałam ostatnio ze wszystkich stron jakiś kartonik na
                                      Wileńskiej, zaintrygowana zawartością.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka